Dlaczego zakochujemy się w niewłaściwych osobach?

jak uwolnić emocje
Jak uwolnić emocje i odczytać ukrytą w nich wiadomość?
17 października, 2022
jak uwolnić się od karmy
Jak uwolnić się od karmy, czyli prawo przyciągania według jogi + KONKURS!
31 października, 2022

Jeśli wolisz czytać – poniżej wersja tekstowa!

Podoba mi się to zjawisko, jak przestrzeń reaguje na to, co w nas się dzieje, i dopasowuje się.

Jest to logiczne, musi tak być, skoro tutaj mówimy o tym, że twoja przestrzeń cały czas odbija to, co się w tobie dzieje.

Wchodzę sobie na fejsa, a tam na dzień dobry jako pierwszy wyjeżdża mi tekst z takiej inspirującej strony – Znak zapytania i mówi tak:

“Wiara, czyli zestaw nieświadomych przekonań jest źródłem dominujących emocji.

Piszesz własną opowieść w czasie rzeczywistym. 

To jakim jesteś czytelnikiem decyduje o tym, jakim jesteś pisarzem.”

Myślę: cholera! To przecież o nas, o tym co tu robimy! My tu uczymy się czytać naszą opowieść, żeby następnie nauczyć się pisać lepszą. 10/10!

Kiedy coś takiego dostajesz, to jest jak kosmos puszczający oczko do ciebie. 🙂

O poczuciu winy

 Dziś będzie o relacjach i o miłości. Tej nieidealnej, tej nietrafionej, upragnionej i poszukiwanej, albo utraconej, albo niespełnionej.  Ale zanim zaczniemy, to chcę wspomnieć o jednej ważnej rzeczy, czyli o tym co zrobić z poczuciem winy.

Kiedy zaczynamy odkrywać, że jesteśmy w 100% kreatorami naszego świata, i dociera do nas, że my mieliśmy swój udział w całej tej chujni, która nas spotkała, to może się pojawić poczucie że my jesteśmy winni temu, co nas spotkało.

Wtedy pojawi się też złość, no bo jak to? Nie dość, że ty oberwałaś, to jeszcze teraz masz czuć się winna. I że ty się nie zgadzasz, bo właśnie że byłaś ofiarą i już. I tobie stała się krzywda, a winny jest kto inny a nie ty.

Tutaj jest taki myk, że i w jednym i w drugim przypadku masz rację. Bo jednocześnie rzeczywiście jesteś ofiarą i nią nie jesteś. To zależy tylko od poziomu świadomości, z jakiego spojrzysz.

Jeśli patrzysz z poziomu 3d, to jest prawda, stała ci się krzywda, i jeśli tylko zechcesz to możesz tu pozostać. Mówiliśmy na ostatnim livie, że może to zostać częścią twojej osobowości. Będziesz do końca życia osobą, która miała trudne dzieciństwo, która miała trudne związki i ciężkie życie, i dożyjesz równie ciężkiej starości czekając aż ci ktoś to w końcu wynagrodzi.

Ale jeżeli chcemy patrzeć szerzej, z poziomu naszego wewnętrznego obserwatora, naszej kosmicznej świadomości, i zaczynamy widzieć jakie nasze mechanizmy nas doprowadziły do tego miejsca, w którym jesteśmy, to widzisz też że nie ma mowy o byciu ofiarą w tej narracji. Ofiary tu nie występują. Tu jest kraina konceptów, mechanizmów, idei.

Tu nie ma winy, tylko jest odpowiedzialność. Tu są kręcące się tryby i koła zębate wszechświata, które my uczymy się rozumieć. Tu jest nasza psychologia i nasza duchowość. To jest trochę poza dobrem i złem. Trochę jak matematyka, czy logika. Nie ma winy, w tym że jakieś działanie dało jakiś wynik. On po prostu jest. 2+2=4. Czyja to wina?

Jeśli choćby na moment poczujesz się winna, to polecam Ci żebyś zajęła się tą emocją, bo to jest emocja, tak samo jak innymi emocjami. Bo ta emocja odzwierciedla również coś w tobie – może potrzebę akceptacji czy uznania, a może jakąś głębszą opowieść. Potrzebujesz ją poznać, a nie odpychać. Po to, by przekazała swoją wiadomość i mogła odejść. Bo w tej naszej pracy tutaj nie jest potrzebna.

O czym dziś powiemy

Dziś popatrzymy sobie na sytuacje w których zakochujemy się w niewłaściwych osobach. Będzie sytuacja, w której ktoś nie jest nami zainteresowany, sytuacja gdy ktoś źle nas traktuje, i sytuacja gdy szukamy kogoś ale nie możemy nikogo znaleźć.

O związkach które udało nam się zbudować ale potem okazały się trudne, powiemy za tydzień. Dziś będzie raczej o tych sytuacjach kiedy stały związek w ogóle nie chce się wydarzyć.

Powiemy sobie też, jak można każdej z tych sytuacji użyć żeby dostrzec scenariusz naszej opowieści, zobaczyć o co w tym chodzi, jaki to ma sens

I jak możemy to przełamać i stworzyć taki schemat, w którym wchodzimy w udaną relację, bo rozumiem że taką mamy intencję.

Opowiem też parę słów o moim webinarze, na którym będziemy po kolei ze szczegółami przerabiać cały ten proces zaglądania w siebie i czytania tej naszej opowieści.

Zaczynamy. 

Dlaczego zakochujemy się w niewłaściwych osobach?

Zobacz że w tym zdaniu jest już haczyk bo ono zakłada, że coś w twoim doświadczeniu jest niewłaściwe.

Oczywiście może to być niechciane doświadczenie, bo życzymy sobie czegoś innego. Ale jeżeli to przyszło do ciebie, wzbudziło emocje, dotknęło cię, zamieszało tobą – to znaczy że dotyczyło ciebie, że była w tym dla ciebie wiadomość. I jeśli to odepchniesz, powiesz ja nie chcę tego doświadczenia, wyłączcie to – to wiadomość pozostanie nieodsłuchana.

I zgadnij: Tak, powróci w kolejnych doświadczeniach. Można pół życia tak się bujać. Tam to dopiero jest miejsce na poczucie winy! Kiedy po raz kolejny ci nie wychodzi.

Jeżeli odpychasz doświadczenie, które przecież ty stworzyłaś, to tak jakbyś odpychała samą siebie. Jeśli boisz się w to zajrzeć, to tak naprawdę boisz się zajrzeć w siebie. Odsuwasz siebie. A co najgorszego tam możesz znaleźć?

Tam możesz znaleźć tylko esencję tej pięknej istoty, którą jesteś. Był powód że ty właśnie tak wybrałaś, chociaż energetycznie być może nawet czułaś, jak to się skończy ale chciałaś wciąż spróbować. To był jakiś twój wybór. Twoja decyzja. Jeśli tego nie odepchniesz tylko spojrzysz na to, z odwagą, to możesz zobaczyć kim ty jesteś, co ty sobie opowiadasz o swoim życiu. Jaki ty sen sobie śnisz o swoim życiu. 

To nie jest straszne, tylko to jest piękne. Bo w końcu, prędzej czy później odkrywasz, że tam wewnątrz ciebie jesteś tylko ty. I nie możesz sobie zrobić lepszego prezentu, jak odkryć przyczynę tego co u ciebie się dzieje i zająć się nią.

Sytuacja gdy ktoś nie jest nami zainteresowany

Miałam tak jakieś 6 czy 7 lat temu. Odleciałam totalnie. Zupełnie odjechałam na punkcie kogoś kogo prawie nie znałam i kto od początku do końca nie był zainteresowany mną. Ale ta energia była dla mnie jak lody waniliowe.

Na czym polega takie zakochanie- odlot: jest to miłość, ale do kogo? 

Przecież ty go nie znasz. Dopiero go poznałaś. W związkach po takim odlocie zawsze jest gleba, kiedy poznajesz tego prawdziwego człowieka i on okazuje się inny niż w twoim odlocie.

I nigdy nie masz takiego odlotu jeśli czujesz miłość do kogoś, kogo bardzo dobrze znasz.

Więc w kim my się zakochujemy?

W lustrze. We własnej projekcji.

A dokładniej są to nasze własne cechy, które mamy nieświadomie.

To jest okazja do integracji tej części naszego cienia, która jest wspaniała, w której można się zakochać.

Ja pod wpływem takiej miłości – bo to jest miłość! – zaczęłam grać na bębnie, tańczyć salsę, stawiać tarota, jeździć sama na festiwale z namiotem i plecakiem, ja się po prostu zachwyciłam życiem, zaczęłam żyć na maxa pod wpływem tej energii, którą mi tamta osoba odbijała.

Mnie nawet nie przeszkadzało że ten ktoś nie jest mną zainteresowany, jeśli tylko mogłam sobie z nim pogadać i pobyć. Taki friendzone. To mi wytwarzało haj na kilka dni, lepsze niż MDMA, i całkowicie naturalne. Nie dziwię się że są ludzie którzy się od tego haju uzależniają i cały czas muszą w kimś być świeżo zakochani.

Ale później, kiedy to się kończyło… to pojawiała się opowieść o smutku i odrzuceniu. O tym, że ja nie mam dostępu do tej miłości, do tych jakości których tak chciałam. Że jestem tego pozbawiona, tak jakby to było dla innych, a dla mnie nie.

Tutaj odbija się dosłownie ta sama opowieść, kiedy ukryłaś przed sobą swoją dzikość i wolność, swobodę wyrażania siebie, czy może swoją zaradność, czy swoją delikatność i poetyckość, i od tej pory szukasz jej w innych. Kiedyś na jakimś dawnym etapie, to zostało od ciebie oderwane, być może zostałaś zawstydzona, uwierzyłaś że lepiej tego nie mieć.

Boli, ponieważ to że nie masz, jest iluzją. Prawda jest taka, że ty ciągle masz to w sobie, zawsze to miałaś i do tego tęsknisz, i dlatego masz taką ekstazę kiedy w kimś to zobaczysz.

W ten sposób możesz wywrócić na lewą stronę każdą swoją miłość i przejrzeć się w niej. I to wszystko za czym tęsknisz, znajdziesz zawsze w sobie 

A kiedy to znajdziesz i przyjmiesz, to dopiero odlecisz. Bo wtedy to w tobie jest to źródło lodów waniliowych. To jest smak zakochania się w życiu.

Jeśli masz taką sytuację, to korzystaj dziewczyno, ciesz się tym i odkrywaj siebie, odkopuj to co kiedyś zakopałaś. Ja wciąż wspominam to jako błogosławieństwo, jak sygnał na pobudkę do życia. Mimo że nigdy ten człowiek jednak mnie nie zechciał. W ogóle mi to nie przeszkadza. Może i lepiej.

Sytuacja gdy ktoś źle nas traktuje: 

jest odległy, albo raniący, nie wie czy chce czy nie, przyciąga i odpycha.

Tutaj odbija się stara opowieść o miłości, w którą uwierzyliśmy dawno temu, jako dzieci. Mamy tutaj nadzieję, że dostaniemy coś, czego dawno temu nam zabrakło.

Tu mamy takie niewinne, dziecięce oddanie, dziecięce zaufanie, słodką miłość pełną nadziei, które przeplata się z głębokim cierpieniem, z prawdziwą rozpaczą. I jest to tak intensywne, że zahacza o lęk o przetrwanie, tak jakbyś miała rozpaść się na kawałki.

Takiego czegoś też kiedyś doświadczyłam. I jest to nic innego jak odpalone wewnętrzne dziecko na całego, z jego potrzebami. Ty potrzebujesz tej osoby, żebyś mogła na to patrzeć. Żeby te twoje potrzeby mogły do ciebie przyjść.

Najprostsza wskazówka: zobacz, czego od niego chcesz, czego od niego potrzebujesz, wypisz to sobie. Są to dokładnie te rzeczy których potrzebujesz od siebie.

Druga wskazówka to że jest tam cała masa dziecięcych nieuwolnionych emocji i starych opowieści. Może na wierzchu jesteśmy wściekłe, albo zimne i nieczułe, bo dzięki temu odporne – ale posłuchaj tej katarynki która nadaje w środku,

“Miłość to ból, ci którzy mnie kochają to mnie zdradzają, nie doceniają mnie, nie widzą mnie, nie akceptują mnie i chcą mnie zmieniać, nie da się mnie kochać, nie jestem godna, nie jestem wystarczająco dobra”

To są wszystko opowieści zranionego wewnętrznego dziecka które poznało właśnie taką wersję miłości

I przecież to się właśnie odbija, w wersji związku w której nie czujesz się godna, nie czujesz się wystarczająca i tak dalej.

Masz to jak na talerzu. Jeśli posłuchasz tego wystarczająco długo, to dojdziesz jak po nitce do kłębka do swojej pierwszej przyczyny. I jeśli tam utulisz, tam pobędziesz ze sobą to rozwieje się, te emocje się rozejdą i ty po prostu zobaczysz ten mechanizm. A kiedy go widzisz z tego miejsca, świadomości, to przejmujesz z powrotem władzę nad nim.

U mnie ta historia skończyła się tak, że cały ten czar, pod którym byłam prysł jak bańka mydlana po prostu. Zobaczyłam, że to było bardziej uwikłanie a nie miłość, bo miłość jest czym innym. I to po prostu zniknęło w jednej chwili.

Sytuacja gdy nie możemy nikogo znaleźć, a chcemy

Nie planowałam o niej wspominać, ale ostatnio w moim polu się pokazało parę takich przypadków.

Powiem ci tylko jedno: tak samo głęboko w tobie ty wiesz, dlaczego tak jest. I w chwili gdy będziesz odczuwać pustkę, samotność, frustrację, żal, czy smutek to jest moment gdy możesz wejść w siebie i w to zajrzeć.

Jest w tobie jakaś opowieść w której ty tak naprawdę wolisz być sama, czy sam. I właśnie te momenty rozpaczy pozwolą ci do niej dotrzeć i zrozumieć, dlaczego twoja podświadomość uznała, że bycie samotnym jest dla ciebie bardziej korzystne niż bycie w związku.  Pamiętaj, że coś zrobić możesz tylko z tym, co sobie uświadomisz i przyjmiesz że to istnieje.

Dopóki zaprzeczasz, i mówisz że wcale nie, bo ty bardzo chcesz  i długo szukasz, ale nie możesz znaleźć, to jesteś ciągle w labiryncie.

Jak można użyć tych wszystkich opowieści, żeby wzrastać

Najważniejsze jest to, że kiedy masz odwagę spotkać się z tymi emocjami i z tymi opowieściami, i patrzysz na to wystarczająco długo, To zaczynasz widzieć że to po prostu wszystko nie jest prawda. To są tylko opowieści

Najważniejsza wiadomość to że cały czas widzisz na dłoni w co ty ze sobą grasz. Nie musisz tego zgadywać, masz to na tacy. Wystarczy się rozejrzeć

Ja patrzyłam na to tak długo, aż odkryłam, że to zawsze działa. Zawsze używając rzeczywistości jak lustra można zidentyfikować swoje opowieści na każdy temat. Wszędzie tam gdzie coś boli, tu na przykładzie relacji partnerskich, jest kopalnia informacji

To tylko na początku tak boli, potem jest jak w jodze, zaczynasz się rozciągać. I nawet w super dyskomforcie już nie cierpisz, tylko wykrywasz program, jakbyś wbudowała sobie radar.

Naprawdę później nawet jeśli boli to staje się takie przezroczyste, bo ty nie utożsamiasz się z tym, ty patrzysz na to jako świadomość, jako obserwator.

Ty wtedy dosłownie doświadczasz tego, że nie jesteś tym cierpieniem i tymi historiami które ci się przydarzają. Wtedy stajesz się mistrzem, mistrzynią, czytania tej opowieści. I możesz ją pisać na nowo.

Jak to obrócić, odkodować

Żeby stworzyć nowy schemat musisz przede wszystkim przestać potrzebować tego starego. Znaleźć pogubione części siebie, które odbijają ci się w innych, i przygarnąć je wszystkie do siebie. Bo to one potrzebują tych sytuacji, żeby móc się odbijać i wołać do ciebie.

To jest nic innego jak integracja cienia. Cień się kojarzy jakoś strasznie, że ty jakieś diabły będziesz integrować. A tu się okazuje, że tu chodzi o miłość i akceptację. Że to jest sposób, żeby dać sobie to upragnione ukojenie, i w końcu stać się wewnętrznie spójną i świadomą siebie istotą. Przecież ty zawsze na to zasługiwałaś.

Kiedy jesteś wewnętrznie spójna to odbija się wokół tak, że twoje relacje stają się też spójne.  A przynajmniej na tyle spójne żeby można było zacząć razem budować, bo za tydzień opowiem też, jak w nawet długich związkach ciągle jest co przerabiać.

Bo tak naprawdę nigdy nie będzie tego happy endu rodem z bajek Disneya. To jest bajka, to nie istnieje.

Ale cała ta zmiana polega właśnie na tym, że ty przestajesz potrzebować tej bajki, bo ty w pewnym sensie wyrastasz z niej.

Jeśli to jest dla Ciebie ciekawe, zbliża się webinar

Gdzie dokładnie sobie przejdziemy w punktach przez proces poznawania naszej podświadomości, poznawania tych opowieści i przyjmowania tego wszystkiego z powrotem, a potem wybierania od nowa.

To jest proces sprawdzony przeze mnie którego używam od dawna. I chociaż mój związek dalej nie jest idealny i wciąż jestem w drodze, to czuję, że właśnie dzięki niemu najbardziej idę do przodu i poznaję siebie.

Moje relacje z ludźmi w ciągu ostatnich lat też uległy wielkiej przemianie. Pojawiło się w nich więcej swobody, bliskości i przyjaźni, ale też zniknęły różne schematy które wypływały z potrzeby bycia jakąś, czy udowadniania sobie czegoś.

Może to jest lepsze niż ten happy end z Disneya 🙂

Będzie jeszcze jeden live o relacjach i lustrach, a potem webinar gdzie będziesz mogła wejść w ten temat i przerobić go dokładnie na samej sobie. Więc jeśli chcesz pozostać w temacie to zapisz się na moją listę mailową, dostaniesz wtedy też na maila nagranie tego live. Link podawałam już parę razy, jeśli chcesz to napisz w komentarzu a ja Ci go jeszcze raz podam.

Już wkrótce będzie można zakupić dostęp do webinaru i dla osób z mojej listy mailowej będzie najlepsza cena, więc warto się zainteresować.

Kliknij tutaj żeby zapisać się na listę i być na bieżąco 🙂

Dziękuję Ci ogromnie za twój czas i uwagę. Do zobaczenia!