W rytmie slow life, na własną melodię


Założenie slow life jest takie, że żyjąc wolniej, przeżyjemy więcej. Idąc przez życie we własnym tempie i dokładnie się rozglądając, doświadczamy wszystkiego w pełniejszy i bardziej intensywny sposób, niż pozwalając wydarzeniom przelatywać nam przed nosem niczym w jakimś zwariowanym kalejdoskopie. Miłośnicy slow life stawiają na jakość, nie na ilość, uważnie wybierają to, z czego składa się ich życie, i w ten sposób więcej z niego wyciągają. To taki powrót do źródła, życie w zgodzie ze sobą samym.

Prawdę powiedziawszy bardzo się ucieszyłam, gdy odkryłam ten trend, bo przyznam szczerze, czułam się chwilami nieco osamotniona. Pół świata pędzi przez życie bez tchu i nijak nie rozumie, co ja taka głupio szczęśliwa, pewnie bujam w obłokach i nie wiem, co to rzeczywistość.

Do tej pory w odpowiedzi na argumenty, że nie da się nie biec, że sama zobaczę, jak pójdę na studia, jak pójdę do pracy itd. mogłam tylko wzruszyć ramionami, bo jak się nie da, skoro widzę, że się da? A teraz mam na to jeszcze ripostę, że to nie moja fanaberia, tylko to tęgie głowy na całym świecie umyśliły i że są nawet organizowane warsztaty, na których ludzie uczą się żyć wolniej, i to mając piątkę dzieci i własny biznes. Co za ulga, hehe.

A na czym właściwie polega ten slow-life?

Oto kilka zasad – trochę podpatrzonych, trochę wziętych z mojego jakże cennego doświadczenia, którym chcę się z Wami podzielić. Nie jest to kompletna lista i na pewno życie (albo Wy) jeszcze niejedno mi podpowie.

Rób mniej

Tak po prostu. Masz jakąś listę rzeczy do zrobienia na dzień dzisiejszy? Założę się, że jest o jakąś jedną trzecią za długa. Lepiej ustal sobie, że zrobisz tyle, ile zdążysz, bez pośpiechu, a jak się czegoś nie uda, to nie. Wydaje nam się, że naprawdę musimy coś zrobić, bo świat się zawali, a tymczasem wcale nie. Świat poczeka. Nie musi być idealnie.
Oczywiście są momenty, kiedy zajęć jest sporo – zwłaszcza kiedy zajmujemy się jakimś przedsięwzięciem typu remont mieszkania, podróż, małe dziecko itd. Ale litości, to nie dzieje się całe życie. Jeśli nie trwa u ciebie akurat żadna rewolucja, a ty nie masz nigdy na nic czasu, to go sobie po prostu weź.

Odpoczywaj, gdy jesteś zmęczony

Nikt nie mówi o zwalnianiu obrotów do zera. Leżenie na tyłku całymi dniami to nuda i marnowanie swojego bezcennego potencjału, ale odpoczynek po wysiłku należy ci się jak przysłowiowemu psu zupa. Znalezienie równowagi między aktywnym a pasywnym spędzaniem czasu może nie jest najłatwiejsze, ale bardzo potrzebne. Potrzebujesz chwili na regenerację, siły do działania nie biorą się znikąd.
Goniąc resztkami sił nie tylko niebezpiecznie nadwyrężasz ciało, które w swoim czasie wystawi ci za to rachunek, ale też odbierasz sobie frajdę z życia, ograniczasz ją do paru momentów w roku, gdy możesz ją mieć na co dzień. Uwzględniaj odpoczynek w planie dnia i nie miej absolutnie żadnych wyrzutów.

Rób z oddaniem to, co robisz

Jeśli już za coś się zabierasz – pozwól, żeby ogarnęło cię to w całości. Nieważne, czy akurat tańczysz w klubie, czy czyścisz przypalone gary. Wprowadza to niebywały porządek w głowie. Ugruntowuje cię w momencie, w którym jesteś, w którym nie mogą cię dosięgnąć twoje lęki i uprzedzenia. Jesteś bezpieczny. Jesteś. To medytacyjna jakość. W pewnym momencie zauważysz, że żeby być szczęśliwym, wystarczy istnieć naprawdę.
Dlatego zarezerwuj wielozadaniowość tylko na naprawdę wyjątkowe okazje. Ja wyeliminowałam ją niemal zupełnie. Gdy przyglądam się uważnie temu, co robię, zmienia się to w prawdziwą przyjemność. (Nawet, jeśli prawdą jest, że wciąż mam trudności z zagonieniem samej siebie do sprzątania.)

Kochaj siebie

Moja prywatna teoria jest taka, że największą przeszkodą w osiągnięciu szczęścia jest brak miłości własnej. Właściwie to należałoby zacząć od tego punktu. Skąd to wiem? Stąd, że i ja kiedyś nie kochałam siebie i przez długi czas gnałam ku autodestrukcji.
Kiedy dbasz o własne potrzeby, słuchasz swojego wewnętrznego monologu, podchodzisz do samego siebie z miłością i oddaniem, obdarowujesz siebie wszystkim co najlepsze (nie mylić z kupowaniem sobie wielu przedmiotów!) to po prostu prędzej czy później sam dojdziesz do wniosku, że destrukcyjny tryb życia ci nie sprzyja, nie zasłużyłeś na niego, nie zgadzasz się na niego i chcesz coś zmienić.

Dbaj o siebie

To wcale nie takie oczywiste, bo wiele osób uważających się za zadbane wcale tak naprawdę o siebie nie dba. To nie najdroższy krem, wizyty u kosmetyczki, drogie ciuchy i otaczanie się luksusem są tym, czego koniecznie potrzebujesz do szczęścia. Zwróć uwagę na to, czym się zajmujesz, czym się karmisz, w jakim obracasz się środowisku, czy coś cię nie zatruwa. Pamiętaj o zdrowej dawce świeżego powietrza, słońca, wody, ruchu. Dostarczanie ich sobie w dużej ilości poprawia jakość życia po prostu diametralnie.
Oczywiście jeśli prowadzisz zdrowy tryb życia, to odrobina luksusu Ci w tym nie przeszkodzi ;)

Doceń to, co masz

Nikt nie mówi, że masz się zadowalać do końca życia obecnym stanem rzeczy albo podniecać tym, że zarabiasz tysiąc złotych. Miejsce i czas, w którym teraz jesteś, to tylko jeden z wielu przystanków na twojej drodze. Ale zobacz, jaki fajny. Znajdź w nim coś wyjątkowego. Być może za dwadzieścia lat będziesz miał stabilniejszą pozycję zawodową, ale na przykład nie będziesz już mógł podzielić się swoim szczęściem z dziadkami. Pomyśl w ten sposób.
Zamiast wyczekiwać certyfikatu z angielskiego możesz cieszyć się chodząc na zajęcia, bo się rozwijasz, uczysz się nowych rzeczy. Może nie masz sylwetki Chodakowskiej, ale właśnie jest słoneczny dzień, a ty biegniesz po parku. Możesz biec, w ogóle być tu i patrzeć na ten świat.
Naiwne brednie, czy radość życia w czystej postaci?

Pielęgnuj relacje

Oczyść swoje otoczenie z osób zatruwających ci życie wiecznym bólem dupy lub toksycznymi przyzwyczajeniami. Zredukuj bezwartościowe znajomości z ludźmi, na których nigdy nie możesz liczyć i którzy są skupieni tylko na sobie.
Żeby nie zostać wbrew swej woli samotnikiem, zadbaj jednak o to, by mieć wokół siebie bratnie dusze i dobrze Ci życzących przyjaciół, którym możesz zaufać, z którymi możesz dzielić się radościami i smutkami, albo nawet po prostu wpaść na winko i ciasto i świetnie się bawić przez cały wieczór, bez momentów krępującej ciszy czy poczucia, że musisz się jeszcze napić, bo zaraz ocipiejesz z nudów.
Sama miewam problem z nawiązywaniem bliższych znajomości ze względu na mój introwertyzm i nieśmiałość, które przez długi czas ukrywałam pod maską wyluzowanej imprezowiczki. Teraz, gdy stawiam na naturalność, wszystko idzie znacznie łatwiej. Jedno jest pewne: tutaj też jakość jest ważniejsza niż ilość. Nie ma nic gorszego niż samotność w tłumie ludzi, którym nie masz nic do powiedzenia.

Spędzaj czas blisko natury

Świat z betonu jest znany i bezpieczny, ale martwy. W lesie albo większym, bardziej naturalnym parku jesteś ze wszystkich stron otoczony przez żywe organizmy. Są przyjazne. Wywodzisz się z nich. Wśród natury możesz poczuć, w jakim rytmie bije zielone serce naszej planety i jaką jesteś integralną częścią tego pulsującego wszechświata. Oczywiście, jeśli masz ochotę się w to zagłębić. Ja to po prostu uwielbiam. Latem godzinami mogę leżeć na trawie, wpatrzona w korony drzew i niebo nade mną.
Kiedy żyjesz w odpowiednim dla siebie tempie, zainteresowanie się duchowym aspektem rzeczywistości jest naturalną sprawą. Wolne miejsce, które zrobiłeś w swoim życiu, nie pozostaje długo puste. Szybko wypełnia się naturalną, wręcz dziecięcą radością życia, chęcią poznawania go od każdej strony, lepszego zrozumienia samego siebie, innych ludzi i prawideł rządzących światem.

Oczywiście daleka jestem od mówienia Ci, co masz robić. To nawet nie moja sprawa. Każdy żyje jak chce, proste. Może Ci się to nie podoba, ale… masz wybór :)

Dla żądnych większej ilości przemyśleń kilka moich wcześniejszych tekstów w temacie:
Do biegu, gotowi, start!
Z czego układasz swoją życiową układankę?
Czy dobrze traktujesz siebie?
Pięć sekretów zdrowia, które są za darmo

Obiecuję, że będą następne.
Do zobaczenia!

4 Comments

  1. Avatar
    February 18, 2015
    Reply

    O kurde, nawet nie wiedziałam, że jestem częścią tego trendu i go propaguje :) Dobrze wiedzieć, że coś takiego jest, bo może więcej osób ogarnie się, że nie ma co pędzić na złamanie karku. I potwierdzam, stawiam w moim żuciu na jakość we wszystkim, wolę poczekać niż zadowolić się byle czym, powoli wypracować tę jakość. Najlepiej zrozumiałam to, gdy zajęłam się hodowaniem roślin, gdy dasz im czas, poświęcisz im uwagę, zadbasz o nie, otrzymasz od nich bardzo dużo.

    • Avatar
      February 19, 2015
      Reply

      Od roślin można się wiele nauczyć:) bardzo je lubię. Marzę o balkonie z domowym ogrodem. Albo całym sadzie. Na razie zioła na parapecie muszą mi wystarczyć:)

  2. Avatar
    February 20, 2015
    Reply

    Bardzo pozytywny wpis, podczas czytania go, moje myśli uśmiechały sie w głowie.
    Ten styl życia, również jest mi bliski i ciesze się, że tak jest, bo kiedy patrzę jak inni biegną przez życie, to widzę, że ten bieg prowadzi do autodestrukcji, a nie do rozwijania siebie, do życia. Ja żyję, tak jak chcę.

    Pozdrawiam ;)

  3. Avatar
    March 1, 2015
    Reply

    Podpisuję się pod każdym zdaniem! :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *