Moje podsumowanie 2014 roku


Warto zrobić sobie takie podsumowanie. Ale nie takie zwykłe, w którym ubolewasz nad tym, że znów ci się nie udało zmienić pracy ani schudnąć i życie jest do dupy. Wypisz sobie jak najwięcej dobrych wiadomości, osiągnięć, miłych niespodzianek, powodów do radości. Przypomnij ich sobie przynajmniej dziesięć. Zobaczysz, jak to dobrze robi na samopoczucie!

U mnie wygląda to tak:

  1. Zaczęłam znów pisać bloga!! To jedno z najważniejszych wydarzeń nie tylko roku, coś o czym od dawna marzyłam. Blog dodał mi skrzydeł. To, że tworzę coś swojego, od serca, a Wy to czytacie, komentujecie, coś myślicie sobie o tym, to po prostu niesamowite. Dzięki temu blogowi moje życie zyskało zupełnie nowy wymiar.
  2. Napisałam dwa opowiadania i nie zamierzam na tym poprzestać. Pisanie było przez długi czas moim ulubionym hobby, jednym z tych, z których rezygnuje się wraz z końcem dzieciństwa, bo wydaje się, że dorosłość tego wymaga; bardzo się cieszę, że wróciłam do niego.
  3. Zaczęłam po trzech latach przerwy ponownie robić zdjęcia! Najpierw pożyczyłam aparat od bratowej, ale później po prostu musiałam mieć swój. Przypomniałam sobie, jak bardzo to lubię.
  4. Zdążyłam już nawet dokupić portretowy obiektyw do tego aparatu i zbieram na kolejny. Z tym obiektywem aparat dostał niesłychanego kopa i jeszcze bardziej go uwielbiam.
  5. Powróciłam też do grania na gitarze, czego nie robiłam od czasów harcerskich w podstawówce. Wirtuozem może nie zostanę, ale fun jest nie z tej ziemi. Śpiewać też się odważyłam, choć nie mam zbyt mocnego głosu; ale kiedy nikt poza mną nie słyszy, to nie ma znaczenia.
  6. Udało mi się ostatecznie pożegnać nawyk częstego picia alkoholu i jestem z tego maksymalnie zadowolona, choć nie wpłynęło to najlepiej na moje życie towarzyskie.
  7. Po latach intensywnego przebywania z ludźmi nauczyłam się czerpać przyjemność z samotności i własnego towarzystwa. Bardzo to lubiłam w dzieciństwie, a później jakoś się to zatarło; obecnie jest to jeden z moich ulubionych sposobów spędzania czasu.
  8. Nauczyłam się codziennie robić jogę w domu i widzę efekty w ciele i w głowie. Zaczęło się w lutym od kilku powitań słońca dziennie, a z czasem, kiedy przestały mi wystarczać, jakoś samoistnie pododawały mi się do tego dłuższe sekwencje. Obecnie moja dzienna joga zajmuje średnio 40 minut.
  9. Przeczytałam całą masę dobrych książek na temat rozwoju i życiowej równowagi, ale też wiele inspirujących powieści, i zostałam częstym gościem miejskich bibliotek.
  10. Tylko jeden raz w tym roku jedliśmy cokolwiek w fastfoodzie! (Może o raz za dużo… ale co tam. Było warto.)
  11. W temacie żywienia to właśnie w tym roku dokonały się najważniejsze zmiany, z ograniczeniem mięsa i wzmożonym zainteresowaniem zdrowotnymi właściwościami kuchni wege na czele. Powoli staję się żywieniowym freakiem, ale w parze z tym idzie poprawa samopoczucia, więc nie mogę narzekać.
  12. Podjęliśmy z Wojną bardzo ważną i zmieniającą życie decyzję, którą muszę utrzymać w tajemnicy. Właściwie to podjęliśmy dwie decyzje, obie dotyczące przyszłości i realizacji naszych najśmielszych marzeń.
  13. Wytrzymaliśmy ze sobą kolejny rok i jesteśmy teraz dużo sobie bliżsi i bardziej zaprzyjaźnieni ze sobą, niż rok temu. (Do tego przekonałam Wojnę, by wyhodował sobie brodę, co okazało się trafionym pomysłem!)
  14. Zorganizowaliśmy łącznie dokładnie 40 szkoleń i konferencji w całej Polsce. Zdaje się, że był to też najlepszy finansowo rok, odkąd się tym zajmujemy.
  15. Przez cały rok wynajmowaliśmy biuro w centrum miasta i naprawdę poczułam wielką różnicę między pracą w biurze a pracą w domu, jeszcze do tego w kawalerce.
  16. Byłam pierwszy raz w życiu we Wrocławiu, Lublinie i Białymstoku.
  17. Weekend w Berlinie! Niezapomniane przeżycia, pokochałam to surowe miasto i chcę tam wrócić!
  18. Lato obfitowało w wyjazdy, poza naszym nadmorskim urlopem spędziliśmy też z przyjaciółmi świetne grillowe weekendy w ośrodkach z domkami letniskowymi w Bronisławowie i na Wawrzkowiźnie.
  19. Udało nam się zrobić generalny remont kuchni i łazienki. Na dodatek trwał łącznie z meblowaniem jedyne dwa miesiące i zmieścił się w założonym budżecie. To chyba cud. Do tej pory remont kojarzył mi się z kosmiczną traumą, a ten, choć też nieźle wyprowadził mnie z równowagi, nawet miło wspominam.
  20. Dzięki remontowi zyskaliśmy w naszym mikro domku dodatkowe pomieszczenie, jakim jest kuchnia. Dawniej nieustawna i niewygodna, choć duża, obecnie jest miejscem, gdzie toczy się życie – przy dużym stole jemy posiłki, pijemy wino, siedzimy i dyskutujemy, a nawet zmienia się on czasem w kącik komputerowy lub czytelniczy.

Nie do wiary, jak wiele się zmieniło! Jestem zachwycona. Ten rok uświadomił mi, że realnie możemy zmienić w naszym życiu totalnie wszystko, zaczynając od samego siebie. Czuję się szczęśliwa i wolna.

Pewnie, że są też rzeczy, które mi się nie podobały. Ale czy wypisywanie ich i męczenie się nimi nie jest pożywką dla wewnętrznego krytyka? Wolę popracować nad poprawą w przyszłym roku za pomocą mądrych postanowień noworocznych.

A jak wyglądałaby Twoja lista?

1 Comment

  1. Avatar
    Natalia Pałczyńska
    December 29, 2014
    Reply

    Dla mnie ten rok był bardzo męczący, ale przyniósł też sporo dobrego. Na swoim blogu również zrobiłam podsumowanie: http://natalihelfire.blogspot.com/2014/12/podsumowanie-roku.html
    Pozdrawiam i życzę szczęśliwego nowego roku :D

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *