Zróbmy sobie wiosenne oczyszczanie


Ostatnio zachciało mi się detoksu. Nawdychałam się na spacerze wiosennego powietrza i to dlatego.
Wiem, że to, co jest za oknem wygląda na razie na przyczajoną odwilż przed kolejnym atakiem syberyjskich mrozów, ale to nic. Nie będę tak siedzieć i czekać. Kiedy wiosna się rozbuja, zamierzam być już jak nowa.

W przypływie optymizmu stworzyłam następującą listę przykazań, które przyświecać mi będą przez cały marzec i jeden dzień dłużej.
Oto moje nowe zwyczaje:

  1. Codziennie przed pierwszym posiłkiem świeżo wyciskane soki i koktajle,
  2. Na główne śniadanie przede wszystkim kasza jaglana i pasty warzywne własnej roboty,
  3. Codzienna półgodzinna sesja jogi w domu,
  4. Raz w tygodniu joga w szkole jogi,
  5. Raz w tygodniu godzinka lub dwie porządnej sauny,
  6. Zero kawy, zamiast tego yerba mate,
  7. Zero śmieciowego i wysokoprzetworzonego żarcia, w tym najtrudniejsze czyli zero pizzy,
  8. Zero melanżu, dopuszczalny drink weekendowy, lecz w ilościach takich, by w głowie nie zaszumiało,
  9. Codzienna dawka suplementów witaminowych,
  10. Codzienny spacer, choćby piętnastominutowy, by napuścić trochę tlenu do płuc.

Oczywiście moja codzienna dieta też będzie oparta na całej masie roślin, kasz, ziaren, strączków, orzechów i zdrowych składników, chociaż szczerze – wiem, że jak urządzę sobie jakąś całkowitą ascezę, to szybko się wścieknę i poślę ten cały plan do diaska. Wiem też, że nie uniknę chwil kryzysów i słabości i tak całkiem idealnie to nie będzie. Jeżeli jednak będę trzymać się tych postanowień choćby w 80 procentach, to cel zostanie osiągnięty.

Mam też ambitny plan, by jeden z weekendów poświęcić na takie już prawdziwe oczyszczanie – post warzywny czy sokowy. Nie wiem jeszcze, co z tego wyjdzie, bo chyba będę wówczas musiała zabarykadować się w domu z książką i przez cały weekend nie kiwnąć palcem, inaczej zabiję siebie i innych. Jeśli powrócą te mrozy i śniegi, to też będę zmuszona to przełożyć, by nie szczękać zębami nad szklanką soku z marchwi, marząc o tłustym porządnym obiedzie.
Ale jak coś, to plan jest.

W sumie jest to pewnego rodzaju eksperyment. Chcę zobaczyć, jak będę się czuła za miesiąc. Chcę dodać sobie energii i rozprawić się przy okazji ze starymi złymi przyzwyczajeniami.

Piszę te słowa, ponieważ chcę, żebyście wraz ze mną obserwowali, jak cudownie się oczyszczam i jak dzień po dniu dostaję coraz większej cholery z powodu braku kawy. I jak na końcu szlag mnie trafia. Prawdziwe katharsis.

Zamierzam zamieszczać tu regularne sprawozdania, przepisy i inne cuda i dziwy, więc jeżeli też chcesz się oczyszczać na wiosnę, to zapraszam.

4 Comments

  1. Avatar
    March 3, 2015
    Reply

    Dosyć wymagający plan, ale po miesiącu samopoczucie na pewno będzie rewelacyjne;) Trzymam kciucki ;) Mój plan na razie polega na wyeliminowaniu słodyczy i ćwiczeniach 5 razy w tygodniu. Będę śledzić bloga i chętnie skorzystam z przepisów i wskazówek dotyczących oczyszczania organizmu ;)

    • Avatar
      March 4, 2015
      Reply

      Powodzenia i wytrwałości życzę:)

  2. Avatar
    March 3, 2015
    Reply

    Dobry plan, sama muszę sobie zrobić takie oczyszczanie po zimie. Jedyny podpunkt, do którego mialabym zastrzeżenia to: codzienna dawka suplementów witaminowych. Suplementy niestety nic nie dają, witaminy w tabletkach nie są naturalne, organizm ich zwyczajnie nie przyswaja, najlepiej postawić na świeże owoce, warzywa, soki, koktajle. :)

    • Avatar
      March 3, 2015
      Reply

      Nie no jasne, że owoce i warzywa to podstawa, bardzo je sobie chwalę :) ale wyczytałam, że mimo tego mogą zdarzyć się niedobory, np. magnezu czy witaminy D, i wtedy samo żarcie może nie wystarczyć. Zauważyłam że dobre suplementy coś tam dają, więc coś musi się przyswajać, chyba że to placebo;) Nie jestem jakąś miłośniczką tabletek ani w ogóle przemysłu farmaceutycznego, ale jak się regenerować to na całego.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *