Trzy razy bingo, czyli moje nowe naturalne kosmetyki


Gdyby ktoś mi parę lat temu powiedział, że będę się smarować kamieniem, zmywać makijaż oliwą i myć twarz czarną galaretą, to bym się popukała palcem w czoło. Tymczasem życie płynie dalej, a moje podążanie drogą możliwego zminimalizowania używanych przeze mnie dziwnych substancji chemicznych na rzecz kosmetyków naturalnych znów doprowadziło mnie do zaskakujących odkryć.

1. Oliwa z oliwek

Mleczka do demakijażu i płyny micelarne są moją zmorą, nigdy nie lubiłam ich wybierać ani używać, do tego zdarza się, że mają czelność nie działać jak należy. Moje pierwsze makijaże, robione nieumiejętnie w wieku 15 lat, zmywałam kremem Nivea z braku innych specyfików w łazience. Działało zupełnie dobrze. Makijaż zmywa się tłuszczem. Po latach olśniło mnie, że dobrze mogłaby sprawdzić się też… OLIWA Z OLIWEK. Bingo!

Może mam jakieś wyjątkowe oczy or something, ale wystarczy dosłownie przetrzeć je oliwą i wacikiem, a makijaż znika. Inne oleje roślinne też mam zamiar przetestować. Jeszcze nie wiem jakie.

Oliwa to samo zdrowie, a w dodatku można jej też używać do innych celów. Na przykład kłaść na włosy przed myciem i chodzić tak godzinkę lub dwie. Sprawdziłam i u mnie jest to świetna pielęgnacja. Można też zrobić sobie z niej krem nawilżający, co jest coraz bardziej kuszącą opcją. No i oczywiście JEŚĆ oliwę też można.

IMG_3825

2. Czarne mydło marokańskie (Savon Noir)

Ten specyfik zgapiłam od jednej z czytanych przeze mnie blogerek. Aśka aka Króliczek Doświadczalny poleciła swym czytelniczkom czarne mydło do pielęgnacji problematycznej cery. Czyli mojej, a zatem nie mogłam tego nie zamówić podczas następnych kosmetycznych zakupów w internecie. Bingo!

Zakupiłam na allegro u jednego z tych sprzedawców, którzy mają pełen asortyment naturalnych specyfików od Syberii aż do Afryki. Testuję od dwóch tygodni. Mydło ma konsystencję bardzo gęstej galarety czy żelu, jest wydajne i wygodne w użyciu, a i działanie ma zadowalające, ściągające pory i dogłębnie oczyszczające. Oczywiście wątpię, że ponieważ jest dobre dla mnie to będzie dobre dla każdego, natomiast warto zahaczyć o ten wynalazek w poszukiwaniu idealnego kosmetyku do oczyszczania cery. Może się okazać, że już dalej nie trzeba będzie szukać. Dla mnie rewelka.

Jedno, co mam do dodania, to że wciąż nie mogę nadziwić się temu zapachowi. Coś pomiędzy budą psa, starą szmatą w garażu, klatką z małpami a mazią do smarowania pleców zaatakowanych przez półpasiec. Za każdym razem nasuwa mi się jakieś nowe porównanie. Na szczęście po zmyciu już go tak nie czuć. Pocieszam się, że to natura tak pachnie.

Warto pamiętać, że wpływ na naszą cerę ma też tryb życia, więc nawet najlepsze mydło nie załatwi nam w pojedynkę tak gładkiej i promiennej buźki, jak mogłoby w połączeniu z porcją zdrowego ruchu i pożywnego naturalnego jedzenia.

IMG_3812

3. Ałun

Ałun to z kolei alternatywa dla antyperspirantów. Co ciekawe, jest on minerałem. Dostajemy po prostu kawałek kamienia. Kamień ten należy zwilżyć i posmarować się nim pod pachą lub gdzie chcemy. Bryłka minerału za 15 złotych starcza na rok, więc jeśli działa, to jest to najlepszy deal wszechczasów. No i co?… No i Bingo!

Nie wiem, czy antyperspiranty w końcu są szkodliwe czy nie, ale jak coś, to ałun nie jest. Ma raczej same plusy. Działa antybakteryjnie, łagodzi podrażnienia i skaleczenia np. po goleniu. Jest zresztą dość delikatny i nie wiem, czy da sobie radę w letnie upały. Będę musiała sprawdzić, na szczęście to już za pół roku, więc już nic nie muszę doinwestowywać w ten eksperyment.

Tak to już jest, że im bardziej chcemy zablokować pocenie się, tym mocniejszych musimy użyć chemikaliów. Ja bym spojrzała na to tak: ważne, żeby nie śmierdzieć i nie być zapoconym oblechem. Codzienne mycie plus mycie się po wysiłku fizycznym załatwi resztę. Paniczne unikanie wydzielenia się choćby jednej kropelki potu to przesada jak dla mnie. Razem z potem z organizmu są usuwane toksyny. Czasem wręcz bardzo dobrze się wypocić, na przykład na saunie.

IMG_3824

I to tyle! A zatem powiadam Wam, idźcie i przetestujcie te kosmetyki, albowiem są dobre.

Chciałabym jeszcze znaleźć dobry mineralny podkład i dobry naturalny balsam do ciała. Jakieś propozycje?

10 Comments

  1. Avatar
    January 22, 2015
    Reply

    Jeżeli ałun nie zostawia białych śladów na ubraniach, to chyba spróbuję. Gdzie kupic?

    • Avatar
      January 23, 2015
      Reply

      Oczywiście na allegro:) rany, gdybym miała szukać tych wynalazków w sklepach stacjonarnych to chyba bym padła. Ałun nie zostawia śladów:)

  2. Avatar
    January 23, 2015
    Reply

    Uważaj na to mydło, bo łatwo je popsuć. Wystarczy, że wpadnie odrobina wody :(

  3. Avatar
    January 23, 2015
    Reply

    Fajnie że Ci się spodobało. Mi ten zapach kojarzy się ze stęchłym, starym drewnianym domem, albo ziemią w lesie ;)
    A co balsamu – jeśli szukasz czegoś naturalnego to może po prostu olej kokosowy, albo masło shea?
    Do kupienia bez dodatków.
    A jeśli chodzi o minerały – ja akurat używam Annabelle Minerals, ale zanim sobie dopasowałam kolor, kupowałam małe słoiczki próbek. Możesz też sama ukręcić podkład, w sklepach z półproduktami są takie zestawy.

    • Avatar
      January 23, 2015
      Reply

      Ja też używam Annabelle od dawna :) Rewelacja.
      Co do masła shea to np. mnie strasznie zapycha.

      • Avatar
        n.
        January 26, 2015
        Reply

        też polecam Annabelle, zwłaszcza formułę kryjącą – nie trzeba nakładać dużo a zakrywa wszystko;) mogę tez baardzo polecić nową formułę podkładu Pixie, z tym że cenowo jest dużo gorzej niż w przypadku Annabelle…

  4. Avatar
    kubekczekolady
    February 4, 2015
    Reply

    Również polecam Annabelle Mineral, ew. Lumiere. Ja wolę formułę matującą, bo kryjąca źle się trzymała na twarzy. Najlepiej jak z AM zamówisz sobie próbki i przetestujesz :)

  5. Avatar
    February 19, 2015
    Reply

    Normalnie mnie namówiłaś na ten ałun. Już kupiłam i czekam niecierpliwie,co z tego wyjdzie.

    • Avatar
      February 19, 2015
      Reply

      Fajnie, cieszę się:) Ja używam już od ponad miesiąca i prawie nic nie ubyło:) i na codzień się sprawdza, choć czasem w ciągu dnia trzeba go poprawiać.

  6. Czarne mydło uwielbiam, nic chyba tak dobrze nie oczyszcza. Ałun mam, ale jeszcze nie próbowałam, uwielbiam za to kulkę Vichy :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *