PRZETRWAŁAM ZIMĘ – taka myśl pojawiła się dziś w mojej głowie, gdy wyjrzałam za okno o 7 rano, a tam jakby widniej, niż kilka dni wcześniej.

Bo nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie zima, pomimo wsuwania codziennie witaminy D3 i dopieszczania się sauną, grzańcem, pierniczkami i wszystkim co komfortowe, przytulne i hygge, to jest niezły wycisk.

To jest przeciwległy biegun tego miejsca, w którym w ciepłym blasku popołudniowego słonka, w absolutnej harmonii, leżąc na łące podziwiam płynące po niebie obłoczki. To jest lodowata zawierucha, deszcz ze śniegiem, przygniatająca ciemność.

Codziennie przed snem powierzam moje sprawy Kosmosowi, wyciągam je z głowy i wypuszczam, wyrysowuję je, wyśpiewuję, wyoddychuję w krijach jogi kundalini. I czuję, że mimo że jest to bardzo ciężki czas, to jest potrzebny – zimowy sen – moja świadomość przysypia i odpływa, na wierzch wychodzą różne dawne wyparte sprawy, nieprzeżyte emocje, podświadomy bałagan, odbicie lustra jeziora pomylone z rzeczywistością.

Ciemna, mroźna noc duszy, przerażająca, groźna i zła. W tę noc ginie ego i jego kaprysy, presja i oczekiwania, spadają maski, umierają iluzje. Moja kurczowo trzymana tożsamość rozpuszczająca się, wsiąkająca, płynąca przez palce jak krew do ziemi. Dysocjacja, rozpad, odrealnienie. Poddaję się.

A jednak świadek we mnie stoi spokojnie. Jesteś tu bezpieczna, mówi. Ty jesteś naturą, ty jesteś zimą. Ta aksamitna ciemność, ten bezlitosny wiatr zabiera wszystko stare, zamiata suche liście, łamie suche gałęzie, wymraża to, co nietrwałe, to, co stoi ci na przeszkodzie, co ci przesłania Siebie, przesłania Ci Miłość, a czy w ogóle istnieje? Po co ci to? Po co ty to niesiesz? Przecież to za ciężkie dla ciebie.

Ten lodowy podmuch robi miejsce na Nowe, piękniejsze, niż sobie możesz wyobrazić. Pozwól. Nic nie rób. Tylko patrz. Stój i patrz. Aż wszystko zniknie i ty sama zanurzysz się w tej otchłani i znikniesz w niej. Stój i patrz. Oddychaj. Już niedługo po tej czarnej nocy zobaczysz świt.

Omamieni wizjami don’t worry be happy, przyklejonymi wiecznie zielonymi uśmiechami, zapominamy że Natura to nie tylko soczysta witalność i jędrne owoce, ale i cykliczna śmierć i upadek. To kurczenie się i ponowne rozrastanie. Jak bicie serca.

Jeśli chcesz zrobić pełny wdech, najpierw musisz zrobić pełny wydech, pozbyć się z płuc całego powietrza aż do ostatniej resztki. Pomiędzy wydechem a wdechem jest zatrzymanie, tam czas nie płynie, jest tam wieczny spokój.

Dziś zobaczyłam świt, był różowy. Pachniało rześkim porankiem, pierwszym pocałunkiem, zupełnie nowym dniem. Jakby tryby przyrody powoli, opornie zaczynały kręcić się na nowo. Zakręciły mi się łzy wzruszenia. Jaki to będzie wspaniały rok.

Dziękuję <3

“Kto nie doznał goryczy ni razu,
Ten nie dozna słodyczy w niebie.”

1 Comment

  1. Avatar
    beti
    January 17, 2020
    Reply

    Słońce czyni nas radosnymi, ale bez wody też nie ma życia, a to nam grozi, niestety. Tej zimy w ogóle nie padał śnieg, wysychają stawy i rzeki, poziomy wód stałe się obniżają. Pozostaje nadzieja… pzdr. Beti

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *