“Ja to już nie pamiętam, jak to jest wypoczywać!” Takie słowa usłyszałam pewnego razu, kiedy rozmawiałyśmy w babskim gronie o naszych sposobach na relaks.

Trochę to przybijające, że tak wielu z nas ma podobne odczucia. Nie mamy wolnego czasu, a nawet jeśli się zdarzy, to nie czujemy się po nim wypoczęci.

A przecież praca i wypoczynek są dwiema stronami tej samej monety.

Bez działania Twoje życie rozlezie się i straci cel. Bez wypoczynku jednak popędzi ono tak szybko, że nawet nie zauważysz, kiedy minie.

Intensywne działanie zużywa Twoją energię, efektywny wypoczynek ładuje ją ponownie. Żeby móc naprawdę oddać się działaniu, musisz umieć naprawdę oddać się wypoczynkowi. I na odwrót.

Ten cykl pobierania i oddawania energii, jak wdech i wydech, to po prostu życie :)

Dziś mam dla Ciebie kilka porad, o których warto pamiętać, żeby z Twojego wypoczynku wyciągnąć naprawdę maksimum korzyści.

Napisz w komentarzach, które z tych sposobów stosujesz i które u Ciebie działają :)

Naucz się przestawiać w tryb relaksu

Czasem niby odpoczywamy, ale tak naprawdę to jeszcze jedną ręką kończymy to, co było do zrobienia, a drugą zaczynamy to, co będzie następne. Innym razem próbujemy pracować, ale nasza uwaga ciągle odlatuje do ciepłych krajów.

Jest czas na pracę i czas na relaks, a cała sztuka w tym, żeby je wyraźnie rozdzielić. Tak samo, jak w czasie pracy nie będziemy produktywni, jeśli co pięć minut będziemy zaglądać w telefon, tak i w czasie wypoczynku temat pracy należy grzecznie acz stanowczo usunąć z głowy.

Trenowanie uważności pozwala nabrać wprawy w byciu tu i teraz. Kiedy postanawiasz pracować, to pracujesz, a kiedy odpoczywasz – to odpoczywasz i nie ma opcji, żebyś wtedy sobie przerywał, tym bardziej że czasem jest tak, że masz na to tylko kilka chwil.

By the way – scrollowanie fejsa nie jest uważane przez mózg za wypoczynek. Warto o tym pamiętać.

Idź na wagary

Pamiętasz swoje pierwsze wagary? Ja moje doskonale: miałam 13 lat i co prawda urwaliśmy się tylko na godzinę, ale nie zapomnę tego uczucia wolności i upajającej świadomości zrobienia czegoś szalonego.

Dziś, choć jestem już zdrowo po trzydziestce, dalej uważam, że nie ma jak wagary. Obowiązków jest teraz więcej, niż za szkolnych lat, ale pole działania też jakby większe.

Miałam spędzić dwie godziny na pracy, ale wyrobiłam się w jedną, a dziś jest piękny dzień? Wczesny fajrant!

Mam możliwość wyskoczyć na godzinkę do lumpeksu czy fryzjera? Uwaga, kroczę ulicą niczym gwiazda filmowa i cały świat jest mój!

A może zupełnie bezczelnie nie będę dziś wcale pracować, bo akurat mogę? Oj, życzę nam, żebyśmy tak często mogli. Raz kiedyś latem zamiast pracować, poszłam opalać się na miejskim basenie. To była moc! Miałam w sobie tyle wdzięczności do świata, było mi cudownie.

(Gdyby praca z domu składała się tylko z opalania na basenie, to byłby raj. Ale zanim napiszesz, że w Twoim biurze tak nie można, pamiętaj, że czasem siedzę też w pracy 16 godzin :) Coś za coś!)

WAŻNE: tak jak i w szkole, tak i w życiu nadmiar wagarów może poskutkować tym, że nie przejdziesz dalej. Dlatego, ponieważ nikt nie chce utknąć na życiowej mieliźnie, tę przyjemność należy dawkować odpowiedzialnie. Ale użyta z głową – wciąż cieszy.

Planuj wypoczynek

Omamieni kultem produktywności żyjemy w przekonaniu, że wypoczynek tylko nas opóźnia, że wtedy czas przecieka nam przez palce. Nawet na sen szkoda nam czasu.

Ponieważ nasza wytrzymałość nie jest z gumy, więc pewnego dnia jesteśmy tak padnięci, że ani drgniemy. Nasze plany biorą w łeb, a my mamy do siebie pretensje. Jeśli mimo przemęczenia ciśniemy dalej, to zdarza się, że wyczerpane ciało zaczyna chorować. Zdarza się, że i dusza choruje. Potrzebne Ci to?

Dlaczego warto zaplanować wypoczynek?

Po pierwsze dzięki temu może się wydarzyć coś fajnego. Bo wypoczywać można też byle jak. Mamy niby wolne, ale chwilę poleżymy, pogapimy się w ekran – i jakoś cały dzień zleciał nie wiadomo kiedy. A później patrzymy na znajomych: kąpiel w jeziorze, grill na działce, cotygodniowa joga – jak oni to robią? Ano właśnie tak, że planują. Uznają to za ważne i wpisują to w kalendarz. Ja też wpisuję.

Po drugie, skoro będziesz wypoczywać o 18, to znaczy, że o 12 będziesz pracować. Paradoksalnie dla leniuchów, takich jak ja, planowanie wypoczynku zwiększa wydajność. W dni, kiedy mam zaplanowane coś relaksującego i wiem, że mój czas jest ograniczony, udaje mi się zrobić o wiele więcej, niż kiedy teoretycznie cały dzień mogę zasuwać, ale… to może jeszcze kaweczka.

UWAGA: do wypoczynku nie można podchodzić zadaniowo, bo nie będzie działał. Tryb relaksu, pamiętasz? Tylko się zdenerwujesz, próbując wypocząć dzielnie odhaczając kolejne punkty z listy. Nie tędy droga.

Planowanie wyjazdów lubię szczególnie :)

Wyłączaj myślenie

Pomyśl, jak ten biedny umysł musi się męczyć, cały czas kręcąc się na najwyższych obrotach. Kiedy tak go przegrzewasz, nie wychodzą z tego ani dobre decyzje, ani dobre samopoczucie. Raczej przypomina to zawieszający się komputer.

Fajnie jest czasem po prostu być. Rozmawiać o banałach, śmiać się z głupot, zanurzać się w luźnych skojarzeniach, patrzeć, jak po niebie przesuwają się chmury, czuć, jaki smak ma herbata czy ciastko, bez tworzenia błyskotliwej relacji na instagramie i bez udowadniania sobie swojej ponadprzeciętnej inteligencji przez 24 godziny na dobę.

Potrzeba do tego wiele swobody i komfortu bycia z samym sobą. Jesteśmy uzależnieni od ciągłego międlenia wszystkiego umysłem, od ciągłych wewnętrznych monologów i dawania światu dowodów, że coś dzieje nam się pod kopułą, że jesteśmy coś warci, tak jakbyśmy sprowadzali się do chodzącego mózgu. Jaka to ulga zostawić to na chwilę i po prostu pobyć.

W ciszy objawia się spokój, miłość, akceptacja chwili obecnej. W ciszy rodzą się też najlepsze pomysły, wizje i olśnienia. W ciszy serce dochodzi do głosu.

O rany, a co, jeśli ktoś pomyśli, że jestem głupiutka, bo nie da się mnie namówić na dyskusję o polityce, ale za to trudno mnie odciągnąć od dmuchania w dmuchawce?

Oj, żebym ja miała tylko takie problemy, tego sobie właśnie życzę. Zajmij się swoim szczęściem, bejbe :)

Baw się kreatywnie

Zabawa kojarzy się nam dorosłym najczęściej z używkami, hałasem i zmęczeniem na drugi dzień. Ledwo pamiętamy czasy, kiedy zabawa nie wymagała żadnych dodatków poza uruchomieniem wyobraźni.

Dla dzieci świat to jeden wielki plac zabaw. Wszystkiego są ciekawe, zawsze gotowe na przygodę. Tego możemy się od nich uczyć, szczególnie w te dni, kiedy wydaje nam się, że wszystko co fajne w naszym życiu już się wydarzyło, a my już zawsze będziemy uwięzieni w nudnej dorosłości.

Polecam Ci zrobić sobie listę dwudziestu rzeczy, które lubisz robić lub na które zawsze miałeś ochotę. Co to może być? Wycieczka rowerowa za miasto? Malowanie farbami? Kręcenie hula-hopem? Uplecienie wianka z kwiatów? Rozpalenie ogniska? Granie na drumli? Rzeźbienie w korze?

Mnie osobiście największą radość dają wypady do lasu i nad wodę, gotowanie na spontanie bez przepisu i planu, a ostatnio – śpiewanie, szczególnie w kilka osób, przy gitarze i bębnach.

Kiedy zrobiłam to ćwiczenie, zaskoczyło mnie, jak szybko moja lista zapełniła się pomysłami. I jak doskonale się przy jej robieniu bawiłam!

Czy odważysz się potraktować swoją listę jako Twój plan na kolejne weekendy?

Zanurzaj się w przyrodzie

Natura ma cudowną właściwość ładowania naszych baterii. Z Ziemi możemy czerpać tę samą życiową energię, która wprawia cały ten świat w ruch, która dała nam życie i wszystkiemu wokół.

Nauka mówi, ze nawet samo przebywanie wśród drzew i wdychanie powietrza lasu ma fantastyczny wpływ na nasze zdrowie psychiczne i fizyczne. Las uzdrawia, w pełni znaczenia tego słowa.

Przyroda zawsze akceptuje nas takich, jakimi jesteśmy; nie musimy nic robić, żeby na nią zasłużyć ani jej zaimponować. Możemy zanurzyć się w tym cudownie relaksującym stanie, kiedy jesteśmy po prostu sobą, i poczuć się, w tej ciszy, z tymi wszystkimi naszymi troskami i niedoskonałościami – zupełnie w porządku.

Nie zawsze może to być daleka wyprawa do głębokiej puszczy. Ale kiedy tylko mogę, łapię chwile. Powrót do domu drogą przez park. Godzina spędzona na słuchaniu łąki i czytaniu książki na kocu. Sobotnie popołudnie nad jeziorem.

Gdzieś głęboko w sercu marzy mi się zamieszkanie poza miastem. Ale nawet tydzień, spędzony w oddaleniu od zgiełku, bardzo napełnia energią. Wypróbuj :)

Zmień otoczenie

Oczywiście możesz wypoczywać na swojej dobrze znanej, wygodnej i nieco wyleżanej kanapie. Ja moją też wielbię i doceniam, że zawsze ze mną jest, kiedy jej potrzebuję. Ale prawdziwy restart poczujesz dopiero, kiedy przełamiesz rutynę i znajdziesz się zupełnie gdzie indziej.

Wrzucony w nowe otoczenie, pochłonięty nieznanymi wrażeniami, nowymi zapachami, smakami i dźwiękami, zostajesz wessany przez to fascynujące, wyjątkowe tu i teraz i nie w głowie Ci problemy dnia codziennego. To dlatego wakacyjne wyjazdy relaksują nas o wiele bardziej, niż gdy ten sam tydzień spędzimy nawet bezczynnie, ale – w domu.

Takie wyjazdy wcale nie muszą kosztować miliona monet. Zajrzyj na przykład na last minute z ITAKI. Ja się rozmarzyłam. Tym bardziej, że teraz przed sezonem nawet w znanych turystycznych kurortach jest luz i spokój. A pogoda – fajowa.

To kiedy ostatnio byłeś na prawdziwych wakacjach? ;)

Wypoczywałabym :)

Ciesz się przyjemnościami

Nie wiadomo kiedy uwierzyłeś, że życie to ciężka praca, że nie liczą się przyjemności, tylko obowiązki. Dawkujemy sobie te przyjemności, jakbyśmy na nie nie zasługiwali. W tym tygodniu robiłeś już coś przyjemnego? No, to już wystarczy, co, w głowie Ci się poprzewracało, że chcesz jeszcze? Nawet samo pragnienie frajdy uważamy za coś nagannego.

A przecież obowiązki pozwalają nam zdobyć fundusze, zasoby i czas właśnie na radości dla nas i naszych bliskich. Nie są po to, byśmy przygięci do ziemi ciężarem życia cierpieli aż do śmierci. Są po to, by z życia, które nam dano, korzystać. Po co odkładać życie na później? Na później, czyli na kiedy?

Kiedyś miałam tak, że swoich najlepszych ciuchów czy kosmetyków używałam tylko “na specjalną okazję”. Kupowałam coś super, a później tego nie używałam, aż wychodziło z mody albo mijał termin ważności. Znasz to?

Czasem jest tak, że wolimy jakąś potencjalną przyjemność w przyszłości, niż taką realną obecnie, tak jakbyśmy bali się, że one się skończą, że już więcej nie będzie i dlatego wolimy zostawić je na świętego nigdy.

Będzie. Będą kolejne. Kosmos jest gotów by obsypywać Cię radościami i da Ci na nie czas, fundusze i możliwości, ale jeśli ich nie przyjmiesz, to przecież nie będzie Ci ich wpychał na siłę.

Uczmy się zapraszać do naszego życia radość, relaks i przyjemność i przyjmować je :)

A Ty jak najchętniej wypoczywasz?

PS. Tekst jest efektem współpracy z biurem podróży ITAKA :)

Previous Jak spełnić marzenia? Brakujący składnik układanki
Next Przepiękne majowe zdjęcia. Wiosenna radość życia!

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *