Polskie miasta: Lublin


Ubiegłe dwa tygodnie upłynęły nam pod znakiem szalonych podróży służbowych, w trakcie których pokonaliśmy łącznie grubo ponad dwa tysiące kilometrów. Wśród miast, które mieliśmy okazję zwiedzić po raz pierwszy, znalazł się między innymi Lublin.

Na czym właściwie polega nasza praca? Otóż organizujemy (na zamówienie) konferencje i szkolenia dla instytucji, jednostek budżetowych, uczelni i innych tego typu podmiotów. Jesteśmy pośrednikami. Głównie siedzimy przy biurkach i dziergamy oferty, ale jest też trochę jeżdżenia po Polsce, bo podczas takiej konferencji zawsze osobiście zjawiamy się na miejscu i dopilnowujemy, żeby klient był zadowolony. Ot i cała historia. To rodzinna kilkuosobowa firma, a w biurze w Łodzi pracujemy z Wojną tylko we dwójkę, więc mamy sporo swobody w ustalaniu godzin pracy, zakresu obowiązków i właściwie wszystkiego. Nie będę się tu rozwodzić nad tym, czy to moje wymarzone zajęcie. Jestem jednak w stu procentach przekonana, że wolność i niezależność, jaką tu mam, dodaje mi wiatru w żagle. Mam też dużo czasu, żeby rozwijać moje twórcze zainteresowania, którymi są pisanie i ostatnio coraz bardziej fotografia. Za tę możliwość jestem wdzięczna losowi.

W Lublinie poza organizacją ogarnialiśmy też recepcję konferencji, więc było sporo upierdliwego siedzenia w nieruchomej pozycji i mało czasu na obejrzenie miasta. Właściwie dopiero ostatniego dnia mieliśmy okazję przejść się na mały spacer po Starym Mieście. IMG_1813IMG_1802Kiedy jestem w obcym mieście, lubię się po nim przede wszystkim powłóczyć bez celu, poznać jego atmosferę, a zwiedzanie zabytków pozostawiam zwolennikom odhaczania turystycznych atrakcji w swoim kajeciku. Co kto woli.
Lubelskie Stare Miasto jest przede wszystkim bardzo stare. Sprawia wrażenie trochę zawieszonego w czasie. Niestety nie wszystkie kamieniczki są odremontowane, spora ich część stoi smutna i zrujnowana. (A mówią, że to Łódź się rozsypuje.) Te, które zostały zrobione, są naprawdę ładne. IMG_1812Układ rynku, wąskie uliczki i charakterystyczny pękaty kształt budynków działają na wyobraźnię i przywodzą na myśl średniowieczne miasteczko; brakuje tylko turkotu dorożek i nawoływania przekupek. Nie brakuje za to klimatycznych knajpek, gdzie można usiąść i napić się Perły chmielowej (nigdzie tak nie smakuje jak w Lublinie!) lub kawy. Inna rzecz, że kawa, którą dostaliśmy w losowo wybranej Cafe Jakiejśtam, nie była specjalnie wydumana, frappe które dostałam przypominało raczej zwykłą zimną kawę z kleksem bitej śmietany. Ale pewnie kiepsko trafiliśmy.IMG_1816W Lublinie znajduje się też zamek, wybudowany w XII wieku. Gdy byliśmy w pobliżu, jakiś przemiły pobożny pan dał nam w zamian za napiwek podobiznę Świętego Krzysztofa, prowadzącego samochód. Z pewnością tylko dzięki temu idącemu z duchem czasów obrazkowi udało nam się dotrzeć z powrotem do domu, bo wyjechać z tego miasta nie było łatwo, analogowa mapa szybko zawiodła, nawet GPS wyprowadził nas w jakieś industrialne okolice.

Mam nadzieję, że będziemy jeszcze mieć okazję, by ponownie odwiedzić i trochę lepiej poznać Lublin, który wywarł na nas sympatyczne wrażenie.

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *