Znalazłam ostatnio w necie coś naprawdę wartego uwagi. Jest to lista cech, którymi może odznaczać się partner w toksycznym związku. Oczywiście takim toksycznym partnerem może być zarówno mężczyzna, jak i kobieta. Nikt nie musi i nie powinien godzić się na złe traktowanie, ale wiele osób godzi się, bo po prostu o tym nie wie lub może myśli, że tak jest wszędzie. Otóż nie jest.

Jeżeli co najmniej kilka punktów z tej listy przypomina Twoje doświadczenia, to powinno Cię zaniepokoić. Nie muszą być wszystkie. (Ja byłam kiedyś w związku, w którym zgadzało się tak z 90% z tego. Jak zobaczyłam tę listę, popłakałam się.)

1. Intensywność

  • Roztaczanie wokół siebie przesadnego uroku osobistego,
  • Potrzeba natychmiastowego zaskarbienia sobie życzliwości twojej rodziny i przyjaciół,
  • Zbyt szybkie i zbyt duże deklaracje, przesadne gesty,
  • Bombardowanie cię smsami i emailami,
  • Obsesyjne zainteresowanie tobą,
  • Natychmiastowe poważne traktowanie związku,

(Prawda, że idealny kandydat na partnera? Wiele kobiet by takiego chciało)

2. Zazdrość

  • Irracjonalne zachowanie, gdy wchodzisz w interakcje z innymi ludźmi,
  • Złość, gdy rozmawiasz z płcią przeciwną,
  • Ciągłe oskarżenia o flirt i zdradę,
  • Budzenie twoich wyrzutów sumienia z powodu czasu spędzonego z przyjaciółmi i rodziną,
  • Urządzanie przesłuchań, wypytywanie o prywatne szczegóły twojego życia,

(“To wszystko dlatego, że tak bardzo mi na tobie zależy”)

3. Kontrola

  • Narzucanie ci fryzury i stylu ubierania, mówienie ci co masz mówić i myśleć,
  • Zjawianie się bez zapowiedzi w twoim domu/szkole/pracy,
  • Sprawdzanie twojego telefonu, emaili, Facebooka, rzeczy osobistych,
  • Śledzenie cię,
  • Naciskanie na zachowania seksualne,

(“Po prostu tak bardzo cię kocham, że nie mogę się powstrzymać”)

4. Izolacja

  • Naleganie byś spędzała czas tylko z nim,
  • Stopniowe uzależnianie ciebie emocjonalnie i psychicznie od niego,
  • Odciąganie cię od spotykania się z rodziną i przyjaciółmi,
  • Zakazywanie lub zniechęcanie cię do pójścia do szkoły lub pracy,
  • Kpiny z twoich przyjaciół i środowiska,

(Nie wiadomo kiedy część twoich znajomych zniknie, a ci wspólni staną się bardziej jego znajomymi niż twoimi)

5. Krytyka

  • Nazywanie cię grubą, brzydką, głupią, nienormalną,
  • Drwiny z twoich poglądów, ambicji i znajomych,
  • Przekonywanie, że tylko jemu naprawdę na tobie zależy,
  • Pranie Twojego mózgu, byś poczuła się bezwartościowa,

(W sekundę potem: “Przepraszam za to wszystko, co powiedziałem. Już nie będę.” Aż do następnego razu)

6. Sabotaż

  • Sprawianie, byś nie poszła do pracy, szkoły, na rozmowę o pracę, na test czy konkurs,
  • Rozpoczynanie w kluczowym momencie konfliktów, zrywanie, rozchorowywanie się, chowanie twoich kluczy, portfela i telefonu,
  • Kradzież twojej własności,
  • Podkopywanie twoich planów, marzeń, samooceny, pod pozorem wielkiej miłości do ciebie,

(On nie chce, żebyś była silna. Zablokuje każdy twój plan rozwoju, nawet pozornie go wspierając. Sprawi, że sama z niego zrezygnujesz)

7. Obwinianie

  • Zrzucanie na ciebie winy i odpowiedzialności za jego agresywne i destrukcyjne zachowania,
  • Obwinianie całego świata i ciebie za jego problemy,
  • Mówienie “To twoja wina” i “To przez ciebie to zrobiłem”.

(“Nazwałem cię tak, bo mnie ignorowałaś. Nie mogę ci obiecać, że to się nie powtórzy, jeśli dalej będziesz mnie ignorować”)

8. Złość

  • Reakcja nieadekwatna do skali problemu, typowe “z igły widły”,
  • Częsta utrata kontroli, wybuchy agresji,
  • Huśtawki nastrojów,
  • Częste imprezowanie i picie alkoholu jako sposób na odreagowanie,
  • Groźby że skrzywdzi/zniszczy ciebie lub twoich bliskich,
  • Wszczynanie bójek,
  • Agresywne zachowania w przeszłości, przejawianie agresji wobec innych osób,
  • Zastraszanie.

Jeżeli w tych zachowaniach poznajesz związek swój lub bliskiej ci osoby, to pora byś przestał mieć wątpliwości. Sytuacja źle rokuje i będzie się tylko pogarszać. Osoba, wobec której są regularnie przejawiane akty przemocy psychicznej i agresji słownej, jest w niebezpieczeństwie nawet, jeśli nie dochodzi do aktów przemocy fizycznej. To zamach na jej poczucie własnej wartości, a nawet stabilność psychiczną. Pokaż jej ten artykuł. Jeśli sama znalazłaś się w takim związku, nie bój się zwrócić o pomoc do rodziny, znajomych, do psychologa. Nie wstydź się, nie jesteś sama. Szukaj pomocy!

DA SIĘ to zakończyć, choć może być ciężko, bo znajdujecie się w takim układzie, być może nieświadomym z twojej strony, w którym partner sprawuje nad tobą całkowitą kontrolę. I nie odpuści jej tak od razu, o nie. Trudno będzie ci zerwać z nim kontakt, przygotuj się też na miażdżące wyrzuty sumienia, że odtrącasz swojego zbawiciela, opiekuna i największego przyjaciela. Jeśli ma na ciebie jakiegoś haka, może próbować szantażu. Jeśli macie wspólnych znajomych, może nastawić ich przeciwko tobie. Mimo tego za wszelką cenę UCIEKAJ. Odzyskasz swoje życie. Uwierz.

Powyższe punkty pochodzą z infografiki BeautyCares.org.

28 Comments

  1. Avatar
    April 8, 2015
    Reply

    Byłam kiedyś z takim który był po prostu zbiorem każdej z tych cech. Całe szczęście przejrzałam na oczy a teraz jestem w szczęsliwym i normalnym związku :)

  2. Avatar
    April 8, 2015
    Reply

    Czytając tą listę można by pomyśleć, że to przecież niewinne rzeczy. Odrobina zazdrości, chęć wspólnego spędzania czasu. Podejrzewam, że wiele kobiet tłumaczy to sobie tym, że ich partnerowi bardzo na nich zależy. Niestety prawda jest taka, że właśnie w ten sposób druga osoba może nas najbardziej zmanipulować. Bo przecież z pozoru nic się nie dzieje, a naszym zdaniem wszystko wynika z miłości…

  3. Avatar
    April 9, 2015
    Reply

    Bardzo łatwo wplatać się w takie bagno. To bardzo podobne jak uwalnianie się od toksycznych “przyjaciół”. Z tym miałam do czynienia i szczerze nie polecam. Zakończenie takiego związku to ciężka decyzja- oj my kobietki lubimy być “bezpieczne” jednak to jedyna słuszna decyzja :)

  4. Avatar
    April 9, 2015
    Reply

    Oj ja też byłam kiedyś w takim toksycznym związku i to nie krótko. Naszczęscie udało mi się z niego wydostać, do dziś nie wiem skąd wziełam na to siły. Teraz jestem szczęśliwą mężatką z normalnym człowiekiem, gdzie w życiu nie sądziłam, że miłośc może być taka spokojna… Nie zaborcza, kontrolująca i przesadnie zazdrosna…Dopiero uwalniając się z takiego związku człowiek zaczyna powoli wracać do świata zywych..i żyć ;)

    • Avatar
      April 10, 2015
      Reply

      Też masz takie wrażenie, że nawet bardziej docenia się takie odzyskane życie? I takiego bezkonfliktowego partnera:) Jakie to życie jest piękne, kiedy jest tak spokojnie i normalnie, niby nic a cieszy:)

      • Avatar
        April 10, 2015
        Reply

        Powiem Ci, że mi na początku brakowało tej adrenaliny i huśtawki, którą miałam przez 5 lat w tym toksycznym związku. Myślałam, że tak powinien wyglądać związek. Jedna wielka burza. Mój obecny partner nauczył mnie, że jest właśnie odwrotnie. Związek to spokojna ostoja, azyl od zgiełku, którego i tak wystarczająco dużo daje nam świat. I teraz to doceniam każdego dnia,bo widzę porównanie. Wtedy byłam wrakiem człowieka, a dziś mogę wszystko. I to tylko za sprawą normalnej relacji jaką mam. Jak patrzę na te krzykliwe związki jakie tworzą niektóre pary to już samo patrzenie strasznie mnie męczy… Przypomina mi to dawne czasy, do których za nic nie chciałabym wrócić.

    • Jak bym czytała o sobie ;) Przez 8 lat byłam w związku, gdzie występowało tak z połowę wymienionych objawów. Na szczęście w porę zorientowałam się, że to był związek toksyczny i z trudem, ale udało mi się z tego wyplątać. Choć nie obyło się bez strasznia samobójstwem i wykańczania psychicznego. Teraz mam ten etap za sobą i jestem szczęśliwa w spokojnym związku i aż nie mogę do końca uwierzyć, że może być z kimś tak dobrze ;) Człowiek po takich doświadczeniach na prawdę dużo bardziej docenia takie ‘nowe życie’ :)

  5. Brr, aż mi się zrobiło zimno patrząc na te punkty.
    Pozdrawia ex dziewczyna choleryka.

    • Avatar
      April 10, 2015
      Reply

      Mnie się robi zimno jak widzę, ile osób ma na koncie taki związek. Mindfuck razy milion.

  6. Avatar
    April 10, 2015
    Reply

    Straszne to jest. Oby nigdy w życiu nie trafiać na takich ludzi – i to nie tylko w związku, ale też w pracy/ wśród znajomych/ w rodzinie.

  7. Avatar
    April 16, 2015
    Reply

    Większosc z tych cech i zachowań todrobnostki. Drobnostki, któe na początku się ignoruje i próbuje znaleźć dla nich wytłumaczenie, a potem jak się człowiek zorientuje, ze mu źle i nie tak, to cięzko sie wydostać z tego bagna.

  8. Avatar
    anonim
    February 25, 2016
    Reply

    Boże u mnie się tak dzieje 2 lata mamy dziecko a dzis natknełam się na ta stronę a winiłam siebie zawsze za wszystko :(

  9. Avatar
    ON
    May 18, 2016
    Reply

    Niestety, taki troszkę o mnie jest ten artykuł. Szkoda tylko że nie ma tutaj nic o tym, jak taka osoba powinna przede wszystkim pomóc sobie. W komentarzach również nikt nie pisze, że starał się walczyć w jakiś sposób o osobę, która kochała. Tak wiem chora miłość, chory człowiek ale jednak kocha.

    • Avatar
      May 18, 2016
      Reply

      Dziękuję Ci za komentarz, Twój punkt widzenia jest rzeczywiście inny niż pozostałych i dla mnie bardzo cenny. Ja walczyłam przez kilka lat i wyszłam z tego bardzo słaba i poraniona. Dziś jestem za to w pewien sposób wdzięczna, bo dzięki całemu temu cierpieniu zyskałam zupełnie nową perspektywę w życiu, ale prawda jest taka, że ta walka była od początku przegrana i nikomu bym nie poleciła, by poszedł w moje ślady. Moim zdaniem jedyny sposób, w jaki może sobie taka osoba pomóc, to psychoterapia. Przemoc bierze się z lęku, a ten z wydarzeń z przeszłości, choćby takich, że dzieci są bite przez rodziców lub same podlegają przemocy psychicznej. Tego się nie da zmienić ot tak za pomocą choćby najmocniejszego postanowienia. Natomiast wiem, że terapia poparta pracą nad sobą jest w stanie pomóc. Tyle, że do takiego wniosku trzeba dojść samemu, bo ani czyjeś rady na jakimś blogu, ani namowy ukochanej osoby nie są (w moim przypadku nie były) wystarczającą motywacją. Polecam też poszukiwania duchowe, które nie są jednak najpopularniejszą ścieżką w obecnym świecie.

      Powodzenia na Twojej drodze, cokolwiek się na niej wydarzy.

      • Avatar
        kymen
        July 22, 2016
        Reply

        “Przemoc bierze się z lęku, a ten z wydarzeń z przeszłości, choćby
        takich, że dzieci są bite przez rodziców lub same podlegają przemocy
        psychicznej.” – Niebezpieczne uproszczenie.

        Moje wyrazy współczucia dla tych, którzy muszą zapoznać się z tą całą listą żeby zrozumieć, że są z niebezpieczną osobą. Brak właściwej edukacji w szkole mającej na celu naukę kształtowania relacji w związkach, radzenia sobie ze stresem i ze swoimi problemami osobowościowo psychicznymi przynosi takie skutki. Mój najprostszy sprawdzian – jeśli w partnerze dostrzeżesz egoizm spodziewaj się kłopotów.
        http://www.kymen.pl

  10. Avatar
    Tamała
    August 11, 2017
    Reply

    Żyję w takim związku od nastu lat. Mamy dzieci. Zawsze wydawało mi się, że tak właśnie wygląda małżeństwo. Tak powinno być. Przejrzałam na oczy dopiero po wizycie u psychologa. I to nie tak od razu. Próbowałam i dalej jeszcze w sumie trochę wybielam męża. We mnie toczy się wielka wojna. Trudniej wyjść z takiego związku kiedy są dzieci. Kiedy zarzuca się, że chcę zniszczyć rodzinę itd… Nie wiem czy uda mi się cokolwiek zrobić. Zbieram siły.

  11. Avatar
    Karolina
    September 14, 2017
    Reply

    Ja teraz jakby jestem w takiej relacji, to znaczy: nie wszystko się zgadza, ale on niechcący pogłębia mój brak własnej wartości poprzez ciągłe zwracanie uwagi na niby drobiazgi, takie w których rzeczywiście nie robię dobrze (jak np. Zbyt wcześnie odcedzony kalafior lub zły moment na odkurzenie mieszkania – wg niego brak totalnie myślenia). Przeprowadziłam się do niego po niecałym roku znajomości trochę paląc za sobą mosty.Mieszkam dopiero 3 miesiące i mam nadzieję, że nie będę tu tkwić 5-8lat…ale na razie nie mam siły odejść i okłamuję go o stałości moich uczuć. Raz na jakiś czas mówię, że myślę o odejściu – a później zaprzeczam. W sumie jednak wierzę, że nie ma złych ludzi,a to,co się dzieje wynika z tego, że jestem słaba.Bo jak inaczej wytłumaczyć płacz z powodu słów:”nie chcę k… sałatki, jak chcesz to sama se zeżryj, wczoraj przecież nie pojechałem rano do sklepu bo za wcześnie chciałaś śniadanie”. Łzy po zwykłym pytaniu:”Tobie też nałożyć?”, gdy wcześniej przeczytałam Twoj @Witajslonce, nowy wpis o grzecznych dziewczynkach i miałam chwilę naprawdę dobrego humoru…

    • Avatar
      September 14, 2017
      Reply

      Karolina, jeśli słyszysz często takie teksty, to pewnie masz nerwy w strzępach, więc masz prawo reagować takimi emocjami, w pełni to rozumiem, i nie wierz w to, że coś jest z Tobą nie tak, bo to właśnie taki typowy mechanizm, kiedy “jedno płacze a drugie po nim skacze”. Wszystko jest z Tobą “tak”. Sorry, ale nawet gdybyś podała mu surowy kalafior, albo chciała śniadanie o 5 rano, to można się zdziwić, odmówić, ale nie jest to powód by Ci robić przykrości. To co napisałaś wzbudza we mnie emocje, bo przypomina mi moją historię. Natomiast nie znam Was, więc nie będę Ci od razu radzić żebyś uciekała, kryzysy w związkach się zdarzają, kiedy obie strony źle się czują to niejedno zdarza się powiedzieć, a 3 miesiące to wydaje się trochę za krótko by się poddawać – najważniejsze jest, żeby rozmawiać, najlepiej w tych momentach kiedy jest zgoda, mówić o tym jak TY się czujesz. Może dojdziecie do takiego porozumienia, w którym on też zauważy, że coś jest nie tak, i zastanowicie się co można by z tym zrobić, tak żeby obojgu było Wam dobrze (czyli Tobie też!). Tego Ci bardzo gorąco życzę. Chyba, że czujesz że tego się nie da.. to powiem Ci, że nie warto czekać 5 lat. I nie jesteś słaba, mamy dużo siły choć czasem głęboko ukrytej :) Przytulam.

      • Avatar
        Karolina
        September 14, 2017
        Reply

        Dziękuję za te słowa.To jest tak, że rozmawiamy… Albo przynajmniej się staramy. On jednak jest typem, który ma emocje na wierzchu i potrafi go denerwować najmniejsza rzecz,taka na którą ja bym nie wpadła, że może denerwować.Ja duszę wszystko w środku i raz na jakiś czas po prostu mówię,co mi leży na sercu.W poprzednim związku robiłam to co wieczór i tak mi było najlepiej.Teraz tego nie umiem i czuję, że zbyt szybko to zaczęłam.Niemniej-jutro idę do psychologa i może tam trochę lepiej siebie zrozumiem. Bardzo lubię Twojego bloga-naprawdę wprowadza światło do codzienności:) Pozdrawiam ciepło księżycową porą!

  12. Avatar
    Ona
    August 30, 2018
    Reply

    Podobnie jak On powyżej, to ja jestem tą “psychopatyczną” stroną. Żeńską – dodam od razu. To ja jestem zazdrosna, zaborcza, żądam wiecznej uwagi. Przy tym jestem nieufna, kontroluję wszystko i staram się mieć ciągle “rękę na pulsie”. I nie – nie jest to uproszczenie – ta postawa bierze się z przeżyć z dzieciństwa. Nie byłam bita, ale jestem DDA i DDRR. Poczucia bezpieczeństwa nigdy nie miałam i szukam go rozpaczliwie.
    Cóż, najwyraźniej pora na (kolejną) terapię…

  13. Avatar
    Anna Kalińska
    September 24, 2018
    Reply

    Witajcie.
    Nie wiem, czy to dobre miejsce, ale szukam pomocy już wszędzie. Dzisiaj zakończył się po raz 7 mój 2,5 letni związek. Partner, z którym byłam naduzywal przemocy, dopiero miał rozpocząć terapię DDR, ma zaburzenia dysocjacyjne. Nie dał mi wyboru, zakończył związek, pomimo że ja nie rozumiem dlaczego, kazał mi się wynosić, naduzywal przekleństw i agresji słownej, aż w końcu coraz bardziej agresji fizycznej, co zakończyło się uderzeniem mnie w twarz dwukrotnym. W tym momencie powiedział, że ma mi to przypominać, abym już nigdy nie wracała do niego. Proszę mi pomóc. Partner już raz, w czerwcu uderzył mnie, jednak do niego wróciłam, właśnie pod warunkiem, że nie zrobi tego poraz kolejny, a to zrobił dzisiaj. Chciałabym sir uwolnić emocjonalnie i psychicznie od tego partnera, choć nadal go kocham. Widzę jednak, że ten związek mnie wyniszczyl, każdy się z mojego otoczenia o mnie martwi, a ja wracam do niego, bo są te okresy cyklu miesiąca miodowego. Byłam na leczeniu, ponieważ przeszłam załamanie nerwowe, po tym jak mnie zostawił. Brałam tabletki, ale nie chce do nich już wracać. Wiem, że potrzebuję czasu, ale też dużego wsparcia. Na te chwile nie boję się już żyć bez niego, ale tego, że do niego wrócę. Skoro zrobiłam to tyle razy.

  14. Avatar
    Teresa Gryzanowska
    April 3, 2019
    Reply

    Ja właśnie jestem w takim związku. Chcę odejść a już mam wyrzuty sumienia tak zdolowana że nie dam rady tego zrobić

  15. Avatar
    Amelia
    April 30, 2019
    Reply

    Jejku byłam w związku, w którym zgadzał się każdy punkt. Od 4 miesięcy jestem sama, nadal nie jest łatwo zapomnieć, zwłaszcza, że on się do mnie ostatnio odezwał i chciał żebym wróciła, nie zgodziłam się ale znów przeżywam ten koszmar od nowa. Ten człowiek zniszczył mnie psychicznie, nie wiem jak mam powrócić do dawnej siebie. Ciągle mnie krytykował, zaczęłam wierzyć, że do niczego się nie nadaje. Jesten osoba ułożona, po studiach, nieźle zarabiam, mam swoje pasje, a on potrafił zrobić ze mnie wraka człowieka i oczywiście wszystko dla mojego dobra. Nie lubił mojej rodziny, znajomych, izolowal mnie od nich coraz bardziej, wszystkiego zabranial. Były czasami fajne i miłe chwile i chyba to mnie przy nim trzymalo 3 dlugie lata. Wyobrażałam sobie, że w końcu się ułoży i będziemy szczęśliwi. Kilka razy mną szarpal i mówił że sobie zasłużyłam, jak wyzywal to przez to, że się źle zachowuje i go nie słucham. Kilka razy wyrzucał mi ubrania z szafy i kazał się wynosić, a ja i tak wracałam. Jaka głupia bylam… zniszczyłam trzy lata życia, teraz próbuje odzyskać siebie :(

    • Avatar
      May 9, 2019
      Reply

      Amelia, niedługo napiszę o mojej historii ze związkiem przemocowym, w pełni rozumiem to o czym piszesz. Tak długo, jak czujemy się ofiarami, będziemy tkwić w takiej energii która może przyciągać do nas “oprawców”, są to osoby głęboko zranione, tak jak my, wchodzące z nami w pewnego rodzaju taniec. Jak widać dobre “radzenie sobie w życiu” nie gwarantuje że na głębszym poziomie nie zrobimy sobie krzywdy, to też znam. Choć szkoła i środowisko mogą nas nauczyć poruszania się po świecie, to zostają jeszcze głębiny podświadomości i naszego życia emocjonalnego, które musimy odkrywać sami a z reguły pełno tam trudnych i bolących miejsc, które wychodzą na powierzchnię w postaci takich sytuacji. Trudne związki uczą nas powracania do własnej mocy, kochania siebie, stawiania granic, uzdrawiania siebie, również dawania sobie pozwolenia na słabość, wrażliwość, wybaczania sobie, opiekowania się sobą. A jak to zrobić? – jesteś sama dopiero 4 miesiące, daj sobie czas na regenerację! Ty już to zrobiłaś, odeszłaś, a teraz czeka Cię podróż w głąb siebie, w kierunku światła, które zawsze w Tobie było i czeka na Ciebie. Przyjdzie taki dzień, że to wszystko będzie daleko za Tobą, będziesz w zupełnie innym miejscu, szczęśliwa i wolna. Pozdrawiam ciepło.

  16. Avatar
    Zosia
    May 20, 2019
    Reply

    Miałam tę “przyjemność” niestety związania się z kimś o cechach przemocowca. Z dnia na dzień czułam się psychicznie coraz gorzej w tym związku bo zaczęło się od głupich, niby, żartów, szantaży a skończyło na zastraszaniu i demolce w moim mieszkaniu. Nawet jego rodzina odradzała mi związek z nim. Do dziś mam koszmary w nocy ale wierzę że się pozbieram i znów uwierzę w dobre uczucie.

  17. Avatar
    Martyna
    January 2, 2020
    Reply

    A ja wlasnie przezywam, bo moj chlopak ponad rok temu wyjechal za granice, zeby zarabiac na nasze wesele i mieszkanie, i wiosna mnie rzucil po ponad 3 latach zwiazku przez telefon… Juz wczesniej nie bylo super – ale jakkolwiek sama popelnilam w tym zwiazku duzo bledow, tak szczerze powiem, ze on doprowadzil do tego, ze wariowalam, zaczelo sie w 2 miesiacu zwiazku, kiedy 1 raz bez slowa zniknal na noc, pijac z kolega… myslalam, ze oszaleje, a takich sytuacji bylo wiecej, pokochalam, wiec wierzylam, ze sie zmieni, choc stopniowo doszlo do kompletnej utraty zaufania z mojej strony, a wchodzilam w ten zwiazek z duza wiara i olbrzymim kredytem zaufania. Czemu nie odeszlam, chyba nie musze tlumaczyc, bo wiem, ze zrozumiecie, teraz jestem taka madra, choc nie do konca… po rozstaniu pewnym po czasie zaczelismy miec kontakt, czulam sie taka dumna, ze zapomnialam o nim, rzucilam sie w wir imprez, wyjazdow, ludzi, zaczelam myslec o nowym zwiazku i jednoczesnie taki ze mnie kozak, bo umiem miec dobre relacje z bylym… moze jakos podswiadomie czulam sie gora, bo to on po 3 miesiacach napisal, czy jesli sie zmieni na dobre to wrocilabym do niego, bo beze mnie go nic nie cieszy, zreszta jeszcze niedawno zapewnial mnie o swojej wielkiej zmianie, jak dojrzal, zmienil sie, przemyslal. Mielismy kontakt, az nie powiedzial na poczatku grudnia, ze nie chce miec ze mna nic wspolnego, nie brakuje mu mnie w zyciu, ze bylam toksyczna itp. – i oszalalam. Czuje sie, jakby rzucil mnie po raz 2, w kolko mysle, z kim zaczal sie spotykac, czemu mnie tak potraktowal po takim czasie, jak zyc bez niego w swoim zyciu itp. Wstyd mi o tym pisac, a co dopiero mowic komukolwiek w otoczeniu, wiec dusze to w sobie, ale naprawde czuje, ze wariuje. Czy to kiedys przestanie bolec? Robie co moge, zeby o nim nie myslec, zapomniec, probuje tym razem nie spychac uczuc, tylko je przepracowac, nawet te bolesne, ale jest mi trudniej niz tuz po naszym rozstaniu. Teraz tak naprawde ta znajomosc sie uciela po jakis 5 latach, a ja jak wariatka zastanawiam sie, czy faktycznie moglby sie tak zmienic i czy moglam dac mu szanse, choc przeciez rozsadek wola, ze tacy ludzie sami z siebie na dluzsza mete sie nie zmieniaja… chyba potrzebuje zimnego prysznica.

  18. Avatar
    Maues
    February 6, 2020
    Reply

    95% z wymienionych zachowań to opis mojego (byłego już) związku. Mimo to i tak wyszłam na jedyną “winną”, bo ostatecznie to ja doprowadziłam do rozstania.

    • Avatar
      February 10, 2020
      Reply

      Wątpię, czy w życiu da się zawalczyć o swoje szczęście, nie będąc w pewnej chwili o coś obwinionym przez kogoś, komu nasze wybory się nie podobają. Choć dobrze pamiętam, jak bardzo wydaje się to wtedy niesprawiedliwe, to jednak takie obwinianie jest po prostu formą manipulacji i trzeba je olać. Ważniejsze jest moim zdaniem mądre zajęcie się sobą, by odzyskać nadszarpniętą moc. Na to, co na ten temat będą uważać inni, i tak nie mamy wpływu :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *