Nasze piękne morze jesienią


W przerwie w naszych podróżach, korzystając z tego, że i tak trafiliśmy na Pomorze, postanowiliśmy zrobić sobie wypadzik na wybrzeże i dowiedzieć się, co słychać na plaży po sezonie.
Słychać było przede wszystkim szum wiatru – już taki jesienno-zimowy, silny i porywisty.
Widać było mgłę – gęste kłęby snujące się zaraz nad ziemią niczym siwy dym.
A gdy do tego wyszło słońce, całość wyglądała jak bajkowa kraina w mlecznym, rozproszonym świetle.

Nadmorskie miejscowości powoli pustoszeją. Karwia już wymarła. Wszystko zabite dechami. Na karwieńskiej plaży napotkaliśmy pojedyncze, zabłąkane osoby i widoki postapokaliptyczne.IMG_1972-4Jastrzębia góra jeszcze się trzyma. Jest parę otwartych sklepów, choć nie we wszystkich właścicielom opłacało się odpalać lodówkę; całkiem sporo czynnych knajp i nawet jakieś automaty do gier, na których pyknęliśmy sobie rundkę Tekkena. Jakby kto pytał, mordobicia to jedyny gatunek gier zręcznościowych, który jest dla mnie do zniesienia. Byłam swego czasu wielką fanką Mortal Kombat.IMG_1956-2Plaża w Jastrzębiej była zjawiskowa. Co prawda trzeba było tam zejsć na nielegalu, bo zdemontowali schody, ale korzystało z tej opcji całkiem sporo osób. Pięknie tam było. Słonecznie, jesiennie, malowniczo. Niektórzy nawet rozstawili sobie parawaniki i namiociki, choć zamiast opalania praktykowali raczej lenistwo w śpiworach. IMG_1950-2Następnego dnia pojechaliśmy jeszcze do Sopotu. Sopot nie zasypia na zimę, więc było tam najwięcej ludzi. Trzeba przyznać, że to naprawdę ładny kurorcik, taki na bogato. Do tego stopnia, że nie mieliśmy gdzie zjeść zwyczajnej, plebejskiej pizzy, na którą mieliśmy dziką ochotę, i trochę się naszukaliśmy, zanim znaleźliśmy Da Grasso w jakiejś bocznej uliczce. Tak to wokół widzieliśmy same urocze restauracyjki z białymi stoliczkami i smażalenki w marynarskim stylu. W sumie to przynajmniej daje gwarancję dobrej jakości szamy, bo w tym przybytku lansu inna by się nie utrzymała. Zjedliśmy na Monciaku ostatnie gofry w tym sezonie. Były przepyszne, z idealną bitą śmietaną, która zaspokoiła me wybredne gusta.IMG_1974Na molo nie weszliśmy z powodu węża w kieszeni, bo 7,50 zł za możliwość podreptania w te i we w te przy temperaturach rzędu 15 stopni, przy naprawdę dużym wietrze i chmurach zasłaniających praktycznie cały zachód słońca, to jednak ciut za dużo. Wszystko, co potrzebne, zobaczyliśmy z zewnątrz.IMG_1996Zdaje się, że były to ostatnie dni, kiedy warto było turystycznie pojechać nad morze. Teraz to już tylko stalowe fale, świszczący wiatr i ulice, na których straszy. Ale jeżeli ktoś lubi takie puchy – to warto. Ja pewnie jeszcze zimą złożę tam wizytę, może w końcu uda mi się zobaczyć śnieg na plaży.

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *