Poranna joga. Niemożliwe stało się możliwe


poranna joga

Zawsze myślałam sobie, że poranna joga nie jest dla mnie, bo rano ciało jest takie sztywne i kanciaste, nierozciągliwe zupełnie, a po południu robi się zupełnie inne i wtedy dopiero jego wyginanie sprawia przyjemność.

Tylko, że do tego popołudnia trzeba jakoś dociągnąć, a jeśli w międzyczasie wessie mnie życie i zaproponuje zmianę planów, na przykład wymyśli wycieczkę do lasu albo nagłą potrzebę zjedzenia pizzy na mieście – a ja jestem mistrzynią spontanów – to się okazuje, że jednak jogi tego dnia nie było wcale. Albo że była, ale zamiast porządnego 1,5h znów wyszło 15 minut powitań słońca, jeszcze takich szybkich, żeby je szybko mieć z głowy.

Jasne, że odrobina ruchu zawsze jest lepsza niż nic, ale tak nie do końca na tym polega joga. To znaczy: nie zawsze na tym polega, bo joga jest na tyle wszechstronna, że może posłużyć też za rozgrzewkę. Ale najlepsze w niej jest to wyciszenie, ta bezczasowość, to, że jesteś tylko ty w ciele i w oddechu…

Wiedziona chęcią stanięcia na skraju przepaści i spojrzenia śmierci w oczy, pojechałam więc razu pewnego na jogę na 8:30 do miasta. Wyrobienie się na tak wczesną porę graniczyło z niemożliwością, a jednak się udało. Mało tego!

To nie był jedyny raz! Już kilka razy byłam na takiej porannej jodze i chyba zaczynam to lubić :)

Poranek jest pełen możliwości i chęci działania, i to, pomnażając przez energię grupy, daje całkiem niezły power do przezwyciężenia tej sztywności i ociężałości ciała, do przekroczenia tej granicy, która oczywiście jest w głowie, i nawet brak porannej kawy jakoś szczególnie tu nie przeszkadza. I taka poranna joga też jest przyjemna, czasem nawet bardzo.

A później wychodzę i patrzę – a tu dopiero 10 rano, a ja cała rozciągnięta, silna, naładowana pyszną poranną energią, i gotowa, by zdobywać świat!

I nawet okazało się, że 8:30 to nie jest aż tak wcześnie ;)

Polecam. Wypróbujesz? A Ty wolisz ćwiczyć rano czy po południu?

Namaste :)

Previous Masturdating - czy warto? Moje samotne randki
Next Jak zrobić sobie dobrze jedzeniem w piękny letni dzień
  • ZUZANNASTYLE

    Ja nie dam rady. Wstaję normalnie o 5 więc musiałabym po 4. Na razie nie ma takiej opcji.. :(

    • Nie no, o 4 nie ma nigdzie zajęć prowadzonych, a ćwiczyć samej o tej porze to faktycznie masakra :D Ale jeśli wcześnie kończysz pracę, to może znalazłabyś jakąś grupę koło południa czy wcześnie po południu, takie też są:) Albo po prostu poranna joga musi poczekać na inne czasy – u mnie ponad 5 lat czekała ;)

      • ZUZANNASTYLE

        U mnie chyba też musi poczekać, jedynie urlop jest szansą. Praktykuje sama w domu zwykle po 20-21

  • Ja nie ćwiczę rano, bo przez noc koty mi paskudzą na podłodze kłakami i żwirkiem i na takiej podłodze ćwiczyć się nie chce, więc trzeba najpierw posprzątać, a potem łapie głód więc śniadanie, a potem już mija chęć na ćwiczenie. Ale praktykowałam swojego czasu rano Powitanie słońca mimo brudnej podłogi. Do tego mogłabym wrócić.

    • Fakt, jest to jakiś powód, te koty :D swoją drogą na czczo nie umiem kiwnąć nawet palcem, coś małego przekąszam:)

  • Coraz częście myślę o jodze… trenuje masakrycznie dużo ale jestem słabo porozciągana, a joga to jednak coś ;) tylko kurde nie starcza mi czasem dnia ;).

    • Czytałam taki artykuł w magazynie Joga, że joga i crossfit bardzo dobrze się uzupełniają:)

      • Wiem :P bo mamy ROMWODa czyli generalnie taką łatwiejszą formę jogi ale opakowaną w papierek dla crossfiterów :P Joga genialnie rozciąga i poprawia zakres ruchu ;). No ale ja umieram na oddychaniu reguły :P