Ugotuj sobie koszulkę


Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co by tu wymyślić, żeby umilić sobie ten szary dzień? Na przykład można zrobić sobie koszulkę. Na taki oto pomysł wpadliśmy w zeszłą sobotę. Ale że to będzie taki nieziemski fun, to się chyba nikt nie spodziewał!

Jak zrobić własnoręcznie koszulkę tie-dye? W internecie roi się od różnego rodzaju samouczków. Napiszę, jak zrobiłam moją.

Potrzebujemy barwnika do tkanin. Ja użyłam barwnika “Biel i kolor”, dostępnego na allegro za coś koło złotówki. Kupmy też gumki-recepturki. No i oczywiście przydałaby się jakaś koszulka. Zwykłe basicowe białe t-shirty z sieciówki w zupełności wystarczą. Oczywiście może być każdy biały bawełniany ciuch, więc jeśli mamy w szafie coś białego, czego nie nosimy, jakąś sukienkę czy legginsy, to dobry pomysł żeby temu czemuś dać nowe życie. Będzie na karnawał jako strój hippisa albo na imprezę transową w Trójmieście.

UWAGA:
Jeśli ubranie nie jest białe, to kolor nie wyjdzie czysty. Można ryzykować farbowanie ciemniejszym kolorem jaśniejszych ciuchów, teoretycznie jeśli się nie pogryzą, to powinno być w porządku. Można też potraktować je wybielaczem. Ogólnie albo nie wiadomo co wyjdzie, albo się narobisz.
Jeśli ubranie jest z poliestru lub z dużym jego dodatkiem, to się nie ufarbuje i tyle będzie całego wysiłku włożonego w tę zabawę. Ma być bawełna.

Bierzemy więc koszulkę i składamy ją.
IMG_2695IMG_2705Ja poskładałam swoją w taką jakby wąską harmonijkę, którą później jeszcze zwinęłam. Wojna pozawiązywał dużo małych supełków. Wszystko trzeba dokładnie i ciasno ścisnąć i związać gumkami. Oczywiście można złożyć inaczej: zwinąć w spiralę, poskładać pod kątem czy po prostu zgnieść w kulę. Zasada jest taka, że to, co jest w środku, pod supełkiem, pod gumką, w głębi paczuszki, pozostanie białe.
IMG_2710WAŻNE: Przed farbowaniem namaczamy koszulki w czystej ciepłej wodzie. Materiał działa jak gąbka. Jeśli nie zmoczymy koszulek, wchłoną barwnik do środka i ufarbują się bardziej niż byśmy tego chcieli – na przykład całe.

Barwnik rozrabiamy z wodą w jakimś niedużym naczynku, a później przelewamy go do garnka z litrem wody. Wsypaliśmy całą zawartość torebki z barwnikiem, ale oczywiście jeśli ktoś chciałby jaśniejszy kolor, to można dać mniej. Podgrzewamy, wkładamy nasze związane jak baleron ubrania i… gotujemy. Może nie używaj najlepszego garnka jaki masz, bo prawdopodobnie zabarwi się na stałe.
IMG_2719Uwaga, żeby nie wykipiało. Chociaż nie jest to jakiś straszny syf. Nawet czarny barwnik, jak u nas, to nie żadna wrząca smoła z piekła, tylko trochę czarnej wody. Przygotowaliśmy się, jakbyśmy mieli do czynienia z materiałem radioaktywnym, który będzie chlapał na prawo i lewo, prawie że założyliśmy na siebie kombinezony ochronne jak Walter i Jesse, a w końcu nigdzie nie zrobiła się nawet plamka. Powiem tak – jeśli umiesz ugotować obiad, to z tym też dasz sobie radę :)

Na opakowaniu jest: gotuj przez godzinę, cały czas intensywnie mieszając. Masakra – boli mnie ręka na samą myśl o tym mieszaniu. Ale nie było to konieczne. My gotowaliśmy pięć minut, a później wyłączyliśmy gaz, dodaliśmy sól i zostawiliśmy koszulki na godzinę w takim gorącym barwniku.

Po zakończeniu farbowania barwnik poszedł do kibla, a czarne bryły będące naszymi koszulkami (uwaga gorące) wylądowały w wannie, pod zimną wodą. Płukaliśmy i płukaliśmy. I zaczęliśmy odpakowywać. Byłam przekonana, że to farbowanie to lipa i zaraz się okaże, że koszulki są całe czarne. Okazało się, że przeciwnie – prawie cały środek pozostał biały. Kiedy spod odwiniętego materiału wyłonił się wzorek, zaczęłam się na maksa cieszyć, to było jak odpakowywanie prezentu urodzinowego!
IMG_2726Po wypłukaniu koszulek pozostało nam rozwiesić je do wyschnięcia i cały czas się na nie gapić w zachwycie. Sposób, w jaki natura tworzy swoje prace, jest pełen jednocześnie losowości i matematycznej precyzji.
Mnie wyszedł Całun Turyński, zdjęcie rentgenowskie kręgosłupa i Matrix.
Wojnie – podział komórkowy i kosmos.IMG_2732IMG_2738IMG_2757IMG_2742IMG_2740-2IMG_2808-2Koszulki zrobione w ten sposób są idealne do zabawy typu “powiedz, z czym kojarzy ci się ten atramentowy kleks”, jaką zawsze pokazują na filmach, kiedy bohater ląduje u psychiatry.
Ja tu widzę między innymi ukrzyżowanego kościotrupa i wielki koński pysk.
IMG_2749Zabawa przednia, po prostu rewelacja! Polecam. I już mam pewien plan, co jeszcze sobie ufarbować.

3 Comments

  1. Avatar
    Radosław Kowalski
    July 30, 2015
    Reply

    Świetne wykonanie :)

  2. Avatar
    Magdalena Hoffmann
    September 11, 2016
    Reply

    Cudowne te koszulki! Chyba sobie taką zrobię, tylko muszę poszukać T-shirty z porządnej bawełny.

    • Avatar
      September 19, 2016
      Reply

      Dzięki. Wiesz co, mnie wystarczyła zwykła biała koszulka z h&m :)
      nadal ją mam i nawet w dobrym stanie jest, a farba w ogóle się nie
      sprała:)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *