Moje zimowe tu i teraz


Cykl “Tu i teraz” narodził się parę miesięcy temu zainspirowany blogiem Worqshop. Jest po to, żebym poza moimi przemyśleniami, doświadczeniami i wiedzą, którą ciągle zdobywam, mogła podzielić się z Wami też moim prywatnym światem. Uchylam więc drzwiczki do mojej krainy czarów i pytam… czy pójdziesz ze mną?

Jakie jest moje zimowe tu i teraz?

Przede wszystkim jest zimowe, czyli wiecznie zaspane, ziewające, rozleniwione, cieplutkie i miziaste. Takie, żeby się schować z nim pod kołdrą i sobie tak leżeć i przez cały dzień nic nie robić, tylko się przytulać. O, tak!

Moja zima nie należy do najbardziej intensywnych pór roku, ale jest świetna, żeby nabrać sił, dobrze się najeść i przygotować do nowego startu. Spokojnie i bez spiny pozakańczać to, co ma zostać zakończone, i zrobić miejsce na to, co chce nadejść. I za to ją lubię :)

 
#CZUJĘ SIĘ spokojna i zaciekawiona, cóż to jeszcze świat ma dla mnie w zanadrzu. Zaufanie, że wszystko jest tak, jak ma być i że właściwe rzeczy wydarzają się, kiedy są na to gotowe, wymaga w pewnym momencie postawienia wszystkiego na jedną kartę i zrobienia na oślep kroku w przód, ale kiedy okazuje się, że to się jednak sprawdza, że intuicja jest jednak naprawdę spoko doradcą, wszechświat zupełnie dobrze prowadzi i nie ma się czego bać, to przychodzi nieziemska ulga. Polecam ;)

#JESTEM WDZIĘCZNA ZA ludzi, którzy pojawiają się w moim życiu po to, by wskazać kierunek, nauczyć mnie tego i owego, zaprosić na szaloną przygodę, a czasem przytulić, wziąć za rękę i poprowadzić w dalszą drogę. Choć w trakcie oglądania serialu zwanego naszym życiem nigdy nie wiemy, czy nowa postać zagości w scenariuszu na dłużej, czy też jej rola będzie krótka i spektakularna, a może tylko przemknie na dalszym planie subtelnie zmieniając coś w tle, to jedno jest pewne – nikt nie pojawia się w tym scenariuszu bez powodu i każdy zostawia po sobie ważny, cenny ślad. I ja za to bardzo dziękuję. Bardzo!

 
#UCZĘ SIĘ moich emocji, również tych ciemniejszych. Skąd się biorą? Co pokazują? Jakie w ogóle są? O ile każdy w zasadzie wie, co sprawia mu radość, to już zaskakująco trudna może być odpowiedź na pytanie, co sprawia, że czujemy złość? Frustrację? Rozczarowanie? I dlaczego? Co się za tym kryje? A co z najbardziej wypieraną emocją, czyli wstydem? Wstyd nawet się przyznać, że go czujemy. A przecież emocje zawsze biorą się ze środka, mają jakąś przyczynę. Próbuję to wszystko przeniknąć i zrozumieć samą siebie. Jest dobrze, bo widzę, że coś się zmienia i we mnie, i wokół mnie, a to najlepsza motywacja, żeby stawiać czoło wielu bądź co bądź nie najłatwiejszym chwilom.

#CIESZĘ SIĘ, że mogę pobyć sama. Na początku samotność jest czymś nowym i niepokojącym, a spotkania z nią bywają bolesne, ale przychodzi taki dzień, kiedy do cichego, pustego domu wracasz po raz pierwszy jak do bezpiecznej przystani, przytulnej, spokojnej i tylko twojej, i zamiast opuszczenia czujesz ulgę i radość z bycia w swoim własnym towarzystwie. Wszystko jest po coś, wszystko ma dwie strony – żeby naprawdę być z kimś, przy kimś i dla kogoś, najpierw trzeba umieć naprawdę być samemu i dla siebie…

 
#SŁUCHAM tego, co mówią inni ludzie. Pewnie, że to ważne, żeby odkryć i wyrazić swój własny głos, ale równie ważne jest, żeby posłuchać tego, z czym przychodzą do nas inni. Każde spotkanie niesie w sobie jakąś wiadomość. W każdym człowieku można się przejrzeć. Zachodzi jakaś wymiana – myśli, energii, emocji. No i przy okazji można usłyszeć bardzo ciekawe historie. I przekonać się, że mimo wielu fascynujących różnic, wszyscy jesteśmy do siebie bardziej podobni, niż się wydaje.

#CZYTAM Tarota. To moje magiczne narzędzie do zaglądania pod podszewkę materialnej rzeczywistości. Przyszło już jakiś czas temu i idealnie wpasowało się w mój sposób widzenia świata. Nic się nie odzywałam, ale jest moc. Intuicja to potężna siła. Czy jest na sali ktoś, komu ten temat również nie jest obcy?

 
#CHCIAŁABYM mieć własne djembe. Myśl ta pojawiła się pewnego dnia i od tej pory powolutku sobie dojrzewa. Gram na bębnach w mojej ukochanej szkole, aż siniaki się robią, i jest git ;) ale w pewnym momencie chce się iść dalej, pobawić się samemu, popuścić wodzy fantazji, pomęczyć trochę sąsiadów… (jak to dobrze, że u mnie są takie grube ściany). No, to co? Oficjalnie zamawiam swoje djembe u wszechświata :) A co z tego wyniknie, zobaczymy dalej.

#PRACUJĘ NAD
zmianami na blogu. To już pora, żeby ruszyć z miejsca. Czuję, że ten rok przyniesie na tym polu dużo nowego. Uświadomiłam sobie, że już wystarczająco długo wstrzymuję się z tym, żeby uczynić świetlane i enigmatyczne “kiedyś” zupełnie namacalnym “teraz” i taka gotowość we mnie narasta, taka wiosenna chęć rozkwitnięcia… (czytaj: taka potrzeba wywleczenia się w końcu z mojego wygodnego barłogu i zabrania do roboty). Trzymajcie mnie, albo trzymajcie się czegoś.

 
#OGLĄDAM, co dodajecie na Instagramie, i sama też nie próżnuję. Miałam nieco przerwy w publikowaniu tam czegokolwiek i chyba w międzyczasie wyklarowała mi się wizja, jak chcę, żeby ten kanał wyglądał. Do tego mam nadzieję, że macie najnowszą wersję aplikacji, bo zaczęłam dodawać Instagram Stories, i to w formie filmików. W ten subtelny sposób próbuję się przełamać do publicznego występowania przed kamerą, bo gdzieś tam w środku kiełkuje myśl o… a zresztą, co będę wszystko zdradzać. Nie będzie o czym pisać w #tuiteraz za trzy miesiące :)

#CZEKAM NA wiosnę. Wiem, że wszystko ma swój czas, ale nie będę owijać w bawełnę. Końcówka zimy jest najtrudniejsza. I choć są dni, że jest naprawdę pięknie, i właśnie teraz, w tym nieubłaganym mrozie, tak często chodzę i zachwycam się iskrzącym w słońcu śniegiem, skrzypiącym pod butami, to tęsknię już trochę do tego pięknego momentu, kiedy – wiesz, jak to jest – pierwszy raz w roku wychodzisz i w powietrzu czujesz, że coś się zaczęło, że przyroda budzi się, a Ty razem z nią. Czekasz też?

Kolejny raz zapraszam Cię do zabawy.


Wybierz jedno lub kilka z powyższych słów-kluczy i napisz w komentarzach rozwinięcie. Jak to wygląda u Ciebie? Za co jesteś wdzięczny? Co oglądasz? Co Cię cieszy? Jestem ciekawa, co u Ciebie słychać :)

Jeśli też masz bloga i prowadzisz ten cykl, to nie wahaj się wkleić mi w komentarzach linku do swojego wpisu, chętnie poczytam.

PS. Śledzisz mnie już na Instagramie? Czeka tam na Ciebie więcej zdjęć :)

Poprzednie teksty z cyklu #tuiteraz:
Jesień 2016

Previous Trzy dobre życzenia, które zmieniają życie na lepsze
Next Konwent Wiedzy Alternatywnej - dwa dni z kosmitami