Miesięcznik #3: Marzec, Instagram i nowe wyzwanie


Cześć, Kochani!

Cieszę się, że wpadliście do mnie. Zauważyłam, że ostatnio na moim blogu zaroiło się od Waszych komentarzy. Niesamowicie mnie to cieszy i motywuje, a w słabsze dni myśl o moich Czytelnikach oczekujących nowego tekstu pozwala mi nie osunąć się w odmęty marazmu i dekadencji. Sama zresztą dzięki Share Weekowi znalazłam z milion nowych fajnych blogów. Zapraszam na mały przegląd miesiąca.

Jak nietrudno zauważyć, marzec upłynął mi pod znakiem wyrabiania sobie nowych nawyków i usuwania starych, niepotrzebnych, spośród których najcięższym było odstawienie kawy. Dostawałam bez niej istnego pierdolca, a w dodatku całe dnie przeciekały mi przez palce i nic nie mogłam z tym zrobić. W sumie nawet teraz mam na nią ochotę, ale bardziej niż brak kawy przeszkadza mi, że miałabym znów wpakować się w to uwarunkowanie, które każe mi pić coś, żeby w ogóle móc otworzyć szerzej oczy. Dzięki – obejdzie się. Mogę się napić kawy, ale w kawiarni czy w gościach. Niech to będzie element rozrywki, a nie codziennej rutyny.
(Wiem, jestem mocna w gębie, ale tylko dlatego, że nie stoi teraz przede mną pyszna kaweczka z grubą mleczną pianką. I z syropem amaretto. Oj, trudno by mi było ją odsunąć.)
Tutaj więcej na ten temat.

Kiedy poczułam wiosnę, to właściwie było już po mnie. Codziennie musiałam się znaleźć na dworze i wdychać zapach świeżego życia, oczarowana słuchać odzyskanego śpiewu ptaków, łazić po parku, szukać na drzewach pączków i robić wszystkie te infantylne rzeczy, o które nie podejrzewalibyście trzydziestoletniej baby, której skronie byłyby oprószone siwizną, gdyby nie farbowała ich ciągle na blond. Ogarnęła mnie dziecięca radość. W ogóle się tego nie wstydzę, a wręcz jestem z tego dumna. Nawet, jak będę miała sto lat, to wiosna będzie mnie tak samo zachwycać jak gdybym widziała ją pierwszy raz. Dlaczego miałabym się nie cieszyć, skoro jest czym?
Tutaj kilka zdjęć wiosny.

Przegląd Insta.

Nie daję wszystkiego, bo kto chce, to sam luknie: http://instagram.com/witajslonce

selfie1/ Gotowi do podboju świata. Jedno spojrzenie, a mówi więcej niż tysiąc słów.
2/ Koniec zimy. Moja czapa, po której rozpoznaje mnie pani w warzywniaku pod biurem, idzie do szafy. Pa!
3/ Takie tam z kolorowymi włosami. Chcę takie coś na stałe!
4/ Siedzą, piją (wodę), lulki palą. A raczej świeczki. Tańce, hulanki i swawole następnym razem.
szama1/ Dowód, że się zdrowo odżywiam. Wiem, nieśmieszne… ale jakie pyszne to było! Matko jedyna!
2/ Plusy pracy, która czasem polega na jeżdżeniu po hotelach.
3/ Najpiękniejsze warzywo świata. Matka Natura dała z siebie wszystko, tworząc to fraktalne cudo.
4/ Podchwytliwe. Wygląda jak pasztet i twaróg, a to wszystko orzechy, seler i inne wynalazki. Tylko jajka są prawdziwe.
lunka11/ You talking to me?
2/ To dla takich ujęć targam ciężką torbę z aparatem do parku. (No dobra, nie jest taka ciężka. I w sumie to Wojna ją targa. Ale to ja latałam za Lunką i pstrykałam!)
3/ Nie bądź wiśnia, rzuć się piłeczką. No rzuć.
4/ Oczka kotka ze Shreka są już passe. Teraz na topie są oczka jamniczki Lunki. (Pluszowy jamnik wykitował z wrażenia.)
codziennosc1/ Digitally Imported raz jeszcze, czyli skąd biorę muzyczne inspiracje.
2/ Nie jestem co prawda tatą, ale paru tatów ma całkiem sporo do powiedzenia w tej książce. Ciekawe…
3/ Berlin i Amsterdam pozdrawiają naszą lodówkę.
4/ La Riche Directions pozdrawia moją rękę. Pracownia chemiczna Waltera White’a poleca.

I tradycyjnie najpopularniejsze marcowe wpisy:
Pierwsza porcja sokowych inspiracji
50 rzeczy, których o mnie nie wiedzieliście (uwaga, długie. Ale zajebiste)
Robisz wiosenne porządki? Posprzątaj swoje życie
Druga porcja sokowych inspiracji

Na koniec nowe wyzwanie.


Zupełnie niespodziewanie postanowiłam utrudnić sobie życie i na cały kwiecień ZREZYGNOWAĆ Z PIWA. Nienormalna jakaś? Nie, po prostu ciekawa siebie, chce zobaczyć, na co ją stać. Abstrakcyjne, co? Ale prawdziwe! Patrz, jak daję radę. Może dołączysz?
(Tak naprawdę to wolę sprawdzić się teraz, niż gdy pojawią się ogródki i ludzie wylegną na Pietrynę w letnim nastroju. Wtedy to ja będę siedzieć like a boss i się raczyć.)

Do zobaczenia!

7 Comments

  1. Avatar
    April 1, 2015
    Reply

    Chciałabym dołączyć do Twojego wyzwania ale nie podołam. Mój luby ma w kwietniu urodziny i na pewno bez piwa się nie obejdzie, poza tym jestem piwoszem, nie dam rady no :( Ale na pewno ograniczę alkohol (taki mam plan na kwiecień ;)) i trzymam kciuki za Ciebie! A co do różu z ostatniego zdjęcia to zagości na Twoich włosach? Kiedyś miałam całą głowę w kolorze Cerise z La Riche właśnie (to był definitywnie mój ukochany kolor http://madeintheighties.blogspot.gr/2014/01/nowe-wosy.html)

    • Avatar
      April 1, 2015
      Reply

      Ale czad! U mnie to carnation pink, zagościł na końcówkach jak widać na selfie u góry, wyszedł raczej koral, bo nie mam bardzo jasnych włosów, ale to mi w sumie by wystarczyło, tylko żeby się jeszcze trzymał… bo w sumie trzy mycia i było po nim. Ale jeszcze sporo zostało mi tej farbki.

      Mój luby też ma w kwietniu urodziny, za tydzień i to jeszcze robi je w pubie piwnym!! Nie wiem, jak to przetrwam. No problemy pierwszego świata normalnie:)

  2. Avatar
    April 1, 2015
    Reply

    Nie wiem czy sie liczy, ale juz dolaczylem od paru tygodni bezkawowo i bezalkoholowo :D

    • Avatar
      April 1, 2015
      Reply

      Pewka że się liczy, chociaż wychodzi na to, że to trochę ja dołączyłam do Ciebie ;p

  3. Avatar
    April 1, 2015
    Reply

    Dasz radę i dłużej. Niebawem :D

  4. Avatar
    April 2, 2015
    Reply

    Powodzenia! Dołączyłabym do wyzwania, ale mój najmilejszy ostatnio uważył piwo i niebawem trzeba będzie degustować, a nie mogę odmówić… Znaczy mogę, no ale nie chcę, wiadomo. :D

    Czekam na kolejny tekst o jodze. : ))

  5. Avatar
    April 2, 2015
    Reply

    Chwilowo nie dołączę, ale tak ogólnie na co dzień mogę. Nie za każdym wyjazdem do większego miasta chce mi się jechać po piwo bezglutenowe. :) Chociaż w tym momencie takie postanowienia i odmawianie sobie się nie liczy. Trzymam za Ciebie kciuki w wytrwałości.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *