Robisz wiosenne porządki? Posprzątaj swoje życie


Czysta chałupa to podstawa bytu każdej gospodyni. Nawet chujowe panie domu chciałyby mieć zawsze uporządkowane graty, pod warunkiem, że rzeczy same wskakiwałyby na swoje miejsce. Bo chyba nikt nie marzy w głębi serca o tym, żeby tonąć w syfie. O trudnej sztuce wiosennych porządków pisałam już rok temu, w jednej z pierwszych notek na tym blogu. Jak widać mistrzynią sprzątania to ja nie zostanę, choć od tej pory i tak nastąpiła poprawa. Ale wnętrze domu to nie wszystko. Zobacz, jak mało uwagi poświęcamy wnętrzu własnej głowy.

Kiedy ostatnio znalazłeś czas, żeby usiąść i trochę posłuchać samego siebie? Tam pod kopułą cały czas biegną procesy w najdoskonalszym kompie świata – Twoim mózgu. Nie da się zrobić w nim defragmentacji dysku ani przeinstalować systemu. To, co wrzuciłeś do niego lata temu, najprawdopodobniej wciąż tam jest. Niektórzy nazywają to życiowym doświadczeniem, ale część tego niby doświadczenia to śmieci, które niepotrzebnie targasz ze sobą.

Wyrzuć pamiątki po przeszłości, które nie pozwalają Ci pójść dalej. Wyrzuć alternatywne zakończenia wszystkich swoich historii miłosnych, wszystkie te traumatyczne wspomnienia, które wciąż zdarza Ci się rozgrzebywać. Wyrzuć stare urazy i wieczne ale, które masz do kogoś po tym, jak zachował się niezgodnie z Twoim planem. Te myśli tylko Tobie zatruwają życie, nikomu innemu. I mogą naprawdę zrobić Ci z życia piekiełko, jeśli na to pozwolisz. Przeżyj to raz a dobrze, wypłacz się porządnie i… pozwól temu wszystkiemu odejść. Nie musisz dźwigać tego aż do usranej śmierci niczym wzorowy męczennik. Wybaczanie to trudna sztuka, odpuszczanie również. Czasem nie da się tak od razu. Ale tak ogólnie to da się. I warto, nawet jeśli będzie to kawał ciężkiej roboty. Im cięższy balast, tym trudniej się go pozbyć, ale pomyśl, jak będzie Ci lekko, gdy to zrobisz.

Wyrzuć to, co nie pozwala ci odetchnąć obecnie. Jeśli nie możesz tego usunąć i zmienić od razu, bo na przykład jest to praca lub podupadłe zdrowie, to przynajmniej sobie uświadom, gdzie leży problem. Jak już raz porządnie się temu przyjrzysz, to pomału zaczniesz robić z tym porządek. Najgorzej to utknąć po wieki wieków w jakimś bagnie i nawet o tym nie wiedzieć.

Podomykaj stare rozdziały. Coś, co leży rozgrzebane na środku Twojego dywanu, nie dodaje uroku mieszkaniu, prawda? Trzeba to pozbierać do kupy i zdecydować, co z tym zrobić. Klęłam na czym świat stoi, kończąc z wieloletnim opóźnieniem swoje studia, ale w sumie to cieszę się, że już nade mną nie wiszą. Pamiętaj, że domknięcie rozdziału nie oznacza, że musisz skończyć, co zacząłeś. Jeśli już teraz widzisz, że energia poświęcona na to coś będzie stracona, to możesz po prostu to usunąć. Wciśnij mentalne Delete i patrz, jak znika z twojego życia i robi miejsce na coś innego. Tak już jest, że wizja przyszłości się zmienia.

Pozbądź się nadmiaru planów. Wiedzieć, w którym kierunku zmierzasz, to jedno, a mieć wszystko zaplanowane w szczegółach to już zupełnie coś innego. Aktualizuj swój wewnętrzny GPS tak często, jak się da. Pamiętaj o wolnym miejscu na spontan, nieprzewidziane wypadki i odpoczynek. Nie da się jednocześnie pracować na półtora etatu, podróżować dookoła świata, uczyć się trzech języków i wychowywać dwójkę dzieci. To znaczy może i się da, ale czy naprawdę chcesz dla siebie takiego życia? Od nazbyt napiętego grafiku może pęknąć żyłka w mózgu (i jeśli jesteś blondynką jak ja, to wtedy uszy Ci odpadną) więc uważaj ;)

Wyrzuć niepotrzebne informacje. Nie musisz o wszystkim wiedzieć ani wszystkiego pamiętać. Taka rada wywołuje bunt w umyśle nauczonym, że informacja ma wysoką wartość. Ale czy każda? Żyjemy w czasach przeładowania informacjami. Nie zanieczyszczaj sobie życia plotkami, skandalami, kolejnymi awanturami i banałami bez znaczenia. Zrób sobie wolne miejsce na to, co dla Ciebie istotne, co naprawdę interesujące, co budzi pasję i porusza serce.

I w końcu…. podaruj sobie trochę ciszy. Zasługujesz na ten luksus. Ja uwielbiam chodzić na samotne spacery, tak po prostu iść przed siebie, oddychać głęboko i o niczym szczególnym nie myśleć. Ale możesz równie dobrze położyć się na swojej ulubionej kanapie i pozwolić zgiełkowi świata umilknąć. Wszystko, co ma w sobie element medytacji, sprawia, że wzburzone troski dnia codziennego opadają niczym kurz, powietrze klaruje się i widzisz przez nie czyste, niczym niezmącone życie. A ono wcale nie jest takie złe. Jest piękne :)

6 Comments

  1. Avatar
    March 12, 2015
    Reply

    aż miło i lekko na duszy się robi, kiedy tak na wiosnę człowiek otrzepie się z różnych, często na ostatnią chwilę odkładanych spraw. Wraz z porządkami wiosennymi w mieszkaniu robię porządki generalne w życiu i taki wpis jest niezłą wskazówką dalsze porządki! Dzięki!

  2. Avatar
    March 12, 2015
    Reply

    To chyba najlepsze podejście do wiosennych porządków, jakie widziałam :) Milion razy lepsze i więcej warte niż te wszystkie noworoczne postanowienia, których i tak nie dotrzymujemy.
    Czasem naprawdę warto usiąść i pomyśleć, co w życiu muszę zamknąć, zostawić za sobą i czego się pozbyć, żeby lekkim krokiem iść dalej. Wiosna to dobra okazja to takich przemyśleń :)

  3. Avatar
    March 14, 2015
    Reply

    Cisza. Uwielbiam te chwile, kiedy jestem sama w domu, nikt nie gada, nie gra telewizor, muzyka, radio. Jestem tylko ja i moje myśli. Najlepiej mi się wtedy porządkuje głowę :) P.S. Bardzo tu u Ciebie ładnie – tak słonecznie i cieplutko :)

  4. Avatar
    March 15, 2015
    Reply

    Mam wrażenie, że ostatnia wizyta w szpitalu pozwoliła mi posprzątać myśli. Nawet w pewnym sensie się zresetować. Po powrocie do domu bez łez zrobiłam porządki w dwóch szafkach gdzie trzymałam najwięcej dziwnych wspomnień. Szafę też oczyszczam z zalegających ubrań z cyklu wspomnień co pozwala bez większych problemów oczyścić myśli w głowie. :)

  5. Avatar
    March 15, 2015
    Reply

    zbieram się do wiosennych porządków, w szafie i na komputerze, na szczeście głowa jest już pięknie wysprzątana :)

  6. Avatar
    March 18, 2015
    Reply

    “Nie da się jednocześnie pracować na półtora etatu, podróżować dookoła świata, uczyć się trzech języków i wychowywać dwójkę dzieci.” – do tej prawdy próbuję przyzwyczaić swój umysł i dostosować swój grafik. Bo jednak szum informacyjny sugeruje nam, że wszystko jest dla każdego i że wszystko “należy”.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *