Żegnamy stare, witamy nowe, czyli ostatni śnieg tej zimy


Marzysz dla siebie o czymś innym, niż masz?

Chciałbyś, żeby już coś nowego się zaczęło?

I ciągle wszystko jest tak samo, jak zawsze…

(Zdjęcia pochodzą z mojej ostatniej wyprawy tej zimy, czyli wizyty w Bielsku-Białej pod koniec lutego.)
Nie przejmuj się – przede wszystkim nie jesteś sam. To, że wszyscy poza tobą mają takie niesamowicie spełnione i kompletne życia, to tylko złudzenie. Każdy z czymś tam swoim się zmaga, a opór wobec zmian i lęk przed nieznanym to znajomi kumple chyba każdego z nas.

Godzimy się czasem na to, żeby “zostało tak, jak jest”, na “mniejsze zło”, na “chujowo, ale stabilnie”, bo nie wiadomo, czy to, co za rogiem, nie będzie gorsze, ryzykowne, może nawet bolesne.

“Mogło być gorzej”, “tak musi być”, “nic lepszego mnie nie spotka” – znasz to? To wszystko gadanie ostrożnego, zachowawczego ego. Nie słuchaj go.

Nie pozwalamy odejść temu, co znane, nawet jeśli tego nie znosimy, bo jeśli to zniknie, to w tym miejscu pojawi się puste miejsce. A co, jeśli to miejsce zostanie takie puste już na zawsze?

Nie zostanie.

W naturze nie ma miejsca na pustkę. To, co opróżnione i opustoszałe, zaraz zostanie wypełnione na nowo. Nową treścią, nowymi zdarzeniami, nowymi ludźmi.

Kiedy odpuścisz i pożegnasz to, czego w głębi serca nie chcesz, stworzysz sobie szansę, by dostać to, czego chcesz.

Oczywiście droga do tego czegoś może być długa i pełna zakrętów. Ale to też jest po coś.

Być może wcześniej masz się spotkać ze swoją samotnością? Ze smutkiem, z poczuciem straty? Może ze swoimi ograniczeniami? Z tym, czego najbardziej się boisz? Może musisz spojrzeć na coś, czego nie chcesz widzieć, uleczyć jakieś stare rany, posprzątać wiesz co, dobrze wiesz… a może musisz najzwyczajniej w świecie w końcu kopnąć się w tyłek i zdobyć się na odwagę?

No stary, kiedy w końcu się za to weźmiesz? Przecież wiesz, że stać cię na to. I że warto.

I nawet jeśli przez moment “nie będzie niczego”, to to będzie takie dobre nic. Takie, jak podczas remontu, kiedy wszystko jest porozwalane i masz dość, ale już wiesz, że zaraz będzie coraz lepiej.

A później przyjdzie nowe, bo zawsze przychodzi nowe, a czasem przychodzi takie, że nawet się nie spodziewałeś, że może nagle być tak fajnie :)

Ile jeszcze chcesz udawać przed samym sobą, że wcale nie potrzebujesz tego, o czym marzysz?

Przecież to cały czas jest w zasięgu twojej ręki.

“Nie trzymaj tego, kto odchodzi od ciebie. Inaczej nie przyjdzie ten, kto idzie do ciebie.” – Carl Gustaw Jung


Kilka tygodni temu, chodząc po lesie w Bielsku-Białej, w niezawodnym towarzystwie moich ukochanych czarownic (i jednego tajskiego maga) patrzyłam, jak odchodzi zima i jak pojawia się coś w rodzaju przedwiośnia, co trudno określić – moment przejścia, przeobrażenia, ten moment, kiedy coś się kończy, a jeszcze nic nie zaczyna, ale trzeba zaufać, że to, co ma nadejść, nadejdzie w porę, w najlepszym miejscu i czasie. I wtedy tak będzie.

W tym momencie nieoczywistej szarości, kiedy nie do końca wiadomo, co się teraz wydarzy, na czym właściwie stoimy, łatwo zwątpić, może nawet być tak, że będziemy chcieli się cofnąć.

Zaufaj, wszystko jest tak, jak ma być. Nie planuj i nie kontroluj, po prostu obserwuj i pozwól, żeby to, co stare i niepotrzebne, odeszło do końca.

Śnieg stopniał… wyszły przebiśniegi…

I przyszło nowe :)

Życzę Ci nowej wspaniałej wiosny, w każdym aspekcie twojego życia, w którym jej chcesz i potrzebujesz :)

Previous Ikigai: Dzięki slow life dożyjesz setki
Next Jestem lepsza od ciebie, bo się rozwijam. Pułapki ego
  • Wszystko to prawda:) Bardzo mądry post i świetny cytat “Nie trzymaj tego, kto odchodzi od ciebie. Inaczej nie przyjdzie ten, kto idzie do ciebie.” Myślę, że cierpienie bierze się z “niezgody” na to, co jest. Wszystko jednak gdzieś nas prowadzi, pozdrawiam!:)
    http://www.ladymademoiselle.pl/