Medytacja przy jedzeniu? Jak uważne jedzenie zmieni Twoje życie


Medytacja wcale nie musi wiązać się z siedzeniem z zamkniętymi oczami i mruczeniem mantr. Zamiast robić z niej kolejne zadanie do wykonania w zajętym planie dnia, po prostu możesz wcielić ją w swój codzienny styl życia i sprawić, że wszystko się nią stanie. :)

W ciągu dnia mamy wiele okazji, kiedy umysł ze swoją gonitwą myśli nie jest nam aż tak koniecznie potrzebny i możemy go nieco odsunąć, a do głosu dopuścić odczuwanie zmysłowe i zwyczajne doświadczenie bycia tu i teraz. W ten sposób uczymy się dostrzegać własne życie, cieszyć się nim i nie potrzebować do tego fajerwerków i nie wiadomo jak emocjonujących wydarzeń. Twoje życie jest z tobą przez cały czas.

Jedną z okazji do ćwiczenia uważności może być jedna z najprostszych, najprzyjemniejszych i najczęściej powtarzanych przez nas w ciągu dnia czynności, czyli jedzenie. Poza samym ćwiczeniem uważności, jedzenie w skupieniu ma zresztą cały szereg innych zalet.

Co da Ci uważne jedzenie?

  • Uważne robienie czegokolwiek sprawia, że doświadczamy tego w pełniejszy sposób, więcej dostrzegamy i bardziej to doceniamy. Dlatego jedzenie jedzone w ten sposób ma więcej smaku, niż takie, które połykasz robiąc trzy inne rzeczy naraz.
  • Jesz wolniej, a więc żołądek ma więcej czasu, by wysłać do mózgu sygnał, że jesteś już syty. Dzięki temu nie nażresz się jak świnia, unikniesz wyrzutów sumienia, zbędnego tłuszczyku i kolejnej nic nie dającej drakońskiej diety.
  • Skupienie na czynności jedzenia sprawi, że pożywienie zostanie lepiej strawione, a składniki odżywcze lepiej się przyswoją. Wiedziałeś, że ten sam posiłek może dać ci więcej lub mniej w zależności od tego, w jaki sposób go zjesz?
  • Możliwe, że dzięki uważnemu jedzeniu zaczniesz zwracać większą uwagę na to, co jesz i jak się po tym czujesz. Może się na przykład okazać, że uważne i staranne jedzenie w kółko hamburgerów i frytek nie jest tym, o czym naprawdę zawsze marzyłeś i że lżejsze, bardziej urozmaicone posiłki dają o wiele milsze wrażenia.
  • Lepiej poznasz swoje ciało i wrażenia płynące z brzucha. Lepszy kontakt z ciałem to ogólnie lepsze ugruntowanie w rzeczywistości, większe poczucie bezpieczeństwa i duży krok na drodze do poznania samego siebie. Ciało jest twoim sprzymierzeńcem.
  • Im więcej jest momentów w ciągu dnia, w których nie lecisz na autopilocie, tym większa szansa, że w ogóle zauważysz ten dzień, doświadczysz go… i będziesz miał okazję się nim nacieszyć. Dlaczego nie potraktować jedzenia jako jeszcze jednego sposobu na cieszenie się każdym dniem? Taki element slow life :)
  • Niewykluczone, że uważność, kiedy już załapiesz o co chodzi, zacznie się przenosić na różne inne dziedziny twojego życia i również nimi będziesz mógł się bardziej cieszyć, robiąc je bardziej świadomie.
  • Ponieważ medytacja prędzej czy później prowadzi do uczucia zadowolenia i spokoju, i to nie tylko w trakcie jej wykonywania, możesz liczyć na to, że twoje życie zacznie niepostrzeżenie lepiej się układać, a ty odnajdziesz w sobie coś, o czym dotąd nie miałeś pojęcia. No, ale to już dla wytrwałych…

No dobra, powiedzmy, że chcesz spróbować. Na czym to polega?
uważne jedzenie

Uważne jedzenie – od czego zacząć?

Przeznacz czas wyłącznie na jedzenie

Czynność jedzenia nie zmusza do wielkiego zaangażowania, więc pora posiłku wydaje się dobrą okazją, żeby pooglądać telewizję, pogadać z domownikami, poczytać gazetę, pogapić się w telefon, a nawet polatać po domu pomiędzy jednym kęsem a drugim. Odłóż to wszystko na później. Stwórz przestrzeń poświęconą tylko i wyłącznie aktowi spożywania posiłku. Podaruj sobie trochę spokoju w tym momencie. Zasługujesz na to. Nie musisz być sam ani nie musi panować totalna cisza, ale ustalcie, że teraz przez kilka minut będziecie koncentrować się na jedzeniu. (Słyszałam, że nawet dzieci, jako istoty obdarzone naturalną zdolnością medytacji, są w stanie się tego nauczyć! Choć sama takowych nie posiadam i z tej przyczyny nie będę dawać wam wskazówek w tym temacie.)

Bądź obecny

Twoim celem nie jest zwykłe zapełnienie żołądka, lecz pełne doświadczenie jedzenia. Od nakładania sobie na talerz, przez krojenie, wkładanie do ust, aż po przeżuwanie i połykanie każdego kęsa – bądź przy tym. Spójrz, jak ta potrawa wygląda, poczuj jak pachnie, naciesz się nią, zanim się na nią rzucisz, a w trakcie pozwól sobie na delektowanie się. Jeśli przyjdą myśli na inny temat, pozwól im wybrzmieć i odejść, nie dyskutując z nimi. Teraz jesteś zajęty jedzeniem. Wszystko może poczekać. Taki sposób spożywania posiłków może zmienić każdy najzwyklejszy obiad w intensywne przeżycie kulinarne.

Wyraź wdzięczność i miłość

Może się to wydawać abstrakcyjne, że zachęcam cię do tego, żebyś kochał swoje jedzenie. Ale pomyśl, ile wysiłku kosztowało zarówno panią przyrodę, jak i innych ludzi, żeby dostarczyć ten pokarm na twój stół. Nie myślimy o tym na co dzień, ale samo to, że ziemia wydała dla ciebie te plony, jest godne szacunku wobec niej, nawet podziwu. Ktoś doglądał tych roślin, pracował przy nich. Ktoś z miłością przyrządził ten posiłek dla ciebie (jeśli to ty sam – bądź wdzięczny samemu sobie! Podziękuj sobie za to!). Również to, że możesz w ogóle siedzieć tu przy stole i jeść tak dobre rzeczy, jest powodem do radości. Nie musisz zaraz wygłaszać wielkiej przemowy dziękczynnej, ale słowo wdzięczności wypowiedziane nawet w duchu sprawia, że ten posiłek będziesz jeść w zupełnie innej atmosferze.

Obudź zmysły

W akcie jedzenia biorą udział praktycznie wszystkie zmysły. Jeśli lubisz zmysłowe życie, to możesz odnaleźć w tym ogromną przyjemność. Patrz, jak wygląda twoje jedzenie. Może warto je ładnie podać? Powąchaj, jak pachnie. Słuchaj, jak chrupie. Poczuj, jaką ma konsystencję. Możesz jeść je palcami, jeśli chcesz – to twój prywatny obiad i o ile tylko nie siedzisz pod krawatem w eleganckiej restauracji, możesz zrobić z nim, co zechcesz. No i… posmakuj. Zwróć uwagę na reakcje zmysłów. Jaki jest ten posiłek? Nie chodzi o to, że masz się nim zachwycać, bo może wcale tak naprawdę ci nie smakuje. To też jest informacja od ciebie dla ciebie. Jesteś zbyt ważny, żeby jeść byle co, albo coś, czego nie lubisz. Ile posiłków dotąd zjadłeś tak nieuważnie, że nawet nie wiedziałeś, czy ci smakowało?

Zauważ, co czujesz

Skup się na wrażeniach pochodzących z ciała. Jak twój brzuch reaguje na jedzenie, które otrzymuje? Jest mu ciężko, lekko, jest chętny na jeszcze jeden kęs, czy może jedzenie tego dania idzie ci jak po grudzie? Jaki masz dziś apetyt? Jesteś jeszcze głodny, chcesz dokładkę, może deser, a może wolisz zrobić sobie chwilę przerwy albo zupełnie wstać od stołu? Czego w ogóle chcesz? Jako, że w tym pieprzniętym świecie wielu z nas lokuje siebie na ostatnim miejscu i w ogóle nie zadajemy sobie pytania, czego chcemy, to możesz dojść tą drogą do ciekawych odpowiedzi :) Akceptuj wszystko, co się pojawi – to są wskazówki na przyszłość. Nie chodzi o to, że masz wpaść w ekstazę na widok talerza z obiadem, ale twoje ciało z pewnością będzie miało jakieś zdanie na jego temat. Podążaj za tym.

Nie musisz (ani ci się to nie uda) stać się od razu wiecznie medytującym nad talerzem mistrzem uważności, który od tej pory będzie zjadał z pełną uwagą i namaszczeniem każdy posiłek. Zacznij od zjedzenia w uważny sposób jabłka, ulubionego deseru, jednego dania. Jeśli chodzi o zmianę nawyków, zdecydowanie małe kroki dają lepsze efekty.

Podejdź do tematu z miłością i ciekawością. To twój sposób na odkrycie czegoś nowego w sobie :)

Spróbujesz?

Previous Słonecznik #4: Lato niespodzianek
Next Goadupa Festival 2016! Traktorem na maina
  • Cudowny artykul. Z miejsca polecony! Niestety bardzo niewiele osob jeszcze zdaje sobie sprawe z tego jak wazna jest uwaznosc w trakcie jedzenia. Jednak dzieki takim artukulom coraz wiecej i to mnie bardzo ale bardzo cieszy. Pozdrawiam Cie cieplo!

  • Ty tu o jedzeniu, a ja na detoxie. Oj Ty niedobra :^*
    Ale na poważnie, rady są cenne, skuteczne i przyjemne. Bo i jedzenie jest fantastyczne. Dla mnie najważniejsze jest nie karmić się paskudztwem, nie koniecznie w sensie przetworzoną żywnością, ale przede wszystkim jedzeniem, które mi nie smakuje. Życie jest zbyt krótkie by jeść byle co.
    I wdzięczność, wdzięczność jest ważna, bo nawet w fabryce ktoś się poświęca i daje z siebie, aby powstała żywność. Nie można tego tak siup do kosza!

    • Dalej na tym detoksie? Żyjesz?

      Chociaż jak ja byłam rok temu na owocowo-warzywnym detoksie, to wszystko było bardzo smaczne i spokojnie można to było uważnie zjeść bez wybrzydzania :)

      • Żyję i mam się dobrze, tylko jeść nie jem :P
        Pod koniec tygodnia już zaczynam wychodzenie, żeby pod namiot już móc zabrać chleb, bo praktyczny.
        Ale już wiem, że we wrześniu będę powtarzać robiąc dłuższą turę.

  • Uważne jedzenie to coś, co od pewnego czasu chcę wprowadzić do swojego życia, jednak przyznam szczerze, że do tej pory mi się nie udało. Co prawda zwracam uwagę na to co jem i jestem wdzięczna za każdy posiłek, ale niestety podczas jedzenia robię inne rzeczy i nie pozwalam sobie na celebrację posiłku (na przykład piszę ten komentarz podczas jedzenia obiadu). Pośpiech i przyzwyczajenie mnie gubią. Jednak wykorzystam Twoją radę i zacznę praktykować takie uważne jedzenie chociażby podczas jednego posiłku. Tak będzie zdecydowanie prościej na początek. Mam nadzieję, że dzięki temu wyrobię sobie dobre nawyki :)

    • Psst.. ja też nie jem tak uważnie, jak bym chciała. Ale pomału, pomału… i damy radę ;)

  • Te wskazówki wydają się takie oczywiste, a jednak w dzisiejszych czasach coraz trudniej wprowadzić je w życie. Bardzo podoba mi się wpis i wypunktowanie korzyści, mów mi tak jeszcze:) Od siebie dodałabym, że warto celebrować posiłek z ukochanymi osobami, wszak wszystko smakuje lepiej :)

  • Nie nauczę się jeść uważnie. Powoli – zdarza się. Nigdy jednak nie poświęcam tyle czasu jedzeniu, żeby spełniało warunki uwagi.

  • Bardzo ciekawy artykuł, przypomniał mi wiele aspektów, które powinnam uwzględnić w celebrowaniu jedzenia. :) U mnie wieczny pośpiech. ;)

  • Przemysław Piątek

    Trudno mi wprowadzić to przy każdym posiłku, ale często gdy mam więcej czasu w domu to takie uważne jedzenie mi pomaga się odprężyć. Niestety mam tendencję do szybkiego jedzenia więc czasem wymaga to ode mnie więcej uwagi.

  • Oczami Humanistki

    Prawdę mówiąc to nigdy nie zastanawiałam się nad uważnym jedzeniem. Myślę, że chętnie bym to zastosowała, bo mam w zwyczaju szybkie jedzenie. Niestety zazwyczaj podczas jedzenia robię kilka innych rzeczy przy okazji. W ogóle ostatnio w telewizji słyszałam o tym, że jak człowiek dłużej coś przeżuwa to szybciej poczuje się syty.
    Pozdrawiam ;)

  • No chyba muszę kiedyś przetestować :)

  • Tekst pobudził moje zmysły i skutecznie zainspirował, tuż przed drugim śniadaniem :) Nie łączyłam do tej pory jedzenia z wdzięcznością – z przyjemnością wykorzystam :)

  • aż się głodna zrobiłam ;)

    rady cenne i warte wprowadzenia w życie.

  • forthesun

    Uczyłam się czytać podczas jedzenia, i to teraz bardzo silny nawyk, a w restauracjach zdarza mi się po kilka razy czytać menu w czasie posiłku (jak jest wyjątkowo krótkie, to w głowie urządzam sobie odczytywanie na kilka głosów ;)). Choć miałam kilka podejść do powolnego, kontemplacyjnego jedzenia bardzo szybko łapałam się na tym, że wzrok dorwał jakieś litery i przepadałam. Na pewno jednak skorzystam z rad przy następnej próbie… zwłaszcza z tej o zorganizowaniu specjalnej przestrzeni na posiłek – że też wcześniej o tym nie pomyślałam, tylko uparcie targałam talerz pod monitor komputera i jakoś naiwnie spodziewałam się, że uda mi się być “tu i teraz”… :)

  • Jest to coś z czym zawsze miałam problem, ale powoli przekonuję się do tego, by to zmienić. Nie jem na stojąco, a zwłaszcza w biegu. Niestety nie skupiam się w pełni na posiłkach. Zawsze oglądam serial, sięgam po książkę. Zdecydowanie czas na skorzystanie z Twoich rad :)

  • Myślę, ze to prosty i niezawodny sposób, by poradzić sobie z wieloma problemami, które determinuje jedzenie. Uważne jedzenie chroni przed jedzeniem za dużo, pospiesznie, dla zabicia stresów. Bardzo cenny post.

  • Odkąd pamiętam zawsze dziwiłam się ludziom, którzy zamiast jeść i delektować się tym po prostu wpieprzają. Byle jak i zwykle byle co, aby się nażreć. Nie jestem oczywiście mistrzynią uważnego jedzenia, ale do kultury posiłków przywiązuję naprawdę sporą wagę.

  • Dominika

    Trafiłam na Twój blog całkowicie przypakiem :) przeczytałam zaledwie dwa artykuły ale już wiem, że należymy do tej samej “rodzinki”. Od razu poprawiła mi humor myśl, że robi się nas więcej :)) gorące pozdrowienia

  • Cholercia, ja to powinnam stosować o jem przed kompem i zjadam zdecydowanie za dużo ;)