Miesięcznik #9: Witaj, październiku!


Serwus, ta historia jest bardzo krótka! Są w niej kobiety, jest i wódka, jak to śpiewało Wzgórze YaPa3 w ubiegłym wieku. No, u mnie wódki nie ma, a kobieta jest tylko jedna i jestem nią ja. Ale historia rzeczywiście jest krótka. Chodzi o to, że te podsumowania, w których za każdym razem rozwodzę się nad kolejnym mijającym miesiącem, stały się już nudne nawet dla mnie.

Od tej pory moje “miesięczniki” będą zawierały przegląd ciekawych tekstów blogowych, garść fotek z mojego instagramu dla tych, którzy nie śledzą go na telefonie, i… Wasze linki. W komentarzach śmiało linkujcie do czego tylko chcecie, byleby było to coś z tego miesiąca. Mogą to być na przykład Wasze najlepsze wpisy z tego miesiąca, Wasze konta na instagramie i fanpage na fejsie, inne teksty i treści które chcielibyście polecić, wszystko, w co można kliknąć i przeczytać lub obejrzeć coś ciekawego. Zamieszczając link opisz go w kilku słowach.

Jestem pewna, że każdy z Was ma coś, czym chciałby się podzielić z innymi – zapraszam, bo inaczej całe te miesięczniki są takie jednostronne – ja opowiadam co u mnie, ale w odpowiedzi mogę usłyszeć tylko “aha, fajnie, eheś” i nie za bardzo jest tu o czym gadać.
Znacznie ciekawiej będzie dowiedzieć się, co u Was, i trochę się pointegrować :)

Pozwolę sobie zacząć, tak na zachętę.

W tym miesiącu szczególnie polecam Wam trzy moje teksty:

Płaski brzuch jest bez sensu! Nasze brzuchy wcale nie muszą być idealne, a za miłość i dobre traktowanie bez względu na kształt i gabaryty odwdzięczają się nam zdrowiem i płodnością.

Czy to ten jedyny? Moja opowieść o poszukiwaniu wielkiej miłości i niezbitej pewności, która może zwieść na manowce.

Być wdzięcznym mimo wszystko, czyli jak docenić swoje życie? Czy można być wdzięcznym życiu nie tylko za to, co dobre i upragnione, ale też za to, co złe, niechciane, wyciskające łzy lub szare, nudne i zwyczajne?

A oto co polecam u innych:

Właściwie nie wiem, czemu do tej pory byłam taka samolubna i dzieliłam się z Wami tylko swoimi linkami, skoro przecież internet jest pełen ciekawych treści. Czytam sporo fajnych blogów i od tej pory będę Wam podrzucać dobre teksty, które na nich znajdę.

Woman at Window zamieściła świetny przepis na zdrowe ciasteczka owsiane! Ja zmodyfikowałam nieco przepis pod to, co miałam w domu – zamiast masła z fistaszków dałam łychę nierafinowanego oleju kokosowego, a jajko zupełnie pominęłam. Dosypałam sporo cynamonu i imbiru. Wyszły mi po prostu kosmiczne, korzenne ciastka o idealnej konsystencji. Jeśli chodzi o smak, to z trudem udało mi się ich spróbować, bo prawie wszystkie zniknęły natychmiast w paszczęce mojego samca, ale w końcu spróbowałam i zaręczam – rewelacja. Do tego są wegańskie, bezglutenowe i… marchewkowe. Przeczuwam hit jesienno-zimowy.

Pierwszy Krasnal Blogosfery pokusił się o ciekawą refleksję na temat rozwoju osobistego i duchowego. Choć rozwijać się można tak naprawdę na milion sposobów, to rzeczywiście coś jest trochę nie tak z tym wielkim hajpem akurat na rozwój osobisty i sama mam zamiar niebawem się na ten temat wypowiedzieć.

Jako trzeci pragnę Wam polecić bardzo celny tekst o odwadze i pewności siebie na blogu Kim Jestem, którym w całości jestem po prostu oczarowana. Bez lansu i przerostu formy nad treścią, bardzo prosto i konkretnie podane życiowe mądrości, i to z gatunku tych, które jeszcze nie były międlone milion razy na wszystkich rozwojowych blogach. Polecam zajrzeć w archiwum!

Słoneczny instagram.

plenerKrajobrazy. Trochę podróżowałam w związku z pracą, o czym pisałam tutaj. Bieszczady, Mazury, a także łąka w łódzkim ogrodzie botanicznym, gdzie rozłożyliśmy się na jedno z ostatnich tegorocznych popołudni na kocyku z książką. Obawiam się, że więcej to już nie przejdzie – trzeba poczekać do wiosny!

selfieMoje selfie. Wynika z nich jednoznacznie, że ufarbowałam sobie włosy na różowo! Okazało się, że jest to zupełnie proste i bezproblemowe, nie wymaga wizyty u fryzjera ani machania pędzlem z farbą, a jedyny warunek to że trzeba mieć wcześniej włosy minimum średni blond, żeby było coś widoczne. Jeśli chcesz takie mieć, odezwij się, nie prowadzę co prawda bloga fryzjerskiego ale powiem Ci jak to zrobiłam :)

naturaNatura jest wspaniała – nic dodać nic ująć. To głównie migawki z różnych wrześniowych spacerów. Śliwki prosto z krzaka, zrywane na wsi. Coś cudownego. No i mój ulubiony rodzaj robaczka!

jesciuJedzenie: po lewej świetna jaglana zapiekanka, przepisem dzieliłam się na fejsie, a po prawej równie pyszna sałatka z brokułów, do której potrzebujesz tylko ugotowanego na parze brokuła, pokrojonej w kostkę fety, jogurtu z wciśniętym ząbkiem czosnku (lub dwoma jeśli jesteś miłośnikiem czosnku jak ja) i uprażonych płatków migdałów. Smacznego!

Jak pewnie zauważyliście, ostatnio coraz więcej zdjęć na moim insta jest robionych lustrzanką. Zupełnie nie wiem, dlaczego mam nie korzystać z tego cudu techniki tylko dlatego, że jest wielki, ciężki i wszędzie trzeba targać ze sobą dodatkowy plecak :) Czy może zdjęcia na Insta powinny z założenia pochodzić z telefonu, jak myślicie? Bo moim zdaniem powinny być po prostu dobre i tyle.

Zapraszam też na słoneczny fanpage. Lubisz mojego bloga? Polub fanpage, a będziesz zawsze dostawać świeżutkie info o nowych tekstach i tym co mi w duszy gra.

Czekam na Wasze wieści i życzę słonecznego, złotego października pełnego jesiennych barw, spokoju, zdrowia, czasu dla siebie i ciepłej herbaty :)

5 Comments

  1. Avatar
    October 4, 2015
    Reply

    Koniecznie muszę wypróbować Twoją modyfikację! Chyba zabiorę się za to już teraz :) Jaglana zapiekanka także brzmi bardzo kusząco! Poza tym naprawdę podoba mi się Twój kolor na włosach!

  2. Dobry ten tekst o pewności siebie – kurcze, ile ja takich osób spotykam/spotykałam w życiu… I najlepsze, że kiedyś rzeczywiście ich podziwiałam czy nawet zazdrościłam, że mogą się wszędzie odnaleźć, wszędzie sprzedać, że łatwo nawiązują kontakty.
    A dziś, patrząc na takie jednostki zastanawiam się raczej: czego ci, krzykaczu, w życiu brakuje?

  3. Avatar
    October 5, 2015
    Reply

    Widzę siebie i to jeszcze z pełną tytulaturą, jak fajnie, dziękuję!

    I jeszcze dzięki za polecenie Kim jestem, nie znałam tego bloga. Twój IG jest oczywiście cudowny. Ale tak zapytam, jak obserwujesz lustrzankowe lajki? Bo moi obserwatorzy często mają spaczony gust i rzucają się najbardziej na brzydkie selfie z telefonu.

    Przypomniałaś mi, że ja mam do podsumowania całe 3 miesiące wakacji. Oj, trochę tych przemyśleń mam, trza by w końcu do nich zasiąść. Aż sobie obiecałam, że w nagrodę będę też mogła opublikować najprawdziwszą „chciejlistę”, czyli tak zwane „mamo kup” <|:^)

    • Avatar
      October 6, 2015
      Reply

      Z tymi lajkami to chyba zależy od tego co jest na zdjęciu, a nie od jakości. Właśnie selfie zawsze zbiera najwięcej lajków, nawet robione kaloryferem, a na drugim miejscu jedzenie :D

      • Avatar
        October 6, 2015
        Reply

        O właśnie! Ja muszę więcej jeść!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *