Slow life’owa praca w domu: Jak to ogarnąć?


slow life

Jeżeli chodzi o życie zawodowe, mam pewną cechę szczególną: szefowie mnie nienawidzą. W każdej z moich kilku prac kończyłam z etykietką nonszalanckiej i leniwej dziewuchy, choćbym padła na pysk. Pewnie to dlatego, że z całego serca nie znoszę wykonywania poleceń, i to do tego stopnia, że muszę toczyć ze sobą wewnętrzną walkę, aby je wypełnić. Z zewnątrz objawia się to wywracaniem oczami i robieniem zdegustowanej miny. Zwłaszcza, gdy są to polecenia, z którymi się nie zgadzam. Spędzanie życia na robieniu czegoś wbrew sobie po prostu nie mieści mi się w głowie. A może najzwyczajniej w świecie nie mam zwyczaju się podlizywać i to dlatego zawsze w każdej, nawet najmniej znaczącej pracy typu ulotki, miałam przerąbane?

Pewnie niemal każdy wolny duch na swej życiowej drodze spotyka pokusę zostania freelancerem albo otwarcia własnej firmy. Bycie sobie samemu sterem, żeglarzem i okrętem bywa wyśnioną motywacją do pracy. Może się okazać, że ta samodzielność, pełna swoboda i możliwość rozwinięcia skrzydeł jest właśnie tym, czego potrzebujesz, żeby niespodziewanie z obiboka stać się zaangażowanym, kreatywnym i kochającym swoją pracę człowiekiem.

Niestety może się też okazać, że brak równowagi i dystansu ściągnie ci na głowę same problemy i tyle wyjdzie z Twojego własnego biznesu lub bycia wolnym strzelcem.

Jest kilka zasad, których warto się trzymać pracując w domu. Pomogą Ci one utrzymać nienerwowe, slow life’owe tempo życia, przy jednoczesnym wyciąganiu maksimum efektów z pracy.

Po pierwsze: Ustal stałe godziny pracy.

Możliwość spontanicznego zarywania nocy wydaje się fantastyczna, ale po jakimś czasie sam zauważysz, że bez pewnej ramówki cały dzień się rozjeżdża i przecieka Ci przez palce. Najwięcej spraw da się załatwić w godzinach porannych, kiedy wszyscy są w pracy. Mnie najlepiej się wtedy myśli i działa. Może Tobie akurat najlepiej myśli się pod wieczór. Ważne, żebyś znalazł swój codzienny rytm. Przemiana w zombie z rozregulowanym zegarem biologicznym, który przez cały dzień nie może otworzyć szerzej oczu, a co dopiero zabrać się do pracy, jest średnim pomysłem na życie.

Podobnie jest z końcem pracy. Jeśli lubisz swoje zajęcie, może się okazać, że jest dwudziesta trzecia, a Ty od rana pracujesz i zaraz umrzesz z głodu. Ustal sobie godzinę, o której najpóźniej kończysz pracę, i się jej trzymaj. Zrobiłeś wystarczająco na dziś, wrócisz do tego jutro! Albo w poniedziałek, bo przed Tobą wolny weekend. Bez sprawdzania maili. Weź sobie to do serca, bo kiedy praca jest pasją, to bardzo łatwo jest przegiąć i popaść w pracoholizm. Wypalenie zawodowe też zaczyna się od pracy bez umiaru i ponad siły. Później mogą przyjść choroby. Nie po to brałeś się za pracę w domu.

Po drugie: Zrób sobie kącik biznesowy.

Kanapa, na której śpisz, jest bardzo wygodna, ale pomyśl, czy jej widok nie obrzydnie Ci od oglądania go całymi dniami, niemal 24 godziny na dobę. Na tej samej kanapie śpisz, pracujesz, odpoczywasz, kochasz się, czytasz książki, pijesz piwo i siedzisz, gdy wpadają znajomi. Po kilku latach dostajesz klaustrofobii na samą myśl o tej nieszczęsnej kanapie. Dlatego polecam wybrać specjalne miejsce, które będzie przeznaczone TYLKO do pracy. Idealny byłby oddzielny pokój, ale kąt za biblioteczką też się nada. Zrób tak, żebyś siadając tam, przełączał się w tryb pracowniczy, a wstając, znajdował się z powrotem w domu, niczym na skutek jakiejś czarodziejskiej teleportacji.

Jeśli masz tak jak ja kawalerkę, no cóż. Potraktuj wtedy pracę w tym akurat domu jako jeden z przystanków na drodze Twojej kariery. Z czasem możesz – tak jak my – wynająć małe biuro gdzieś niedaleko, gdy fundusze na to pozwolą… albo zmienić chatę. Póki co, przyłóż się podwójnie do trzymania się stałych godzin pracy. Niech pokój zmienia się w biuro chociaż w Twoich myślach. Dasz radę :)

Po trzecie: Uczesz się.

Powiedzmy to wprost: możesz pracować w gaciach. Nikt ci tego nie zabroni. Jak chcesz, to nawet i bez gaci może być. W gorącym okresie zdarzało mi się pracować w piżamie, bez porannego prysznica i umycia zębów. Ale powiedzmy równie szczerze: to odbije się na pracy. To, jak postrzegasz samego siebie, przekłada się na to, jak się zachowujesz. I jeżeli chcesz być profesjonalistą, to musisz tak się poczuć, a trudno tego dokonać w szlafroku. Umyj więc te smętnie zwisające kudły, wyciągnij źdźbło trawy spomiędzy zębów i ubierz się w swój ulubiony, najlepszy strój. Jeżeli jesteś kobietą, zrób makijaż. Załóż buty dobrane do reszty stroju, a nie kapcie o wyglądzie głowy Homera Simpsona. Zobaczysz, jaką to robi różnicę.

Twoje życie to suma składających się na nie szczegółów, a to, jak się czujesz w pracy, jest chyba dosyć istotnym szczegółem. Warto postarać się o to, by codziennie czuć się jak najlepiej. W końcu masz taką możliwość.

Po czwarte: Nie obijaj się bez sensu.

Jeżeli już wziąłeś się do roboty, to naprawdę szkoda byłoby przesiedzieć połowę tego czasu na fejsie. Tak mogą robić ludzie skazani na osiem godzin codziennej pańszczyzny w biurze, ale w Twoim interesie jest być jak najbardziej produktywnym w czasie, który sobie na to przeznaczyłeś. W necie jest wystarczająco wiele poradników, jak to osiągnąć. Dodałabym do tego chwilowe powstrzymanie się od zmywania naczyń i robienia prania, oraz stanowcze odcięcie się na te kilka godzin od kontaktów towarzyskich. Ludzie uważają, że praca w domu oznacza, że zawsze masz czas gadać z nimi o dupie Marynie. Zamiast im tłumaczyć bez końca, że tak nie jest, po prostu odpowiadaj na ich wiadomości i telefony dopiero wtedy, kiedy jesteś już po pracy.

Kiedy skupisz się na jednym zadaniu naraz i absolutnie niczym nie będziesz sobie przerywać, to zrobisz to szybciej i lepiej. Może nawet uda Ci się wejść w stan flow. A po wykonaniu wszelkich obowiązków… dobra wiadomość jest taka, że nie musisz siedzieć i udawać, że pracujesz, gdy wszystko na dany dzień jest zrobione. Fajrant!!

Po piąte: Pamiętaj o wychodzeniu z domu.

Kiedy pracujesz w biurze, kontakty towarzyskie masz zapewnione, czy tego chcesz, czy nie. Te wszystkie imprezy firmowe i ploteczki przy kawie zapewniają Ci tyle rozrywek, że nie musisz specjalnie zabiegać o nic więcej, by być między ludźmi. W domu jesteś tylko Ty i Twoi domownicy. Jak się nie postarasz, to tak może już pozostać. Później nagle okaże się, że Twoje nieużywane umiejętności społeczne uległy degeneracji i zdziczałeś. Pomyśl, jak bardzo ja muszę być zdziczała po tych pięciu latach.

Dlatego pamiętaj o codziennym wychodzeniu z domu. Na dotleniający spacer, na godzinną siłownię. Na tańce, na jogę, na lekcje hiszpańskiego. Na kocyk, poczytać książkę w parku. Nawiązuj realne kontakty, nie zadowalaj się rozmowami przez internet. Planuj tyle weekendów poza domem, ile tylko możesz. Nie musisz być bardziej towarzyski, niż byłbyś, pracując w innej firmie. Po prostu nie pozwól, żeby życie mijało Ci na oglądaniu wciąż tego samego obrazka na ścianie.

Po szóste: Zasłużyłeś na odpoczynek.

Pracując w domu, w końcu możesz pozwolić sobie na to, by mieć wolne za każdym razem, kiedy jesteś chory. Możesz bezczelnie iść na wagary i letni, słoneczny dzień spędzić na basenie zamiast w pracy. O dziwo świat pełen jest ludzi, którzy nie są w stanie zostawić swojego biznesu ani na sekundę i pracowaliby nawet leżąc na stole operacyjnym. Za nic w świecie nie wyjadą na dłuższe wakacje, chyba żeby spędzić je z laptopem na kolanach. Boją się, że ominą ich jakieś milionowe transakcje, gdy tylko wyłączą kompa; że firma padnie od razu, gdy udadzą się na wypoczynek. Ich swoboda staje się kulą u nogi.

Bądź sam dla siebie najlepszym szefem świata i wysyłaj siebie na urlop, kiedy tego potrzebujesz. Codziennie się wysypiaj. Zrób sobie kiedyś poranną przerwę i zobacz jak wygląda Twoje miasto o godzinie, kiedy wszyscy muszą pracować – poza Tobą. Jesteś wolnym człowiekiem, korzystaj z tego. Korzystaj, że masz możliwość być zawsze w pełni wypoczętym i zawsze mieć czysty, bystry umysł! Nie bój się, zdążysz zarobić swoje. Delektuj się własną autonomią, doceń ją. Nic nie musisz, wszystko możesz! To jest właśnie niczym niezmącone piękno życia. To jest dla mnie największy plus pracy na własny rachunek :)

Na koniec powiem Ci jedno.

Jeżeli czujesz, że byłbyś szczęśliwy pracując w domu, na własny rachunek… to po prostu musisz tego spróbować. Nie możesz tak po prostu doczekać starości nie wiedząc, jak to jest. Wiadomo, jedni się do tego nadają, inni nie. Jeśli podejrzewasz, że to coś dla Ciebie, to po prostu zrób to! Taka zmiana daje niesamowitą życiową przestrzeń, którą możesz sobie zagospodarować jak chcesz. Taki tryb pracy kompletnie odmienił moje życie. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym z tego zrezygnować.

Myślisz, że mógłbyś pracować w domu? A może już tak pracujesz? Masz podobne doświadczenia do moich? Czy zupełnie inne? Chętnie o nich przeczytam.

32 Comments

  1. Avatar
    July 13, 2015
    Reply

    Ja to dopiero pracuję na swoją markę, choć brzmi to dziwnie pewnie. Chodzi mi o to, że jeszcze wszystkich papierków do własnej firmy nie mam załatwionych, ale pracuję aby miała ona lepszy start. :) Nie wiem jak będzie potem, ale u mnie bardziej sprawdza się chaos. Jak chciałam być uporządkowana i pracować od do to byłam najmniej produktywna. Nie powiem aby teraz szlo mi dobrze, ale to bardziej związane z brakiem pewności siebie. :)

    • Avatar
      July 13, 2015
      Reply

      Chaos bywa twórczy:) Tyle, że u mnie poza pracą nie starczało już wtedy na nic czasu, a chciałam jeszcze mieć życie, więc cóż mogłam zrobić. Z chaosu wyłonił się porządek. Na pewno raz na jakiś czas pójście na żywioł jest dobre, żeby rutyna się nie wdała.
      Powodzenia z rozkręcaniem:)

  2. Avatar
    July 13, 2015
    Reply

    @dotee1:disqus “źdźbło trawy spomiędzy zębów” Widzę że się rozwijasz językowo xD naprawdę xD

    • Avatar
      July 13, 2015
      Reply

      Jak źdźbło trawy spomiędzy zębów, tak i moja elokwencja wyłania się z otchłani niebytu. Zaiste.

  3. Avatar
    July 13, 2015
    Reply

    Uśmiałam się, ale nie serdecznie. Pozdrawiam z początku drogi, z kanapy, na której i śpię, a która to kanapa stoi w domu moich rodziców, w moim starym pokoju, który nie jest już mój i nic mi się tu nie podoba. Jem za cudze, mam za dużo pracy, a nikt zdaje się tego nie rozumieć, rodzice chcą mnie eksmitować, ja chcę z nimi mieszkać. I w ogóle jest ciężko. Ale jak mówisz, to stan przejściowy. Oby.

    • @hailezkrasnoludkw:disqus dokładnie tak wyglądał mój pierwszy rok po skończeniu studiów. Wytrzymałam narzekania, że nie pracuje, tylko ‘siedzę w internecie’, zebrałam jakąś tam sumkę oszczędności i po jego upływie wyprowadziłam się. Życzę Ci tej zmiany z całego serca. Daj radę jeszcze trochę i za parę lat będziesz dumna z tego początku :)

      • Avatar
        July 14, 2015
        Reply

        Wielkie dzięki za mile słowa. Tym bardziej, że nie zarobiłam jeszcze ani złotówki, ale liczę za za jakiś czas to mi się zwróci. Poki co pracuję nad portfolio, piszę posty i ćwiczę swój optymizm. <|:^)

        • Avatar
          July 21, 2015
          Reply

          U mnie też tak to wyglądało, ale powoli z tego wybrnęłam :) Tobie też się uda, trzymam kciuki!

    • Avatar
      July 15, 2015
      Reply

      Ta kanapa to chyba obowiązkowy punkt programu dla wszystkich :) A rodzice to tak mają, jak się już raz wyfrunie z domu… I ten dom już później jest inny, niż kiedyś. Wszystko się zmienia. Zobaczysz jak szybko zmieni się po raz kolejny. Byle do przodu :)

  4. Avatar
    July 13, 2015
    Reply

    Znając siebie obawiam się tego, że pracując w domu mogłabym popaść w pracoholizm. Niestety mam coś takiego, że nie lubię zostawiać niedokończonej pracy na kolejny dzień. Jeśli w przyszłości zamienię etat na pracę w domu z pewnością wydrukuję sobie treść Twojego wpisu i wywieszę nad biurkiem jako święte zasady, których należy przestrzegać. Z pewnością mi się przydadzą ;)

  5. Avatar
    July 13, 2015
    Reply

    Ja też chce pracować w domu, w zasadzie to już tak jest, ale na razie bez wsparcia finansowego nie dałabym rady sama się utrzymać. Chyba najtrudniej zdobyć pierwsze zlecenia. Czekam na moment, aż będę mogła zaangażować się w taką pracę na 100 %, bo na razie jeszcze nie domknęłam spraw uczelnianych, więc tak próbuje pracować, ale ciągle przerywam na dokończenie innych spraw.
    Mam nadzieję, że niedługo wezmę się za siebie i znajdę dobre zlecenia, które pozwolą mi się samodzielnie utrzymać, a przede wszystkim mam nadzieję, że nie będzie mnie rozpraszała uczelnia.

  6. Avatar
    July 13, 2015
    Reply

    Ja jakoś nigdy nie mogę się zebrać do stałych godzin pracy nad swoim blogiem. Praca plus bieganie z aparatem zabiera naprawdę wiele czasu. Ale może przez tekst nieco się zmobilizuje i zrobię rozpiskę godzinową czynności. ;)

  7. Avatar
    July 15, 2015
    Reply

    Dla mnie najtrudniesze jet to, że przeglądać bez końca Interenetu. Nie mówię o fejsie, ale o sytuacji kiedy szukam informacji na dany temat a w nich są odesłania do kolejnych a potem sugerowane filmy na YouTube i choć miałam sprawdzić tylko jedną informację to kończy się, że pęka godzina nawet nie wiem kiedy.

    • Avatar
      July 15, 2015
      Reply

      Dokładnie, aż strach do kompa podejść, żeby się nie przyssać na stałe :p

    • Avatar
      July 25, 2015
      Reply

      Znam ten ból. Siedzenie za długo w Internecie to moje przekleństwo. Po jakimś czasie orientuję się, że uciekła mi gdzieś kolejna godzina, ja nie zrobiłam kompletnie nic produktywnego i jestem na siebie wściekła.

  8. Bardzo mądry tekst, pochłonęłam go niemalże non stop kiwając głową. Co prawda nie mam własnej firmy, ale z niektórymi zleceniodawcami współpracuję na odległość, w domu właśnie. To trwa już 5 lat i wciąż nie potrafię sobie wyrobić tych nawyków. Wciąż zostawiam dokończenie pracy na ostatnią chwilę i zarywam nocki. Nie potrafię sobie wyznaczyć czasu na taką pracę, tym bardziej, że jest tyle innych ciekawych rzeczy do zrobienia! Najgorsze jest chyba właśnie to, że do tych zleceń potrzebny mi jest internet. Okropny pochłaniacz czasu, co ktoś już poniżej napisał. Odsyła Cię dalej i dalej i nagle błądzisz w jego czelusciach;) Mój tata również pracował w domu i jest jedyną osobą z bliskiego otoczenia, która rozumie, że będąc w domu jestem w pracy. Gdy mieszkałam jeszcze z rodzicami to miałam w nim wręcz wsparcie, szłam coś zjeść, zazwyczaj w tym samym czasie co on i chwilę po skończonej konsumpcji mówił “nie chcę Cię wyganiać, ale jak masz jeszcze coś do zrobienia to leć”. Nikt, kto nie pracował w domu nie jest w stanie tego zrozumieć – że jestem w domu, ale nie mogę nastawić prania, sprzątać czy wyjść do sklepu. Bo jak się oderwę to później jest dwa razy trudniej znów zacząć.

  9. Avatar
    July 16, 2015
    Reply

    Praca z domu, na własny rachunek jest moim celem już od dłuższego czasu i mam nadzieję, że niedługo (wreszcie!) uda się go zrealizować. A że jestem dość dobrze zorganizowanym samotnikiem, który nie lubi ograniczeń i nakazów, więc myślę, że mi się spodoba ;) Z punktów, które wymieniłaś najważniejsze są moim zdaniem 3 i 5, które można krótko podsumować jako”nie zdziadzieć” :D

  10. Avatar
    July 21, 2015
    Reply

    Ze wszystkim się w zupełności zgadzam. Sama pracuję z domu i stosuję te zasady, szczególnie to z czesaniem (a w moim przypadku w ogóle umyciem…) najbardziej działa bo od razu jestem w “pracowym” nastroju :) Czasem z takim stylem życia jest mega ciężko, ale da się przyzwyczaić i w sumie mi się bardziej podoba niż poranny transport na ósmą rano czy bycie cały czas rozproszoną współpracownikami…

  11. Avatar
    July 22, 2015
    Reply

    Dorota, ale właśnie kiedy ustalam sobie, że pracuję na tygodniu np. od 9 do 16.00 to czy powinnam wtedy rzucić wszystko bo chce iść np. do parku bo jest ładna pogoda? Ja mam wtedy wyrzuty sumienia. Za to zdarza mi się, że w weekend piszę bloga czy oglądam coś rozwijającego. W czasie dnia w tygodniu też przerywam sobie pracę i wstawiam pranie i tak dalej. Właśnie to mi się podoba, że nie muszę czekać do 18.00 aż wrócę z pracy. Ciężki to temat i też szukam równowagi w tym wszystkim obecnie. Kilka rad na pewno wezmę sobie do serca.

    • Avatar
      July 22, 2015
      Reply

      Pracowałam przez jakiś rok czy dwa wstawiając to pranie i to naprawdę potrafi wybić z rytmu. Najwięcej czasu tracimy na wdrażanie się na nowo w pracę. Do tego może się tak zdarzyć, że wda się prokrastynacja i oto z owocnego dnia pracy już nic dziś nie wyszło. Wolę ogarnąć te parę rzeczy w domu, zanim w ogóle usiądę do pracy, albo specjalnie wcześniej skończyć. Natomiast z tym wolnym to jeżeli akurat terminy nie gonią, to biorę je bezczelnie i nie mam żadnych wyrzutów ani nie biednieję przez to. To, że zawsze trzeba pracować 5 dni w tygodniu jest raczej wygodne dla firm w których są zatrudnieni pracownicy, bo trzeba im wyznaczyć co dokładnie wchodzi w ich zakres obowiązków. Żeby realnie być efektywnym, nie jest potrzebny tak długi tydzień pracy, przeciwnie, praca będąc zmęczonym to strata czasu, a zadowolenie z życia motywuje :)

  12. Avatar
    October 30, 2015
    Reply

    Właśnie od jakiegoś czasu praktykuję pracę w domu i muszę przyznać, że z początku byłam zachwycona, zachłysnęłam się wręcz tą zmianą (po wieloletniej pracy w korporacji, potem urlopie wychowawczym). Teraz jednak doszłam do takiego momentu, że nadmiar obowiązków zawodowych i prywatnych zaczyna przerastać moje możliwości i nieco kuleją obie sfery, chociaż bardzo staram się wykonywać je sumiennie, najlepiej jak potrafię, z pasją i uśmiechem na twarzy. Lekko nie jest, ale muszę to wszystko po prostu sobie ułożyć. Jestem dobrej myśli.

    • Avatar
      October 31, 2015
      Reply

      Oj znam to aż za dobrze, miałam to samo parę lat temu, kiedy dosłownie rzuciłam się na pracę, którą wykonuję aż do dziś, tyle że dziś się już tak nie zajeżdżam. W pewnym momencie już nie mogłam patrzeć na własnego kompa, aż się nie zreflektowałam, że przecież nie po to pracuję w domu, żeby za chwilę doświadczyć wypalenia zawodowego. To takie dziwne, bo kiedy nie ma się wyznaczonych odgórnie obowiązków, to łatwo przegiąć to w jedną, to w drugą stronę. U Ciebie też na pewno się ułoży :)

  13. Avatar
    Izabela Pycio
    November 9, 2015
    Reply

    Świetny tekst. :) Od wielu lat pracuję w domu i to co piszesz jest bardzo ważne i pomocne. Ciężko niektóre punkty zrealizować, ale przy pewnym wysiłku udaje mi się. :)

  14. Avatar
    Ola Urban
    November 16, 2015
    Reply

    Mi to chyba najtrudniej byłoby skupić się przez te kilka godzin na pracy, żeby przez ten czas np. nie sprawdzić facebooka. Wystarczy tylko chwila, aby otchłanie Internetu, pożarły mnie bez reszty :) To już chyba uzależnienie :) W każdym razie podziwiam determinację i odwagę :) Na pewno to piękne uczucie, pracować dla siebie i na własnych warunkach :)

  15. Avatar
    naczytane.blog.pl
    February 1, 2016
    Reply

    Pracuję w domu i muszę przyznać, że początkowa euforia (zarabiam nie wychodząc co rano do pracy!) trochę przygasła i nastała rutyna :) Czasami mi się po prostu nie chce i zamiast odejść od laptopa i po prostu odpocząć męczę się, co i tak przynosi marne skutki :)
    Chyba muszę zacząć stosować się do Twoich rad :)

    • Avatar
      February 3, 2016
      Reply

      Rutyna zdarza się chyba w nawet najbardziej idealnej pracy, ale trochę odpoczynku bardzo pomaga:) A praca w domu daje niesamowitą wygodę planowania wolnych dni:)

  16. Avatar
    February 27, 2016
    Reply

    to obijanie się BEZ sensu to jest mój największy problem :D planow zawsze tyle, a niewiele realizuję, bo .. się obijam. BEZ SENSU ;)

  17. Avatar
    March 1, 2016
    Reply

    Bardzo trafnie to wszystko tutaj ujęłaś. Co prawda ja nie pracuję w domu cały czas, ale zdarza mi się i powiem Ci, że na początku ciężko było bo zarywałam nocki. Teraz staram się, żeby to było tak, że jak praca to praca i żadnych rozpraszaczy.
    Pozdrawiam Cię cieplutko :*

  18. Avatar
    March 11, 2016
    Reply

    Ja od jakiegoś czasu zaczynam mysleć o tym, alby zacząć właśnie tak pracować. Mam male dzieci, jestem na macierzyńskim i nie wyobrażam sobie powrotu do pracy na etacie w dodatku z dojazdami. Tylko tak ciężko się zmotywować do konkretów…

  19. Avatar
    August 20, 2018
    Reply

    Taka praca jest najlepsza. Od kilku lat pracuję w ten sposób jako księgowa. Jednocześnie mogę spełniać się zawodowo i wychowywać dziecko i zajmować się domem. Idealne połączenie.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *