Plaże na Goa – która najlepsza?


Plaże na Goa są jasne, piaszczyste i z reguły otoczone skałkami. I na tym koniec podobieństw, bo tak poza tym każda z nich potrafi zupełnie zaskoczyć. Poszarpane wybrzeże tego stanu (który wbrew panującej opinii nie jest wyspą) co chwila się zmienia i już na przestrzeni kilku kilometrów kolejna plaża potrafi zupełnie różnić się od poprzedniej. Są plaże imprezowe i spokojne, szerokie i wąskie, długie, krótkie, zaludnione i dzikie. Do tego Goa dzieli się na północne (to hippisowskie) i południowe (to rajskie) i te dwa rejony też są od siebie kompletnie odmienne.

Podróżowaliśmy z północy na południe, odwiedzając po drodze różne plaże. Jedne podobały mi się bardziej, inne trochę mniej… Chcesz zobaczyć?

Arambol

Plaża w Arambolu była naszym pierwszym wyborem po przyjeździe na Goa. To coś dla miłośników alternatywnego klimatu. W długim paśmie tanich i wychillowanych knajp zalegający na materacach hippisi palą grube jointy, a na samej plaży wieczorami spotkać można muzykantów z djembe i hang drumami, tancerzy z ogniem, śpiewaków i wszelkiej maści artystyczne dusze. Z barów dobiega muzyka wszelaka od psytrance (rozbrzmiewającego w całym północnym Goa) przez country i bluesa aż po reggae. Arambol pachnie wolnością, i choć w tej okolicy nie ma za wiele do obejrzenia, a morze jest niespokojne i tworzy bardzo silne fale, to miło było nam tam pomieszkać przez kilka dni.
IMG_9498

Typowy bar z widokiem na morze. Wypasiony obiad ok. 10 zł, piwo 3 zł, możliwość pisania dla Was postów z takiego miejsca - bezcenna. No i już wiadomo, skąd transiarze czerpią inspiracje na wystrój chilloutu na imprezach ;)
Typowy bar z widokiem na morze. Wypasiony obiad ok. 10 zł, piwo 3 zł, możliwość pisania dla Was postów z takiego miejsca – bezcenna. No i już wiadomo, skąd transiarze czerpią inspiracje na wystrój chilloutu na imprezach ;)

Kalacha

Można na nią trafić po krótkiej wędrówce po skałkach z Arambolu. Nie ma tam barów, a za to jest ładne słodkowodne jeziorko i urokliwy krajobraz. Jest też możliwość polatania na paralotni. Dla mnie to takie uzupełnienie Arambolu – coś jeszcze bardziej spokojnego i oderwanego od hałaśliwej cywilizacji. Uwaga – po plaży niczym w jakiejś grze komputerowej krążą handlarki chustami i naszyjnikami, uzbrojone w jedne z najlepszych umiejętności sprzedażowych, jakie w życiu widziałam. Chwila nieuwagi i masz ręce i nogi obwieszone kolejnymi bransoletkami, które nagle wydają się zajebiście fajne i w sumie to przecież mogę jutro nic nie wydać i się wyrówna (na pewno!)
IMG_9504

Mandrem

Zgodnie z przewodnikiem Lonely Planet (który w naszej podróży był po prostu nieoceniony) plaża w Mandrem to coś specjalnego dla miłośników jogi i ajurwedy. Wyróżnia się na pierwszy rzut oka tym, że morze dość głęboko wcina się w głąb plaży i trzeba się po niej poruszać po bambusowych, poprzechylanych w różne strony, trzęsących się mostkach. Faktycznie są szkoły jogi – o cenach zbliżonych do Polski i zajęciach prowadzonych głównie po rosyjsku. Cicho, spokojnie… Mostki… Dla osób nie przepadających za mostkami to ta plaża nie przejdzie :D Ale nie mów, że nie jest malowniczo!
IMG_9530

Querim

Malutka, wysoko umieszczona plażyczka, na którą można sobie śmignąć skuterkiem z Arambolu. Poza kilkoma bambusowymi barami nic na niej nie ma, ale bardzo mi się spodobała. Było tam tak cicho i sympatycznie. Warto było spędzić na niej chociaż chwilę przed zachodem słońca.
IMG_9576

Anjuna

To plaża najbardziej znana wszystkim miłośnikom muzyki elektronicznej. Który fan progressive house lub goa trance nie słyszał o legendarnych imprezach w Anjunie? Już hippisi w latach sześćdziesiątych XX wieku doskonale znali to miejsce. Ponoć wybrali je ze względu na bardzo dużą odległość od najbliższej komendy policji, dzięki czemu nikt nie przeszkadzał im w imprezowych maratonach. Cóż – musieli mieć jakiś powód tego typu, bo na pewno o tym wyborze nie zadecydowały uroki plaży. Tej praktycznie nie ma, morze co wieczór zjada ją prawie do zera, a do tego liczne skały sprawiają, że o kąpieli można zapomnieć – fale są wysokie i groźne.
IMG_9580

IMG_9918

Jeżeli nie plażowanie, to w takim razie co? Co takiego trzymało nas tam aż dziesięć dni?
Cóż, między innymi doskonała komunikacja z północnym i centralnym Goa – Anjuna jest doskonałą bazą wypadową do zwiedzania. Trafiliśmy też na świetny, boski po prostu, hostel z kuchnią, wifi, ocienionym patio z wygodnymi materacami, przesympatycznym właścicielem pokazującym nam swoje prywatne zdjęcia, no i oczywiście podróżnikami z całego świata, z którymi w tej atmosferze integracja szła lekko i przyjemnie. Czuliśmy się tam jak w domu i kiedy nadszedł taki czas, że mieliśmy przez kilka dni dość Indii, to tam mogliśmy spokojnie poczekać, aż nam przejdzie :)

Nasze małe królestwo! W tle: pan maluje dżina. Serio, koleś przyszedł i w trzy dni namalował dżina z Alladyna na całą ścianę :)
Nasze małe królestwo! W tle: pan maluje dżina. Serio, koleś przyszedł i w trzy dni namalował dżina z Alladyna na całą ścianę :)
A poza tym… Moje serce przecież bije w rytmie psychedelic trance i nie mogłam nasycić się byciem w tym magicznym miejscu, o którym marzyłam od lat nastoletnich. Ale o tym będzie osobny tekst!

W tych oto uroczych piętrowych chatkach można było się wylegiwać do woli i popijać zimną lemoniadę lub jak kto woli zimnego Kingfishera :)
W tych oto uroczych piętrowych chatkach można było się wylegiwać do woli i popijać zimną lemoniadę lub jak kto woli zimnego Kingfishera :)

Vagator

Plaża w sezonie równie klubowa i transowa jak Anjuna, ale jeszcze trudniejsza do ogarnięcia, bo sama miejscowość położona jest na klifie i jeśli chcesz tam mieszkać, to cały czas będziesz zasuwać po kamiennych schodach wijących się niczym labirynt w górę i dół. Za to samego piasku jest więcej i podzielony jest na trzy małe, urokliwe plaże przedzielone skałkami. Miło tam jest.
IMG_9640

Byliśmy w Vagatorze dwa razy. Raz w nocy na imprezie – to był szalony rajd samochodowy z poznanymi w barze w Arambolu Hindusami, a później przedni balet przy naprawdę pięknej muzie – a drugi raz spędziliśmy tam pół dnia na lenistwie i robieniu sobie zdjęć z krowami.

plaże na Goa
No dobra, wiem… to jest byk. (Przyznaj się, też sprawdziłeś!) :D

Sinquerim

Właściwie zjedliśmy na tej plaży tylko obiad podczas całego dnia zwiedzania okolicy, ale wspominam o niej, bo jest położona w sąsiedztwie plaż Candolim, Baga i Calangute, których nie zaszczyciliśmy swoją obecnością. (Przejeżdżając przez Calangute omal nie zginęliśmy pod kołami jakiegoś indyjskiego pirata drogowego.) Jeżeli ktoś z Was zamierza przyjechać do Indii z biurem podróży na wycieczkę all inclusive, to zapewne mieszkać będziecie w którejś z tych właśnie miejscowości. Tam, w przeciwieństwie do hippisowskich zakątków północnego Goa, znajdują się wszystkie hotele o przyzwoitym standardzie i europejskich cenach. Widziałam nawet Novotel. Wyglądał jak nasze europejskie Novotele, aczkolwiek był nieco bardziej spłowiały i przykurzony. (Jak wszystko w Indiach.)
IMG_9713-2

Palolem

Szumnie opisywana w przewodniku Lonely Planet jako “najlepsza plaża na Goa”. Czy słusznie? No cóż… jak by to ująć?
TAK.
IMG_0004

Długo zwlekaliśmy z wyjazdem do południowego Goa, którego najjaśniejszym punktem jest właśnie Palolem, a teraz zastanawiam się, co takiego nas trzymało w tej Anjunie – może byliśmy po prostu w jakimś transie :D
IMG_0205

Jeżeli wybieralibyście się na Goa i z jakiegoś przedziwnego powodu mielibyście wybrać tylko jedną miejscowość, jedźcie od razu do Palolem. Serio. Tam są te rajskie krajobrazy, których nie ma w północnym Goa. Zielono, górzyście, z turkusową wodą w spokojnym, strzeżonym akwenie, gdzie bez problemu można pływać. Mogłabym w ogóle nie wychodzić z tej wody. Klimat jest tak wakacyjny, że od razu pogrążasz się w błogim relaksie. Do tego za chatkami równolegle do brzegu biegnie bardzo fajna ulica pełna kolejnych straganów i restauracji. To takie indyjskie Dębki.

Wspominałam coś o raju? :D
Wspominałam coś o raju? :D

Mieszkaliśmy w chatce na plaży. Jest ogromny wybór dostępnych od ręki chatek o chyba każdym standardzie, od takich cudem stojących do porządnych domków z klimatyzacją i TV. U nas atmosfera była polowo-działkowa, ale i tak to było moje ulubione spanie na całym Goa. Do morza jakieś 20 metrów, nic tylko zaraz po przebudzeniu pobiec na szybkie pływanie :) A później szybki (zimny! mmm…) prysznic i śniadanko.

IMG_0088

plaże na Goa
A teraz czekamy na kolację!

Agonda

Bardzo szeroka, pusta plaża, spokojne fale, cisza, skupiska domków z widokiem na morze, gdzieniegdzie pojedyncze restauracje. Ogólnie sielski, statyczny klimat. Patrząc na tę plażę pomyślałam, że to idealny wybór na urlop dla osób z małymi dziećmi lub zdecydowanie poszukującymi spokoju.
IMG_0042

Cola

Plaża szeroko polecana jako jedna z najpiękniejszych na całym wybrzeżu. Żeby się tam dostać, ryzykowaliśmy życiem, bo nie prowadzi do niej zwykła szosa, tylko najeżona wystającym żwirem czerwona droga gruntowa, w pewnym momencie ostro zjeżdżająca w dół pomiędzy drzewami i przepaściami. Czy było warto? Oceńcie sami:

plaże na Goa
Mała, dzika, wyludniona. Czego chcieć więcej?
IMG_0058
plaże na goa
Jak teraz patrzę na te zdjęcia, to sama nie dowierzam, że tam byłam. A jednak!

Plaże na Goa – którą wybrać?

No jak to którą? Palolem. Ale teraz myślę sobie, że chyba każda miała w sobie coś cudownego, każda czym innym przyciągała. I to, że zobaczyliśmy ich aż tyle, było najlepszą decyzją.

A Ty którą byś wybrał? :)

Previous 6 rzeczy, za które pokochasz Bombaj
Next 10 rzeczy, które ułatwiają bycie tu i teraz
  • Właśnie kombinowałem co będę jeść na kolację. Wszedłem na FB, wyświetlił mi się link do Twojego tekstu i wiesz co? Teraz kombinuję nie nad tym co zjeść, ale gdzie. Chcę być tam. Najbardziej na Angondzie. Choć za możliwość zjedzenia kolacji na każdej z pozostałych też się nie obrażę. ;)

    • Gdyby tak można było przenieść się tam na jeden wieczór, to też z pewnością częściej bym jadała tam kolacje :)

  • Świetna wyprawa. Radość wprost bije z Twojej twarzy. :) Ja poproszę o teleporter na tę z pierwszego zdjęcia. <3

  • Niesamowite widoki! Ja plaże uwielbiam, a te są naprawdę egzotyczne. Świetnie, że zwiedziliście ich aż tyle. Każda z nich ma swój urok :)

  • Jak tak sobie czytam i patrzę, to chyba chciałabym być na każdej po trochu ;)

  • Jakieś takie dziwne te plaże :D

    • Jaki kraj, takie plaże ;)

  • Z racji tego, że lubię ciszę i spokój, to myślę, że najlepsze dla mnie byłyby Cola i Agonda:). Ale super wycieczka!:)

  • Ciekawa relacja. Najbardziej chciałabym chyba odwiedzić Arambol i Palolem :)

    • No, to wybrałabyś podobnie jak ja ;)

  • Zdjęcia są przepiękne, jestem pełna podziwu! :D

    • Dziękuję, miło mi bardzo :)

  • Wszystkie wyglądają dość interesująco, choć nie tak zwyczajnie, myślę, że mogłabym się skusić i poleżeć na którejś z nich:)

  • Kurcze, my trafiliśmy chyba w słabym czasie, bo plaże były tak zatłoczone, że prawie ich nei było widać spod mas turystów i sprzedawców :/

    • A kiedy byliście? My właśnie dlatego wybraliśmy koniec sezonu, żeby się nie tłoczyć, i w sumie było ok. A i tak czasem rzucało się na nas pięciu handlarzy naraz ;)

      • My początkiem lutego. Czyli wybraliście lepiej, ale widzę, że mimo to w kwestii handlarzy nie byliśmy osamotnieni ;)

  • Wszystkie są piękne!!! Ale mnie opisem przekonałaś do Arambol a zdjęciami do Palolem, i chyba był to najsmaczniejszy omlet i kawa na świecie :) Trzeba będzie obadać obie :D
    Skąd ten Rosyjski w szkołach jogi na Mandrem?

    • Kawa zwykła rozpuszczalna, ale rzeczywiście dobrze smakowała, ciekawe czemu ;)
      A rosyjski stąd, że większość białych turystów to Rosjanie. Do nas wielu Hindusów też próbowało zagadywać po rosyjsku. Za to gdzie leży Polska nikt nie wiedział :p

      • Skoro tak mało tam Polaków to można było ustawić parawan na plaży niczym Armstrong flagę na księżycu ;) Sporo Rosjan pewnie też dla tego że mają dość blisko, albo może doznali duchowego przebudzenia o którym się nie chwalą ;)

  • To zdjęcie z bykiem jest fenomenalne! :D

  • Pokochałabym te ostatnie, najbardziej dzikie i bezludne :)
    No, ewentualnie nie miałabym nic przeciwko takim psiakom do towarzystwa.

    PS – widzę, że wkręciłaś się ostatnio w sukienkowe klimaty, czy to tylko przypadek że akurat takie stroje zostały uchwycone na zdjęciach? ;)

    • Bo ja wiem czy ostatnio, od lat bardzo chętnie noszę sukienki :)

  • Przepiękne zdjęcia! Niesamowita przygoda za Wami! :D
    No i oczywiście że Palolem! <3

  • Dla mnie wygrała Cola, chociaż nie wiem, czy dałabym radę manewrować pomiędzy tymi przepaściami. Od zawsze to mnie najbardziej blokuję, kiedy jadę w góry. Ale widoki przepiękne <3 Widać, że wyjazd Ci służył.

    • Na szczęście te góry tam nie były bardzo wysokie, a jechaliśmy skuterkiem, więc w razie czego zawsze można było hamować nogami albo w najgorszym razie zeskoczyć w ostatniej chwili… haha nie no, aż tak niebezpiecznie nie było ;) Gorzej jeździło się tam po zatłoczonych prostych drogach, a tę trasę jakoś zmęczyliśmy :)

  • No i udało Ci się :). Zabrałas mnie tam choć na kilka minut kiedy czytałam tekst. Poczułam słońce i zapach wody, wiatr na twarzy i piasek pod stopami. Pięknie

    • Z tym wiatrem było różnie, o rześkim zefirku czy oddychaniu pełną piersią raczej musieliśmy zapomnieć, bo atmosfera tam to gęsta zupa :D Słońca za to nie brakowało… a woda czysta poezja :)

  • Przepiękne zdjęcia! Ja planuję spędzić parę tygodni na Goa na jesieni, ale na Patnem Beach, będę zgłębiać jogę, jeśli wszystko pójdzie dobrze.. jesli sie uda, ale nie sadze ze bede miala czas zeby poznac te wszystkie wspaniale miejsca z Twoich zdjęć..Pozdrawiam serdecznie!

    • Super!!:) Byłam też na Patnem Beach, to następna plaża na południe za Palolem, więc wszystkie te miejsca typu Agonda i Cola też są w zasięgu skuterka :) Sama plaża w Patnem też jest fajna, miejscowość z tych bardziej spokojnych i kameralnych :)

      Też myślałam o jakimś kursie jogi, ale w końcu odpuściłam właśnie na korzyść zwiedzania. Nie można mieć wszystkiego. Oby Ci się udało, bo to naprawdę niezwykła przygoda :)

  • Uwielbiam oglądać takie zdjęcia! Tak sobie wyobrażam raj :-D

  • Mnie tu nie było. Mnie tu nie było. Mnie tu… Cholera, nie pomoże. Piękne zdjęcia, nie dałam rady wybrać żadnej z tych plaż, wszystkie są przepiękne. No i śmiertelnie zazdroszczę Ci zdjęcia na plaży z krową. Znaczy z bykiem <|:^*

  • Piękne cudne zdjęcia.Moim marzeniem jest być na takich plażach.Chciałabym aby się takie marzenia zrealizowały.Bardzo lubię podróże.