Życie zaczyna się po trzydziestce


Trzydzieści lat – magiczna granica, po której notowania każdej kobiety na rynku matrymonialnym spadają na łeb, na szyję, po której powinna łapać za nogi każdego samca, który nie uciekł jeszcze na drzewo, i czym prędzej ciągnąć do urzędu stanu cywilnego, bo za chwilę już nikt nawet patykiem jej nie będzie chciał dźgnąć. Już niedługo cała jej twarz zgnije i spod spodu zacznie wyzierać przerażająca starość. Tego przynajmniej można się spodziewać, czytając różne blogi – szczególnie te pisane przez mężczyzn – lub przeglądając inne równie niepokojące zakątki internetu.

Mam od pewnego czasu trzydzieści lat i jeszcze nie widzę kostuchy w lustrze. Mam dobre wiadomości dla tych, którzy do tej granicy się zbliżają lub świeżo ją przekroczyli. Nie musicie obgryzać paznokci do krwi w panice, że nikt was nie zechce i olaboga co wtedy, w dodatku odechce wam się imprezować i wypadniecie z życia towarzyskiego. Pod wieloma względami mamy więcej do zaoferowania i światu i sobie samym, niż dwudziestolatki. A dlaczego?

Trzydziestolatki w końcu przestają żyć z dnia na dzień gnane tam, gdzie je wiatr poniesie, i zadają sobie pytanie: w którą stronę ja tak naprawdę chcę iść? Właściwie to nawet nie 30, a około 28 lat jest tym wiekiem, w którym wchodzimy w następny rozdział życiowego scenariusza i zdajemy sobie sprawę, że coraz mniej marzeń możemy odłożyć na później, a mityczne “kiedyś” może nigdy się nie wydarzyć, jeżeli nie ruszymy zadka. To już jest ta ostateczna dorosłość i nie ma na co dłużej czekać. W tym wieku często nagle zmienia się branżę, partnera, zakłada się firmę albo rodzinę, wyjeżdża się na drugi koniec świata, odkrywa nową pasję, nagle poznaje się siebie od innej strony. Budzi się zainteresowanie samorozwojem, poszukiwaniem szczęścia. Bo jeśli nie teraz, to kiedy? Później już będzie z górki. Dlatego trzydziestki bywają bardziej spełnione niż wiele ich młodszych koleżanek. Lepiej wiedzą, czego chcą i bardziej zdecydowanie działają.

Dziesięć lat życiowych doświadczeń od czasów, gdy zdawałaś na studia, nigdy nie idzie na marne, nawet, jeżeli na pewien czas utkwiłaś na mieliźnie. Przez ten czas zdążył się zdarzyć jakiś bolesny upadek, który raz na zawsze zdejmuje z twoich oczu zasłonkę naiwności, że życie będzie wyłącznie dobre i ładne, jeżeli wystarczająco się postarasz. Traumatyczne rozstanie, choroba, konflikt z bliskimi, nałóg, koszmar w pracy, poważne kłopoty finansowe – częstuj się, czym chcesz, może być kombinacja kilku naraz. Dociera do ciebie, że życie to dramat, piękny i barwny, ale pełen zwrotów akcji, i że nie ma rady, nieważne jakim się otoczysz kloszem, na pewno będziesz iść przez turbulencje. A zatem musisz na to się przygotować. Trzydziestki są silniejsze niż dwudziestki. Przestały być niewinnymi ptaszętami, które każdy porywisty podmuch wiatru jest w stanie zepchnąć z obranej trasy. Są też stabilniejsze emocjonalnie. Nie boją się i nie rozpaczają tak bardzo z powodu głupot, i choć bywają zupełnie wyprowadzone z równowagi z powodu kolejnej pary brudnych skarpetek na podłodze pod łóżkiem, to nie jest to dla nich bezpośredni powód do rozstania i do publicznego wypisywania na temat byłego faceta farmazonów na fejsie.

Jeżeli chodzi o związki, dziesięć lat doświadczenia więcej to prawdziwa przepaść. Książę już dawno odjechał na białym koniu z powrotem do baśni o śpiącej królewnie i tam pozostał. Facet jaki jest, każdy widzi. Czasem łysiejący, czasem nieokrzesany, czasem rano ma śpiocha w oku. To nie randki pod Wieżą Eiffla, tylko niedzielne popołudnia z oglądaniem Breaking Bad w łóżku z pizzą są tym, co zbliża i łączy dwoje ludzi. Prawdopodobnie trzydziestolatka zdążyła już z kimś zamieszkać, nieważne ze ślubem czy bez, i dowiedziała się też, że czasem największa idylla przemienia się w piekło wyciskające mózg uszami niczym przez maszynkę do mięsa, a cała sztuka polega na balansowaniu i na szczerości wobec siebie samych. Był czas, by zrewidować swoje poglądy typu “NIGDY tego nie zrobię/nie powiem/nie wybaczę”. Był też czas, by trochę bardziej poznać i zrozumieć swoje ciało i zaakceptować je. Rycząca trzydziestka nie jest już zakompleksioną małolatą, której cycki są to za duże, to za małe. Paradoksalnie to właśnie ona patrzy na siebie nagą w lustrze z zadowoleniem. Po latach w końcu zaczęła sobie zadawać pytanie o własne upodobania w tej sferze, nie tylko bycie dostatecznie dobrą w spełnianiu czyichś fantazji. Ponoć kobieta osiąga pełnię swoich możliwości seksualnych około 35-go roku życia. Bez popisowego wyginania się niczym na filmie, ale z autentyczną rozkoszą. Mężczyzna też na tym korzysta – nareszcie ktoś mu jasno mówi, czego chce, a nie każe snuć domysły i odgrywać jakieś scenki godowe z nadzieją, że nie jest to odbierane jako żałosne widowisko i nie zostanie później wyśmiane przed koleżankami.

Dlaczego wobec tego panuje ten pogląd, że mężczyźni wolą młode dziewczyny, że trzydziestki są już stare i nieciekawe, mimo, że można i konkretniej z nimi pogadać, i skuteczniej się z nimi porozumieć, i nie będą robić rabanu o byle co, i są mniej wstydliwe, i bardziej dojrzałe po prostu?

Z biologicznego punktu widzenia to proste – młodsza zdąży urodzić więcej zdrowych dzieci. Ale w naszej kulturze dzieci i tak rodzą się coraz bliżej trzydziestego roku życia, a wielodzietność przestała być trendy. Mamy za to kult nieskazitelnej, wyfotoszopowanej dziewczęcej buźki, któremu nielubiące większej filozofii samce ulegają, bo wyskakuje on na nich z każdego pisemka, z każdej strony w internecie. Część mężczyzn daje się tak zmanipulować. Część jest amatorami szybkiej przygody i łatwego łupu. Niektórzy chcą połechtać swoje ego poprzez zachwyt młodej, naiwnej dziewczyny, która myśli, że bóstwo zstąpiło z nieba i właśnie oświeca je swoją zajebistością. Wreszcie są ci, którzy się boją. Faceci to lenie, a skoro mogą mieć młode, sprężyste ciałko, które za wiele nie wymaga, to po co przemęczać się, narażać na kompromitację i zawracać gitarę jakiejś dorosłej babie, która i tak marzy już na pewno tylko o dziecku? Jeszcze go wrobi w ślub. No i rzeczywiście. Potrzebny Ci ktoś myślący w taki sposób? Przecież już wiesz, że tego kwiatu jest pół światu. Tak, jak nie każda babka po ukończeniu trzydziestu lat myśli już tylko jajnikami (choć jest takich wiele), tak nie każdy facet gustuje tylko w lolitkach (choć jest takich wielu). Na świecie jest na szczęście tyle różnorodności, że każdy znajdzie coś dla siebie. I dla nikogo nie zabraknie. Pogłoski o starych 31-letnich pannach, umierających samotnie w depresji, są jednak mocno przesadzone.

A ja uwielbiam być trzydziestką i znacznie mi teraz lepiej we własnym towarzystwie, niż w ubiegłych latach. Polecam każdemu!

16 Comments

  1. Avatar
    Lena Poleska
    November 11, 2014
    Reply

    Bardzo mądre słowa! Mnie do trzydziestki brakuje 5 lat i trochę nie mogę się jej doczekać. A to dlatego, że z każdym rokiem zauważam u siebie więcej satysfakcji z życia, pewności drogi życiowej, spełnienia. Jeśli z każdym rokiem jest lepiej, to JAK DOBRZE może być kiedy będę miała 30 lat? :) Dla mnie to piękny wiek, kiedy kobieta wie czego chce i w końcu jest jej dobrze ze sobą. Ściskam mocno, mam nadzieję, że mając trzydziechę będę miała w głowie to, co TY, a nie to, co moje lamentujące koleżanki ;)

  2. Avatar
    March 7, 2016
    Reply

    Mam 28 lat…i liczę na to, że 30 to będzie moja druga młodość :) Od dawna w to wierzę :D

    • Avatar
      March 8, 2016
      Reply

      Na pewno tak będzie! Każdy wiek jest dobry na życie pełnią życia :)

  3. Avatar
    March 7, 2016
    Reply

    Podpisuję się pod tym, co piszesz. Mnie też już dopadł ten “sędziwy” wiek i przyznam, że nigdy nie czułam się sama ze sobą tak dobrze jak teraz. Trochę obawiałam się “kryzysu wieku średniego”, zwłaszcza, że jakby nie było jestem starą panną ;) Na szczęście nic takiego nie nastąpiło, a ja cieszę się ze swoich doświadczeń, z tego, czego nauczyło mnie życie i z tego, czego nauczyłam się o sobie.
    Masz rację, życie zaczyna się po 30-tce :)

    • Avatar
      March 8, 2016
      Reply

      Sylwia jaką starą panną, to jeszcze coś takiego istnieje? Stare to będziemy po 90tce :D Ale ile wtedy będziemy miały doświadczeń! :)

      • Avatar
        March 8, 2016
        Reply

        Ja absolutnie nie czuję się starą panną, ale wiesz, dla wielu ludzi 30 letnia singielka to jak nic stara panna. I to bez perspektyw :p

  4. Avatar
    March 7, 2016
    Reply

    Wolę te po trzydziestce.

    • Avatar
      March 8, 2016
      Reply

      Prawdziwy mężczyzna! :)

  5. Avatar
    Asia
    March 7, 2016
    Reply

    28 lat -rozstałam się po 7 latach związku, pokochałam jogę.
    29- wyjechałam na drugi koniec Europy gdyż zawsze marzyłam o podróżach, ale jakoś nie było mi to dane, również przestałam jeść mięso.
    30-stka kolejne miejsce, gdyż poprzednie “zaliczyłam”, praca mi się przestała podobać ;) więc postanowiłam zmienić lokalizację. Zamieniłam jogę na Pilates :).
    Aktualnie 32 na chwilę wracam do domu naładować baterie. Nie mam potrzeby jeszcze na “osiedlenie”, więc planuję kolejne miejsce gdzieś w świecie.
    Więcej czytam, gotuję, mniej “gonię”, znacznie więcej spędzam czasu w plenerze i na rowerze, zawsze mam czas dla przyjaciółmi. Nie czepiam się już tylu pierdół, więcej doceniam ;).
    Wszystkim życzę tych 30, może być naprawdę fajnie :D.

    • Avatar
      March 8, 2016
      Reply

      Asia powodzenia na Twojej barwnej drodze, życie ma tyle kolorów ile mu nadamy, a widzę że Ty to potrafisz :)

  6. Avatar
    March 7, 2016
    Reply

    Zawsze twierdziłam, że 30 lat to najpiękniejszy wiek, bo człowiek już taki mądry doświadczeniem, a wciąż jeszcze piękny i młody. :-) A teraz zauważyłam jeszcze jedną prawidłowość, czas po 30 – stce zatrzymuje się. :-D Ciągle się czuję na 30 lat, mimo że mam dużo więcej. :-) Nie wiem jak z 50-tką, ale 40-stki też nie ma co się obawiać. ;-)

    • Avatar
      March 8, 2016
      Reply

      Sądząc po mojej mamie to nawet 60tki nie ma się co obawiać:)

  7. Avatar
    March 8, 2016
    Reply

    Ja jestem właśnie na granicy kolejnego etapu bo w tym roku moje 28 urodziny – powiem szczerze mam pewne obawy co do 30stki nei ze względu na to co napisałaś ale chciałabym do tego czasu zostać mamą a pewne kwestie mogą stanąć mi na przeszkodzie w tym względzie i martwi mnie ze względu na zdrowie moich dzieci, których chciałabym mieć więcej niż jedno. Generalnie trudna sprawa do wyjaśnienia ale tylko to tak naprawdę napełnia mnie obawą, że już niedługo bo raptem za 2.5 roku przekroczę magiczną granicę. I chociaż zgadzam się ze wszystkim co napisałaś miewam czasem takie wahania czy zrobiłam wszystko to co chciałam i mogłam do tej pory, czy nie zmarnowałam czasu w swoim życiu?

    • Avatar
      March 8, 2016
      Reply

      Głupio to może zabrzmi, ale w Twoim wieku miałam podobne myśli :) Okolice 30 to właśnie taki czas podsumowań i w sumie fajnie czasem takie sobie zrobić.. Ale później doszłam do wniosku, że dobrze jest jak jest, bo i tak przecież nie zmienię przeszłości. To, że się coś opóźniło, nie jest zmarnowanym czasem, a jakąś nauką dla nas o nas. Bo był przecież jakiś powód. Może tak naprawdę wyszło nam to na dobre? Najgorsze to porównywać się z innymi, bo tak naprawdę każdy ma coś, czego nie zdążył zrobić. Ktoś ma w wieku 30 lat firmę i dzieci, a kto inny podróżował i nie ma, ale za to ma masę wspomnień, przyjaciół i kozackich zdjęć – no i kto z nich ma lepiej? Nikt. Nie istnieje taka granica wieku, po której już nie można zrobić ze swoim życiem tego, co się chce. Można sobie nawet zostać DJką po 70tce, jeśli ktoś ma taką ochotę. Dzieci też się zdążą urodzić. Ja nie mogę na razie mieć dzieci z przyczyn zdrowotnych, choć bardzo bym chciała. Od zeszłego roku przechodzę niezły hardcore z tej okazji. Mogłabym się tym załamywać, ale otworzyły się też przede mną nowe perspektywy, których nie miałabym, gdybym miała dzieci. Zatem zostanę matką wtedy, kiedy będę mogła. Nie na wszystko mamy wpływ, ale to nie jest nic złego. Tylko wiele swoich dawnych poglądów musiałam zrewidować i wyszło na to, że pogodziłam się i polubiłam z życiem bardziej niż kiedy próbowałam je naginać do swoich wyobrażeń. To chyba jest to słynne dorastanie ;)

  8. Avatar
    March 8, 2016
    Reply

    ja pomimo, że mam dopiero 26 lat też wierzę, że magiczna trzydziestka to najwspanialszy okres życia dla kobiety ;) przynajmniej w teorii kobieta osiąga wówczas stan stabilizacji finansowej i niezależności co pozwala jej na realizację siebie i swoich marzeń :) Staram się nie odkładać wszystkich swoich marzeń na “po trzydziestce” , tylko staram się działać aktywnie już teraz, co nie zmienia faktu, że już nie mogę doczekać się przejścia tej magicznej granicy – wierzę, że będzie cudownie :)

  9. Avatar
    March 8, 2016
    Reply

    Haha :D
    Ależ się uśmiałam ;)
    Jako w pełni świadoma trzydziestka dodam coś jeszcze. Faceci wybierają młodziutkie dziewczęta nie tylko z lenistwa i potrzeby uwielbienia, ale i ze… strachu. Tak, kobieta po trzydziestce otrzymuje pewną siłę. Moc pewności siebie. I tego się boją. Że kobieta może w życiu okazać się silniejsza ;) I zwykle okazuje ;)
    Dzięki Ci za super wpis – idealny na zakończenie Dnia Kobiet :D

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *