Znasz taki obrazek: ona przeżywa silne emocje (przykładowo, bo może to działać w obie strony). On podsuwa liczne rozwiązania, ale ona zamiast się uspokoić, coraz bardziej się rozkręca. W końcu on ma dość, zaczyna się podśmiewać lub wywracać oczami, albo prosto z mostu nazywa ją histeryczką i każe jej się ogarnąć, ona natomiast odpala działa armatnie i następuje eksplozja, jakiej nie widziały okoliczne miasteczka od czasów wojny. W rozszalałym ogniu ginie on, ona lub oboje.

Kobieca natura? A może stary i niedziałający sposób radzenia sobie z emocjami? Jak tego uniknąć?

Błąd, jaki popełniamy

polega na tym, że próbujemy do siebie dotrzeć na dwóch zupełnie różnych poziomach.

Jeden jest racjonalny i nastawiony na rozwiązanie problemu, co jest spoko, gdy oboje jesteśmy w trybie poszukiwania rozwiązań. Jednak ten drugi, to poziom płaczącego wewnętrznego dziecka, które rozpaczliwie chce być zauważone i ukochane. Jeśli jedno z Was tam się znalazło, to cześć. W tej warstwie świadomości nie ma miejsca na żadne logiczne rozumowanie. Tam jest pierwotny lęk o życie, tam się dzieją sceny jak z horroru. Tam nie dotrą żadne argumenty. Nawet jeśli tupniesz nogą, wtedy też nie dotrą.

🌪

Jeśli chcesz pomóc, czy w ogóle nawiązać z nią kontakt, przede wszystkim potrzebujesz stworzyć bezpieczne miejsce, w którym druga osoba może poczuć, że to jest ok tak mieć, że może taka być, że jest widziana, kochana i chciana, tak żeby mogła się uspokoić, a później dopiero będzie czas na przyglądanie się co i jak tu by można było rozwiązać, chociaż z reguły okazuje się, że jakoś już nie ma czego.

🌈

Osoba w emocjach potrzebuje kochającej przestrzeni na to, aby sama mogła sobie poradzić z tym, co w niej się dzieje. Twoja wiara w to, że sama bez Twoich rad i krytyki potrafi to zrobić, dodaje jej mocy i poczucia bezpieczeństwa, jest silnym oparciem, prawdziwym skarbem.

Często w dzieciństwie zabraniano nam czuć silne emocje i teraz ten schemat powtarza się i budzi jeszcze większy ból, bo dotyka przekonania, że taka jak teraz, nie możesz być, że nie możesz tak czuć; że przeżywając silne emocje jesteś niewłaściwa. Natychmiastowe próby ugaszenia czyichś emocji i “rozwiązania problemu” niosą to samo przesłanie. Mają sprzyjać bliskości, a jest tak, jakby przeszkadzały.

Chcesz być widziana, a nie naprawiana. Nie jesteś zepsutą zabawką. Do tego żal, bo ktoś kochany nagle obraca się przeciwko Tobie. To oczywiście tylko Twój obraz tej sytuacji. Jednak równie oderwany od prawdy jest obraz, w którym jesteś złośliwą, niezrównoważoną babą, która specjalnie psuje dzień swojemu biednemu misiowi. Obie te wersje opierają się na mylnym poczuciu bycia ofiarą. W rzeczywistości chce spotkać się dwoje nierozumiejących się ludzi.

Wszyscy marzymy o tym, aby móc pokazać się takimi, jakimi jesteśmy i być przyjętymi z miłością. Po to jest właśnie ta kochająca przestrzeń. Jeśli trudno Ci ją stworzyć, trudno przyjąć drugą osobę w swojej ciemniejszej i trudniejszej wersji – to już do Ciebie pytanie, co w Tobie wtedy gra, co w Tobie budzi ta sytuacja. Bo to wtedy już nie są jej emocje, lecz Twoje.

💕
silne emocje

A jeśli to Tobie zdarzają się silne emocje,

pamiętaj, że najczęściej oczekiwania, że ktoś zachowa się zgodnie z powyższym ideałem, sorry, ale możesz sobie wsadzić. To nie wynika z czyichś złych intencji, tylko z kompletnie różnych obrazów świata, jakie mamy my i inni ludzie. Innych miejsc, w których jesteśmy na naszej życiowej mapie i pryzmatów, przez które oglądamy świat.

Chcesz być nieszczęśliwa? Oczekuj od innych, że będą zawsze widzieli życie w taki sam sposób, jak ty i robili to, czego od nich wymagasz. To jest niemożliwe.

Dlatego zamiast fiksować się na tym, że ktoś nie pozwala ci przeżyć emocji albo nie daje Ci wsparcia, idź i pozwól je sobie przeżyć sama. W końcu to i tak Twoje zadanie, którego za Ciebie nikt nie odrobi.

Bliscy nie mogą patrzeć na Ciebie zapłakaną? To udaj się tam, gdzie ich nie ma. Ciągle ci doradzają? Dobrze, wysłuchaj ich i rób swoje. Odruchowe latanie po otarcie łez do bliskich, jak do mamusi, to kolejny schemat, którego nie potrzebujesz do pełni własnej mocy. Możesz podzielić się z nimi wszystkim, gdy już będziesz z powrotem na ziemi, silniejsza, pewniejsza.

Nie jesteś ofiarą. Jesteś mądrą kobietą, dziką wilczycą, która wie, kiedy należy samej zająć się swoimi sprawami. Jeśli inni potrafią dać Ci wsparcie – to tylko powód, żeby kochać ich jeszcze bardziej. Jednak osobą, od której potrzebujesz najwięcej miłości i wsparcia, jesteś Ty sama. I sama odpowiadasz za energię, którą wymieniasz się ze światem.

A jeśli nie czujesz się widziana i rozumiana – oczywiście życzę Ci żebyś znalazła miejsce, w którym będziesz tak się czuć. Ale zadaj sobie też pytanie, czy sama widzisz i rozumiesz innych ludzi. I czy sama widzisz i rozumiesz siebie. Ta subtelna zmiana może odmienić Twój świat bez ruszania się gdziekolwiek.

Jeśli chcesz więcej o tym jak poradzić sobie z emocjami, polub i zaobserwuj mój fanpage, bo będzie więcej. :)

1 Comment

  1. Avatar
    February 27, 2019
    Reply

    Chyba każdemu zdarza się być w obu rolach – w pozycji osoby racjonalnie radzącej i rozwiązującej problem oraz w pozycji osoby przeżywającej silne emocje. I faktycznie, czasem warto spróbować samemu się wypłakać czy podenerwować w samotności. Wtedy można lepiej nauczyć się rozumieć własne uczucia.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *