Jak to jest spełnić swoje marzenie o własnej firmie? Czasem mnie o to pytacie. Dziś dobra okazja, żeby odpowiedzieć, bo właśnie mija okrągły rok od tego dnia, w którym otworzyłam własną firmę! To niesamowite, jak szybko mija czas :)

Jak jest? Mam to, na czym mi zależy najbardziej – wolność i niezależność. Ale też czasem spotykam się z bezsilnością i frustracją, a jeszcze częściej z całą masą główkowania i z wiecznym dylematem, czy już fajrant, czy jeszcze nie, bo zawsze jest coś do zrobienia.

Ostatnio z przyjaciółką ze swoją mikrofirmą doszłyśmy do wniosku, że w pracy dla kogoś było tak: “Już prawie 16ta, ale fajnie, zaraz do domu”. Na swoim jest tak: “O nie, już 16ta, a tak mało dziś zrobiłam!!” Ale to i tak cieszy, bo robisz coś, co sama wybrałaś, wymarzyłaś.

Zresztą to nie jedyne, czego się nauczyłam.

Żeby coś w Twoim życiu wydało owoce, trzeba przez pewien czas karmić to energią

Myśląc o firmie czasem wyobrażamy sobie eleganckie biuro, skórzane kanapy, pantofle na wysokim obcasie… Jednak na początku więcej wspólnego ma to z siedzeniem w dresie na dywanie od siódmej rano do dziesiątej wieczorem.

Samo stworzenie sklepu, wybranie towarów, zadbanie o logistykę, fotografie, opakowania, opisy, promocję, wszystkie te wyskakujące znikąd szczególiki… zajęło mi dwa miesiące intensywnej pracy! Szybko mi one minęły, tym bardziej, że wszystko było nowe i nieznane, więc zdążyłam prawie zapomnieć, jak wygląda moja strefa komfortu.

Kolejne miesiące zajmowało mi dążenie do takiej sprzedaży, żebym była w stanie choćby zapłacić sama rachunki. A wcale nie wygląda to tak, że wystarczy podpisać wniosek o wpis do ewidencji działalności gospodarczej i na drugi dzień już nie musisz się martwić o hajs. Oj, nie wygląda! Raczej wygląda jak kroczenie przez ciemny tunel, w nadziei, że pojawi się tam w końcu to światełko :)

Jednak jest to normalne, że coś początkującego, kiełkującego, nie daje od razu wybujałych owoców. Trzeba to karmić, podlewać, otoczyć miłością jak każde nowe istnienie, pozwolić, aby energia podążyła za uwagą i aby w Twoim życiu nowe przedsięwzięcie stało się ważne!

Czy nie bałam się, że nigdy nie zobaczę tego światełka, bo zwyczajnie idę w złą stronę? Może się bałam, ale po prostu zaufałam. Światu, Życiu, intuicji, prowadzeniu. Innym przedsiębiorcom, którzy zgodnie powtarzali, że we własnej działalności bardzo ważna jest cierpliwość i determinacja.

Ale też – otwartość na zmiany i gotowość do nauki. Bo pierwsze efekty mogą okazać się inne – gorsze, niż się spodziewałaś.

I nie ma w tym nic złego! Firma jest jak mechanizm. Najpierw jest prototyp, który prawdopodobnie będzie miał błędy. Jeżeli coś nie działa, trzeba znaleźć miejsce, gdzie jest błąd, i go naprawić.

Każdy popełniony błąd jest szansą na Twój rozwój

Moim początkowym planem było zrobić sklep dla miłośników jogi i duchowości, z legginsami do jogi, ręcznie robioną biżuterią, książkami o psychologii i rozwoju.

Gdybym jednak chciała się tego planu kurczowo trzymać, to zapewne już bym splajtowała, bo takie produkty w ogóle się nie chciały sprzedawać!

Fakt, powinnam była przeprowadzić badanie rynku, jednak… zupełnie na to nie wpadłam! Wydawało mi się, że jeśli produkty są dobrej jakości i mi się podobają, to na pewno znajdą klientów, osoby podobne do mnie. Zakładałam firmę pod presją czasową, pozbawiona źródła utrzymania, i po prostu poszłam na spontan.

W ciągu roku sprzedałam kilkanaście par legginsów, może dziesięć książek. Nie wystarczyłoby nawet na bilety na autobus, żeby jeździć do hurtowni!

Sprzedałam jednak też tysiące opakowań kadzidełek, setki łapaczy snów. Kilka solidnych kilogramów Palo Santo i dziesiątki pęczków Białej Szałwii.

I to mi pokazało, że ludzie chcą dostać to, czego potrzebują, a nie to, co ja sobie wymyśliłam. I wyznaczyło zupełnie nowy kierunek rozwoju mojego sklepu i w ogóle mojego biznesu!

Pokazało mi też, że jakiekolwiek działanie jest lepsze, niż tylko siedzenie i rozważanie – pod warunkiem, że jesteś gotów, aby życie w praniu skorygowało Twoje błędy, a nie nastawiasz się, że ich nie będzie.

I że te błędy są tak naprawdę dobre. Nakierowują Cię, uczą Cię, poszerzają Twoje spojrzenie. Nie ma co się ich bać – są nieuniknione, ale to dzięki nim trafisz tam, gdzie chcesz!

własna firma
Budzenie się o 5:30 i zabieranie się do pracy (i to z entuzjazmem) jest mi bardzo znajome, natomiast takiego porządku to już dawno u siebie w domu nie widziałam…

Tylko od Ciebie zależy, gdzie postawisz sobie górną granicę

Szczerze? Zakładając mój sklep, myślałam sobie tak: “Chcę stabilnego źródła utrzymania, które będzie dla mnie przyjemne, będę miała na nie stuprocentowy wpływ i będę mogła je prowadzić sama”. I tak się stało. Mój mały sklepik z miesiąca na miesiąc się rozwija.

Jednak w trakcie tego roku uświadomiłam sobie, że to jeszcze nie jest wszystko, po co mogę sięgnąć. Przecież moją pasją jest pisanie bloga, twórcze spełnienie, dzielenie się z Wami moim doświadczeniem. Przecież marzę o pisaniu i publikowaniu książek, tworzeniu produktów cyfrowych, pomaganiu innym w odnalezieniu swojej drogi. Czy teraz będę musiała traktować to wyłącznie jako hobby po godzinach?

Jedną z wielkich zalet własnej firmy jest wolność, jaka ona daje i świadomość, że przecież mogę robić kompletnie co chcę.

Nie jestem ograniczona do tego, od czego zaczęłam, a nawet mogę to potraktować jako praktykę, aby kolejne przedsięwzięcie było jeszcze lepsze.

Tak dokładnie jest w życiu. Nie musisz robić całe życie tego, co wybrałeś w wieku 18 lat, każde doświadczenie może prowadzić nas dalej, abyśmy mogli dążyć do pełnej samorealizacji i życia takim życiem, o jakim marzyliśmy. Świat chce nam to dać!

A ja – chcę to przyjąć. I coraz bardziej wiązać moją zawodową przyszłość z blogiem, twórczością, dzieleniem się sobą :)

Coś, czego nigdy nie doświadczyłeś, może być zupełnie inne, niż myślisz

Zakładając firmę, nie miałam zielonego pojęcia, na czym to polega. Serio – wyobrażałam to sobie kompletnie inaczej, i miałam pewną świadomość, że będę musiała wszystkiego nauczyć się w trakcie.

Wydawało mi się, że jednoosobowy sklep internetowy to przecież niezły pomysł na biznes. I teraz w sumie powiem Wam, że owszem, jest niezły – jeśli sam tworzysz produkty. Ale jeśli jest to firma handlowa… oj, będziesz się musiał nahandlować, żeby wyjść na swoje!

Przyznam, że po spakowaniu dwudziestu paczek średnią mam ochotę, by pisać dla Was tekst lub nagrywać video na instagram! A rozwijanie sklepu przez otwarcie magazynu, zatrudnianie ludzi, inwestycję w góry towaru… zupełnie nie jest moją bajką.

Za to poznałam i pokochałam świat sypkich kadzideł, ziół i żywic, których przecież nie było w początkowym planie. Mam moją ulubioną kadzielniczkę, z którą od czasu do czasu urządzam rytuał z naturalnymi kadzidłami. Niedługo napiszę Wam, o co w tym chodzi, bo jest to super :)

Jaki będzie kolejny rok firmy, w którym chcę poza dalszym prowadzeniem sklepu, nadać jej nowy, twórczy kierunek i uzupełnić ją o moje własne produkty online, dotyczące spełnionego, szczęśliwego życia?

Poznałam też fantastyczny świat olejków eterycznych! (A także wyborny smak twórczej pracy w plenerze) :)

Cóż – na pewno będzie inny, niż myślę. I już nie mogę się doczekać, czego znów się nauczę :)

Bo firma pokazała mi jeszcze jedno:

Kiedy podążasz za marzeniami, życie jest fascynującą przygodą!

Wzięcie pełnej odpowiedzialności za swoje życie może wydawać się śmiertelnie poważną sprawą, ale jest przepustką do nieoczekiwanej krainy mocy!

Poza żmudną pracą u podstaw i wypełnianiem codziennych obowiązków, takie życie zawiera też dużo wiatru we włosach, skakania z radości przed szafą z lustrem, piszcząc i śmiejąc się do swojego odbicia, poczucia, że oglądasz wspaniały film ze sobą w roli głównej (czasem komedię, czasem melodramat, a czasem dreszczowiec) i jedziesz na najbardziej wypasionej kolejce górskiej w swoim osobistym lunaparku! Dzieje się!

A patrzenie na to, jak coś mojego rośnie i rozwija się, przypomina to uczucie, kiedy hodujesz na balkonie ukochaną roślinkę i któregoś dnia widzisz, jak ona wypuszcza pierwszy pączek, z którego rozwija się pierwszy kwiatek. A później – znajdujesz pierwszy, malutki owoc!

Kochani, działajcie! Byście wyhodowali sobie cały ogród Waszych najpiękniejszych kwiatów i owoców. Chociaż popełnicie przy tym na pewno całą masę błędów, jednak są one po to, byśmy znajdywali właściwą drogę, i warto jej poszukać.

Dzięki niej moje życie zyskało przecudowną jakość, choć samo w sobie jest dalekie od ideału, dużo w nim codziennych trosk, emocjonalnych rozterek, czasem nieprzespanych nocy, czasem bolesnych rozczarowań. Ciągle czuję się, jakbym była na samym początku drogi. A jednak patrząc na siebie sprzed roku czy dwóch, widzę, jak daleko już jestem. I gratuluję sobie. Dobra robota :)

PS. Skoro już rozmawiamy, wpadnij do mnie wybrać coś dla siebie ;)

HelloSun.pl

Previous 9 popularnych mitów na temat medytacji
Next Co wysyłasz, to wraca, czyli jak przyciągnąć szczęście, radość i miłość?

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *