Miłość absolutna – lepsza niż prezent na Walentynki


miłość absolutna
Pankaj Kaushal

Zauważyliście, że nasza cywilizacja odebrała nam miłość?

Jak to odebrała? O co chodzi? Patrząc na ilości czasu i pieniędzy, przeznaczanych w okresie okołowalentynkowym na podkreślanie uczuć i cementowanie związków, można by pomyśleć, że miłość obecnie ma się świetnie. Lepiej niż kiedykolwiek.

Ale wiecie, co kryje się w wielu związkach pod słowami “kocham cię”?

Lęk przed odrzuceniem i samotnością.

Potrzeba posiadania i kontroli.

Chęć dowartościowania się poprzez inną osobę.

Oczekiwanie, aby ktoś nam coś zapewnił, wypełnił jakąś pustkę.

Chęć bycia komuś potrzebnym, nadania sensu naszemu bezsensownemu życiu.

Też znasz takie związki, prawda?

To nie miłość. To handel wymienny.

Będę z tobą, a w zamian chcę czegoś od ciebie. Twojej uwagi, twojego ciała, twojej duszy, twojego życia. Jeśli mi tego nie dasz, to będziesz złym mężem, złą żoną. Szantaż emocjonalny. Anoreksja duchowa.

Skąd się bierze takie biznesowe podejście? Może z jakiejś dawnej niezaspokojonej potrzeby, emocjonalnej dziury, którą próbujemy zapchać drugim człowiekiem? Jest to czysty egocentryzm, ale ubrany we wzniosłe, górnolotne i romantyczne szaty. Niebezpieczny dla obu stron.

Trochę to słabe według mnie. Ale to nic. Przecież można to ładnie opakować i pójdzie za każdy hajs. Aplikacje randkowe, serwisy matrymonialne, tysiąc i jeden sposobów na romantyczne oświadczyny, pierdyliard ciekawych pomysłów na walentynki, walentynkowe premiery kinowe, jedwabne gacie w serca, piżama z zakochanym kundlem, czekoladki w kształcie serduszek z wygrawerowanym imieniem oblubienicy, prezenty małe i duże, i za sto złotych i za dziesięć też.

Komuś się nie podoba? Zawsze można nie kupować. Jedni inwestują w miłość, a drudzy w pizzę, ta druga taniej wychodzi i też jest smaczna. I nic od nas nie chce.

Czasem na naszej drodze staje osoba, z którą poza zakochaniem można się też zaprzyjaźnić, a to całkiem dobra opcja. Jak dobrze pójdzie, będzie można coś wspólnie zbudować.

I myślimy sobie “Kurna olek, ja to mam szczęście”.

Szczęście, bo nikt nas nie okradł, nie oszukał, nie odessał z nas całej energii życiowej, nie utopił nas ani nie przygniótł, nie udusił, nie wyśmiał, nie wyrzucił na dwór w mróz. A to wszystko przez miłość. Tę, co to podobno tak uskrzydla.

Obserwujemy z bezpiecznej odległości, jak ludzie pakują się w związki, które wpędzają ich do grobu, jak wysyłają w przestrzeń sygnały z błaganiem o pomoc, jak boją się i odtrącają kogoś, kto podchodzi do nich z otwartym sercem i ma uczciwe zamiary, bo sami nie potrafią tego serca przed kimś otworzyć. A to wszystko w świecie, w którym codziennie sprzedaje się tony miłości w każdym spożywczaku, do każdej puszki coca coli miłość gratis.

Nie macie wrażenia, że wszystko to jest jakieś nie takie? Że nie miało tak być?

A co, jeśli szukamy wszyscy w niewłaściwym miejscu?

Czy nasza konsumpcyjna kultura przypadkiem nie sprawiła, że miłość też próbujemy konsumować? I to stąd bierze się ten deficyt i ta walka?

Czy nie daliśmy sobie wmówić, że miłości jest mało, jest o nią trudno i trzeba z nią strasznie kombinować?

Weźmy na przykład wodę. Woda na Ziemi jest za darmo, ale jeśli będziesz szukał darmowej wody po sklepach, to oczywiście w najlepszym razie przegoni cię ochrona. Żeby napić się do pełna wody za friko, trzeba znaleźć źródło. Tam będzie tyle wody, ile tylko chcesz. Czasem może to zająć kupę czasu, ale to dlatego, że tak daleko odszedłeś. Jak już tam dotrzesz, to będzie blisko.

Z miłością też tak jest. Trzeba poszukać źródła. Wtedy nigdy się nie skończy!

A źródło jest – tak jak źródło wszystkiego, co dobre, całej witalności i radości życiowej – wewnątrz nas :)

Taka miłość, płynąca prosto ze źródła, nie da się wydrenować, wyżłopać do ostatniej kropli i wyrzucić na śmietnik. To dlatego, że wypełnia najpierw ciebie, a potem dopiero tryska na zewnątrz. A jeśli kochasz siebie, to nie dasz sobie zrobić krzywdy.

Taka miłość nie wiąże się ze strachem, bo nie wiąże się z oczekiwaniami. W końcu jest jej pod dostatkiem, więc można ją dawać i niczego w zamian nie chcieć. Tak po prostu. W końcu ile nie odejmiesz od nieskończoności – pozostaje nieskończoność!

Taka miłość, ponieważ jest nieograniczona, nie musi wiązać się tylko z jedną, konkretną osobą. Można nią obdarować cały świat. Czasem jest jej tyle, że aż chce się płakać. To powrót do domu, największe poczucie bezpieczeństwa. To najpiękniejsze uczucie na świecie. To dotknięcie czegoś uświęconego – przebłysk jasnego i wyraźnego sensu w tym świecie, który, wydawałoby się, pogardza głębszą filozofią.

W czasach odmierzanych wskazówką elektronicznego zegarka, przeliczanych na dochody i przekuwanych w sukcesy, wszystko to brzmi tak absurdalnie, jakbym pisała o podróży dookoła świata w karocy z dyni. A jednak każdy z nas nosi w sobie ogromny ładunek miłości. Wystarczy do niego dotrzeć :)

Miłość absolutna.

Masz dla niej miejsce w swoim życiu? Ona jest jak światełko, które raz zapalone, nigdy nie zgaśnie.

Przychodzi do nas w postaci uśmiechu, płynącego prosto z serca. W postaci szczerego spojrzenia, spontanicznego dotyku, ciepłych słów pozbawionych asekuracyjnego sarkazmu.

W postaci zgody na wszystko, co się może zdarzyć, pogodzenia się ze światem i z samym sobą, ze swoimi niedoskonałościami i mroczną przeszłością.

W postaci pozwolenia sobie na cieszenie się życiem, nieskrępowanego tańca, głośnego śmiechu, artystycznej ekspresji.

Spontanicznej chwili zachwytu przyrodą, która jest wprost przepełniona tą najbardziej pierwotną siłą, z której wszyscy jesteśmy zrobieni.

Sympatii i współodczuwania wobec innych ludzi, zwierząt i wszystkich żywych istot.

Poczucia wspólnoty, pierwotnej jedności.

Poczucia, że w końcu wszystko jest WŁAŚNIE TAKIE, JAK BYĆ POWINNO.

I co z tego, że świat nie zrozumie? Pamiętaj, nie żyjemy w tej krainie obfitości po to, żeby głodować!

miłość absolutna
Patrick

By Wasze serca były pełne miłości!

Wszystkiego najwspanialszego, kochani.

14 Comments

  1. Avatar
    February 12, 2016
    Reply

    Pięknie ubrane w słowa ;)

    Wszystkiego najlepszego! ;)

  2. Avatar
    Lekko powaznie blog
    February 12, 2016
    Reply

    orany…jakieś straszne cierpienie z tego posta bije…

    • Avatar
      February 12, 2016
      Reply

      Na to bym nie wpadła. Dzięki za, hm… podzielenie się opinią.

      • Avatar
        February 12, 2016
        Reply

        Jednak nie każdy zdaje sobie sprawę z tego czym źródło jest a tym samym całe sedno treści umknęło czytelnikowi. :) też nie wpadłam na to że cierpienie bije z tego artykułu. Pozdrawiam

  3. Avatar
    February 12, 2016
    Reply

    Co tu dużo pisać? Prawdziwe i już :)

  4. Żyjemy teraz w społeczeństwie nastawionym na konsumpcję i teraz wszystko podlega komercjalizacji. Nawet miłość.

    • Avatar
      February 12, 2016
      Reply

      Uświadomienie sobie tego to już połowa drogi do zmiany, choćby tylko na własnym podwórku :)

    • Avatar
      February 16, 2016
      Reply

      szczera prawda, chociaż okrutna bardzo.

  5. Avatar
    February 12, 2016
    Reply

    Wszystkiego najwspanialszego Kochana! Masz rację…kiedyś szukałam miłości na siłę, chciałam kombinować, uganiać się za nią. Kiedy odpuściłam, przestałam się spinać i udawać – stało się coś najwspanialszego w moim życiu – kocham i jestem kochana. Bez kalkulacji, bez wyrachowania….ja po prostu kocham. Dziękuję za ten tekst, wzruszyłam się:*

  6. Avatar
    February 16, 2016
    Reply

    Po raz kolejny podbiłaś moje serce. Uwielbiam Twój blog za tę energię:)

  7. Avatar
    February 17, 2016
    Reply

    Bardzo trafne przemyślenia! Dla mnie często ta miłość jest taką właśnie zapchaj dziurą za pomocą której ludzie aprobują łatać jakieś swoje kompleksy. Totalnie tego nie rozumiem. A taka bezwarunkowo i “po prostu” to jest niestety ewenement w dzisiejszych czasach. Ale najgorsze jest że sami nakręcamy pogoń za tym uczuciem- nawet kosztem samych siebie..Ja skazana jestem raczej na bycie singlem- ale nie jest mi z tym źle, chyba..;)

  8. Avatar
    February 29, 2016
    Reply

    Bardzo ważne słowa, bardzo mądre, szkoda, że tak rzadko uświadamiane. Dla mnie miłość absolutna to największe dobro. Nie tylko na linii on ona, ale również do dzieci – miłość bezwarunkowa, spokojna, dojrzała…

  9. Avatar
    Monika Grobelna
    April 29, 2016
    Reply

    Cudowny tekst. Ostatnio doświadczam tego zachwytu. I naprawdę nawet mój śmiech się zmienił, jakby wydobywał się prosto z serca. I to poczucie, że w końcu wszystko jest WŁAŚNIE TAKIE, JAK BYĆ POWINNO.
    dziękuję!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *