Dziś temat bardzo intrygujący, bo rzecz będzie o biuście. A ściślej mówiąc o tym, co na ten biust sobie zakładamy. Zakładałam i ja – doskonale pamiętam mój pierwszy stanik, który nosiłam z dumą, że “już mogę”. Pamiętam też, jak rok temu na próbę przestałam na tydzień nosić stanik i ze zdumieniem odkryłam, że wcale nie mam ochoty do tego wracać..

Od razu zaznaczę, że od lat byłam prawidłowo ostanikowana (65DD-70C), żeby nie było argumentów w postaci “na pewno było coś nie tak z rozmiarem” :) Rozmiar był dobry, staniki były wygodne i doskonałej jakości. To nie rozmiar mi zaczął przeszkadzać, ale sam fakt zakładania czegoś na piersi.

Dlaczego? Jest cała gama powodów.

Fiszbiny utrudniają krążenie limfy i mogą powodować raka piersi

Ten jeden argument solo powinien wystarczyć, żeby przestać nosić przynajmniej staniki z fiszbinami. Sama się zastanawiam, jak tyle lat mogłam nosić coś, co jest najzwyczajniej w świecie niezdrowe. W świat staników wchodzimy bezrefleksyjnie, po prostu “bo jak się jest kobietą, to nosi się stanik”. Młode dziewczyny chcą nosić biustonosz, żeby “być dojrzalsze”, żeby być oficjalnie uznane za młodzież, a później zostaje im tak na całe życie. I jakoś nigdy nie zadają sobie pytania – czy to w ogóle jest dla mnie dobre?

Do tego ogromna większość kobiet nosi stanik tak, że druty wchodzą pod pierś, najczęściej przez zbyt luźne obwody, wadliwe konstrukcje staników lub niedobrane do swoich piersi fasony. I cały czas chodzisz z takim drutem wrzynającym się w jedną z twoich najdelikatniejszych części ciała. Jak to może być zdrowe?

Stanik osłabia piersi, przez co biust obwisa

Ciało jest mądre. Natura jest mądra. Nie wymyśliłaby czegoś, co nie działa. Dlaczego jej więc nie ufamy i próbujemy ją ulepszać? Piersi zostały tak pomyślane, żeby dawać sobie same radę. W projekcie ewolucji nie została przewidziana potrzeba zastosowania żadnych dodatkowych wyrobów pasmanteryjnych. A skoro mimo tego są one używane, znaczy – coś zastępują. I to coś z braku użytkowania zaczyna zanikać.

W trakcie pisania tego artykułu próbowałam dociec, o co właściwie chodzi, że biust po dłuższym czasie bez stanika wygląda lepiej (bo z mojego doświadczenia zdecydowanie wynika, że tak jest) – dotarłam do różnych teorii: że pod wpływem stanika pogarsza się kondycja mięśni klatki, które nie muszą biustu podtrzymywać, że skóra jest gorzej napięta, ograniczony jest dostęp krwi i wchłanianie kolagenu.

Nie jestem naukowcem, niech będzie, że się nie znam, ale wiem jedno: kiedy nosiłam stanik, po jednym czy dwóch dniach bez niego czasem miałam takie flaczki, taką rozjechaną galaretę, wiecie o co chodzi. Teraz są takie jędrne i dobrze napięte, jak wcześniej praktycznie nigdy.

Ciasny obwód stanika utrudnia oddychanie

Po roku bez stanika wystarczy mi jakieś pięć minut w staniku, żeby zrobiło mi się duszno. Nie pojmuję, jak mogłam tyle lat chodzić z tak ograniczoną możliwością oddychania. Przecież tego się w ogóle nie da wytrzymać.

I nie mówię o mega ciasnych rozmiarach staników. Te, które nosiłam, naprawdę uważałam za bardzo wygodne, wcale ich nie czułam. Obecnie jawią mi się niczym gorsety, gotowe odebrać przytomność, a już z pewnością jasność myślenia.

Jasne, wiem… “do wszystkiego można się przyzwyczaić”… Tylko na litość boską – po co?

Głębszy oddech to więcej tlenu, lepsza praca mózgu i wszystkich organów wewnętrznych, ergo – lepsze samopoczucie, i nawet jeśli będziesz mieć wygodny i rozciągliwy stanik, to już sam fakt, że jesteś czymkolwiek nawet lekko ściśnięta, daje twojej podświadomości znak, żebyś tak głęboko nie oddychała.

No i faktycznie może lepiej tego nie rób. Jeszcze za zdrowa i za silna będziesz. Tylko tak jak trzeba: grzecznie, płytko, najlepiej żeby żebra w ogóle się nie poruszały, tak jakby ciebie w ogóle nie było.

bez stanika

Oczywiście to wcale nie było takie proste przestać nosić stanik. Miałam takie same opory, jakie być może Ty w tym momencie odczuwasz. Jest wiele powodów, dla których wydaje nam się, że lepiej jednak nosić stanik. Na przykład takich:

Bez stanika w piersi jest zimno

To kwestia przyzwyczajenia. Też tak miałam. Obecnie sama nie pamiętam, o co mi chodziło. Że co? Zimno? W tym roku nawet w środku zimy nie było mi zimno. Bo się ciepło ubrałam po prostu. Faceci cały czas chodzą bez staników i czy któryś się uskarżał, że mu zimno w klatę? Swoją drogą wyobraź sobie, że facetom by ktoś kazał nosić staniki dla jakiejś mody, żeby podkreślić rowek między mięśniami klaty, a później by się bali przestać to nosić, bo byłoby im zimno. Zabawne?

Odstanikuj się w ciepłe dni albo zakładaj na początek jedną warstwę więcej i patrz, jak ten problem, który zresztą nigdy nie istniał, odchodzi w siną dal.

Bez stanika piersi bolą, podskakując

To również jest tylko kwestia przyzwyczajenia. Oczywiście będziesz czuć swoje ciało, tym bardziej, że jest to jedna z wrażliwszych jego części, szczególnie pod koniec cyklu. Ale bardziej bolało, kiedy nosiłam staniki i czasem je zdejmowałam – piersi, przyzwyczajone do podtrzymywania, ciągle się wtedy majtały i obijały.

Swoją drogą, wtedy, kiedy te piersi są takie wielkie i wrażliwe, to jest ta część cyklu, kiedy nie masz się zajeżdżać jak dziki osioł i przez cały czas podskakiwać, sprawdzając czy cię coś będzie bolało czy nie, tylko to jest pora na relaks. Inaczej będzie kara w postaci PMS.

Bez stanika wszyscy zobaczą moje sterczące sutki

O, nie! Masz sutki? Co za wstyd, nikt nie może się o tym dowiedzieć!

To taki paradoks – dziewczyny nie mają oporów, żeby chodzić w dekoltach do pępka, kochają crop topy odsłaniające cały brzuch i super obcisłe dżinsy podkreślające dokładnie rowek między pośladkami, ale akurat sutków się wstydzą.

Zawsze możesz pod spód założyć dodatkową koszulkę na ramiączkach, która zadziała trochę jak stanik, tylko nie będzie nigdzie się wrzynać ani nic uciskać.

To znaczy – tak na początek. Bo później, jak zobaczysz, jakie cudowne i kobiece są tak naprawdę Twoje piersi bez stanika, to będziesz tę koszulkę zakładać pod spód tylko na ściśle oficjalne okazje, w których Twoje sutki mogłyby zostać naprawdę źle zrozumiane – typu pogrzeb ciotki albo rozmowa kwalifikacyjna.

Zobaczysz też, że twoje sutki wcale nie mają ochoty sterczeć przez cały czas, a nawet jeśli się to zdarza, to po prostu nie jest aż taki koniec świata ;)

Bez stanika nie będę miała piersi

Takie myślenie to pułapka. Naprawdę uważasz, że nie masz piersi, a jak założysz stanik, to piersi masz? Czy ta atrapa w rzeczywistości nie podkreśla tylko twojego braku zgody na prawdziwy rozmiar Twoich piersi? To jak nadmierny makijaż, za którym próbujesz ukryć swój prawdziwy wygląd. Przecież to nie działa.

Potrzeba ci pewności siebie i docenienia Twych piersi takich, jakie są – bo są absolutnie piękne i doskonałe! – a nie jakiegoś balu przebierańców.

Jeśli chcesz podkreślić swoje niezbyt duże piersi (mówię Ci jako posiadaczka takowych) znacznie ładniej i bardziej intrygująco będzie wyglądała szykowna, dość dopasowana bluzka, pod którą nie założysz stanika, niż udawanie, że nagle wyrosły ci jakieś balony zrobione z pianki. Po prostu sprawdź sama :)

Bez stanika będę miała piersi do kolan

Jako posiadaczka biustu raczej średniego nikogo nie przekonam, natomiast zapraszam na bloga mojej koleżanki obdarzonej większym biustem, która również zachęca do porzucenia stanika.

Nie tylko ja zauważyłam, że od długiego nienoszenia stanika biust nie obwisa, a przeciwnie – ujędrnia się, podnosi i napina. Oczywiście nie ma kształtu okrągłych, nabitych, plastikowych cyców gwiazdy porno, tylko miękki łagodny kształt piersi, ale to już pytanie do nas samych, co uważamy za lepsze i ładniejsze i dlaczego.

Nie mam pojęcia, jak posiadaczki NAPRAWDĘ ogromnych biustów (podtrzymywanie takiego ciężaru faktycznie mogłoby się przydać), ale ogólnie jeśli chodzi o “średni cyc” to piersi do kolan chyba bardziej grożą tym z nas, które nigdy ze stanikiem się nie rozstają.

Nie będę mogła założyć bluzki z dekoltem

Będziesz mogła. Tylko pytanie za milion dolców – czy będziesz chciała? Bo ja na przykład zauważyłam, że najwięcej uroku dodają ubrania podkreślające ciało takie, jakie jest, bez potrzeby zakładania dodatkowych uprzęży dla wytworzenia tak zwanego rowka.

Wystarczająco dobrze widać moje piersi i bez odkrywania ich. A w dodatku jest w tym coś naturalnego i kobiecego, czego nie ma w wyzywających dekoltach, wysyłających krzykliwe komunikaty, próbujących podlizać się męskiemu światu, spragnionemu widoków odkrytego ciała.

Radykalna opinia? Jeszcze rok temu sama uważałam, że dekolty są takie sexy i takie fajne. Tylko, że żeby zrobić super dekolt, najczęściej trzeba założyć ten koronkowo-druciany wysięgnik. Mnie się nie chce. Nie, żebym zawsze nosiła wszystko takie zabudowane. Po prostu jak nie ma rowka, to nie ma. Są po prostu… piersi.

Posiadanie piersi jest sexy samo w sobie. Wystarczy je mieć :) Zapytajcie swoich partnerów.

Staniki są takie piękne

Tak. Takie piękne… Takie kuszące… Wiesz co? Nie potrafię zupełnie znaleźć riposty na ten argument, poziomem absurdu dorównujący dawnym zachwytom nad chińskimi mini bucikami zakładanymi na krępowane stopy chińskich kobiet. No są piękne, i co z tego? To są produkty, kosztujące niemałą kasę, siedzą nad nimi projektanci, żeby były piękne. Prawdziwe piękno to masz, moja droga, pod bluzką, kiedy stanika na sobie właśnie nie masz. Prawdziwe piękno to nie są tiule i hafty, tylko twoje zdrowie i twoje wspaniałe ciało takie, jakie jest.

Ale oczywiście zgadzam się, że każdy z nas dokonuje własnych wyborów i tak naprawdę dla Ciebie piękne może być coś zupełnie innego, niż dla mnie.

Ostatecznie jeśli chodzą po świecie kobiety gotowe piłować sobie nosy, usuwać żebra i wszczepiać sobie pod skórę silikonowe torebki, żeby zaakceptować swoje ciało, to założenie na siebie kilku drutów owiniętych kunsztownym tiulem nie wydaje się być jakimś mega poświęceniem. Zdecydowanie mogło być gorzej.

A jednak ja na to poświęcenie się nie decyduję.

Odkąd nie noszę stanika, mogę:

Cieszyć się piękniejszym biustem

Biust sam z siebie ma całkiem fajny kształt. Nie potrzebuje udoskonaleń. Udoskonalenia czegoś, co jest już dobre, wszystko tylko psują. Obawiałam się na początku jakichś zwisów, sflaczeń, galarety. Stało się coś dokładnie przeciwnego. Moje piersi po pewnym czasie jakby odnalazły się w nowej sytuacji, podniosły się, ujędrniły i obecnie wyglądają tak ładnie, że aż sama jestem zaskoczona.

Dodam, że nie jest to tylko moja opinia :)

Lepiej poznać swoje ciało

Piersi w staniku są schowane i nieobecne. Praktycznie nie masz z nimi kontaktu. Kiedy stanik znika, masz ten kontakt przez cały czas. Czujesz, że one są. Że różnie reagują na dotyk, temperaturę. Jesteś bliżej swojego ciała i samej siebie w tym ciele. Odkrywasz, jak wiele informacji od Twojego ciała dotąd było przed tobą ukryte.

I chodzi nie tylko o fizyczność. Poprzez twoje piersi masz kontakt z twoim sercem. To pierwszy krok do kochania samej siebie. Nie “akceptacji” ale kochania. Żeby przytulić siebie, wystarczy przez moment przytulić swoje piersi. One są kwintesencją twojej kobiecości, wrażliwości, kryją w sobie cały twój skomplikowany świat uczuć. To nic zaskakującego, że czujesz się bardziej kobieco, kiedy tego elementu sama przed sobą nie chowasz.

Odetchnąć pełną piersią

To uczucie, kiedy bierzesz taki pełny, piękny i satysfakcjonujący wdech. I nic ci w tym nie przeszkadza. Oddychasz tak głęboko, jak tylko chcesz. Znasz to?

Jest to dość metaforyczne. Odkąd nie noszę stanika, czuję większą wolność. Czuję, że mam wybór i odwagę, by z tego wyboru korzystać. Trochę puszczam oczko otoczeniu z tymi wszystkimi swoimi konwenansami, które tak bardzo nas ze wszystkich stron próbują ograniczać. Mam odwagę podarować sobie zdrowie i większą pewność siebie, wynikającą z robienia czegoś tak, jak sama chcę.

Noszenie stanika, podobnie jak i wszystko inne, jest wyborem. To, że “wszyscy coś robią” nie musi być argumentem, żeby też robić to coś. Jeśli kiedykolwiek przeszło ci przez myśl, że noszenie stanika jest głupie – a jest cała masa kobiet, którym to przelatuje przez myśl codziennie, spójrz, jak wiele z nas ściąga stanik zaraz po wejściu do domu – po co to robimy, skoro staniki są takie zajebiste? – to po prostu go nie noś, choćby na próbę przez tydzień czy dwa. Najwyżej stwierdzisz, że w twoim przypadku to nie działa i że jesteś na stanik skazana.

Zawsze też możesz robić sobie częściej dzień bez stanika i zobaczyć, jak Ci z tym jest :)

Oczywiście tylko jeśli widzisz w tym jakikolwiek sens. Bo oczywiście jeśli CHCESZ nosić stanik, to nikt nie może Ci tego zabraniać.

No właśnie – jak jest z Tobą? :)

Previous Czemu mężczyźni nie chcą tańczyć w parach?
Next Dlaczego inteligentni ludzie tak często nie są szczęśliwi?
  • Nev

    Skoro to noszenie stanika powoduje zwis biustu, to te biedne afrykańskie kobiety chyba 25h na dobę muszą nosić stanik, że te piersi potem wyglądają… no, wszyscy wiemy jak.
    Wybacz, ale fragment o rzekomym pogorszaniu stanu biustu przez stanik to bzdura. Znaczy, może przy niewielkim biuście jak twój nic się nie dzieje, ale jako posiadaczka 75H/I widzę dużą różnicę w stanie biustu po dniu bez stanika i nie jest to różnica na plus. A ból przy bieganiu? Bez stanika boli nawet przy szybszym wejściu/zejściu po schodach. I to cały miesiąc.

    • Myślę, że u afrykańskich kobiet spore znaczenie ma liczba wykarmionych przez te biusty dzieci.

      Nie będę spierać się a propos dużych biustów, bo tak, jak pisałam, ja takowego nie posiadam. Zresztą nie zależy mi, by cały świat nie nosił stanika, piszę o tym, co sprawdziło się w moim przypadku. Natomiast utrzymuję, że po kilku miesiącach bez stanika biust zaczyna wyglądać lepiej niż wcześniej (jeden dzień to wiadomo, że nic nie zmieni, bo piersi są przyzwyczajone do stanika i dlatego zwisają – i mnie też bolało, i mi też zwisały nawet pomimo mniejszego rozmiaru, więc bardzo dobrze wiem o czym mówisz).

      • Any Faster

        Dorota, myśle że Twoj biust mogl wyglądać lepiej bo masz skóra z fantastycznym typem kolagen, dzięki któremu wygląda zawsze jędrnie, ale większość kobiet ma taki przecietny kolagen i taką słabą, rozciągliwą skóre więc będzie nienoszenie wydaje mi sie ryzykowne.

        • Dzięki za komplement co do mojego typu skóry! :) chociaż kiedyś mój kolagen wydawał mi się co najmniej bardzo przeciętny i nie uważam się za jakąś wyjątkowo obdarzoną pod tym względem :)

  • Aneta

    Zastanawiam się – jak jest z ćwiczeniami bez stanika? Bo nawet jeśli mogę zaakceptować u siebie nie zakładanie stanika na co dzień lub przy mniej wymagających ćwiczeniach, to np. nie wyobrażam sobie nie ubrać sportowego stanika podczas biegania czy ćwiczeń na siłowni.

    • Airmid

      Dokładnie. Nawet jak założę trochę luźniejszy stanik do biegania to cycki latają na wszystkie strony, już nie muszę wspominać chyba że bolą przy tym okrutnie :(

      • Marta Flak (Gofer)

        Teoretycznie nie powinno się ćwiczyć bez stanika. Ogólnie nie we wszystkim się zgadzam w tym nienoszeniu stanika, ale tę kwestię zachowam dla siebie, bo ile ludzi, tyle opinii, a każdy organizm inaczej reaguje :P

        • Akurat na temat ćwiczeń bez stanika wolę wstrzymać się od głosu, bo nie jestem zbyt fitnessowa. Zresztą ja nie jestem na “nie, bo nie”. Podejrzewam że w takich ćwiczeniach gdzie się dużo podskakuje, stanik sportowy rzeczywiście mógłby mieć zalety. Przede wszystkim ma być nam dobrze we własnym ciele :)

    • Ja akurat nie ćwiczę na siłowni, a do jogi i tańca brak stanika nie przeszkadza, ale potrafię sobie wyobrazić, że stanik sportowy może pomagać podczas biegania:) Ale w sumie on nie ma fiszbin, to raczej taka koszulka, więc chyba nie zrobi krzywdy ;)

  • Coś w tym jest. Nie umiem się przekonać do całkowitego porzucenia stanika bo przez problemy z krążeniem mam często uczucie duszności i nie potrafię nosić małego dekoltu. Wszystkie bluzki muszą być prawie do pępka u mnie, żebym mogła czuć się dobrze (nie znoszę dotyku materiału na dekolcie, mam wtedy wrażenie, że się duszę). Jeszcze rok czy dwa lata temu stanik zakładałam z samego rana i ściągałam dopiero na noc. Teraz zakładam go tylko do wyjść na uczelnię czy w gości. W domu pełen luz, na spacery z psem też staram się wychodzić bez choć czasem mam poczucie dyskomfortu… że ktoś zobaczy, że jak to ujęłaś “nie mam biustu”, ale to raczej kwestia samoakceptacji.
    Co ciekawe – odkąd przestałam używać staników przez kilkanaście godzin dziennie mam mniejsze problemy z dusznością i skończyły się tzw. nerwobóle w klatce. Chyba nie była to kwestia nerwów… ;)

  • Anka

    We wrześniu będzie rok, jak przestałam się stanikować, po warsztatach z gimnastyki słowiańskiej, której w staniku po prostu nie da się ćwiczyć. I – tak, zgadzam się z każdym słowem Doroty. Mam w miarę duży biust, więc do biegania zakładam sportową obcisłą koszulkę, nie jest źle. Na specjalne okazje jakoś mi się udaje dobrać ciuchy, ewentualnie chusta na ramiona i przód. Jest dobrze. :-)

  • Lilka

    W domu ściągam stanik i chodzę bez, natomiast do ludzi nie sądzę, żebym prędko się odważyła. Jestem niską, korpulentną osobą o słabo zaznaczonej tali, tułów większy o dwa rozmiary od nóg. Piersi duże i ciężkie, 80HH, po przejściach związanych z odchudzaniem. Puszczone luzem opadają, dodają mi masy, skraca się tułów, sylwetka staje się ciężka i po prostu brzydka.

  • Podpisuję się pod wszystkim tutaj. Zresztą wiesz, skoro do mnie linkujesz :) Teraz jestem w trakcie eksperymentu z regularnym ćwiczeniami jelenia, które wcześniej wykonywałam tylko jak mi się przypomniało. Zobaczymy, czy dzięki niemu moje cycki mogą być jeszcze bardziej zajebiste :D

  • Ewa

    Też przestałam nosić stanik i przyszło to jakoś tak samo, naturalnie. Mam 32lata i od dwóch lat stanik zaczął mnie okropnie uwierać, przestałam go nosić właśnie zimą, bo i tak nie widać a komfort był taaaaaki, że samą mnie zaskoczył. Teraz został mi jeden stanik “normalny” i jeden sportowy. I wiecie co? Noszę tylko ten sportowy i tylko latem…bo jakoś tak jednak czuje się bezpieczniej.

  • Coraz rzadziej zakładam stanik sama z siebie, bo zdecydowanie bardziej zaczęłam doceniać tę swobodę, na którą zresztą MOGĘ sobie pozwolić, bo CHCĘ (jestem posiadaczką średniego biustu). Ze względu na wygodę, lepsze samopoczucie. Ostatnio zauważyłam, że już od wielu wielu miesięcy nie założyłam stanika usztywniającego, z push-upem (łomatko, od razu człowiek sobie myśli, po co w ogóle to kupował?), tylko wiernie noszę gładkie, miękkie i leciutkie staniczki, bo jednak przyzwyczajenie, że choć coś tam jest, wciąż pozostało. Ale może poza domem z czasem zrezygnuję i z tego. Dziękuję Ci za ten tekst!

  • No ja tez nie noszę. Chociaż jak patrzę, to może by i się przydało :)

  • Marta A.

    Z powodu kontuzji zeber, nie moge nosic stanika juz ponad rok. Ani piersi ladniejsze, ani sie lepiej nie czuje, ani lepiej nie oddycham…Brednie osoby z problemami I-wszego swiata.

  • Anna

    Poprzez twoje piersi masz kontakt z twoim sercem. :-)

  • acid2b3

    Już dawno o tym myślałam, ale kopniak od Ciebie był potrzebny. Dziękuję bardzo :-)

  • Monika

    Nie noszę już kilka miesięcy i bardzo mi z tym dobrze. Ostatnio jakiś tak założyłam, nie wiem po co. Wytrzymałam 5 min .-) Dodam, ze tez mam staniki raczej z tych wyższych półek, dobierane przy pomocy braffiterki 🙌🏻

  • Ola

    Coś w tym jest :) Kiedy tylko wracam do domu, od razu przebieram się w luźniejsze rzeczy – mamuśka śmieje się ze mnie, że mam pidżama party 24h/dobę. I zdejmuję stanik oczywiście i….jest cudownie! Od najmłodszych lat, dzięki mojej mamie, miałam dobierane staniki przez braffiterkę, więc były to dobre, markowe staniki. Później miałam etap, że zaczęłam więcej ćwiczyć i potrzebowałam konkretnego stanika sportowego i od jakiegoś czasu jak muszę założyć stanik, to zakładam tylko te sportowe. Mam takie bez żadnych elementów twardych, na szerookich ramiączkach, z szeroką taśmą pod biustem. Ogółem, kiedy tylko mogę, czyli jakby się zastanowić, to przez większość mojego czasu, nie noszę staników.
    Wokół staników jest sporo sprzeczności. Wiele kobiet ich nie cierpi, pozbywa się jak najszybciej, ale widywałam też takie, które potrafią zakładać po dwa staniki na raz, jak idą grać w siatkówkę, albo zakładają stanik pod kostium kąpielowy, żeby “im sutki nie sterczały”. Jesteśmy przyzwyczajeni do widoku okrągłego cycka, bez sutków, niczym u lalki barbie, ale same doskonale wiemy, jakie to cudowne uczucie widzieć (i czuć!) je w pełnej krasie :) Jakie robią się ckliwe, kiedy przychodzi okres. Wymagają od nas delikatnego obchodzenia, a agresywne macanki czy opinanie ich kawałkiem ciasnej szmaty 24h/dobę, to jakaś czysta masakra. Nic dziwnego, że potem bolą, są oklapłe, jakby pozbawione energii. Dajmy im wolność! :D

  • Kasiowa

    Często robię sobie dzień bez stanika. W domu nie noszę prawie wcale. I jak wracam do domu po ciężkim dniu pierwsze co robię, to własnie zdejmuję biustonosz. Z racji tego, że moje piersi są raczej z tych większych i wykarmiły już dwójkę dzieci niestety nie mogę sobie pozwolić na chodzenie tak cały czas. Mam jednak cały arsenał tzw. triangle and wireless bras i tradycyjne homonto zakładam tylko naprawdę okazjonalnie. Pozdrawiam, buziaczki!

  • Joanna

    Nie lubiłam i unikakałam staników odkąd urosły mi piersi. Dwa lata temu po przeczytaniu kilku artykułów o ich szkodliwości porzuciłam ustrojstwo. Zgadzam się w stu procentach – piersi są jędrniejsze (85C). Czuję się cudownie wolna. Ludziom którym przeszkadzają sutki przewracam oczami z pobłażliwością. Pod białą koszulę zakładam jasny top – czasem😉.

    • Takie komentarze jak Twój dodają mi skrzydeł po prostu :D Fajnie spotkać kogoś z tak podobnym doświadczeniem:)) Pozdrawiam Cię!

  • Wpis super, choć nie mogę się z nim w pełni zgodzić (sorry) i wtrącę tutaj swoje trzy grosze. Niestety z mojego doświadczenia wynika, że dłuższe nienoszenie stanika jednak wydatnie wpływa na kształt piersi.

    Przestałam nosić stanik w maju 2014 r. kiedy wyjechałam do Azji. W tamtym klimacie stanik jest po prostu strasznie niewygodny! W dodatku ćwiczyłam wtedy bardzo dużo jogi, bo robiłam kurs nauczycielski, a później prowadziłam zajęcia praktycznie codziennie, a jeśli nie to oczywiście sama ćwiczyłam. Z jedną 3 miesięczną przerwą, kiedy to wylądowałam w łóżku po wypadku na skuterze, moje piersi miały sporo zdrowego ruchu :) Efekty mojego eksperymentu?

    Po pierwszym roku nienoszenia stanika, faktycznie nie zauważyłam żadnych zmian. Pokochałam swobodę i nawet jak odwiedzałam Europę to obnosiłam się ze swoimi sutkami ;) Po przekroczeniu 2 lat takiego dyndania, moje piersi zaczęły zmieniać jednak kształt. Zmiana nie była duża, ale zauważalna. W tym roku, to jest 3 lata od wyrzucenia stanika, postanowiłam do niego wrócić. Nie wiem, może 35 lat to już czas kiedy po prostu nie da się tego zatrzymać, także noszę podtrzymujące staniki od maja. Choć na przemian ze sportowymi i lżejszymi “koszulkowymi” i widzę różnicę… serio, serio.

    Myślę, że wszystko należy robić z umiarem. Dobrze dobrany stanik potrafi fajnie wymodelować piersi i być przy tym całkiem wygodny. Nie trzeba go nosić non-stop. Zresztą, za 3 kolejne lata będę mogła powiedzieć, jak się ten mój nowy eksperyment udał ;)

    • Dzięki za ten komentarz, cóż, widać ile kobiet tyle różnych doświadczeń:) Myślę, że wiek, dzieci… to wszystko ma wpływ na piersi i ja też nie spodziewam się, że moje zawsze będą wyglądały tak samo. Może jeszcze kiedyś jakiś delikatny niezbyt inwazyjny stanik założę, choć na razie jak o tym pomyślę to robi mi się “brrr” :D

      (Na marginesie.. Zabrzmiało jakby 35 lat to było dużo, pragnę zdementować te pogłoski :))) pozdrówki!

      • Oh nie, absolutnie 35 to nie starość! ;) Chodzi mi o to, że ciało z wiekiem się zmienia. I tak powyżej 30-tki zaczyna się to zauważać. Tak jak mówisz – nie spodziewajmy się, że nigdy się nie zmienimy.

        Za miesiąc kończę 35 lat i choć dzięki dobrym genom, jodze i w sumie niezłej diecie (z grzeszkami) ludzie dają mi 25-28 lat, to ja osobiście czuję, że moje ciało się zmieniło. Jest po prostu takie mniej hm sprężyste :D A ja dzieci jeszcze nawet nie mam!

        Dotee, ja Cię z tym stanikiem jak najbardziej rozumiem. Strasznie mi było ciężko wrócić do tego kieratu po 3 latach. I sporo kombinuję ze stanikami sportowymi też, żeby było wygodniej.

        I jeszcze w związku z tym cyckowym tematem i kobietami z Afryki, o których wspominasz, to mi się jeszcze przypomniała taka ciekawa historia.

        Spotkałam raz w podróży takiego gościa, który mając już odchowane dzieci w Europie przeniósł się do Republiki Guinea i tam wziął sobie lokalną dziewczynę za żonę.
        No i on mi mówi, że kobiety w Europie to są słabe i miękkie. Żona mojego znajomego dzień po urodzeniu pierwszego dziecka poszła pracować “w pole”. Także w cyckowym, czy innym temacie nie ma w ogóle sensu się do nich porównywać, bo to jest inny świat i inna kultura…

  • ZUZANNASTYLE

    A ja nie mam odwagi… :(

  • Amina Lachowska

    Zgadzam sie w 200% i juz od dłuższego czasu unikam staników jak tylko mogę, a z fiszbinami to juz w ogóle od lat nie mam nic do czynienia. Wywołuje kontrowersje tym wśród znajomych kobiet i nie rozumiem dlaczego. To świadectwo ze propaganda możecie być głęboko zakorzeniona w kimś nawet jesli zdrowy rozsądek powinien alarmować ze to jest zbędny obiekt -niczym uprząż –

  • Braletka

    Jeśli ta koleżanka ma duże piersi, to ja nie wiem, co oznacza słowo duże. To jest tak, jakby pisać o tym, że “nie biorę leków onkologicznych”, gdy się nie jest chorym. Nie noszenie stanika, gdy się nie ma piersi, to doprawdy żaden wyczyn, a sama konfekcja została raczej wymyślona chyba dla kobiet, którym jednak ma pomagać w życiu i w utrzymaniu zdrowego kręgosłupa. Nie mam na myśli spasionej panny w rozmiarze 100D, tylko normalne kobiety o rozmiarach 70 J, 65 K, etc…

    • Bardzo bym chciała, by wszyscy uważali, że konfekcja została wymyślona jedynie dla pań z dużym biustem – wtedy być może ten tekst by nie powstał, choć z drugiej strony, nie byłoby wtedy pod nim tak pasjonującej dyskusji :) Dziękuję Ci za komentarz.

  • Mm

    A ja się nie podpisuję praktycznie pod niczym, może poza tą limfą. Z moim 70 f jest po prostu meega niewygodnie, a to jeszcze nie są niewiadomo jak duże piersi! Bez tego “”zła wcielonego” ciuchy zle leza, zaczynam się garbić i wogóle źle się czuję. Jak Wam wygodnie bez stanika – super, nawet zazdroszczę, ale dla mnie to najlepszy wynalazek :D

  • 1) Pisanie, że przez noszenie stanika można nabawić się raka piersi, jest skrajnie nieodpowiedzialne. Zacytuję sama siebie:

    “Ale na Boga i wszystkich jego fryzjerów, “ucisk biustonosza może powodować niedotlenienie, zmniejszony przepływ krwi, a nie oczyszczona z toksyn limfa może powodować obrzęk piersi ” ?[…] jeśli nosi Pani biustonosz, który uciska Panią do stopnia, w którym występuje obrzęk piersi, to a) nosi Pani stanik zrobiony z tytanu i powinna mieć Pani w okolicach podpiersia krwawe rany albo b) nie umie go nosić poprawnie (tył na przód? Trzy obwody za mały?) i powinna pobiec do brafitterki. Nie widziałam do tej pory kobiety, która nawet w bardzo źle dobranym staniku ma obrzęki piersi albo uciskane węzły chłonne, z powodu następującego; po pierwsze w podjeżdżającym staniku uciskane są głównie okolice dołu piersi przez fiszbinę, ewentualnie ramiona przez ramiączka, po drugie w tych okolicach węzły chłonne… no właśnie, spytam niezależnego eksperta. Anatomia.net twierdzi, że w omawianych okolicach “węzły chłonne klatki piersiowej to węzły trzewne, węzły ścienne, węzły przepony, węzły sutka. Do powierzchownych należą węzły chłonne piersiowo-nabrzuszne, a do głębokich węzły chłonne śródpiersiowe przednie, środkowe i tylne.”

    Misku Trzeci, jak głęboko są węzły chłonne?

    Misek Trzeci, lek. med.: Głęboko, bo między mięśniami. Fiszbina ‘uciskającego’ stanika musiałaby przeciąć skórę, nerwy, w zasadzie musiałaby piłować żebra, żeby móc zrobić krzywdę w węzły chłonne. W skrócie – bullshit, fiszbiny nie uciskają węzłów chłonnych ani nie mogą utrudniać przepływu limfy. No chyba, że pod pachami, swoimi końcówkami, ale to też wydaje mi się baaardzo wątpliwe. Czy są staniki z fiszbinami, które wciskają się 5-6 cm wgłąb skóry pod pachami?
    Ja: Nie.
    Misek Trzeci: To możesz spać spokojnie.

    Ostatnio co prawda wysłuchałam całej prelekcji na temat potencjalnego wpływu fiszbin na przepływ limfy, ale nie dane mi było skonfrontować swoich przemyśleń z teoriami prelegentki ze względu na zamknięty charakter panelu i jestem dalej mocno sceptyczna, żeby nie powiedzieć – otwarcie przeciwna takim teoriom. Wiedza anatomiczna żadnego ze znanych mi lekarzy, w tym onkologa, nie potwierdza tego typu koncepcji.”

    (http://miskidwie.blogspot.com/2017/03/czy-noszenie-biustonosza-powoduje-raka.html)

    2) Piersi się osłabiają przez ptozę, która dotknie każdego niezależnie od tego, czy stanik nosi czy nie, ponieważ piersi nie mają mięśni. Przykład – Afrykanki, które potrafią przez całe życie biustonoszy nie nosić. Wszystkie jak jeden mąż mają jędrne, okrągłe piersi, prawda?

    3) Jeśli nie możesz wziąć pełnego oddechu w staniku, to nosisz zły stanik. Kropka.

    4) Stanik nie służy do robienia efektu wow, stanik służy do ułatwiania sobie życia, plus ewentualnie do bycia dodatkiem takim jak zegarek lub okulary.

    5) Mężczyźni nie noszą staników, gdy nie mają rozwiniętych gruczołów piersiowych. Natomiast zapewniam, że istnieją faceci, którzy staniki noszą, bo mają ginekomastię, i potrafią dobić z nią do rozmiaru 90D. Więc jak w punckie 4., stanik to nie narzędzie tortur, tylko ułatwienie sobie życia.

    Podsumowując: masz święte prawo nie lubić staników i ich nie nosić, ale nie przedstawiaj ich jako zła wcielonego i nie dorabiaj ideologii, bo to zwyczajnie brzmi jak altmed.

    • Piszę jedynie o własnym doświadczeniu, zaś jeśli chodzi o teorie naukowe, to tak, jak zauważyłaś, są różne. Jest też taka, że wszyscy w otaczającym nas świecie widzimy to, co chcemy zobaczyć, może dlatego jedni w tym tekście widzą celebrację wolności piersi, a drudzy przedstawianie czegoś jako zło wcielone :)

      • Rozmiar65FF

        Pisz o wlasnym doswiadczeniu, jak najbardziej – ale NIE STAWIAJ GO ZA WZOR ani nie traktuj jak dowod na cokolwiek, bo nim nie jest.

        • Jeśli chodzi o dowody, Twój komentarz to chyba kolejny dowód na to, co napisałam dokładnie powyżej :) Swoją drogą – tak się składa, że mogę napisać dokładnie wszystko, co chcę. Ufam w zdolność moich czytelników do samodzielnego myślenia i opierania swoich opinii na własnych doświadczeniach.

    • Kat Ko

      Bingo. Dodam jeszcze od siebie, że uprawianie intensywnego sportu bez biustonosza jest krzywdą wymierzona we własne piersi oraz ich skórę.

      • Mam mały biust. Nie noszę stanika. Jestem instruktorką fitness i nauczycielką jogi. Mój biust jest jędrny, wcale po 10 latach nie obwisł od skakania. . Z małym biustem wcale nie potrzebujesz podtrzymującego stanika na trening. Wystarczy zwykły top.Duże biusty muszą zakładać stanik ze względu na amortyzację odcinka piersiowego kręgosłupa.

  • Yuvenall

    Straszna szkoda, że cały tekst opiera się na masie błędów merytorycznych i wpierania swojej opinii jako faktów. Naprawdę następnym razem proponuję zasiąść nad źródłami – zweryfikować w jakich sytuacjach fiszbina blokuje przepływ limfy (podpowiem – gdy jest źle dopasowana do indywidualnych potrzeb). Natura popełnia masę błędów, właśnie na tym polega ewoluowanie gatunków – natura stworzyła nas z zdolnością tworzenia cywilizacji, ale nie z ciałem dającym sobie radę z wynalazkami naszej cywilizacji.Jak wszystkie inne gatunki jesteśmy tylko kolejną formą przejściową, pełną błędów i niedopasowań.

    A’propos zachęcania większobiustych dziewczyn do nie noszenia biustonosza polecam zdanie, które znalazło się w tekście podlinkowanej koleżanki: “Nigdy nie miałam tak dużego biustu i szczerze nie wiem, czy i on może
    się podtrzymywać w naturalny sposób, czy też jednak jest za ciężki i
    jednak potrzebuje tej pomocy w postaci biustonosza.” Ona przynajmniej jest świadoma, że dużego biustu nie ma, przez co nie jest w stanie ocenić na podstawie swoich doświadczeń jak wygląda sytuacja kobiet, które takiż posiadają.

  • Agnieszka Maciaszczyk

    SUPER!!!!
    CZYTAMY Z MAMA W OGRODKU i SIKAMY POD SIEBIE!!! <3

  • Kapitan

    Z całym szacunkiem, ale nosze rozmiar 70J. W porównaniu do Pani rozmiar to naprawdę znacznie więcej (wiem, ponieważ kiedyś nosiłam D).
    Brak stanika jest dla mnie katorgą. Zacznijmy od tego, ze mój biust trochę ważny, jeśli nie mam stanika boli mnie kręgosłup, bo ciągnie mnie z przodu. Bez stanika najzwyczajniej czuję jak naciąga mi się skóra i to po prostu boli. Przy moim dość sporym rozmiarze, piersi bez stanika przywierają do ciała, pocą się co jest straszne, szczególnie w lecie.
    Jeśli ktoś nie lub staników i jego rozmiar na to pozwala, proszę bardzo – wygoda przede wszystkim!
    Ale proszę nie wciskać ludziom historii o raku piersi przez noszenie stanika. I szkoda, ze nie wspomniała Pani o urazach kręgosłupa jesłi się go nie nosi i obciąża kręgosłup przy większym rozmiarze.

    • Joanna Irena Barbara

      Podpisuję się pod tym. Jak ktoś ma nieduży biust, to nichchodzi bez stanika. Ale przy dużym to jest niewykonalne

  • Paulina

    Jakiś rok, dwa temu pożegnałam się ze stanikami, nie całkowicie, ale z tymi z drutami, dostawałam szału mając na sobie to “homonto” ;) Najpierw przerzuciłam się na sportowe, teraz noszę koronkowe, bez fiszbin i gąbek, jest zdecydowanie lepiej;) być może kiedyś zdejmę go całkiem, ale na razie pracuję w miejscu, gdzie mamy białe ubrania i garstkę facetów, którzy, wystarczy już, że gapią się na tyłki ;) Fajnie, że promujesz brak stanika, może to przekona kobiety, żeby pomyślały o sobie;) Pozdrawiam;)

  • Alina Wrona

    mięśnie klatki piersiowej nie “podtrzymują” piersi, bo NIE znajdują się pod piersiami, a piersi same w sobie mięśni nie mają http://onkologia.org.pl/wp-content/uploads/1.jpg

    • No to nie wiem. Szczerze, nigdy nie byłam orłem z biologii, jednak bardzo ciekawi mnie wytłumaczenie, czemu tak wielu dziewczynom, no dobra uściślijmy – tym małobiuściastym, piersi zaczynają jakby lepiej się trzymać, kiedy zadbają o dobrą kondycję klatki. Pytam bez uszczypliwości – może masz jakiś pomysł?

  • A ja jestem całym sercem za tym, by kobiety, które staników NIE LUBIĄ, NIE CHCĄ I NIE POTRZEBUJĄ – przestały je nosić. By biust nieostanikowany stał się taką samą normą, jak ten w staniku. Dobrze by nam zrobiło przyzwyczajenie się do widoku kobiety bez stanika – w latach 70tych nie było to żadne wielkie halo, i nikt się nie obruszał na przebijające spod ubrania brodawki. Z drugiej strony – demonizowanie staników jest po prostu szkodliwe i antykobiece. Staniki nie powodują raka piersi – to mit, który tylko niepotrzebnie stresuje te z nas, które stanika potrzebują naprawdę, w tym przede wszystkim kobiety z dużym biustem (65DD – 70C dużym biustem nie jest – to piersi nieduże i lekkie oraz “samonośne”). Duże piersi nie sterczą sobie w całości do przodu, tylko opadają jna brzuch (gorąco, niewygodnie), to ciężar utrudniający poruszanie się (ała!) – a jako właścicielka rozmiaru 80H naprawdę wiem, o czym mówię. Autorko, weź proszę pod uwagę, że twój biust nie stanowi wzorca – istnieją na świecie ciała zupełnie inne niż twoje i biusty o zupełnie innych potrzebach niż twój.

  • Dajmy kobietom wybór. Nie ma sensu oburzać się tak, jeśli potrzebujesz stanika ze względu na posiadanie dużego biustu. Noś go o tyle. Dbaj o odcinek piersiowy kręgosłupa podczas podskoków na ćwiczeniach. TO bardzo ważne. Natomiast po przyjściu do domu warto stanik zdjąć i dać skórze odpocząć. Czy nosisz stanik to tak naprawdę Twój wybór.
    Ale zgadzam się co do niezdrowego wpływu uciskania na skórę. Ucisk na skórę pod piersiami powoduje twardnienie tkanki powięziowej. Powięź staje się mało elastyczna. Poza tym ucisk w tym miejscu “przydusza”, nie pozwala na swobodne oddychanie, zwłaszcza u osób szczupłych z małym biustem (sama mam takie przykre doświadczenia).
    Artykuł oceniam na szóstkę. Faceci stworzyli staniki i często postrzegają nas zbyt subiektywnie nie patrząc na nasze, delikatne kobiece potrzeby zadbania o własne zdrowie. Seksowna kobieta, to nie “plastikowa do granic możliwości”, wypacykowana i wystrojona. Seksowna kobieta, to osoba pewna siebie. Co jest niezależne od posiadania sztucznie podniesionych i okrągłych piersi.

    A Maria Skłodowska Curie? Ta to dopiero miała branie. Atrakcyjna nie była, i w naszych czasach za taką by nie uchodziła. A mężczyznom się podobała. TO daje do myślenia. Facet zawsze szuka czegoś więcej niż “tylko zabawki do seksu”. Rany! Kobieta to nie tylko : “cyc” i ciało. To również UMYSŁ;-)). Pamiętajmy o tym fakcie drogie Panie.

  • Ja chyba jednak po prostu lubię staniki, a bez chodzę rzadko…w domu np. w gorący dzień ;) Na co dzień nie przeszkadzają mi, dobrze dopasowane są super