Nieodparta potrzeba ukrycia się przed światem – znasz ją?


Gdzie jestem, kiedy mnie nie ma? Prawdopodobnie chodzę po leśnych dróżkach, tańczę, czytam albo jem magiczne ciastka, albo czynię jakieś inne cuda. W każdym razie nie ma mnie w internecie. A powinnam być.

Mam przecież biznes, muszę go reklamować. Mam przecież bloga, muszę pisać, udzielać się, być aktywna.

Im bardziej muszę, tym bardziej nie chcę, nie mogę.

Leżę sobie cała zawinięta w ciepły koc i tylko oczy mi wystają. Mam ochotę oglądać filmy. Jest tyle dobrych filmów.

Tysiące postów na fanpage i na bloga prosi o dodanie, a ja leżę na macie pogrążona w yoganidrowym półśnie i to ignoruję. Rozpuszczam się w kosmosie.

Moja lista rzeczy do zrobienia patrzy na mnie z wyrzutem, podczas gdy kręcę się z upodobaniem po kuchni przygotowując wielki, pachnący, dyniowo-pomarańczowy jagielnik.

Blogi znajomych i nieznajomych pozostają nieczytane, ale za to ile nowej muzyki odkryłam. Wspaniałej, takiej, że jeżą się włoski na rękach.

To nic, że te zdjęcia, które od miesiąca mam dodać na instagram, nadal czekają na obrobienie. Wyglądam przez okno i oddycham. Pachnie jesienią.

Slow life tak dramatycznie czasem nie pasuje do samej idei bycia online.

Też tak masz, że od czasu do czasu musisz zniknąć z internetu? Bo żyłka ci pęknie, jeśli choć chwilę dłużej będziesz wystawiony na widok publiczny? Bo w tej chwili nie masz wcale ochoty, żeby świat o tobie usłyszał i chcesz dołączyć do wszystkich innych zwykłych ludzi, do których się przecież zaliczasz, i zadbać o swoją prywatność, zatopić się w swojej prywatności i nikogo poza najbliższymi do niej nie wpuszczać?

Jak ci wszyscy celebryci to robią, że tak ciągle są w tych mediach i jeszcze nie oszaleli?

A, oszaleli przecież. No, mogę w to uwierzyć.

Dobra. Dopijam kawę i wracam. Życie już tu mnie dźga za pośrednictwem osób i zdarzeń, żebym się ruszyła. Ruszam się. Już. Jeszcze tylko chwileczkę :)

Previous Odnaleźć siebie na drugim końcu świata. Jak Indie zmieniają życie
Next Jak cieszyć się jedzeniem i nie przytyć? BZDiETY, czyli czego nie powie ci dietetyk

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *