Od kilku lat co pewien czas zamieszczam tu wpis przedstawiający moje aktualne tu i teraz. Wygląda na to, że stało się to corocznym rytuałem, a przy okazji trochę też podsumowaniem mojej drogi, więc kontynuując tradycję…

W poprzedni weekend tak się złożyło, że wylądowałam w zaśnieżonym, zimowym Ojcowie, więc przy okazji tekst został okraszony zdjęciami, z których czerń i biel najlepiej wydobywa majestatyczny klimat gór. Czy warto jechać zimą do Ojcowa? Choć polecam wybrać się tam raczej na weekend, niż na zimowisko, bo większość atrakcji o tej porze roku jest zamkniętych, to cieszyłam się jak dziecko tym powietrzem, tą ciszą, widokami jak z bajki, lekką, czystą atmosferą tego miejsca, i niecodziennością tej ładującej baterie wycieczki, i pełnym ciepła towarzystwem. (I lepieniem bałwana w nocy.) :)

Jakie jest moje tu i teraz?

CZUJĘ SIĘ zaskoczona życiową obfitością. Kto by pomyślał, że to jest takie proste! Nasz świat wypływa z nas, jest produktem naszej energii wyrażonej w działaniu; w każdej chwili filtrujemy rzeczywistość przez własny punkt widzenia i otrzymujemy więcej tego, czym sami jesteśmy i czym sami emanujemy. To tak banalne, że da się to ująć w jednym zdaniu. A jednocześnie tak złożone, że można o tym całe książki pisać, można na ten temat pisać wiersze, malować obrazy, komponować muzykę, wymyślać miliony teorii i jeszcze więcej sposobów na praktykę. Odkrywam zachwycona, jak doświadczać pełni, będąc nią. Świat jest dla mnie hojny, dba o mnie, opiekuje się mną w najpiękniejszy sposób. Dziękuję :)

JESTEM WDZIĘCZNA ZA odwagę, aby spojrzeć na swój cień. Tak! Gdyby nie to, może dalej tkwiłabym w dawnych strachach, w poczuciu, że coś jest ze mną nie tak. Wzięcie odpowiedzialności za własne życie było moim przełomem w ubiegłym roku. To, że postanowiłam wytrzymać patrzenie w ciemność i podejmowałam kolejne próby, aż się udało. Przejrzałam samą siebie na wylot, w kryzysie, w histerii, w rozpaczy, doprowadzoną do absolutnej skrajności. Zobaczyłam, ile tam jest mocy, jaka jestem w tym otoczona miłością. Jak potrafię stanąć prosto z podniesioną głową i wybrać własne szczęście, po to, by móc się nim napełnić i dzielić. Już zawsze będę wierna sobie; dziękuję, że mogłam się tego nauczyć.

Góry mają dobrą energię :)
ojców zimą
To był chyba najlepszy weekend tej zimy na taką wycieczkę…

UCZĘ SIĘ prowadzić szkolenia i webinary, skończyłam kurs life coachingu, kończę kolejne – NLP, EFT, mindfulness, tworzenie i prowadzenie medytacji. Po długim zdobywaniu doświadczenia postanowiłam zdobyć też konkretne umiejętności, żeby móc podzielić się tym wszystkim z Wami. Chcę kreować produkty online, zarówno krótkie szkolenia, jak i z czasem szczegółowe kursy, na temat uważnej obecności, twórczej zabawy i autentycznego bycia, na temat tego, co w nas boskiego i co zupełnie ziemskiego. Życie, w którym jesteśmy w pełni obecni, w którym wspaniale się bawimy, w którym pozwalamy sobie wyrażać siebie i sięgać po to, co nasze, w zgodzie ze sobą i w poczuciu głębokiego połączenia… jest jak najbardziej możliwe, jest piękne i wszyscy na takie zasługujemy. Niedługo pokażę Ci, jak to zrobić :)

CIESZĘ SIĘ tym, że mogę. Przeszłam przez to całe “nie jestem wystarczająca”, przez “wstyd mi po to sięgnąć” i “mogę tylko trochę”, i nareszcie przejrzałam na oczy, jakie to są bzdury. Ale chyba po prostu trzeba je przerobić :) Mogę. Nie muszę na nic zasłużyć. Ani niczego udowodnić. Nie muszę być grzeczna i posłuszna. Nie muszę być ani eteryczna i uduchowiona, ani zawsze ładnie uśmiechnięta. Mogę być dzika i nieposkromiona jak ocean, wrażliwa i delikatna w jednym momencie, ekspresyjna i szalona w drugim. Mogę wybierać, czego dla siebie chcę w życiu, a czego nie. Jaka to wolność. Podarowuję ją sobie codziennie bardziej, odkrywając jej nowe odcienie. Świat odpowiada z miłością, łagodnie pokazuje ograniczenia i pomaga zobaczyć, że potrafię je przekraczać.

ojców zimą
Pies, wydra, świnka morska?
Śnieg aż po horyzont. :) Nieplanowane kierunki przynoszą niespodziewane efekty :)
Ten mały pakunek to śpiący we wnętrzu góry nietoperzyk :)

SŁUCHAM ambientów, muzyki solfeżowej, medytacyjnej, dźwięków natury, a nader często również poszczekiwania i popiskiwania mojej Surii. Zima mija mi w półrelaksie, mówię: pół, bo jednak sporo się dzieje. Jak na porę roku, która służy do spania, to jednak często nie do końca się wysypiam :)

CZYTAM swoje własne teksty sprzed lat i nie mogę się nadziwić, jaką transformację przeszło moje życie i ja sama. Trochę, jakby do tamtej mnie dodać jeszcze więcej mnie. Bo tamta “ja” dalej jest taka, jaka była, ale okazało się, że ma o wiele więcej wymiarów, niż sądziłam. Jestem zafascynowana tą zmianą. Życie pokazało mi, jak można dojść w miejsca, których nawet sobie nie wyobrażaliśmy, jeśli tylko porzucimy konkretne oczekiwania i znajdziemy wystarczająco dużo determinacji, żeby po prostu iść przed siebie, za sercem. Trzy lata temu uświadomiłam sobie, że “kiedyś” nie istnieje, a to wszystko, co wydarzyło się później… Wow. Kosmos jest zajebisty.

CHCIAŁABYM zobaczyć, dokąd mogę dojść tą drogą, bo im bardziej widzę, że to działa, tym większego nabieram apetytu na życie. Upajam się nim, mam z niego wielką przyjemność. Skąd mi się właściwie to wzięło? Chyba po prostu znalazłam w końcu drogę do Źródła. Jestem z Nim w coraz lepszym kontakcie i im bardziej otwieram się na płynącą z niego moc, tym bardziej postrzegam życie jako fascynujący spektakl specjalnie dla mnie, w którym główna rola daje mi przeogromnie dużo zabawy, emocji, wyzwań i wzruszeń. Co tam, że czasem sobie ponarzekam czy nawet popłaczę. Tu nie chodzi cały czas o wyszczerzony uśmiech. To najlepsza przygoda, jaka mogła mi się przytrafić. Wgryzam się w nią i delektuję się nią.

A to już moje najpiękniejsze, lokalne miejsce mocy :)
W oczekiwaniu na wiosnę zawsze można podelektować się zimą w najlepszym wydaniu :)

PRACUJĘ NAD lepszą organizacją czasu, bo jest tyle rzeczy, które chciałabym dla Was zrobić. Może nie widać tego na zewnątrz, bo wszystko jest skończone mniej więcej w połowie, ale przyjdzie dzień, kiedy cała ta mozaika złoży się w całość jak kostka Rubika. Mam napisany prawie cały szkic książki, ale wielką przyjemność sprawia mi też projektowanie dla Was treści video, które chcę publikować na moim kanale YouTube. Wciąż chciałabym pisać więcej na blogu. A do tego mam do ogarnięcia jeszcze sklep i wieczne niedobory towaru, spędzające mi sen z powiek (szczególnie żeliwne kadzielniczki – tych chyba nigdy nie będę miała wystarczająco wiele na stanie). Dużo tego! Praca jeszcze nigdy w życiu nie dawała mi tyle frajdy i nigdy tak chętnie nie przeznaczałam na nią tyle energii.

CZEKAM NA moment, kiedy znów położę się na łące z rozpostartymi rękami i nogami, przyklejona do rozpędzonej planety i wpatrzona w kosmos. Czekam na te wszystkie noce pod gwiazdami, na miękkie lądowania w namiocie o świcie, na te płonące zachody słońca, na dym z ogniska i tęczę po ulewnym letnim deszczu. Czekam na pierwszy powiew wiosny, na ten jeden dzień, kiedy zapach powietrza się zmienia. Czekam na Ciebie, na Twoje palce splecione z moimi.

Już niedługo :)

Kolejny raz zapraszam Was do zabawy.

Wybierz jedno z powyższych słów-kluczy i napisz w komentarzach rozwinięcie. Jak to wygląda u Ciebie?
Za co jesteś wdzięczna? Co oglądasz? Co czytasz? Co Cię cieszy?
Jestem ciekawa, co u Ciebie słychać :)

Poprzednie teksty z cyklu #tuiteraz:

Jesień 2017
Jesień 2016
Zima 2016

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published.