Kim jestem? Kim jesteś? Film „o mnie” i o Tobie

Zadbaj o dobrostan #8: Co u mnie słychać?
24 maja, 2022
Jak tworzyć skuteczne afirmacje? Jak pisać afirmacje, które działają? Kompletna instrukcja obsługi
26 maja, 2022

To nie jest takie ważne, kim jestem. Ważniejsze jest, kim jesteś Ty. Kim wszyscy jesteśmy.

Całe zamieszanie wokół naszego życia, nasze cierpienie, nasze zagubienie, bierze się z tego, że mylimy nasz sen z rzeczywistością. 

Myślisz, że jesteś swoimi myślami, tą katarynką, która non stop trajkocze w twojej głowie. Myślisz, że jesteś swoimi emocjami, swoimi nawykami, tym, co robisz przez cały dzień. Swoją pracą, swoją pasją, swoją rolą, na przykład matką, żoną, albo synem czy mężem.

Ale, nie przestajesz istnieć, nawet jeśli się rozwiedziesz. Nawet jeśli wylecisz z pracy, wciąż istniejesz. Albo jeśli pożar zniszczy wszystko, co całe życie tworzyłeś, wciąż istniejesz. Jeśli rzucisz palenie, chociaż całe życie uważałeś się za palacza, dalej istniejesz. Nawet, kiedy porzucisz wszystko, co sądzisz na swój temat i to, kim całe życie myślałeś, że jesteś – dalej istniejesz.

I kiedy pod płynącymi chmurami myśli i emocji odkryjesz niewzruszone, niezmienne i wieczne niebo – dalej istniejesz. Bez miejsca i czasu, nieskończona świadomość, z której wszystko wyrasta i w którą na powrót się zapada. Całe twoje życie i całe życie na tej planecie, a może i w tym wszechświecie.

Wszystko, czym się dzielę, jest moim osobistym doświadczeniem. Nie pochodzi jedynie z książek i szkół. Kocham czytać i uczyć się, ale kocham też żyć. A w 3D doba ma 24 godziny. 

To trudny wybór, ale czasem wybieram po prostu życie. Istnienie, chwile radości, wygłupianie się. Taniec. Śpiew. Pływanie, palenie ogniska. Leżenie na ziemi. Świętowanie tego, że tu jestem i żyję. Doszłam do takiego miejsca, w którym chwil radości jest więcej, niż chwil smutku. W którym życie staje się zachwycającym doświadczeniem, najpiękniejszą przygodą. I mogę ci powiedzieć, jak się tam idzie.

A nie zawsze tak było. Nieźle się ze sobą męczyłam przez prawie 40 lat, próbując zmusić rzeczywistość, żeby było tak, jak chcę. Albo żeby chociaż było znośnie. 

Niestety było nieznośnie. Ciągła walka, wyniszczające emocje, totalna psychiczna rozwałka. Poczucie bycia nieudaną, niezaradną, niegodną. Brak sił, uczucie zapadania się. Chęć wylogowania się z tego świata. Płacz ,którego nie da się wypłakać. I bardzo głęboka potrzeba zrozumienia. Dlaczego tak jest? I o co w ogóle w tym chodzi?

Zmieniłam wiele z tamtych programów. To wszystko budziło tylko powracające cierpienie. Wszyscy mamy za wiele programów umysłu budzących cierpienie. Za wiele traum, które zastępują nam osobowość. Za wiele stresu, który mylimy z prawdziwym życiem. Mamy mózgi zaprogramowane na cierpienie. I zamknięte, zalęknione, zablokowane serca. 

Kiedy masz zamknięte serce, to nie masz połączenia z boskością w tobie. Jesteś skazana sama na siebie. I znajdujesz się w ciągłym zagrożeniu. Kiedy masz otwarte, żywe serce, to ta miłość z niego rozlewa się na całe twoje ciało i na całe twoje życie, i zaczyna odbijać się wszędzie wokół ciebie. Przynosi ci prawdziwe cuda. 

Nie ma żadnej nagrody w niebie za to, że będziesz więcej cierpieć. Cierpienie jest po prostu doświadczeniem, jednym z wielu dostępnych tu i teraz. Wieczna świadomość doświadcza poprzez nas różnorodności.

Możesz wybrać każde inne doświadczenie, bo masz ich do wyboru cała nieskończoność. Możesz wybrać doświadczenie, w którym jest miłość, w którym jest dostatek, przepływ, połączenie, jedność. Ostateczne poczucie głębokiej, wspaniałej pełni. I zwyczajnej, ludzkiej miłości, która jest utkana z niedoskonałości.

To nie chodzi o to, że zawsze będzie jak chcesz. Ale o to, że możesz płynąć przez życie z radością. Pożegnać ten ciągły niedosyt i oczekiwanie. Pożegnać całą tę spinę, że coś musi być jakieś. Po prostu się zrelaksować i kwitnąć. 

Wziąć udział w tym wielkim święcie zwanym życiem. W tym wielkim pięknie.

W prawdzie, z zaufaniem, z szaloną satysfakcją.

I bliskim, miłującym połączeniem z sercem. I z tym w sobie, i z tym w rytm którego pulsuje cały wszechświat. Czasem sobie myślę, że to jedno i to samo. 

Zapraszam cię do mojego świata. Poszukamy tego piękna, dowiemy się, dlaczego dotąd tak się przed nami ukrywało. Zainstalujemy nowe myślenie, odkryjemy na nowo, co to znaczy czuć, co to znaczy oddychać. 

Odkryjemy, jak obdarzyć siebie miłością i bezwarunkowym poczuciem wartości. Nauczymy się cieszyć każdym dniem, bawić się, tworzyć i odpoczywać. Nareszcie się odprężymy.

To jest dla ciebie w pełni osiągalne, bo jesteś człowiekiem. I nie jesteś tu po to, żeby cierpieć. Jesteś tu po to, żeby świętować.

Idziesz ze mną? Chodź!