Po czym poznać, że to facet dla Ciebie?


Dziś dzielę się z wami moim doświadczeniem w temacie związków. Tekst kieruję jak widać przede wszystkim do kobiet, ale nie sądzę, żeby faceci jakoś specjalnie zanudzili się podczas lektury. Na świecie jest zbyt wielu ludzi powtarzających frazesy o dwóch połówkach pomarańczy, o rezygnacji z własnego “ja” na rzecz “my”, lub co gorsza o tym, że miłość się skończyła i że teraz to już istnieje tylko konsumpcja. Nie wiem, kto ma rację, ale wiem, po czym poznać naprawdę dobry związek i po czym poznać mężczyznę, który do takiego związku się nadaje.

Nie kręci się wokół niego żadna była.

O ile nie mają wspólnych dzieci, pamiętaj: obecność byłej partnerki w życiu tego mężczyzny to sygnał niezamkniętego rozdziału. Rozstania bywają pokręcone i pary często przechodzą przez okres ochronny zwany “zostańmy przyjaciółmi”, który potrafi się ciągnąć miesiącami. Niestety to nie ty będziesz w tym związku pierwszą damą. I to nie jest jego wina ani wada. Po prostu nie to miejsce, nie ten czas. A szkoda, co? Bo taki fajny. Na samych takich trafiasz, jeśli sama się niedawno rozstałaś. Ludzie szukają wtedy romansów na ukojenie skołatanych nerwów, na pokazanie sobie, że nie potrzebowali tamtej osoby, że mogą być szczęśliwi z kim innym. To nie wypali. Daj mu przeżyć do końca to rozstanie. Wtedy pogadacie, albo i nie.
Wyjątkiem jest sytuacja, w której faceta łączą z tą drugą kobietą dzieci, biznes lub innego typu zobowiązania. Nie bądź wydrą, to chyba dobrze, że się chce zajmować swoimi dziećmi – a co sobie wyobrażałaś?

Nie szuka powodów, tylko sposobów.

Ciągle jest zbyt zajęty, żeby odpisywać na twoje smsy i w tym tygodniu nie miał czasu się spotkać? Nie tłumacz go. Gdyby chciał, odpisałby nawet na łożu śmierci. Mężczyzna jest gotów podjąć najtrudniejsze wyzwanie, żeby dopiąć tego, na czym mu zależy. Dzieli was 500 kilometrów? Jeden zacznie ci tłumaczyć, że za nic nie może zostawić swojej niezwykle ambitnej pracy na umowę zlecenie. Drugi zacznie kombinować, szukać możliwości zarobku w twoim mieście lub zapyta, czy nie myślałaś o przeprowadzce. Bierz tego drugiego. Bierz tego, który odpisuje na smsy.

Chce cię poznać i zrozumieć.

Na pierwszych randkach, zamiast bawić się w gierki, nawiązujecie ze sobą nić porozumienia. Interesuje go twoja prawdziwa natura, nie tylko ta delikatna i subtelna, ale również ta mroczna i drapieżna jej część. Ten facet chce wiedzieć, kim naprawdę jesteś i nie ma oporów, by również pokazać ci swój świat w pełnej krasie. Nie ma też żadnych tajemniczych sekretów, które masz nadzieję że zdradzi ci później, a którymi okazują się długi, pijaństwo, żona z dziećmi lub tendencja do znikania na zawsze po spędzonej wspólnie pierwszej nocy. Gra w otwarte karty. Dobrze mu z oczu patrzy.

Macie podobny światopogląd.

Bardzo chciałabym, żeby było dla wszystkich jasne, że wybór partnera to trochę co innego niż kupno 70 kilo plasteliny, z której możemy sobie ulepić, co chcemy. Nasz potencjalny partner to gotowy dorosły człowiek, ze swoimi przekonaniami, które podpowiada mu jego serce i rozum, więc po kiego grzyba zawracać gitarę osobie, która reprezentuje jakieś skrajnie różne od naszych wizje przyszłości, marzenia i plany? Jeśli nie lubisz w nim tego, co jest istotą jego charakteru, to po prostu daj mu spokój, zamiast przerabiać romantycznego artystę na biznesmena, a buntownika na konformistę, bo zabijesz w nim samego siebie – a żaden związek nie jest tego wart. Nie wspomnę już o wrabianiu w dziecko jakiegoś nieszczęsnego typa, który wiele razy powtarzał, że nie chce mieć dzieci, lub o ciągnięciu przed ołtarz zadeklarowanego ateisty. Zajmujesz się uprzykrzaniem sobie i innym życia czy jak? Lepiej poszukaj kogoś, z kim znajdziesz wspólny język.

Uzupełniacie się.

To, że macie podobny pogląd na świat, nie znaczy, że we wszystkim innym też macie być identyczyni. Nie łudź się, że na dłuższą metę będzie ci z nim dobrze, jeśli żadne z was nie potrafi za Chiny podjąć żadnej decyzji, albo przeciwnie, jeśli już na dzień dobry każde próbuje temu drugiemu narzucić swój wybór. Nieważne, kto w domu nosi spodnie – ważne, żeby nie próbowały się w nie naraz wcisnąć dwie osoby. Zresztą temperament i rola w związku to nie jedyne, w czym możecie się uzupełniać. On potrafi dobić targu, ty potrafisz liczyć kasę. On walczy na froncie, ty dbasz o zaopatrzenie. Ty dodajesz mu animuszu, on łagodzi twoje emocje. Czujesz to? Każde z was ma coś, co może drugiemu dać.

Jesteście swoimi najlepszymi przyjaciółmi.

Kiedy pojawia się problem, najpierw dzwonisz do niego, a nie do przyjaciółki czy mamy. Jest twoim naturalnym pierwszym wyborem, jeśli chodzi o towarzystwo na ciekawe wyjście. To twoja bratnia dusza, twój człowiek w tym nie zawsze przyjaznym świecie. Czujesz się przy nim w pełni swobodnie i dajesz mu poznać się od najbardziej prywatnej strony. Nie masz potrzeby bycia idealną i akceptujesz też jego niedoskonałość. Najlepszy przyjaciel to zupełnie coś innego niż książę z bajki. Zweryfikuje to pierwszy solidny kac, atak grypy jelitowej, karczemna awantura lub kryzys finansowy. Dobry partner to prawdziwy partner – taki, który gra z Tobą w jednej drużynie, zawsze jest wobec ciebie lojalny i może na to liczyć też z twojej strony. Nawet, kiedy źle się dzieje. Nie muszę chyba dodawać, że prawdziwa przyjaźń nie bywa jednostronna.

Dajecie sobie wsparcie, ale też wolność.

Jeśli chcesz jechać bez niego, za to z przyjaciółką na weekend w spa albo w górach, zawiezie was na dworzec. Namawia cię, żebyś powróciła do swojego hobby z dzieciństwa, mimo że sam się tym nie interesuje. Chce, żebyś w ten czy inny sposób podokańczała rozpoczęte sprawy. Kibicuje twoim sukcesom i pomaga znieść porażki. Akceptuje twoich znajomych i twoją potrzebę samotności od czasu do czasu. A ty ufasz mu na tyle, że nie masz problemu z jego wyjściem na wieczór kawalerski ziomka albo wyjazdem na deskę z kumplami, i szanujesz czas, który on postanawia poświęcić na swoje pasje, nawet jeśli wiąże się to z kocią muzyką z głośników lub porannymi pobudkami, bo on fotografuje pająki o wschodzie słońca albo idzie na basen przed pracą.

Wzrastacie przy sobie.

Jak to pięknie ujął Osho, “Don’t fall in love. Rise in love”. Odpowiedni facet wyciąga z ciebie to, co w tobie najlepsze. Aktywuje to, o czym nawet nie wiedziałaś, że istnieje. Tworzy dla ciebie sprzyjające warunki. Przy nim stajesz się wciąż coraz lepsza, a jednocześnie wiesz, że już jesteś najlepsza i wyjątkowa. I on również wzrasta przy tobie. Jest to konsekwencją poprzedniego punktu. Wiele związków równa w dół, doprowadza do sytuacji, kiedy oboje partnerów dusi się we własnym sosie, buduje wzajemnie klosze nad sobą i sabotuje wzajemne próby rozwoju, próbując uzależnić od siebie drugą osobę i przerobić ją na swoją modłę lub rezygnując z samego siebie. Żeby w związku było szczęście i samorealizacja, musi być w nim wolność i wsparcie. Pozwól mu stać się tym, kim chce. Pozwól mu odwdzięczyć się tym samym tobie. Związek to dwoje autonomicznych, szczęśliwych ludzi, z których każde prowadzi takie życie, jakiego pragnie – i każde pragnie właśnie życia z tym drugim.

Co nie jest konieczne?

Nie musisz mieć motyli w brzuchu.

Nie każdy dobry związek zaczyna się płomiennym romansem. Mocny płomień szybko się wypala. Czasem zmęczeni poprzednimi rozczarowaniami boimy się ponownie zakochać. Czasem nie bierzemy tego pod uwagę, wolimy budować przyjaźń. On też może nie od razu rzucić się na ciebie z romantycznymi wyznaniami. Jeśli dobrze wam razem, poczekaj. Zakochanie to fizjologia. Miłość to duchowość. To ciepło, które sprawia, że wtulasz się w niego w nocy z pełnym zaufaniem i na swój sposób kochasz nawet te brudne skarpetki pod łóżkiem.

Nie musi być bogaty, wykształcony i superprzystojny.

Nie musi spełniać całej listy twoich wymagań, żebyś na niego spojrzała. Nie kupujesz samochodu ani psa do hodowli, chodzi o drugiego człowieka. Spójrz na niego, jaki jest naprawdę, nie jakie sprawia wrażenie. Co z tego, że ma wady? Też je masz. Spójrz mu w oczy. Zobacz, jakie ma zalety.

Ten wpis dedykuję mojej Wojence, przy którym wzrastam.
IMG_0963IMG_9898Kocham cię! :D

14 Comments

  1. Avatar
    Lena Poleska
    November 11, 2014
    Reply

    O tak, nie każdy związek zaczyna się płomiennym romansem. Ja do swojego musiałam dorosnąć, jak do ładnej sukienki, która “kiedyś będzie na mnie dobra”. Kiedy okazało się, że w końcu jest – okazało się również, że jestem najszczęśliwsza. Każdej kobiecie życzę tego, żeby znalazła osobę, w której może prawdziwie wzrastać. Wyglądacie na zdjęciu na super szczęśliwych! :)

    • Avatar
      November 13, 2014
      Reply

      Fajne porównanie z tą sukienką, z jednych się wyrasta, a inne się bardzo lubi i z uporem nosi mimo że nie leżą najlepiej, ale w końcu się dorasta do takich, które podkreślają to co najlepsze;)

  2. Avatar
    Marta M-M
    February 10, 2015
    Reply

    Aktualnie moja koleżanka rozwodzi się z takim, co to wstawał o 3 nad ranem i fotografował ptaki przed pracą, really!

  3. Avatar
    November 30, 2015
    Reply

    Bardzo fajny tekst. Spodobało mi się to “70kg plasteliny” i szukanie sposobów nie powodów – czyli nie ma problemów, są tylko rozwiązania.
    Szkoda tylko, że taki dobry poradnik do osoby absolutnie zaślepionej i zdeterminowanej nie dotrze :)

    • Avatar
      November 30, 2015
      Reply

      Zaślepione osoby nie czytują poradników, bo nie widzą na oczy :) I trudno, każdy ma swoje lekcje do odrobienia. Ale są też osoby, które chciałyby się zakochać, ale są niepewne, po przejściach, i przez to mogą odrzucić zupełnie dobrego chłopa. I takim szczególnie dedykuję ten tekst, bo sama byłam taką osobą:)

  4. Avatar
    AniaGotuje.pl
    November 30, 2015
    Reply

    Podoba mi się ten wpis :-) Ja swojego Mężczyznę mam już od kilkunastu lat.. i bywa różnie, ale jest dobrze <3 Rady są ciekawe i prawdziwe, ale życie pokazuje, że zakochana Kobieta nie przestrzega mądrych rad..

    • Avatar
      November 30, 2015
      Reply

      Kilkanaście lat to nie byle co, gratuluję! W sumie to nie tyle rady, co moje przemyślenia oparte na doświadczeniu… rad w związkach trudno udzielać, o ile druga strona sama o nie nie prosi:)

  5. Avatar
    November 30, 2015
    Reply

    Ach, w miłości brak racjonalności ;) A potem okazuje się, że jednak wady ma! Ale wady ma każdy, mniejsze, większe z większością da się jednak żyć :)

  6. Avatar
    November 30, 2015
    Reply

    Bardzo fajny wpis! Zgadzam się z nim w 100% :) Zwłaszcza z punktem “wsparcie i wolność”. Myślę, że to jest bardzo ważne :)

    • Avatar
      December 1, 2015
      Reply

      Też myślę, że to jeden z ważniejszych punktów:)

  7. Avatar
    Magdalena Kokosińska
    December 1, 2015
    Reply

    “Jeden zacznie ci tłumaczyć, że za nic nie może zostawić swojej niezwykle ambitnej pracy na umowę zlecenie” – skąd znasz mojego byłego? ;)

    • Avatar
      December 1, 2015
      Reply

      Hahaha :) Widać mój były i Twój mieli tę samą pracę :D

  8. Avatar
    December 1, 2015
    Reply

    “Don’t fall in love. Rise in love” – piękne i prawdziwe słowa. U nas właśnie tak jest i na początku byłam mega zaskoczona, że to możliwe.
    Świetny tekst! Ujęłaś w nim wszystko, co najważniejsze.

  9. Avatar
    December 8, 2015
    Reply

    To co dla mnie jest bardzo ważne to budowanie związku od stopniowego poznawania się i budowania przyjaźni. Bo bez tego związek nie ma żadnych szans.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *