Tygodnik: kilka zimowych zdjęć


Jedni piszą dziennik, a ja piszę Tygodnik. Lubię go, bo przypomina stare blogi, takie, w których opisywało się swoje życie. Miałam kiedyś takiego bloga (Czarny Vinylek) i zawsze mi bardzo miło, kiedy okazuje się, że któryś z moich dawnych czytelników odnalazł mnie tutaj. Jest dzięki temu jakaś ciągłość pomiędzy tymi blogami, choć są tak różne od siebie, jakby należały do dwóch różnych osób.

Zaczytałam się w Alice Munro – zeszłorocznej noblistce. Jej opowiadania są takie niepozorne, przedstawiają zwyczajny świat i historie, jakie mogłyby się przydarzyć każdemu z nas. Są napisane prostym i trafiającym w sedno językiem, czytają się lekko i nienerwowo, w sam raz na podróż czy na poobiedni relaks. Budzą emocje kojarzące się z codziennością, ale oglądaną przenikliwym i bystrym wzrokiem, tak, by nie uronić ani okruszka rzeczywistości. Jest w tej prozie coś tak bezpretensjonalnego i życiowego, że oderwać się nie można. A po zakończeniu czytania jeszcze kilka myśli chce się poświęcić tym sytuacjom, tym pejzażom, w które autorka wplotła żywoty swoich bohaterów.

Dla równowagi pożeram też fantastykę w najlepszym wydaniu, czyli powieści Philipa K. Dicka. Żebym się tym zwyczajnym światem nie przesyciła, serwuję sobie potężną dawkę mrocznych, paranoicznych wizji, połączonych z pytaniem o istotę człowieczeństwa i realności świata wokół nas, czyli wszystko to, o czym ten pan najbardziej lubił pisać. Jestem pełna podziwu dla zawartości jego styranej dragami mózgownicy. Czasem czytając książki różnych autorów mam wrażenie, że jakbym się dobrze przygotowała, poświęciła dużo czasu – to i ja mogłabym coś takiego ulepić. Tutaj jestem zdecydowanie pewna, że tego bym nie wymyśliła. Książki Dicka są jak dobry kwas, zabierają cię w miejsca, które niekoniecznie ci się podobają, ale na pewno nic podobnego w życiu nie widziałeś.

W tym tygodniu byłam w kilku miejscach, które nie podobały mi się nic a nic, a ściślej mówiąc były to gabinety lekarskie. Nie jestem przekonana do współczesnej medycyny, której zadaniem jest leczyć, a nie wyleczyć, i mało którego lekarza obdarzam zaufaniem, ale raz na jakiś czas wypada sobie zrobić przegląd techniczny. Zawsze mnie te wizyty stresują, to, że trzeba tam iść, to, że siedzi się w tej poczekalni wśród ludzi, którzy mogą cierpieć na jakieś straszne nieznane schorzenia, i otacza cię nastrój choroby, bezsilności i rozpadającego się ciała. Przeraża mnie świat babć przesiadujących całymi dniami w kolejce do pani doktór, licytujących się, która bardziej stoi nad grobem. Chociaż dentystę to akurat mam dobrego. Tak przekonującego, że aż umówiłam się na przyszły miesiąc na wyrwanie zęba. (brr… masochistka)

Weekend spędziliśmy w Krakowie, w pracy. Na szczęście aż tak się nie przepracowaliśmy, żebyśmy nie mogli zahaczyć wieczorem o pięknie przystrojony Rynek, przejść się po zamglonych Plantach i ponapawać się przedświąteczną atmosferą. W przyszłym tygodniu będzie obszerniejsza relacja z moich wojaży, bo szykuje się jeszcze Wrocław.

Projektuję wielką zmianę na blogu, napisałabym, że w wolnych chwilach, ale w sumie ostatnio wkładam w to tyle czasu i energii, że to raczej radosna twórcza praca, niż odpoczynek. Ledwo udaje mi się pogodzić to z pracą zawodową, tak mnie wciąga. Blog od nowego roku będzie piękniejszy i jeszcze bardziej przejrzysty.

Mimo wszystko nie jest taka zła ta zima. Pogoda ostatnio dopisuje. Dziś śniegu brak, ale ostatnio był! I w tym pierwszym śniegu chodziłam ubrana jak bałwanek po łódzkim parku na Zdrowiu, podziwiałam iskrzący krajobraz jak z krainy Królowej Śniegu i robiłam zimowe zdjęcia.

IMG_3062

IMG_3034

IMG_3063-2

IMG_3052-3

IMG_3049-3

IMG_3066

Piękna jest taka zima! Idę zaraz na spacer!

4 Comments

  1. Avatar
    December 15, 2014
    Reply

    W Krakowie tak biało?

    • Avatar
      December 15, 2014
      Reply

      w Łodzi, tu mieszkam:) W sumie to dopiszę to. Było tak parę dni temu. Bo teraz to i w Krakowie i w Łodzi pogoda raczej wiosenna:)

  2. Avatar
    grafitowy
    December 16, 2014
    Reply

    Piękne te zdjęcia:) Niestety zima w tym roku omija Katowice szerokim łukiem:) Chociaż z drugiej strony nie muszę skrobać szyb w samochodzie rano ;)

    • Avatar
      December 17, 2014
      Reply

      Dzięki ogromne:) Dziś we Wrocławiu też ładnie, ale poranne skrobanie szyb trzeba było zaliczyć ;)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *