Miesięcznik #2: Przegląd lutego


Luty zleciał piorunem i w sumie spędziłam go głównie na wybudzaniu się ze snu zimowego. Już wkrótce wszystkie długie wieczory, spędzone na piciu wina w kuchni i oglądaniu filmów, odejdą w niepamięć aż do kolejnej jesieni i zimy, więc muszę się nimi jeszcze nacieszyć.

Na początku lutego byliśmy w Zako. Totalny ogień i masakryczna miazga. Pierwszy raz byłam na zimowiskach. Tyle o tym tu pisałam, że w trosce o dobry nastrój i równowagę psychiczną moich drogich Czytelników już nie będę się powtarzać. Naprawdę zacny urlop, milordzie.

zakozako

Później były walentynki. Choć na każdą wzmiankę o tym dniu miałam ochotę wykonać wymowny gest z wsadzaniem sobie palca w gardło, to koniec końców wystroiliśmy się i pojechaliśmy na miasto świętować dzień epileptyka (święty Walenty był też patronem chorych na epilepsję). Tego dnia postanowiliśmy udawać, że się nie znamy i że umówiliśmy się na randkę w ciemno. Gadaliśmy o sobie niestworzone głupoty poważnym i rzeczowym tonem, a ja starałam się nie udławić ze śmiechu, patrząc jak siedząca przed nami w autobusie babka strzyże uszami i kręci głową z niedowierzaniem.

Zabawne, bo to chyba pierwszy raz ever, kiedy byłam czternastego lutego na czymś przypominającym randkę. Wokół kręciło się pełno par i było strasznie słodko, ale na szczęście mnie nie zemdliło, bo po kolacji szybko poszliśmy na budowę dworca Fabrycznego obejrzeć, ile zostało. Na widok tego surowego szkieletu dworca i rozchrzanionych gruzów hotelu Centrum od razu przestało nam się kręcić w głowie od tych wszystkich amorów i poczuliśmy się dużo lepiej. Kupiliśmy więc wino i pojechaliśmy do domu oglądać filmy.

No a później hop, siup i zrobił się pierwszy marca. Nie wiem naprawdę, jak to się stało. W tym czasie obejrzałam prawie wszystkie oscarowe filmy jeden za drugim. Podzieliłam się wrażeniami na fanpage’u. Gali nie oglądałam i prawdę mówiąc mam głęboko w poważaniu to, kto miał najlepszą sukienkę.

Teraz przegląd zdjęć – trochę tego będzie.
zakopower copyNasza wyprawa do Zakopanego została uwieczniona również na Instagramie.
Więcej relacji i zdjęć z Zako tutaj i tutaj.
varialuty copyOd lewej: wbrew pozorom nie jest to wcale galeria prac dzieci specjalnej troski, tylko zbiór kalamburów z imprezy urodzinowej mojej mamy. Są tam hasła “Piraci z karaibów”, “Kto pierwszy ten lepszy”, “Wyszło szydło z worka” i “Leje jak z cebra”. Teraz tylko dopasować, które jest które.
Dowód, że w lutym w Łodzi w ogóle spadł śnieg.
Ja z anielskim uśmiechem świętująca Dzień Epileptyka. Właśnie obstawialiśmy, które spośród otaczających nas par są w długim związku, a które są na pierwszej randce. My oczywiście na pierwszej.
Kadr z autobusu. Wciąż mi czasem głupio wyciągać telefon i pstrykać zdjęcia przy ludziach, ale na widok czegoś takiego nie mogę się powstrzymać. Święta prawda!
Impreza z herbatą i gumowymi żółwiami, czyli po czym poznać, że przekroczyłeś trzydziestkę.
Jedna z moich codziennych jogowych sesji. Takie rozpisane robi się łatwiej.
lunne1 copyLuna. Nie moja, ale prawie. Nie wiem, co takiego jest w jamnikach, że tak przepadam za nimi. Złapałam się już kilka razy na tym, że ja, wielce uduchowiona joginka, zamiast siedzieć w lotosie, przeglądam zdjęcia jamników na Instagramie i piszczę wniebogłosy na widok jamniczych szczeniaczków. Wydało się…
jedzenie3Zapiekanki kokosowe, czyli co zrobić, kiedy zostaną nam białka jajek – przepis jutro na fanpage’u!
Pyszny bufet sałatkowy, czyli piątkowy wieczór spędzony w dobrym towarzystwie.
Krem porowo-gruszkowy, rewelacja. Jadłam jak porąbana. Uszy tak mi się trzęsły, że odleciałam na nich niczym na śmigle od helikoptera prosto do raju.
Coś się pichci… problem w tym, że nie pamiętam, co. Ale bankowo było dobre.
Śniadanie na spontanie: naleśniki z cynamonowym twarożkiem i pastą daktylową.
Frytki z sosem meksykańskim, które zjadłam w tłusty czwartek, żeby nie gotować bez sensu zdrowego jedzenia jak jakiś dziwoląg.
varia2luty copy“Atlas chmur” – obecnie czytam. Film nie był zły, ale strasznie przepełniony tymi wszystkimi wątkami. Czytam książkę trochę dla rozjaśnienia, a trochę po to, żeby mnie zmiotła z powierzchni ziemi.
Litovel Cerny Citron – mój ukochany “czarny citron” czyli ciemny litovel z cytryną, coś jak shandy. Nawet skład odrobinę odbiegający od ideału nie jest w stanie mnie odstraszyć od tej pyszności.
Natura Siberica – mydło nawilżające pod prysznic – bardzo fajne mydełko o miłej konsystencji i nienerwowym składzie, ropy naftowej brak, nawilżenie owszem, stwierdzone. Mogę polecić.
Radiozora.fm czyli poza Digitally Imported moje ulubione źródło transów i chilloutów! Budzi tęsknotę za letnim psytransowym festiwalem gdzieś w Europie :)

Oczywiście zapraszam po więcej na instagram.com/witajslonce.

Na koniec pięć najchętniej czytanych tekstów lutego:
Jaki jest sekret “50 twarzy Greya”? Co on w sobie takiego ma, czego nie ma twój chłopak?
W rytmie slow life, na własną melodię. Ten tekst bardzo się spodobał moim czytelnikom i mnie też bardzo się podoba, bo to kwintesencja mojego życia ostatnimi czasy.
Jak skutecznie uciec od samego siebie? Czternaście porad, jak przeżyć całe życie, nie żyjąc ani przez chwilę.
Cieszę się, że jestem taka nieromantyczna. Napisane w Walentynki.
Czy dieta bezglutenowa to zło? Moje refleksje nad kolejnymi znalezionymi w necie mądrościami, przetykanymi odkryciami amerykańskich naukowców.

Pozdro wariaty! Już wkrótce wiosna, będzie można wyjść z nory i powędrować w nieznane.

2 Comments

  1. Avatar
    March 3, 2015
    Reply

    Ależ ten pies ma niesamowite oczy :)

  2. Avatar
    October 8, 2015
    Reply

    No i masz, przeglądałem Twoje wpisy i mnie jamnik przyciągnął. Rodzice posiadali takiego boga i władcę A do mnie trafiał gdy wyjeżdżali na wakacje. Najbardziej bojowy pies (?) we wszechświecie. I rozpuszczony. U mnie przestawał musieć co 5 minut wychodzić na spacer. jadł co mu dali i nie spał w łóżku tylko na fotelu. Choć wzdychał wymownie i jęczał. Do łóżka wskakiwał gdy tylko zamykałem drzwi za sobą wychodząc do pracy. Coś faktycznie w tych parówkach jest ;)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *