Kiedy wszystko idzie źle. Dlaczego tak jest? Jak to zmienić?

Trudne związki, toksyczne relacje. Jak przestać być ofiarą i odzyskać swoją moc
2 listopada, 2022

Poniżej wersja tekstowa, jeśli wolisz czytać!

Każdego dnia przychodzą do mnie nowe cudowne synchroniczności – na przykład wchodzę na fejsa, a tam cudowna inspirująca kobieta, Eliza Sarna, bardzo polecam, właśnie nadaje o tym, żeby przestać być ofiarą.

Myślę sobie że to jest esencja tego, co robimy na tym cyklu – chcemy przestać być ofiarą. Nie tylko w naszych relacjach, ale w ogóle ofiarą jakichkolwiek okoliczności w naszym życiu.

Chcemy dostrzec i ponownie przejąć sterowanie nad potężną mocą stwórczą, jaką mamy i cały czas z niej nieświadomie korzystamy. Generując sobie najczęściej to, czego nie chcemy. 

To jest nawet logiczne. Jak płyniesz łódką i nie trzymasz steru, to ona przecież też zaraz ci popłynie w jakieś chaszcze. “Chynchy” po łódzku. Nie możesz udawać, że ster nie istnieje, jeśli chcesz się cieszyć tą podróżą.

Rozmawiałam z dobrą znajomą, opowiadam jej a ona na to: Ja nie uznaję tych programów, tego kreowania z podświadomości. Dla mnie to my nie mamy takiego wpływu na to, co nas spotyka, tylko to jest przypadkowe.

Wspominam o tym, bo jednak jak na razie większość ludzi tak uważa.

Nie są przekonani do tego pomysłu. Natomiast to, że ja nie będę na przykład uznawać prawa grawitacji, to nie znaczy że ja będę mogła latać. Bo ja bym teraz sobie poleciała do Indii jak ptak. I sobie zjadła malaj koftę, moje ulubione danie.

I to że my nie zdajemy sobie sprawy z naszej mocy kreacji, czy że w nią nie wierzymy to nie znaczy że my już nie kreujemy. Tylko my kreujemy – tyle, że postrzegamy to jako przypadki. Jako coś zewnętrznego.

I o ile jeszcze jakoś można sobie wytłumaczyć że ja mam swój wkład w tworzenie swojej relacji, to trzeba mieć już naprawdę otwarty umysł, żeby dostrzec swój wkład w to że na przykład ja w tym miesiącu dostałam więcej albo mniej propozycji współpracy (pracując tyle samo), albo że moje dziecko bardziej albo mniej chorowało.

Ale jeżeli jest to dla nas kosmiczny pomysł, to musimy pamiętać o tym jak szybko obecnie rozwija się nauka i jak w dzisiejszych czasach powszechny dostęp do informacji zmienił sposób, w jaki my się uczymy.

Słuchajcie, jeszcze 200 lat temu w ogóle nie było takiej nauki jak psychologia. Mechanika kwantowa została stworzona 100 lat temu. Psychologia transpersonalna, badająca doświadczenia mistyczne, powstała 50 lat temu. To że istnieją neurony w sercu, które wpływają na mózg to odkryto 30 lat temu. Za krótko żeby przebiło się do mainstreamu. To są tak nowe pomysły, tak dopiero rozwijające się i tak innowacyjne, że kto wie dokąd nas to zaprowadzi za np. kolejne sto lat!

Natomiast wizja świata opartego na przypadkach ma tysiące lat. 

Wizja w której od nas nic nie zależy i w której los albo bóg, rozdaje nam kopy według własnego widzimisię. Mnie to przypomina, że każda rewolucyjna teoria na początku była odrzucana przez stary świat. Obecnie też mamy coś takiego, na przykład ta dziewczyna przez którą zrobiła się gównoburza z amanitą – “O zapachu słońca”, cudowny ma profil, piękną energię, robi cudowne zdjęcia! Zaliczona przez większość do tzw szurów. Ja na pewno też jestem szurem według tych kryteriów 🙂

Ale jak to mówił Gandhi? Najpierw cię ignorują, potem się z ciebie śmieją, potem z tobą walczą, potem wygrywasz.

O czym dziś powiemy?

Dziś opowiemy o tych wszystkich przypadkach, kiedy coś wygenerowanego przez nas spotyka nas z zewnątrz. Czyli jest to moment w którym zakładamy że świat *jest* naszym lustrem i nic nam się nie przyśniło.

Tutaj mały przypis małym druczkiem, że nie mamy tu na myśli takiego zjawiska jak solipsyzm. W którym ja Dorota mam wpływ na całą Ziemię. Musimy to odróżnić. Ja Dorota mam swoją Dorotową nieświadomość, która generuje mi moje Dorotowe życie. My ludzie mamy wspólną, zbiorową nieświadomość, która generuje zbiorową sytuację na Ziemi. Trzeba to oddzielić żeby nie zrobić takiego błędu myślowego, że ja moim umysłem zakończę wojny na Ziemi.

Ale mogę zakończyć moją wewnętrzną wojnę. Mogę nie przekazać jej moim dzieciom. I za kilka pokoleń nieświadomość zbiorowa będzie wyglądać być może inaczej i generować co innego.

Dziś powiemy o tym kiedy za czymś gonisz, a to ucieka. Bardzo czegoś pragniesz, bardzo do tego dążysz od dawna a to coraz bardziej wydaje się odległe.

Powiemy też o tym kiedy wszystko się psuje i jak to mówią nieszczęścia chodzą parami. I czujesz się jak w ruchomych piaskach, im bardziej chcesz się wygrzebać tym się bardziej zapadasz.

No i powiemy sobie jak z tym pracować. Ja nie ukrywam, dzisiaj będę mówiła dokładnie co będzie na warsztacie, który wkrótce robię. Bo myk jest taki, że możesz zdobywać naprawdę długo wiedzę ale tym, co jest ci potrzebna jest praktyka. Praktyczna umiejętność ogarnięcia sobie tego. Sama wiedza jak coś działa, czyli słuchanie livów czy czytanie ale bez wejścia w praktykę i doświadczenia tego, ci po prostu tego nie da.

Kiedy za czymś gonisz, a to ucieka

Czasem jest tak, że bardzo czegoś chcesz, bardzo za tym idziesz, a to się jeszcze bardziej odsuwa. Może podejmujesz heroiczny wysiłek, po prostu ziemia się rozstępuje pod twoim naciskiem, i trzymasz to już prawie w garści i wtedy to tracisz. Tak jakby los ci to po prostu zabierał. Jakbyś nie mogła tego zatrzymać.

Znam człowieka który zakochał się w dziewczynie z Afryki. Piękna, mądra dziewczyna. Bardzo chciał być z nią. Dokonał niemożliwego po prostu. Latał do tej Afryki. Ożenił się z nią. Sprowadził ją do Polski, wzięli ślub. Prawdziwy happy end! I ona umarła. Zachorowała na gruźlicę i umarła. Może w rok po ślubie.

Jeśli przyjmiemy że nasza świadoma wola to jest 5% tego, co się dzieje u nas pod kopułą, a 95% tego co tam mamy jest nieświadome, to cholernie dużo jest nieświadome. I to nie jest tak że my wiemy co tam jest, bo tak dobrze znamy siebie. My nie mamy do tego dostępu po prostu. Tam jest logowanie admina i nie masz hasła.

Natomiast to jest właśnie to, co nam się przejawia i odbija się tu w lustrze. Coś czego ty o sobie nie wiesz i nie chcesz wiedzieć. Ale ponieważ ty tę część siebie odrzuciłaś to ona dobija się do ciebie z powrotem. I właśnie to ci generuje żebyś na nią spojrzała.

Nasze życia dążą do pełni. Do pełni miłości, obfitości, do pełni zjednoczenia ze wszechświatem. Dlatego że ta pełnia, to jest prawda o naszej rzeczywistości. Tylko robią to w tak przewrotny sposób bo jak inaczej mogą? Tworzysz sobie jakąś iluzję, więc twój cień ją niszczy, mówi tego nie ma, spójrz na mnie. Więc ty tworzysz sobie ją drugi raz, a twój cień ją niszczy, mówi tego nie ma, mówię ci przecież. I niszczy bardziej! Żebyś zobaczyła! Niektórzy mogą nawet zakończyć grę ta postacią, tak bardzo nie chcą tego zobaczyć.

Boimy się tego, co w tym lustrze możemy zobaczyć bo tak silny jest program, że jest coś z nami nie tak, że mamy w sobie jakieś zło. Jak byłam mała mama mówiła mi: nie patrz w lustro, bo diabła zobaczysz!

A jeśli chcesz słuchać co do ciebie sama mówisz, to są proste wiadomości, prosty przekaz. 

Fajny mam przykład i zakończony cudowną manifestacją :),

Kiedy wypuściłam kursoebook “Twój szczęśliwy umysł”, sporo z was go kupiło w jednym czasie. Bardzo się cieszyłam, bo poprzednie lata to był dla mnie taki surwiwal finansowy, że czasem zjedzenie pizzy było poza moim zasięgiem. Raz nawet odcięli mi gaz za niezapłacone rachunki. I tutaj nareszcie. Myślę sobie kuźwa udało się. To naprawdę działa. Dzięki kosmosie.

I co wtedy? I wtedy samochód mojego partnera rozkraczył się na trasie gdzieś pod Częstochową. Laweta 600 zł, naprawa 1200, myślę nieee! Tylko nie to!! A mój partner wtedy utrzymywał naszą całą trójkę. Wiedziałam, że muszę to zapłacić. Wszystko się rozpłynęło co zarobiłam.A w mojej głowie wtedy wrzało. Wszystkie programy się wylały. Że mężczyźni mi zagrażają. Że nie warto zarabiać, bo stracisz. Ja to miałam po prostu na dłoni.

I co zrobiłam? Przede wszystkim zaakceptowałam to, że tak jest. Mówię ok, pokora mode on, więc zobaczmy co ja tam mam, popatrzmy na to. I ponieważ wtedy przy tym kursie Twój szczęśliwy umysł naprawdę robiłam bardzo dużo koherencji serca i mózgu, więc wtedy też się zwróciłam w tym kierunku. Mówię sobie: zaufaj. Tak, ty masz takie programy, bo to miało ciebie chronić. Ale przecież widzisz jak to działa i że to jest stare. Przecież wiesz, z czego jest rzeczywistość zrobiona. Z ciebie. Przecież wiesz że wszystko jest dobrze. Ty jesteś bezpieczna, ty nie jesteś zagrożona, ty nic nie możesz stracić bo ty wszystko masz, bo jesteś źródłem. I ja się temu zupełnie oddałam. I co się stało?

Jeszcze serwis nie zdążył zrobić samochodu, a już teść nam zwrócił w prezencie część kwoty za tę naprawę. Ale najlepsze było to 600 zeta za lawetę. Parę dni później mój partner idzie ulicą, nagle patrzy, po drodze na tramwaj rozrzucone jakieś papierki na trawniku. On patrzy, a to jest 600 złotych.

Tyle co ta laweta kosztowała. Znaleźliście kiedyś 600 zeta na ulicy? On zrobił sobie zdjęcie z tą kasą, żebyśmy później nie myśleli, że nam się to przyśniło. Bo to jest aż tak nierealne.

Weź pod uwagę, naprawdę proszę cię o to, weź pod uwagę, że twoja rzeczywistość naprawdę wychodzi z ciebie. Bo mogą zacząć dziać się cuda.

Kiedy wszystko naraz się psuje

Czasem jest tak, że dosłownie wszystko ci się zwala na głowę. Jednocześnie psuje się w związku, w pracy, w rodzinie, do tego od ciągłej walki i siłowania się już ci się zaczynają lęki albo stany depresyjne. I wtedy naprawdę trudno uwierzyć, że można sobie tak z lekkością płynąć przez życie.

Musisz być wtedy mądrzejsza od samej siebie. Pamiętaj, że to co ty myślisz, to co ci się odtwarza to nie jest jakaś obiektywna prawda, tylko to są właśnie te programy które cię doprowadziły do tego miejsca. Bo jeśli ty będziesz dalej wierzyć tym myślom i tym programom, to będziesz w to dalej się zapadać. Ty nie czekaj aż to się samo skończy. Bo zanim to się skończy to ty już osiwiejesz.

Tobie wyrzuca tak wiele tych programów bo to mówi do ciebie: zawróć! Źle idziesz! Straciłaś połączenie z centralą, połączenie GPS zostało zerwane! Ty wróć do siebie, do serca, do źródła i popatrz, posłuchaj co ty sobie opowiadasz bo w tym momencie z tego kreujesz, nie ze swojego najwyższego potencjału, tylko z tego cienia.

A co tam może być? 

Na przykład komuś wyrzuca nieuświadomiony wstyd i poczucie niższości. Myśli że ja się nie nadaję, że ja się nie powinnam nikomu pokazywać. A jeszcze niżej: że ja jestem niechciana, że ja jestem w swojej istocie jakaś błędna i niepotrzebna. Ale ktoś nie widzi tego że to się włączyło, Bo nie wie że to tak działa albo po prostu to jest tak silne że zawładnęło nami. I co wtedy? Na przykład spróbujemy coś zrobić ale poniesiemy porażkę i będzie nam wstyd. Albo ktoś będzie z nas niezadowolony. Albo doświadczymy odrzucenia, czy upokorzenia ze strony innych. To może ci się wydarzać ze wszystkich stron.

Co wtedy robisz wg starego myślenia: zapadasz się w to. Bo skoro świat ci to daje to może ty właśnie na to zasługujesz. Może znajdujesz w sobie siłę i próbujesz jeszcze raz, ale wtedy dostajesz znów w dupę. I to jest coraz cięższe. A ty masz coraz mniej siły. I coraz gorsze myśli. Może zaczniesz do tego sabotować swój związek. Albo izolować się od przyjaciół. Tą drogą ten twój nieuświadomiony wstyd zacznie niszczyć ciebie i twoje życie coraz bardziej. A wstyd jest najbardziej destrukcyjną emocją, najniższą wibracją i może prowadzić nawet do samobójstwa.

Ale jeśli spojrzysz na to z pozycji serca, kochającego świadka w tobie, i potrafisz odróżnić siebie, swoją świadomość od tych historii, potrafisz zakwestionować tę historię, i dostrzec tę istotę która się w tobie po prostu wstydzi i ukochać ją, i przyjąć ją razem z tym wstydem – który z tej perspektywy nie jest dobry ani zły – to zobacz jakie to się robi lekkie.

Jeden jest tylko warunek – ty musisz być na innym poziomie świadomości niż ten, na którym wierzysz własnym myślom. To jest twój transpersonalny wymiar. Twoja świadomość serca. Twoje dodatkowe neurony. Ty masz wyjść poza ten burdel w twojej głowie i spojrzeć na siebie z pozycji miłującego świadka, obserwatora. Wtedy możesz patrzeć na wszystko to, co w tobie trudne i nie osądzasz tego, ani nie udajesz że tego nie ma, a to może przestać panować nad tobą. Bo może już przestać dobijać się do ciebie. Bo ty dałaś sobie poczucie bezpieczeństwa i akceptacji. I to automatycznie daje tobie wewnętrzny spokój.

Jak z tym pracować

No i teraz widzisz, powiedziałam ci jak to zrobić, ale nadal nie wiesz, prawda? Ma to sens, jest logiczne, ale jakbyś tak miała to sama zrobić, to nie wiesz jak.

Właśnie dlatego ja przygotowałam mój webinar. Opiszę tam dokładnie, po kolei drogę, która jest do przejścia. I opowiem po kolei co robisz: najpierw to, później to, dalej to itd. Wbrew pozorom to nie jest żadna magia.

Przygotowałam taki arkusz z pytaniami, że aż sama jestem nim zajarana. Chyba ze 30 pytań, które prowadzą cię krok po kroku właśnie tam, gdzie masz dotrzeć. Wersja pytań kiedy się za bardzo zamotałaś we własnych strachach o przyszłość i zamartwianiu się, i zaczęłaś sobie budować świat oparty na lęku. Wersja pytań kiedy odbijają ci się stare emocje z przeszłości i potrzebujesz się od nich uwolnić. I tak jak na terapii rozmawiasz z terapeutą, tak możesz sama na tym szablonie porozmawiać ze sobą i zobaczyć czego się dowiesz.

Oczywiście to nie rozwiąże twoich wszystkich problemów, ale może dać ci poczucie mocy że ty jesteś w stanie przejść przez nie, bo masz swoje własne wsparcie. Bo to na sto procent sprawi, że ty odnajdziesz w sobie coś nowego.

Warunek jest tylko taki że ty musisz czuć. Nie być odcięta od swoich emocji, bo wtedy to nie zadziała i jest ci potrzebne coś zupełnie innego, inna ścieżka. Ale jeśli ty czujesz, może nawet intensywnie, to to jest właśnie sposób jak wejść w to czucie i przejść przez nie na drugą stronę. A tam jest spokój. I poczucie że ty możesz. I że jesteś bezpieczna. I że wszystko jest dobrze.

Zresztą też tego doświadczymy, bo zrobimy sobie porządną praktykę koherencji serca i mózgu, żeby otworzyć się na tą najlepszą z wersji rzeczywistości, na te podszepty prawdziwej intuicji, najgłębsze wglądy, na tę naszą część która Wie. Bo możesz nie wierzyć, że też masz taką część ale masz ją. Bo ty nią po prostu jesteś, pod tym dramatycznym cieniem, który ci to zasłania.

Dodatkowo wszystko jeszcze raz podsumuję jak to działa, tak żebyś to miała w jednym miejscu zebrane. Moją intencją jest nie zrobić sobie jakiś tam pojedynczy warsztat co będzie ci miło a potem zapomnisz, ale dać ci narzędzie z którego ty możesz sobie potem korzystać w swoim życiu kiedy tylko potrzebujesz. I zobaczysz jak to zmienia perspektywę, jak sprawia że inaczej zaczynasz patrzeć na życie, na to co cię spotyka.

No i jestem ciekawa co jeszcze się wydarzy, bo widzę zdecydowanie że nabiera to coraz ciekawszego kształtu i wciąż ewoluuje. Niech się dzieje 🙂

Ten warsztat odbędzie się w formie kursu video (lekcje w formie video i tekstowej, materiały do samodzielnej pracy i wsparcie w postaci sesji pytań i odpowiedzi)

Tu zapiszesz się na listę zainteresowanych.

Jeśli poczułaś to, o czym mówię nie ignoruj tego. Bo nigdy nie wiesz, którędy przyjdzie do ciebie wolność. Twoja pełnia próbuje się dobić do ciebie. Twoje życie dąży do tej pełni.Ty musisz tylko powiedzieć TAK.

Dziękuję Ci za twoją uwagę. Wszystkiego dobrego 🙂