1. Podczas medytacji nie masz żadnych myśli

Jest to najczęstsze nieporozumienie dotyczące medytacji. Chyba każdy z nas, patrząc na chaos i bałagan panujący czasem w głowie, na zagęszczenie pojawiających się tam myśli, zadałby sobie pytanie: czy ja w ogóle jestem w stanie kiedykolwiek to uciszyć do zera? No nie, to chyba niemożliwe. I dlatego w ogóle nie zabieramy się za medytację…

Tymczasem podczas medytacji nie tyle nie myślisz, co nie podążasz za myślami, które się pojawiają. Nie zaczynasz z nimi dyskutować, rozważać, wykłócać się. Myśl przychodzi, zauważasz ją – ale jej nie zatrzymujesz i po chwili odchodzi. Dzięki temu myśli nie kumulują się i nie mącą świadomości. Możemy uczyć się po prostu BYĆ, bez względu na to, czy myśli są, czy ich nie ma.

To lekcja, że nie trzeba koniecznie do każdej myśli gorączkowo przyczepiać się i wyciskać z niej wszystkich soków :) Niektórym myślom można i należy pozwolić po prostu odejść. Nie tylko podczas medytacji.

2. Podczas medytacji nie odczuwasz żadnych emocji

Owszem, odczuwasz. Czasem mniej, czasem więcej. Znam przypadki, że ktoś podczas medytacji wybuchnął niepowstrzymanym płaczem. Samej zdarzało mi się uronić łzę wzruszenia lub smutku, pojawiały się też irytacja, niepokój, a wreszcie upragniona przez wszystkich błogość. Czy to można nazwać nieodczuwaniem emocji?

Na co dzień bardzo często odcinamy się od emocji lub tłumimy je w sobie, by nie czuć bólu. Czasem kojarzy nam się, że medytacja jest właśnie czymś takim – rodzajem odrętwienia. Kompletnie nie tędy droga. Chodzi właśnie o kontakt, o przyjrzenie się swojemu wnętrzu takiemu, jakim ono jest. Czasem w środku jest ogromny smutek, gniew albo właśnie radość, ekscytacja, miłość. Czemu to miałoby być złe?

Emocje, by się zrównoważyć, muszą zostać przyjęte i przeżyte. Czasem chodzi o wiele silnych emocji. Medytacja może pomóc Ci wyplątać się z nich i uświadomić sobie ich przejściową naturę, i w taki sposób pomoże Ci osiągnąć równowagę i spokój.

3. Medytacja to ucieczka od rzeczywistości

Fakt, da się używać medytacji w celu ucieczki od rzeczywistości, tak jak wszystkiego innego – nadużywania alkoholu, gapienia się w telewizor, scrollowania fejsa, uprawiania sportu albo seksu. Również takie formy aktywności jak joga, medytacja albo praktyki duchowe lub religijne mogą stać się ucieczką od bólu i życiowych trudności, dlatego że może nią się stać dosłownie wszystko.

I wcale nie jest tak, że nałogi dzielą się na dobre i złe i jak nie ogarniasz matrixa, bo pijesz, to jest be, ale jak nie ogarniasz, bo ciągle siedzisz i medytujesz, to super.

Ale sama w sobie, medytacja nie służy do tego by rzeczywistość porzucać, a przeciwnie – by przeżywać ją najpełniej, jak to tylko możliwe.

Medytacja służy do uzyskiwania świadomego, klarownego spojrzenia na życie, tak by w końcu w całości w nim uczestniczyć!

Jeśli w tym celu jej użyjesz, gwarantuję, że nic Ci nie ucieknie :)

medytacja
Świadomość bywa porównywana do lustra: nieważne, co odbija się w lustrze, nie jest to ani dobre, ani złe i nie zmienia natury samego lustra.

4. Medytacja to strata czasu

Tego argumentu lubią używać szalenie zajęte osoby, dla których czas to pieniądz, a bezproduktywne siedzenie to marnotrawstwo, kojarzące się z obibokami leżącymi cały dzień na dupie.

Jednak kiedy jesteś ciągle zajęty i wszystko, co robisz jest bardzo ważne i odpowiedzialne, Twój komputer zwany mózgiem staje się strasznie przeciążony tymi wszystkimi danymi, zadaniami, procesami – i choć może Ci się wydawać, że tak jest ok, bo jesteś przyzwyczajony, to jednak bierzesz na siebie ogromnie dużo!

Stąd bierze się wypalenie zawodowe, depresja, nerwice, stałe poczucie bycia nieszczęśliwym i różne inne cywilizacyjne przypadłości.

Tak samo, jak stratą czasu nie jest odpoczynek, nawet taki dosłownie polegający na leżeniu w całkowitej bezczynności, tak i trudno nazwać stratą czasu medytację, podczas której robisz sobie w głowie przestrzeń i pozwalasz, by cały ten kurz nieco opadł i zgiełk nieco ucichł.

To rodzaj higieny umysłu. Nie uważam, żeby codzienny prysznic był stratą czasu :)

5. Medytacja jest strasznie nudna

Jesteśmy przywiązani do przekonania, że ciekawe życie to takie, w którym cały czas coś robimy. Dochodzi do tego, że kiedy tylko przez pięć minut nic nie robimy, to od razu zaczyna nam chodzić noga, skakać oko, powstaje niedosyt, robimy się lekko nerwowi. ;)

To jedna z trudności podczas początkowych sesji medytacji: denerwujemy się, nudzimy, zasypiamy – nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiego pasywnego zanurzenia w rzeczywistości.

Jeśli jednak to przetrwasz, zobaczysz, że medytacja ma w sobie bogactwo doznań i wrażeń. Tych pochodzących z zewnątrz – zdziwisz się, ile bodźców przegapiają na co dzień nasze zmysły, kiedy jesteśmy zajęci ciągłym przetwarzaniem myśli! I tych z wewnątrz – a tam kryje się Twój prawdziwy skarb – odkrycie, że tu i teraz zupełnie niczego Ci nie brakuje. Żadne działanie ani Cię do tego stanu nie przybliży, ani nie oddali.

Pewnie, że są też i takie momenty, kiedy to właśnie działanie daje nam poczucie pełni. >Medytacja nie służy do tego, żeby siedzieć bez ruchu całą dobę, ale by czerpać z niej – i ŻYĆ :)

6. Medytacja odbywa się w siadzie skrzyżnym albo w pozycji lotosu

Jeżeli o mnie chodzi, medytacja może się nawet odbywać w pozycji zwiniętej w paragraf. Ale doświadczenie mówi, że podczas medytacji warto mieć prosty kręgosłup. Pomijając drobny szczegół, iż zawsze warto mieć prosty kręgosłup i wyprostowaną postawę ciała, nie tylko podczas medytacji, to ma to też związek z energetyką ciała, by Twoja życiowa energia swobodnie przepływała przez ciało.

Możesz medytować na siedząco w fotelu, z nogami opartymi prosto na ziemi. Możesz medytować również na stojąco, a nawet na chodząco czy wręcz na biegająco. Bieganie, to zresztą intensywna i bardzo efektywna forma medytacji, którą ostatnio zgłębiam :)

Choć siad skrzyżny i pozycja lotosu, jako pozycje otwierające biodra, dają w ciele dużą przestrzeń i rzeczywiście warto spróbować medytacji właśnie w nich, to de facto można medytować w każdej wolnej chwili i wcale nie trzeba nigdzie siadać. Cały Twój styl życia może stać się uważny i medytacyjny.

medytacja
Kiedy wiesz, że wszystkie kręgi na wodzie prędzej czy później znikną, to ich robienie nie wydaje się już taką poważną sprawą :)

7. Medytacja wymaga podążania określoną duchową ścieżką

Medytacja dąży do celu, który jest wspólny dla wszystkich duchowych ścieżek, a jest nim osiągniecie najwyższego dobra, miłości, zjednoczenia i głębokiej świadomości. Żeby tam dotrzeć, możesz skorzystać z jednej z już wytyczonych ścieżek lub poszukać swojej własnej.

Nikt nie wie lepiej od Ciebie, która ścieżka jest dla Ciebie dobra. Przecież wiesz to, bo czujesz opór, gdy ktoś przekonuje Cię do zmiany trasy. Medytacja wspomoże Cię na Twojej drodze, a nie sprawi, że ją zmienisz.

Oczywiście jeśli chcesz podążać określoną ścieżką, to znajdziesz na niej rodzaje medytacji dopasowane specjalnie dla Ciebie. Na przykład jeśli jesteś chrześcijaninem, to możesz spróbować medytacji chrześcijańskiej. Ja aktualnie przeżywam zachwyt medytacją kundalini. Popularna i polecana jest też vipassana.

Jednak nawet medytacje mające swoje korzenie w hinduizmie lub buddyzmie, odwołują się do uniwersalnych prawd i doświadczeń duchowych, które są wspólne dla wszystkich ludzi i wszystkich kultur. Sama mam własną ścieżkę, niezwiązaną z religiami, i nawet egzotyczne medytacje utwierdzają mnie jedynie w przekonaniu, że ludzka myśl i boska mądrość nie mają granic i pod każdą szerokością geograficzną można dotrzeć do Źródła :)

8. Jedynym celem medytacji jest duchowe oświecenie

Możesz, owszem, postawić sobie taki cel i intencję w podróży przez życie. Tyle że powstaje kolejne pytanie: co jest celem naszego duchowego oświecenia? Być może mądrość. A po co nam ona?

Jeśli podążymy za tymi celami wystarczająco daleko, na końcu przeważnie okaże się, że naszym najwyższym celem, najwyższą wartością, jest spokojne, szczęśliwe życie, bez obaw o przyszłość, bez ciągle gromadzących się nad Tobą czarnych chmur, w lekkości, radości, zaufaniu, miłości i pogodzeniu ze światem.

Medytacja zdecydowanie pomaga taki właśnie cel osiągnąć. Dla niektórych to jest właśnie duchowe oświecenie. Czy medytacja pomaga osiągnąć nirvanę albo pójść do nieba? Jestem pewna, że nie przeszkadza :)

9. Podczas medytacji musisz śpiewać mantry, np: Om

Są różne rodzaje medytacji. Zanim się z nimi zetknęłam, najbardziej obawiałam się właśnie tych z mantrą – wydawały mi się strasznie dziwne i obce. Bałam się, że ktoś będzie mi kazał śpiewać lub mówić coś niezgodnego z moimi przekonaniami.

Przede wszystkim nawet, jeśli wylądujesz na medytacji z mantrami, to nikt nie będzie Ci niczego kazał. To Twoje osobiste doświadczenie, w które wchodzisz tak głęboko i w takim tempie, jak Ci to odpowiada.

Jest jednak wiele medytacji, gdzie niczego się nie śpiewa. Najprostsze medytacje polegają po prostu na obserwacji oddechu. Bywają też wizualizacje, takie, gdzie podróżujesz w głąb własnej wyobraźni. Podczas medytacji możesz też wyczyniać ze swoim oddechem dziwne rzeczy (choć nie polecam robić tego bez żadnego wsparcia! Oddech jest potężnym narzędziem. Wystarczy pomyśleć, co się stanie kiedy dosłownie przez kilka minut nie będziesz oddychać!) Medytować możesz też w trakcie jogi lub spaceru, po prostu skupiając się na bieżącej chwili.

Po kilkuletniej praktyce powiem Ci, że o dziwo, mantry stały się moją ulubioną formą medytacji, dla mnie są najprzyjemniejsze i najskuteczniejsze.

Ale o tym już następnym razem.

Napisz mi, bo jestem ciekawa Twojego doświadczenia – jakie Ty słyszałaś najdziwniejsze rzeczy o medytacji? Z jakimi mitami się zetknęłaś, a może nie wiesz, czy to są mity, czy prawda?

W sobotę robie live na facebooku na temat medytacji. Jeśli chcesz to dołącz, zapraszam Cię serdecznie. To link do mojego słonecznego fanpage, warto go polubić, bo ostatnio jest tam coraz więcej wartościowych materiałów i cotygodniowe live’y :)

Do zobaczenia. Pozdrawiam Cię słonecznie :)

Previous Długie spódnice zmieniły moje życie? Kobieca moc w spódnicy
Next 5 pozytywnych życiowych prawd, których nauczył mnie rok prowadzenia firmy