Polskie miasta: Kraków + Juno Reactor w Fabryce


Kraków jest chyba najczęściej przeze mnie odwiedzanym miastem w Polsce. Może jest zbyt hipsterski, żebym w nim miała mieszkać, ale do przyjechania na weekend nadaje się idealnie.

Tym razem pretekstem do złożenia wizyty w grodzie Kraka był koncert legendarnej grupy Juno Reactor (na pewno kojarzycie Conga Fury z Animatrixa i Mortala 2), połączony z imprezą ekipy Egodrop. Miałam poświęcić tej imprezie cały wpis, ale po namyśle napiszę tylko, że koncert dał radę i od strony organizacyjnej też nie było się do czego doczepić, może poza trochę za małą miejscówką jak na taką ilość ludzi, no ale wiadomo jak to jest z niszowymi imprezami w Polsce, zrobisz w większym lokalu, to dla odmiany utopisz, bo się okazało, że nikt nie przyjechał. Tym bardziej, że też nie była to jakaś zapyziała klitka, bo klub Fabryka jest chyba jednym z większych krakowskich klubów. (I mniej przytulnych.) Tak więc impreza nam się podobała, imponujące wizualizacje rzucone na całą powierzchnię ścian na mainie również. Główna gwiazda dała fantastyczny show, doceniło to na pewno tych kilka tysięcy widzów ściśniętych tak, że ani tańczyć, ani oddychać. Aczkolwiek jeśli chodzi o imprezy psytrance, dla mnie mimo wszystko pod względem klimatu wygrywa Trójmiasto i tamtejsze cyberdriady i zgrzybieni czarodzieje.

Piękny był Kraków o poranku następnego dnia. Ja po tych ich wąskich uliczkach mogę chodzić i chodzić, po prostu bez końca. I odkrywać, bo za każdym rogiem może kryć się niespodzianka. Jest zarazem nowocześnie i zabytkowo. Nawet samo słowo “Kraków” brzmi jak stukot końskich kopyt o tysiącletni bruk.
IMG_2286-2IMG_2285IMG_2300IMG_2297(Powiedziała TAK!)IMG_2289IMG_2266

Fun fact: gdy się podliczyliśmy, okazało się, że pobyt w Krakowie wyniósł nas tylko około 100 złotych taniej niż pobyt w Berlinie. Pewnie dlatego, że w Berlinie byliśmy dzień dłużej.

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *