Wspomnij swoich Dziadów!


dziady
Foto: Arek

Lubicie Halloween?

Cóż, nawet jeżeli ktoś go nie obchodzi, jak na przykład ja, to raczej nie ma wielu osób, które by ten dzień darzyły szczególną antypatią. Jeśli się go nie lubi, zawsze można go po prostu zignorować. Ostatecznie w pewnym wieku to – nie czarujmy się – tylko jeszcze jedna okazja, żeby się wesoło nastukać w jakimś klubie, no, przy odrobinie polotu na przebieranej domówce w zacnym gronie zombie, truposzy i białych dam.

A lubicie Święto Zmarłych?

Te korki w całym mieście, parkowanie dwa kilometry od cmentarza, te wyperfumowane pańcie odstrojone na grobbing w najnowsze czarne pończochy Adrian, te kolejki po znicze, wiązanki, obwarzanki i wypełnione helem baloniki w kształcie jednorożców. Przepychanie się między grobami, konkurs, u kogo znicze są najbardziej na bogato i kto położył na grobie babci największą wiązankę kwiatów, pokapanych woskiem, żeby nie ukradli. Dzieciaki drące się wniebogłosy, bo już by chciały z powrotem do samochodu, a jeszcze trzeba iść do ciotki Krysi, tej której nawet nie pamiętasz, ale już niedaleko, cicho bądź, wytrzymasz.

Tak sobie myślę, że większości narodu właśnie z tymi dwoma zjawiskami kojarzy się obecny weekend.

Ale, ale – jeszcze było coś takiego jak Dziady.

Pamiętacie?

Według dawnej słowiańskiej tradycji w nocy na przełomie października i listopada świat zmarłych był odrobinę bliżej świata żyjących, a nawet trochę go przenikał. Tej nocy duchy naszych przodków odwiedzały nas, a my przygotowywaliśmy dla nich uczty odprawiane w domach lub na grobach i paliliśmy ogniska na cmentarzach, by oświetlić drogę duchom i umożliwić im ogrzanie się.

Piszę “my”, chociaż mnie akurat tam nie było, ale byli tam nasi pradziadowie. Nasi poprzednicy, żyjący w świecie, który już przeminął.

Obecnie kult przodków jest niezbyt modny, panuje raczej kult tyłków, w szczególności wysportowanych tyłków w legginsach. Mamy epokę indywidualizmu, często odcinamy się nawet od naszych rodziców, a co dopiero od ludzi, którzy żyli tysiąc lat temu. Jeśli już kogoś wspominamy, to raczej babcię, w najlepszym razie prababcię, a nie jakichś dawno zapomnianych zmarłych sprzed setek lat, którzy nie wiadomo zupełnie, kim byli.

A jednak zawdzięczamy im pojawienie się na tym świecie i chcąc nie chcąc należymy do tej samej, co oni, linii genealogicznej. A na pytanie: kim jesteśmy? możemy z całą autentycznością i mocą odpowiedzieć: Jesteśmy potomkami naszych przodków.

Choć nie ma szans, byśmy dowiedzieli się, kim nasi słowiańscy dziadowie byli, jakie mieli życie, a nawet jak mieli na imię, to jednak byli z pewnością bardziej do nas podobni, niż się nam może wydawać. Tak samo jak my kochali i nienawidzili, tak samo przeżywali chwile szczęścia i uniesienia, a także chwile rozpaczy i strachu; dojrzewali, wydawali na świat dzieci, patrzyli jak ich dzieci rosną i płodzą własne dzieci, a następnie starzeli się i odchodzili, powracali do źródła, by być kilka razy do roku wspominanymi przez kolejne pokolenia.

Dziś już nikt ich nie wspomina.

Szkoda mi czasem tej dawnej kultury, tej zerwanej nici łączącej czasy nasze i dawniejsze. Tej tradycji, która została przed laty zniszczona i poszła w zapomnienie. Lubię zadumać się przez chwilę nad tym, dokąd sięgają moje korzenie, jacy ludzie noszący te same geny co ja żyli na przykład w 900 roku i jak im tam było podczas obchodzenia tych Dziadów.

Wszystko wskazuje na to, że nie było to święto ani smutne, ani straszne. Raczej mistyczne, duchowe. Sposób na celebrację odwiecznego kręgu narodzin i śmierci. Okazja, by spotkać się całą rodziną i wspólnie uczcić pamięć tych, którzy byli tutaj przed nami.

Dlatego kultywuję tę tradycję, która pozostała, i co roku, w Święto Zmarłych, odwiedzam groby moich bliskich. Zapalam symboliczny znicz i myślę sobie o nich. Ciekawe, jacy byli w moim wieku. Ciekawe, co robili dokładnie czterdzieści czy sto lat temu. Czy kochali życie równie mocno, co ja? Co by powiedzieli, gdybym mogła z nimi teraz porozmawiać, powiedzieć im o zmianach szykujących się w moim życiu, o mojej wielkiej radości, o tym, że chcę im podziękować, że istnieli i że dali mi życie?

Czasem stojąc nad grobem, na tym granitowym symbolem ostateczności i nieuchronności, toczę ze zmarłymi bliskimi dialogi w myślach i emocjonuję się, przeżywam, cieszę się, że mogę się tym podzielić, uczestniczyć w tym. Cmentarz w Zaduszki ma w sobie coś tajemniczego, magnetycznego, co uwodzi nawet taką sceptyczkę, jak ja. Wszak jestem kobietą, istotą mistyczną, potomkinią czarownic, a dla tych podział na świat fizyczny i niefizyczny nie jest wcale oczywisty.

Szczególnie wieczorem, kiedy z daleka widać łunę od tych wszystkich zniczy, to całe bezkresne morze delikatnych, pełgających ogników jest dowodem, że jeszcze ta nasza tradycja mocno się trzyma. Wspominamy, zamyślamy się, widzimy wokół innych wspominających. Wszyscy mamy ze sobą coś wspólnego: urodziliśmy się, więc umrzemy, a następne pokolenia będą tego dnia poświęcać nam odrobinę ciepłych myśli, tak, jak my to robimy.

Nawet, jeśli część tych ogników to migające na kolorowo znicze z pozytywką, które były w promocji w markecie i dlatego zięć wziął od razu dwadzieścia, a część z tych ludzi, którzy je zapalili, są zbyt zajęci plotkowaniem o żyjących członkach swojej rodziny i o tym, co będą robić po powrocie z cmentarza, by zauważyć, na czyj grób przyszli.

Oby im po tym powrocie z cmentarza było miło i przytulnie. Niech każdy wyciąga ze swojego życia tyle, ile chce.

Bądźcie wszyscy pozdrowieni – i żywi, i zmarli!

 Foto: Christian Holmér

Foto: Christian Holmér

20 Comments

  1. Avatar
    October 31, 2015
    Reply

    Trywializując, to ten dzień dla mnie jest świętowaniem na siłę, jak dzień kobiet. ja rozumiem, święto, zaduszki, Dziady, Halloween, ale trochę dla mnie to brzmi tak, jakby przez inne dni w roku pamięci o naszych zmarłych juz nie było. Jeśli jadę do kogoś na grób, to wspominam te wszystkie wspólne chwile i wpadam w zadumę. Tylko do tego nie jest mi potrzebny cały “entourage” jak i specjalna data z kalendarza :)

    • Avatar
      October 31, 2015
      Reply

      A wiesz co, ja przyznam szczerze, choć może nie wypada, że tak na co dzień nie mam zbyt wielu okazji do wspominania moich zmarłych. Szczególnie, jeśli odeszli już dawno temu, bo należą do któregoś tam pokolenia wstecz i nawet ich nie znałam. A ten okres jest takim – elementem tradycji po prostu, i okazją żeby jednak choć raz do roku poświęcić chwilę moim korzeniom. Choć obowiązku nie ma :)

      • Avatar
        November 1, 2015
        Reply

        Masz rację. A z mojej licealnej klasy już niestety brak dwóch z nas… Bardzo trudno się stawia zapalony znicz na grobie kogoś, kto przecież jeszcze nie tak dawno był na jakiejś rocznicowej licealnej imprezie. Z tego punktu widzenia warto się dziś zatrzymać i pomyśleć o kruchości życia – idealnie to określiłaś: “urodziliśmy się, więc umrzemy, a następne pokolenia będą tego dnia poświęcać nam odrobinę ciepłych myśli, tak, jak my to robimy.” Tyle jesteśmy warci, ile warta jest pamięć o nas :)

        • Avatar
          November 1, 2015
          Reply

          Ja w tym roku postawiłam znicz na grobie mojej koleżanki, która odeszła w zeszłym miesiącu. Grób jeszcze świeży :/ Tak że wiem o czym piszesz, to bardzo dziwne uczucie, bo jakby bardziej dociera do nas, że wszystkich to czeka… Dzięki Ci za komentarz:)

  2. Avatar
    October 31, 2015
    Reply

    Miło czasem wśród licznych blogów, traktujących głównie o kosmetykach, testowaniu ciulstw dla firm i listach zachciejech na najbliższy miesiąc gówno-piszącego przeczytać coś naprawdę wartościowe i bliskie.
    Chwała Ci za to!
    Ale tak jest, bylejakość życia przewija się również w obchodzeniu świąt (nie ważne jakich – czy Dziady, czy Samhain, czy chrześcijański grobbing…)
    Zapominamy o żywych, zapominamy tym bardziej o umarłych.

    A post pięknie napisany :)

    • Avatar
      November 1, 2015
      Reply

      Dzięki, Twój komentarz również niczego sobie :D

  3. Avatar
    November 1, 2015
    Reply

    Te dni, jak każde inne święto w tym kraju, coraz mocniej podlega komercjalizacji. Ale może to i szczęście w nieszczęściu, że gdzieś tam między coraz bardziej fantazyjnymi ognikami, plotkami nad grobami a rewią cmentarnej mody wciąż pozostaje choć chwila na refleksję – chwila, której na co dzień brakuje.

  4. Avatar
    November 1, 2015
    Reply

    Jesteśmy potomkami naszych przodków. Dlatego założyłam drzewo genealogiczne mojej rodziny na MyHeritage.pl ( nie wiem, może są też inne portale temu służące, ja zostałam zaproszona do tego, wiec korzystam)Niestety dotarłam tylko do prapradziadków, ale dobre i to. :) Poza tym takie drzewo ułatwia połapanie się kto jest kim w dużej rodzinie. :D A dzisiejsze święto, no cóż, wszyscy wiemy jak jest…ale najważniejsze jest to, co istotne w nim dla nas.

    • Avatar
      November 1, 2015
      Reply

      Mój brat wziął i tak się wkopał w temat, że drzewo wyprowadził do hoho, mroków prehistorii. Archiwa parafialne jak i diecezjalne kryją wiele tajemnic :)

      • Avatar
        November 1, 2015
        Reply

        Mój wujek też się wkopał, właściwie jeszcze chyba kopie :-), ale efektów jego poszukiwań jeszcze nie poznałam. :-)

    • Avatar
      November 1, 2015
      Reply

      Mój tata też buszował po tej stronie i sporo dzięki temu się dowiedzieliśmy o naszej rodzinie. Fajnie, że jest taka możliwość:)

      • Avatar
        November 1, 2015
        Reply

        Prawda? :-) Zwłaszcza, że dostaję przypomnienia o urodzinach członków rodziny i innych rocznicach. A potem wysyłam im życzenia, a oni są zdziwieni, że pamiętałam. :-)

  5. Avatar
    November 1, 2015
    Reply

    Takie dziady to musiało być niesamowite przeżycie. Mi się bardzo podoba kubańska tradycja wspominania zmarłych członków rodziny. W drugą rocznicę śmierci wszyscy bliscy zbierają się przy grobie i czczą pamięć zmarłego robiąc to, co on najbardziej lubił robić za życia. Jeśli lubił grać na gitarze, to jest gra na gitarze, jeśli lubił tańczyć, to są tańce. Nasza przewodniczka mówiła też, że często się zdarza, że to właśnie wtedy żony poznają kochanki swoich mężów.

    • Avatar
      November 1, 2015
      Reply

      Faktycznie fajny zwyczaj. Domyślam się, że tej gry i tańców może być całkiem sporo, bo Kubańczycy chyba ogólnie to lubią :) Podoba mi się taki rodzaj świętowania, z zadumą, ale bez jakiejś grobowej powagi. To jest właśnie pamięć o zmarłym, o jego życiu, a nie tylko o tym, że odszedł.

  6. Avatar
    November 1, 2015
    Reply

    Jakoś tak jest, że pędzimy do przodu, każdy sobie, rodzina i przodkowie mają coraz mniejsze znaczenie. Przydaje się taki dzień jak dziś, kiedy jest czas żeby nad tym chwilę podumać :)

  7. Avatar
    wiedźma
    November 2, 2015
    Reply

    http://smakpiolunu.blog.onet.pl/2015/11/01/smuteczki/

    Ja tak to napisałam. Wczoraj. Zapraszam :)

  8. Avatar
    Feel-sexy
    November 2, 2015
    Reply

    Pamięć o bliskich zmarłych powiniśmy zawsze mieć w sercu. Dla mnie to święto to po prostu okazja do spotkania się z rodziną.

  9. Avatar
    November 2, 2015
    Reply

    Jak fantastycznie przeczytać o odczuciach tak bardzo zbliżonych do własnych! Też lubię się zatopić we własnej przeszłości, przy grobach przodków. A Dziady musiały być świetnym obrzędem. Szkoda, że nie można dziś wziąć w nich udziału :) dziękuję Ci za ten tekst, przez ostatnie dni miałam wrażenie, że Internet huczy wyłącznie od krytyki, a Ty pięknie napisałaś “Niech każdy wyciąga ze swojego życia tyle, ile chce” i to jest klucz do wszystkiego :) u mnie dziś podobne przemyślenia :)

  10. Avatar
    November 3, 2015
    Reply

    Dla mnie jest to ważne święto, chociaż trochę nie podoba mi się obecna wszędzie komercja i wyścig, kto będzie miał najczystszy i najbogatszy w znicze i kwiaty pomnik.

  11. Avatar
    November 5, 2015
    Reply

    A ja jako, że 2 listopada mam urodziny, całkiem grobbing lubię – wpisuje się od lat w klimat mojego Dnia :) Ale, dla mnie to nie jest święto smutne, jestem osobą wierzącą. Nie mam zwyczaju gadania do przodków, o takie sprawy załatwiam tuż przed snem po paciorku w myślach. Moja mama mawiała, że największą zbrodnią ludzkości, są narodziny, gdyż kończą się śmiercią …:)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *