Trudna sztuka wybaczania


Czasem chodzi o coś banalnego. Ktoś gdzieś Cię nie zaprosił, chociaż się tego spodziewałeś. On wyszedł z kolegami na miasto, chociaż oczekiwałaś od niego, że spędzicie ten wieczór we dwoje. Myślałeś, że dostaniesz kasę, a dostałeś figę z makiem.

Czasem sprawa jest poważniejsza. Podejrzewasz, że przyjaciółka rozpuszcza na twój temat bardzo perfidne plotki. Usłyszałeś kilka bolesnych, raniących i niesprawiedliwych słów od bliskiej Ci osoby. Ktoś świadomie wyrządził ci jakąś szkodę, naraził cię na straty, wykorzystał czy upokorzył.

A czasem z czyjejś przyczyny świat się sypie. Zdradziła cię. Uderzył cię. Okazało się, że ma żonę i trójkę dzieci. Odkryłeś, że twoja bratnia dusza kłamie, kradnie, ćpa heroinę, cokolwiek. Albo tak po prostu miała czelność cię porzucić.

No i oczywiście co się wtedy dzieje? Nie wiem jak Ty, ale ja przeistaczam się w istne tornado. Jestem pełna bólu, złości, żalu, wpadam w histerię albo apatię i bardzo mi generalnie daleko do bycia lilią na tafli jeziora.

Przez tego człowieka ja cierpię! Nie może tak być! Muszę coś zrobić! Zareagować! i tak dalej…

“Zemsta jest słodka”, “Oko za oko”, “Jeżeli ktoś pluje nam w twarz, to nie można mówić, że deszcz pada”- mamy wiele powiedzeń na takie okazje. NIby sugerujących rozwiązanie, czyli walkę. Czasem może to oznaczać, że drobna kłótnia przeistacza się w konflikt trwający przez całe wieki. Nikt już dawno nie pamięta, o co chodziło, poza tobą. Ty dokładnie możesz przytoczyć każde słowo. Konflikt jest tak wiecznie żywy, jakby się wygrawerował na powierzchni twojego mózgu. I ciągle wzbudza emocje.

Pamiętasz tę przypowieść o wilkach? Który wygra – zły wilk czy dobry? Ten, którego karmisz.

Czyja to wina, że tak się ciśnieniujesz? Tego nieszczęśnika, który miał zaćmienie umysłu lub po prostu nie po drodze mu było z Twoim tokiem myślenia?

Ja, choć emocje szaleją, mówię sobie:
Moje nastroje to mój problem.
Nie jest tak?

I dlatego w moim interesie jest:

Odpuścić,

Wybaczyć,

Pogodzić się z losem.

Nie znaczy to, że zapomnieć! Wszystko jest lekcją. Ale zamiast skupiać się na tym, co ktoś zrobił (naszym zdaniem) źle, można wyciągnąć innego rodzaju wnioski, na przykład:

  • zastanowić się, czy my sami mogliśmy zrobić coś inaczej,
  • dlaczego mamy taki żal, czy nie sięga on głębiej,
  • co o nas samych mówi nam ta sytuacja,
  • co w przyszłości można zrobić, żeby rozwiązywać lepiej podobne konflikty.
  •  

    Najgorsze, że tak trudno jest wybaczyć! Tak po prostu odpuścić komuś jego winę. Dziwne, co? Tacy jesteśmy wychowani w kulturze niby przebaczania i nadstawiania drugiego policzka, ale chyba tylko w teorii. Bo jak przychodzi co do czego, to wydaje nam się to totalnym frajerstwem. Tak po prostu odpuścić to, że ktoś zrobił coś ŹLE? (Tak, jakbym ja to zawsze wszystko robiła dobrze.) Że przez niego wszystko poszło nie tak? Trzeba przecież ukarać, wymierzyć sprawiedliwość. Trzeba mu pokazać, jak bardzo cierpię, jak bardzo wszystko popsuł, niech to będzie dla niego nauczka!

    I tak dzień po dniu zatruwamy sobie życie w bardzo stylowy sposób. Sobie, nie temu komuś. Ten ktoś nie odpowiada za nasze życie. On po prostu jest – a że jest odrębną istotą, nie jakimś naszym podwładnym, to robi co chce. Może jego błąd nie wynika ze złych chęci. A nawet jeśli ma złe chęci i życzy nam wszystkiego najgorszego – no to czy nie jest ostatecznie na wyrost wymagać od świata, żeby cały nam sprzyjał i był pełen wyłącznie dobrych chęci wobec nas? Na świecie są różne zagrożenia, nauczmy się je dostrzegać, a nie: zignoruję wszystkie ostrzeżenia, wpakuję się na minę i później będę miała pretensje do wszystkich wokół.

    Świat ma swoje problemy. Człowiek, który cię obraził, ma swoje problemy, z którymi sobie nie radzi. Ty masz swoje. Nie bierz do siebie problemów tej osoby. Jeśli uświadomisz sobie, że ten ktoś próbując ranić otoczenie rani i krzywdzi przede wszystkim samego siebie, to sytuacja zaczyna wyglądać zupełnie inaczej. Po co w to wchodzić?

    Odpuszczenie, wybaczenie i pozwolenie światu być jaki sobie chce, jest bardzo uwalniające.
    Nie musisz już wszystkiego kontrolować! Nie musisz już nieustannie sprawdzać, czy aby na pewno wszystko jest po twojej myśli. Nie jest tak, jak chciałeś? A to niespodzianka. No, to zobaczmy w takim razie, jak jest. Może też ma to plusy, dowiedzmy się jakie.

    Kiedy przestaniemy walczyć, to nagle może się okazać, że… nie ma z czym. Że od początku walczyliśmy sami ze sobą, a świat tylko stał z boku, przyglądał się i dziwił.

    A jeśli mimo wszystko damy się sprowokować, wciągnąć w jakąś awanturę, w jakąś rzeź, w której ranimy i jesteśmy ranieni, w której czujemy się najbardziej pokrzywdzeni na świecie i sami krzywdzimy ile się da…

    … to wybaczmy sobie samemu. Miejmy odwagę spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie: sorry stary, dałem dupy, przepraszam, ale dalej cię kocham, mimo tego że do medytującego mnicha to jeszcze sporo ci brakuje.
    To też jest ważne, potrzebne i wcale nie takie łatwe!

    Powodzenia:)

    2 Comments

    1. Avatar
      April 6, 2015
      Reply

      Dobre podejście do życia. Podchodzi trochę pod stoicyzm:)

    2. Avatar
      December 16, 2015
      Reply

      Tak, czasami trudno cholernie. A najczęściej wybaczyć właśnie sobie. Ale się da i kiedy w końcu się uda, to jakby znów wschodziło słońce <|:^*

    Leave a reply

    Your email address will not be published. Required fields are marked *