Miesięcznik #8: Mój słoneczny sierpień


Powiem Wam szczerze, nie chce mi się robić tych comiesięcznych podsumowań. Mam tyle tematów do opisania na blogu, że szkoda mi czasu na jakieś rutynowe sprawozdania. Myślę nad jakąś zmianą formy. Najlepiej taką, żebyśmy wszyscy na tym skorzystali – i ja, i Wy. W końcu moje Miesięczniki mają z założenia służyć temu, byśmy lepiej się wzajemnie poznali.

W tym miesiącu zapraszam, byście powrzucali w komentarzach linki do swoich profili na Instagramie. Bardzo lubię tę aplikację i chętnie zaobserwuję jakieś nowe ciekawe profile. Myślę, że może się to też przydać innym poszukującym fajnych Instagramowiczów do obserwowania.

Napiszcie też, co Wam się najbardziej podobało w sierpniu :) Zróbmy spis samych fajnych, słonecznych wspomnień.

Pierwsza połowa sierpnia upłynęła mi na urlopowaniu, o czym nie omieszkałam Was informować na bieżąco przez facebooka. Nie było mnie za to na blogu. Tęskniłam. Ale choć miałam ze sobą na wszelki wypadek kompa, to jakoś go ani razu przez ten czas nie włączyłam. Życie offline wciągnęło mnie doszczętnie i ostatecznie. Rozpłynęłam się w tym byciu w świecie rzeczywistym, oddychałam pełną piersią. Każdy dzień był po prostu doskonały, mimo że praktycznie nic się nie działo. Po powrocie wprost cierpiałam, gdy musiałam wdrożyć się ponownie w pracę, siedzieć godzinami przy kompie, oddychać tym dusznym, chemicznym powietrzem i jeszcze do tego codziennie wykonywać jakieś zadania i ogarniać codzienne obowiązki. Cały tydzień zajęło mi ponowne przystosowanie się do życia w mieście.

Teraz już z powrotem jestem przystosowana. Czuję, że mogłabym kiedyś wyprowadzić się gdzieś na przedmieścia. Mieszkać pod lasem albo w pobliżu jakiejś wody. Nie przeszkadza mi brak ruchu i zgiełku, cieszy mnie spokój i bliskość pulsującej życiem natury w pełnej krasie. Nawet widok pająków mnie cieszy. Z drugiej strony – ciekawe, ile bym wytrzymała w takiej ciszy, bo różnie ze mną jednak bywa.

Najchętniej czytane teksty sierpnia

Co jeść w pracy? Inspiracje bez pszenicy. Bez pszenicy, ale za to z kaszą, czyli garść sprawdzonych pomysłów na pierwsze i drugie śniadanie.

Pasta do zębów bez fluoru – która najlepsza? Czym myłam zęby przez ubiegły rok i dlaczego wybierałam pasty bez fluoru.

Co by było, gdyby? Moje filozoficzne rozważania na temat podejmowania decyzji. To mój ulubiony sierpniowy tekst.

Sierpniowy instagram


http://instagram.com/witajslonce

selfieDo góry nogami, do dołu nogami, z nogami na stole i z kotem pod głową. To właśnie ja!
naturaDzika natura: małe zwierzę jadące samochodem (dlaczego nie ma fotelików dla zwierząt? Luna przez całe 400 kilometrów latała po całym tylnym siedzeniu i nie dało się jej uspokoić, o mało nie rozmaśliła się na przedniej szybie), zwierzęta opalające się, rośliny świeżo posadzone i owoce świeżo wyrośnięte. Lubię obserwować naturę.
morzeMorze nasze kochane. W tym roku plaża była dużo mniejsza i bardziej pokręcona niż rok temu. Miejscami zupełnie zniknęła i morze podeszło aż pod samą wydmę. Podobno z czasem ma się wedrzeć w głąb lądu aż do Torunia i zapanuje u nas klimat afrykański. Nie mogę przestać o tym myśleć. Na razie nad morze ciągle trzeba pojechać, a dzień wyjazdu wciąż jest dla mnie trudny. Myślałam, że dwa tygodnie wystarczą do nasycenia się, ale jednak nie :)
dzialkaDziałka, czyli raj na ziemi, przynajmniej jeśli ktoś lubi wieczorne posiadówy przy świecach i prysznic na świeżym powietrzu. Ja brałam go codziennie z wielką przyjemnością. Była nawet ciepła woda (z takiego czarnego gumowego worka, nagrzanego na słońcu). Przywiozłam sobie też dziesięć litrów wody z pompy do płukania włosów. Miałam tam włosy gładkie i aksamitne jak włosy dziecka. Do tego dodajmy śniadania, obiady i kolacje jedzone w plenerze. Może nie przystoi blogerce z aspiracjami, ale… wolę to niż pięciogwiazdkowy hotel. Serio!

Mam nadzieję, że Wasze wakacje i wyjazdy urlopowe były równie udane. Życzę Wam miłego i pasjonującego września. Jeśli może taki być. Kilka lat temu ta pora kojarzyła mi się przede wszystkim z tak zwaną kampanią wrześniową, więc wiem, że cieszenie się życiem bywa wtedy utrudnione ze zrozumiałych przyczyn.

No to jaki był Wasz sierpień? I dawajcie swoje instagramy – niech no rzucę okiem.

Namaste!

2 Comments

  1. Avatar
    September 6, 2015
    Reply

    Piękne ujęcia. Tak więc zapraszam na swón instagram: slowyourlifepl
    Jeśli chodzi o działkę vs pięciogwiazdkowy hotel myślę, że mój wybór też by padl na działkę. I też marzy mi się dom na przedmieściach! :) Ahh.

  2. Avatar
    September 6, 2015
    Reply

    Piękny był ten Twój sierpień, ja swój przesiedziałam głównie przed monitorem, trochę też w lesie, ale jednak bardziej w internecie. Jednak nie żałuję i już widzę, że powoli, bo powoli, ale pozbawienie się wakacji na rzecz blogowania 24/h zaczyna mi się zwracać.
    I zostawię tu tego swojego instagrama, chociaż już mnie oglądasz: https://instagram.com/krasnoludkiprzysterach

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *