Zobaczyć Kopenhagę i nie zbankrutować


Co warto wziąć pod uwagę, planując podróż do stolicy Danii? Gdzie szukać oszczędności, żeby nie przesadzić? Oto krótka relacja z mojej nie tak bardzo niskobudżetowej wyprawy.

1. Chata z Airbnb

Nie byłabym sobą, gdybym zarezerwowała tak po prostu pokój w hostelu. Tym bardziej, że hostele są w Kopenhadze absurdalnie drogie, tak, że aż się śmiać chce (500 zł za pokój za noc, jak to brzmi?). Poszukiwania taniego spania przez Airbnb nie były łatwe, bo wszystko, co w znośnej cenie, okazywało się za każdym razem nieaktualne. W końcu wynajęliśmy dwupokojowe mieszkanie na wyspie Amager, idealne dla naszej trójki, położone w malowniczej i mocno germańskiej dzielnicy bloków z cegły, w pobliżu morza i niedaleko centrum.

Co ciekawe, wejście do naszego mieszkania znajdowało się na… balkonie, na który wchodziło się z klatki schodowej. Bardzo fajny pomysł, dzięki któremu było trochę tak, jakby wychodziło się z chaty od razu na ulicę. Po drugiej stronie mieszkania był jeszcze drugi, już prywatny balkonik. Samo mieszkanie minimalistycznie urządzone i dobrze wyposażone. Miało dużo słońca i było… takie skandynawskie. Ubolewam tylko, że nie poznaliśmy tym razem naszego gospodarza, który sądząc po pozostawionych w domu przedmiotach był kibicem Manchesteru United (Wojna oszalał ze szczęścia) i miłośnikiem Simpsonów.
kolaz-chata

O taki domek dla ptaków mieliśmy na balkonie :)
O taki domek dla ptaków mieliśmy na balkonie :)

2. 72-godzinny bilet na transport

Pojedynczy bilet na przejazd choćby jeden przystanek kosztuje 36 koron. Za 200 koron mamy travelkę ważną przez trzy doby, na której możemy bez umiaru i bez końca oddawać się jeżdżeniu metrem, miejskimi pociągami i autobusami. I naprawdę warto ją kupić już na lotnisku. Automaty na lotnisku różnią się od tych w mieście tym, że można w nich płacić banknotami. Jeżeli wyjedziesz z lotniska to pozostaje ci już tylko karta kredytowa i bilon, którego nie masz, bo jeszcze nie zdążyłeś rozmienić swojej góry hajsu. I naprawdę nie radzę wtedy stosować naszego super sprytnego triku i jechać specjalnie na lotnisko po ten bilet. Na gapę. Ogromny czarnoskóry kanar wyrósł przed nami na ostatniej prostej, gdy już chcieliśmy odetchnąć z ulgą. I absolutnie nie uwierzył nam, że nie jesteśmy cwaniakującymi nielegalnymi imigrantami, lecz sympatycznymi turystami, lekko zagubionymi w czasoprzestrzeni. Dostaliście kiedyś mandat za granicą? Bezcenne doświadczenie ;)
Oczywiście kiedy już kupiliśmy ten bilet, to przez dalsze bite trzy dni bezustannego jeżdżenia nie widzieliśmy już ani jednego, najmniejszego kanara. O, ironio losu!
IMG_5235
Czy warto brać Copenhagen Card? To zależy – od tego, jakie lubisz zwiedzanie. Karta zapewnia darmowy wstęp do wielu płatnych muzeów, ale są tacy, którym do szczęścia wystarczy wizyta w jednym muzeum i to darmowym (jak niżej podpisana), a resztę czasu wolą snuć się po ulicach. Myślałam o tej karcie, ale w końcu jej nie wzięłam i w sumie dobrze na tym wyszłam.

Metro jest całkowicie zautomatyzowane, bezzałogowe, stacje wszystkie wyglądają tak samo, a wagoniki są wyposażone w dużą przednią szybę, przez którą widać właśnie to.
Metro jest całkowicie zautomatyzowane, bezzałogowe, stacje wszystkie wyglądają tak samo, a wagoniki są wyposażone w dużą przednią szybę, przez którą widać właśnie to.

3. Jedzenie

Oczywiście ceny w restauracjach urywały dupę, ale my, drobne cwaniaczki z Polski, nagotowaliśmy sobie leczo w naszej duńskiej kuchni i na mieście spożywaliśmy tylko przekąski. Te jak najbardziej polecam. Szczególnie gofry i naleśniki, które smakują zupełnie inaczej niż w Polsce, są bardzo tłuste, słodkie, jednocześnie chrupiące i ciągnące. Gdybym częściej miała do nich dostęp, to pewnie by mi moje zdrowe żywienie nie szło aż tak gładko. Mimo to jestem gotowa podjąć to wyzwanie. Muszę mieć przepis na te goferki :)

Dobre były też duńskie kanapki, które może aż tak wiele nie różniły się od polskich kanapek, ale były ciepłe, świeże, smaczne, chrupiące i było do nich napakowane dużo różności.

Kilka cen:
Bufet w dobrej knajpie – 200 koron
Typowy obiad w restauracji, bez napoju – 90 koron
Duży porządny hamburger – 50 koron
Hot dog – 20 koron
Frytki – 30 koron
Gofer z czekoladą (ukrytą w cieście!!) – 30 koron
Wielki naleśnik z nadzieniem – 30 koron
Duńska kanapka – 50 koron
Piwo w knajpie – 40 koron
Piwo w sklepie – 10 koron
Jedna korona to orientacyjnie 55 groszy.

4. Darmowe atrakcje Kopenhagi

Spacer po Strøget i Nyhavn

Ulice Kopenhagi kojarzą się trochę z Wrocławiem, trochę z Gdańskiem, węższe uliczki mają w sobie coś z Krakowa. Jest też szczypta Berlina, ale takiego ładnego i wyremontowanego. Całe miasto jest zrobione na bogato i na tip top, nie ma w nim miejsca na zarzygane chodniki czy zdewastowane kamienice w ostatnim stadium rozpadu. Trochę za bardzo poukładane to dla mnie, takie gładkie, takie akuratne i zawsze uśmiechnięte. (Ten perfekcyjny porządek zrównoważył trochę chaos Christianii, ale o tym next time!)

Nyhavn było o tyle nietypowe, że kręciło się po nim 10 razy więcej ludzi niż po całym pozostałym centrum łącznie, przez co zamiast kontemplować urok tego najsłynniejszego kanału Kopenhagi, mieliśmy wrażenie przytłoczenia. Żeby ci wszyscy ludzie zniknęli, wystarczyło skręcić w dowolną inną uliczkę. To właśnie uczyniłam, dlatego z Nyhavn zdjęć brak.

Strøget – rozległy deptak, a na nim sklepy, knajpy i jeszcze więcej sklepów i knajp.

Po lewej - tak wygląda wnętrze bramy przy głównej ulicy. Ciekawe, kiedy w Łodzi tak zrobią.
Po lewej – tak wygląda wnętrze bramy przy głównej ulicy. Ciekawe, kiedy w Łodzi tak zrobią.
W drodze na Slotsholmen, czyli w miejsce, gdzie mieści się siedziba duńskiego rządu, Biblioteka Królewska i wszystko co ważne i co trzeba zobaczyć, jak się jest turystą. W Kopenhadze jest masa zabytków, kościołów i różnego typu architektonicznych cudeniek, którymi jednak uparcie nie wykazuję większego zainteresowania.
W drodze na Slotsholmen, czyli w miejsce, gdzie mieści się siedziba duńskiego rządu, Biblioteka Królewska i wszystko co ważne i co trzeba zobaczyć, jak się jest turystą. W Kopenhadze jest masa zabytków, kościołów i różnego typu architektonicznych cudeniek, którymi jednak uparcie nie wykazuję większego zainteresowania.

Muzeum Narodowe

Wielkie (i darmowe) muzeum, z którego możemy dowiedzieć się wszystkiego o historii Danii i obejrzeć hełmy Wikingów. Jest tu zwiedzania na cały dzień. Nam obejście tylko jednej z wielu ekspozycji zajęło z godzinę. Idealne rozwiązanie na kiepską pogodę, która tutaj bywa nawet bardzo kiepska – jak zacznie porządnie pizgać złem, to naprawdę człowiek ma dość oglądania tych budyneczków i chciałby się gdzieś schować, żeby sobie w spokoju popatrzeć na kości dinozaurów.

kolazmuzeum

Wybrzeże, Syrenka i Cytadela

Syrenka jest przereklamowana, czego nie można powiedzieć generalnie o wybrzeżu Kopenhagi, gdzie jest dużo wody, statków, łodzi, mew i portowej atmosfery. Do tego ten morski klimat – rześkie, przejmujące powietrze, w którym chce się oddychać pełną piersią. W sam raz na długi popołudniowy spacer.

kolaz port

Cytadela aka Kastellet, czyli twierdza otoczona wyjątkowo urokliwym parkiem z fosą w kształcie gwiazdy.
Cytadela aka Kastellet, czyli twierdza otoczona wyjątkowo urokliwym parkiem z fosą w kształcie gwiazdy.
IMG_5270
Fosa, dużo fosy i jeszcze więcej fosy. Zapatrzona w dal Dotee kontempluje fosę. Ale żeby nie było zbyt ironicznie to dodam, że bardzo mi się ona podobała :)
Fosa, dużo fosy i jeszcze więcej fosy. Zapatrzona w dal Dotee kontempluje fosę. Ale żeby nie było zbyt ironicznie to dodam, że bardzo mi się ona podobała :)

Ogród botaniczny i Palmiarnia

Fajna atrakcja dla miłośników natury. Rośliny są inne niż u nas, a ogród nie jest jakiś szczególnie wielki, ale bardzo zadbany i ładny, o tej porze cały kwitnący i pachnący. W Palmiarni jest kilka sal, w niektórych jest naprawdę gorąco i parno jak w saunie albo po prostu w tropikalnym klimacie.

IMG_5410IMG_5386-2IMG_5391

Amager

Korzystając z okazji, zwiedziliśmy też okolice naszej chaty. Kopenhaga jest położona przy cieśninie i nie ma tam typowego morza, żadnego bezkresnego błękitu, potęgi żywiołu ani nic takiego. Tutejsze morze przypomina duże jezioro, z którego plaży jak okiem sięgnąć wszystko widać: centrum miasta po lewej, lotnisko po prawej, Szwecję na drugim brzegu. Ma to swój klimat, który zasadniczo różni się od tego, który przeważnie kojarzymy z morzem. Dookoła mamy osiedla, wieżowce i miejską zabudowę. Na samej plaży siedzą duńskie nastolatki, puszczają muzykę, piją piwo i palą jointy.
IMG_5327IMG_5324

Jak by nie patrzeć, znów zrobiliśmy ze 30 kilometrów na piechotę w trzy dni.

Oczywiście na darmowych atrakcjach Kopenhaga się nie kończy… ale o tym w następnym odcinku :)

Byliście w Danii, chcielibyście pojechać? A może to totalnie nie Wasz klimat?

9 Comments

  1. Avatar
    May 19, 2015
    Reply

    Piękne zdjęcia….ja mam rodzinę w Dani i chętnie bym się tam kiedyś wybrała ;))

  2. Avatar
    May 19, 2015
    Reply

    Ja nigdy nie myślałam nad wyjazdem do Kopenhagi, ale patrząc na zdjęcia muszę przyznać, że to miasto ma “coś w sobie” :) jestem ciekawa “następnego odcinka” :)

    • Avatar
      May 20, 2015
      Reply

      Ja tak samo! Nie przyszłoby mi do głowy tam pojechać, a teraz myślę :D jak z językiem?

      • Avatar
        May 21, 2015
        Reply

        Wszyscy mówią bardzo dobrze po angielsku, napisy np w knajpach czy atrakcjach też są przeważnie przetłumaczone. Poza tym duński jest trochę podobny do niemieckiego i można niektóre wyrazy odgadnąć, ale to raczej dla funu, bo żadnego problemu nie mieliśmy:)

  3. Avatar
    May 21, 2015
    Reply

    Ale śliczna ta Kopenhaga! Najbardziej spodobał mi się budynek Palmiarni i deptak Stroget. Ciekawie wygląda to wejście z balkonu!
    Chciałabym tam kiedyś pojechać i zobaczyć to miasto na własne oczy :)

  4. Avatar
    May 25, 2015
    Reply

    Przyznam szczerze – chociażby dla samej palmiarni chciałabym tam pojechać – uwielbiam takie miejsca. Z samą Kopenhagą jeszcze nie miałam przyjemności, bo ostatnim razem przez Danię dosłownie przeleciałam, ale to świetnie się składa – wypadałoby zawrócić i nieco zwolnić :)

  5. Avatar
    Mar Jan
    June 29, 2015
    Reply

    LOVE CPH!

  6. Avatar
    September 8, 2015
    Reply

    Chciałabym pojechać do Danii! Co prawda mnie zawsze kręcą wiejskie klimaty (duńskie wioski?:)) ale Kopenhaga wydaje się całkiem nieduża :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *