Madame Chic: Slow-life’owa pani domu


Jestem bałaganiarą. I to jeszcze jaką! Moi rodzice zwykle przekraczają moje skromne progi z duszą na ramieniu, przerażeni, że za chwilę oplączą ich pomięte firanki, a w łazience spadnie na głowę grad buteleczek po szamponach. Moja codzienna dyscyplina ogranicza się do takiego ogarnięcia przestrzeni, by dało się chodzić po domu bez wysokiego unoszenia nóg. W chwilach słabości siadam na dywanie, na którym piętrzą się poduszki ułożone w bazę, koce do jogi poskładane w wielopoziomowe konstrukcje, kolekcja odzieżowa jesień/zima 2014, plątanina kabli i oddzielny dział mojej prywatnej biblioteki, a pośrodku tego leżą dwa laptopy, i bezradnie załamuję ręce. Jedni rodzą się z nawykiem sprzątania, a inni muszą się tego uczyć w trudzie i znoju. Mam pecha należeć do tych drugich.

Z chęcią przedzierzgnęłabym się we wzorową, uśmiechniętą panią domu, paradującą po swym pachnącym domu w eleganckiej kreacji i z umalowanymi ustami… ale do jasnej ciasnej JAK TO ZROBIĆ?

I czy w ogóle da się to połączyć z celebracją życia we własnym tempie, tak by nie zmienić się z pogodzonej z losem, nieco nieporządnej hippiski w jakąś przerażającą, zafiksowaną na sprzątaniu kobietę-odkurzacz ze ssawką zamiast głowy i zbiornikiem na kurz przyczepionym do tyłka?

Jennifer L. Scott, autorka bloga The Daily Connoisseur i hitu ostatnich czasów “Lekcje Madame Chic”, w swojej nowej książce “W domu Madame Chic” twierdzi, że to nie tylko możliwe, ale też wręcz niezbędne do pełni szczęścia, albowiem piękny dom to wstęp do pięknego życia. Ta kobieta promieniuje energią i olśniewa uśmiechem, ogarniając jednocześnie dwoje małych dzieci, spełniając się w pisaniu książek i nastawiając stylową muzykę na lunch z przyjaciółmi. Jak ona to robi?

Przeczytałam tę książkę jednym tchem. Idealna, nienerwowa lektura na lato. Do smażenia się na plaży, do zwisania jedną nogą z hamaka. Do wcielenia w życie po powrocie do domu. Jest świetna. Daje poczucie, że można, i dokładnie mówi, co po kolei robić. I nawet, jeśli jednak nie polubię się z deską do prasowania… to na pewno będę korzystać z niektórych trików, jak piętnastominutowe bloki sprzątania, które nie są męczące i nie przytłaczają tak jak sobotnie wielkie porządki, a okazuje się, że bardzo wiele można w tym czasie zrobić. Choć nie – mnie nie udało się posprzątać w tym czasie całej chaty, jak szanownej Autorce. Aż takie proste to to nie jest :)

Poza nie tak znów niesamowicie odkrywczymi, ale sprawnie zebranymi do kupy poradami dotyczącymi usprawnienia organizacji prac domowych, książka opowiada też o tym, jak w nawale obowiązków nie zapomnieć o autentyczności i radości bycia sobą. O medytacji podczas zmywania, o porcji codziennego zdrowego ruchu i dawce ożywczego świeżego powietrza po drodze na targ po warzywa na obiad. O zachwycie każdym energicznym porankiem, każdym aktywnym popołudniem i każdym leniwym wieczorem z osobna, wciąż od nowa, na tysiąc sposobów. O tym, jak z każdego swojego dnia uczynić miniaturowe dzieło sztuki – i to w sposób bardzo praktyczny. I o ile sam poradnik o sprzątaniu pewnie przeczytałabym i odłożyłabym na półkę z westchnieniem zrezygnowania… o tyle bardzo przekonuje mnie okraszenie go tak optymistyczną i skądinąd znajomą filozofią życiową. Całość jest spójna i bardzo inspirująca. A do tego nie przytłacza nachalnością, o co łatwo w poradnikach. I naprawdę lekko i przyjemnie się czyta.

Jest to przy okazji kolejny dowód na to, że życie kobiety ma wiele odcieni i te związane z prowadzeniem domu wcale nie muszą być jakieś szarobure i ponure.

(Oraz oczywiście, że nie tylko od kobiety zależy, czy dom jest czysty. W końcu rola męża i dzieci nie ogranicza się do podnoszenia nóg, by kobieta mogła poodkurzać pod kanapą ;))
w domu madame chic
Dzięki Tamara Tur za tę książkę!

Chcecie też poczytać?
Tutaj porównacie ceny tej książki w różnych sklepach i dowiecie się, gdzie ją dostać najtaniej.

A tak na marginesie… Czytacie jakieś blogi poświęcone dobrej organizacji i prowadzeniu domu?
Polecicie coś? Bo ja naprawdę zainteresowałam się tematem :D

14 Comments

  1. Avatar
    June 14, 2015
    Reply

    Ha, ja mam trochę inny problem. Ciągle sprzątam i wydaje mi się że ciągle mam bałagan :) Więc może to książka też dla mnie. Serio, chciałabym robić to mniejszym nakładem energii i skuteczniej.
    Z blogów o które pytasz, zaglądam czasem na niebalaganka.pl.

    • Avatar
      June 16, 2015
      Reply

      Też lubię Niebałagankę, a co do książki to moim zdaniem pomaga znaleźć upragnioną równowagę:)

  2. Avatar
    June 14, 2015
    Reply

    Tez miałam problem z bałaganem. Zostałam minimalistką. Problem zniknął. :P

    • Avatar
      June 16, 2015
      Reply

      Pozazdrościć – ja odnoszę wrażenie, że nawet jeśli będę miała w domu 10 przedmiotów to będą one leżały bezładnie rozrzucone po podłodze.

  3. Przybij piątkę! Też jestem bałaganiarą, choć nie lubię brudu. Artystyczny nieład jest mi wręcz konieczny to funkcjonowania. Gdy mieszkałam w domu rodzinnym na moim biurku, podłodze i wszędzie piętrzyły się stosu książek, notatników, kserówek i nie wiadomo czego jeszcze. Rodzice bali się wejść, żeby się nie zabić, a ja… mogłam wszystko szybko znaleźć. Ale to był mój pokój, w którym często tylko spałam i ewentualnie korzystałam z dobrodziejstw podłogi…;)
    Odkąd mieszkam w kawalerce nie mogę patrzeć na stosy rzeczy. Nie mam też często czasu (i siły), żeby je ogarnąć, ale po prostu mnie tak denerwują… Już nie wspomnę o piętrzących się naczyniach w zlewie (które widziałam przed sekundą). Zawsze byłam zdania, że umyć można od razu. Tyle, że czasem śniadanie czy obiad jemy na ostatnią chwilę przed wyjściem i gary zostają w zlewie… To może zdradzisz ten sekret medytacji przy zmywaniu naczyń? ;)

    • Avatar
      June 16, 2015
      Reply

      Anuśka, z tą “medytacją” krótko mówiąc chodzi o to, by w całości zanurzyć się w zmywaniu, skupić się wyłącznie na czynności oczyszczania naczyń bez odfruwania myślami gdzieś daleko – wtedy głowa może odpocząć. Wszystko można robić w ten sposób. Podobno poziom uważności i umiejętność robienia wszystkiego tu i teraz nieźle przekłada się na zadowolenie z życia. W sumie to niezły pomysł na wpis:)

  4. Ja przyznam, że do książki nie zajrzałam i nawet nie piszę “jeszcze”, bo jakoś z poradnikami w ogóle nie jest mi po drodze. To nie to, co kolejna powieść Agnieszki Tyszki. Jednak jesteś już kolejną osobą, która o Madame Chic wspomina na swoim blogu.
    Ja też kiedyś byłam bałaganiarą i zmieniłam się w porządnisię. Jednak nie wiem, czy mój sposób będzie dla Ciebie pomocny. Mnie dużo dała zmiana myślenia i spojrzenie na bałagan jako na prywatny chaos, które generuje negatywną energię. Teraz już zawsze siedząc w bajzlu czuję się niekomfortowo. Cóż, a dopinguje mnie talia Tarota, która w bałaganie w ogóle nie chce współpracować (^;|>

  5. Avatar
    June 25, 2015
    Reply

    Można się nabijać do woli, ale nie znałam tej całej Jennifer L. Scott ani od strony bloga, ani z książek. Także dzięki za podrzucenie czegoś nowego :)

  6. Avatar
    Klaustyna Czyż
    July 25, 2015
    Reply

    Bardzo gorąco polecam http://www.unfuckyourhabitat.com/ (w języku langłidż), kopalnia wiedzy, inspiracji i motywacji.
    P.S. Godzinę temu odkryłam Twojego bloga, pozostaję w zachwycie nad stylem, filozofią, językiem, luzem, niepierdoleniem się z trudnymi tematami.

    • Avatar
      July 27, 2015
      Reply

      Nieźle mnie podsumowałaś:D Witaj w moich skromnych blogowych progach. A ten Unfuck Your Habitat to totalna miazga! Wczoraj przesiedziałam nad nim chyba z godzinę. Jest wprost idealny!

      • Avatar
        Klaustyna Czyż
        July 27, 2015
        Reply

        Pocieszające jest to, że UYH podaje takie proste rozwiązania, tak ładnie podzielone na niemęczące odcinki. Ja sama, która kiedyś mieszkałam w przerażającym chaosie, stosuję ich zasady już ze dwa lata. I to konsekwentnie :D

  7. Avatar
    September 17, 2015
    Reply

    Ta książka jest na mojej liście lektur. Zamierzam ją kupić. Odkąd kupiliśmy mieszkanie, zapragnęłam być prawdziwą Panią Domu i szukam odpowiednich inspiracji ;)

  8. Avatar
    November 29, 2015
    Reply

    Daleko mi do perfekcyjnej pani domu, ale to dlatego, że wolę żyć i przezywać niż sprzątać :) Kochana, dziecko leczy największych pedantów z obsesji..luzujemy :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *