Tygodnik: zima wylądowała


Jest już prawie wszystko: mróz, nagie śpiące drzewa, kraczące wrony, ale też przedświąteczny hype, pomarańcze i zapach przyprawy do piernika. Zima wylazła na wierzch spod płaszczyka zwiędłych liści i prawdopodobnie rozgości się na dłużej. Czekamy jeszcze na coroczne zaskoczenie drogowców.

Tymczasem u nas w domku rozgościło się czerwone wino, długie pogaduchy przy kuchennym stole i psychedelic chillout z głośników. Na przykład Younger Brother – Vaccine, czyli ciekawe połączenie pokręconych elektronicznych kompozycji i zupełnie piosenkowych wokali, które można sobie nucić. W tym roku powstał też album remiksowy i już stricte psychillowy – Vaccine Electronic, który został moim ulubionym podkładem do przedwieczornej jogi.
Przy okazji – jeśli jeszcze nie czytałeś mojego najnowszego tekstu o jodze w domu, to polecam.
Joga zawsze spoko! Na regenerację i na poprawę humoru.

Żeby nie było tak zimowo i szaro, sobotę spędziliśmy iście po królewsku: dwugodzinna sauna na Fali, kolacja w restauracji Bawełna, wieczorny seans kinowy – Interstellar, którego kilka recenzji miałam już okazję czytać. Jak to z recenzjami bywa, moja byłaby jeszcze inna. Seans był udany, mimo iż bohaterowie zdecydowanie za dużo płakali nad swoim losem, za to ja najbardziej emocjonowałam się momentami, kiedy science zaczynał być bardziej istotny niż fiction. Film jak to często bywa ze sci-fi miejscami irytował w warstwie fabularnej; a jednak coś mnie w nim zaciekawiło, pewnie dlatego, że jaram się wszystkim, co porusza temat fizyki kwantowej, czyli miejsca, gdzie łączy się nauka z mistyką; ale o tym kiedy indziej.
Warto robić sobie takie wyjątkowe dni, nawet jeśli nie możemy sobie zbyt często na to pozwolić. Nawet kiedy absolutnie nie ma hajsu, to zawsze możemy coś zrobić, żeby choćby kolejny zwykły wieczór w domu uczynić wyjątkowym. Kiedy życie cię nie pieści, dopieść się sam – to taka moja maksyma na zimowe dni.
Więcej o tym, jak się trzymać w przypadku, kiedy życie okazuje się dziwką, a ból istnienia staje się nie do zniesienia, napisałam tutaj. Remedium na jesienne smutki, ale też na życiowe zawirowania, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć. I które na szczęście mijają.

Poza pisaniem sporo czytałam. Co kilka dni zamieszczam na witajsłonecznym fanpage’u wybrany interesujący cytat z czytanych przeze mnie aktualnie książek. Jestem pod szczególnym wrażeniem książki “Czas Czerwonych Gór” Petry Zelovej, malującej sugestywny i poruszający obraz życia współczesnych mongolskich kobiet. Ich rzeczywistość to prawdziwa sztuka przetrwania. I – nie mogłam powstrzymać się od takiej refleksji – również ciemnota, ignorancja, nieżyczliwość i problem z komunikacją, z którego wynikają wszelkie nieporozumienia. A to nie jest takie znów egzotyczne, dotyczy nas wszystkich.
Temat kobiecości, roli kobiety w społeczeństwie i sposobu, w jaki ona sama siebie odbiera, budzi moje coraz większe zainteresowanie. Tego właśnie dotyczy mój trzeci tekst w tym tygodniu. Powszechne w pismach kobiecych i na popularnych blogach poradniki o tym, jaką należy być kobietą, budzą mój sprzeciw i pozwoliłam sobie w wolnej chwili wyrazić swoje zdanie.

Jeżeli chodzi o tytułowe zdjęcie, to jest to efekt naszej wczorajszej spontanicznej zabawy andrzejkowej. Nie wiem, kiedy ostatnio lałam wosk i chyba nie umiem już tego robić, bo zamiast pamiętanych z dzieciństwa trójwymiarowych kształtów powychodziły nam jakieś płaskorzeźby. Przynajmniej dobrze się bawiliśmy. Jakieś pomysły, czego zwiastunem może być ta morda? hahah. Chętnie bym zaprezentowała na blogu jakieś nowe malownicze plenerowe sesje zdjęciowe, ale jest tak ciemno i brzydko, że nie da rady, musimy poczekać na tych drogowców.

W nadchodzącym czasie zaplanowałam kilka ciekawych inspiracji – między innymi kulinarnych.

Dziękuję pięknie za wszystkie Wasze komentarze tutaj, na fanpage’u i na emailu, zawsze jest mi bardzo miło, kiedy dorzucacie coś od siebie i jest to wielka radość dowiedzieć się, że ktoś znalazł w którymś moim tekście coś dla siebie. Piszę je z pasją i poczuciem misji i czuję, że to ma sens :)

Trzymajcie się ciepło!

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *