Macierzyństwo jest passé


nie chce byc matka

Wiecie o co chodzi, prawda? O ten kilkudziesięciosekundowy filmik, który wprawił w istną furię niemal każdą przedstawicielkę płci pięknej we wczesnym wieku produkcyjnym.

We mnie wzbudził raczej współczucie – bo sporo jest teraz takich kobiet, które pomimo chęci nie zdążyły lub ścigają się z czasem na ostatniej prostej, oj sporo. Każda laska po trzydziestce zna takie kobiety. Oby sama nie miała okazji zostać jedną z nich. Wbrew pozorom to nie jest jakaś egzotyczna historia. Każdy z nas kiedyś doczłapie się do takiego wieku, w którym płodność zaczyna spadać, a wcale nie jest tak, że na kilka lat wcześniej dostajesz na telefon jakieś powiadomienie. I kiedy przychodzi co do czego, to zamiast wymarzonej ciąży, zamówionej i dostarczonej o czasie niczym ciuchy na zalando – jest figa z makiem z pasternakiem.

No nic, filmik się skończył, wyłączyłam go i poszłam zająć się swoimi sprawami. A w tym czasie w internecie zawrzało.

Nie będę już się tu rozwodzić nad tym co już wszyscy zdążyli zauważyć: Że film zbytnio upraszcza problem, że niepotrzebnie opiera się na negatywnych emocjach, że gdzie ojciec, że co ta kobieta taka młoda, że co ona taka bogata, że nie każdy musi mieć dzieci, a tak w ogóle to macierzyństwo życiowych sukcesów nie wyklucza. Po co mam pisać drugi raz to samo? Ja nawet nie o tym chciałam. To nie jest kolejna recenzja tego spotu. Jeśli chcecie dobrą recenzję, to mnie się podoba na przykład ta u MikeMary.

Trochę tylko zrobiło mi się nieswojo, gdy zobaczyłam, jak młodzież (no, taka starsza też) postrzega bycie matką w obecnych czasach.

“Nie zrobicie ze mnie kury domowej!!” “Dziewczyny, nie dajcie się uprzedmiotowić!!” “A cały świat to niby kiedy mam zwiedzić??” taki lekko histeryczny ton rozlegał się w komentarzach na niemal każdym kolejnym blogu, które odwiedziłam w kilku ubiegłych dniach. No – nie odwiedzam zbyt wielu blogów parentingowych, pewnie tam było inaczej. Ale na tych, na których publika jest jeszcze młoda i bezdzietna, zabulgotała dzieciofobia, a matki zostały bez cienia litości zepchnięte na margines życia, sportretowane jako konformistyczne niewolnice o niskim poczuciu własnej wartości, do rozmnożenia się brutalnie zmuszone przez babcię i rząd. Tak, przesadzam.

Oczywiście każdy ma prawo do własnego zdania. Ja te wszystkie opinie szanuję. Sama przez co najmniej dziesięć lat traktowałam owulację jako potencjalne zagrożenie dla mojej autonomii, albowiem bogate życie towarzyskie wydawało mi się wtedy najlepszym i jedynym pomysłem na siebie, a na placach zabaw mogłam pojawiać się ewentualnie o dwudziestej drugiej, żeby tam wypić piwo. Niechęcią wobec kobiet, które wybrały inaczej, nie promieniowałam. Czasem się zastanawiałam, co by było gdyby.

Od dzisiejszych dwudziestolatków dowiedziałam się, że chyba tylko jakaś totalna masochistka, no ewentualnie starsza pani na rok przed menopauzą, wybrałaby dzieci zamiast kariery, szampana, wspinaczki na Kilimandżaro, modnych ciuchów i niezależności. I jak ktoś w ogóle ośmiela się insynuować, że oni bez dziecka to mieliby coś w życiu stracić? Wszyscy poczuli się tacy naciskani na to rodzicielstwo, tacy oceniani w tej swojej bezdzietności, że aż się zesrali.

A ja poczułam się ciut samotna w moim postrzeganiu rodzicielstwa jako… cudu.
Jako ostatecznego i niepodważalnego zwycięstwa natury nad cywilizacją.
Jako nieskończonego kręgu życia, który przetrwa wszystkie te apple watche, botoksy, salsy fit i inne trendy bzdety.

Czy już naprawdę nikt nie sądzi, że powołanie życia, że stworzenie we własnym ciele drugiego ciała – ciała nowej istoty, to nie jest upokarzający i przykry obowiązek narzucony przez społeczeństwo, który najlepiej byłoby zamienić na klonowanie w laboratorium?

Że to po pierwsze jeden z najbardziej naturalnych stanów jakie mogą się kobiecie w życiu przydarzyć, po drugie – że to największy istniejący dowód żeńskiej siły i mocy, a po trzecie – że to cudowny przywilej? Za który wiele kobiet pokroić by się dało i powiesić na haku za łechtaczki?

Jak jakaś kobieta może napisać, że adopcja jest równie dobra, co noszenie i urodzenie własnego dziecka?

Jak to się stało, że odrzucenie jednego z naszych największych atutów zostało uznane za objaw nowoczesności?

Co my sobie za piekło urządziłyśmy w tym naszym wyzwolonym świecie? I czy to jest naprawdę wyzwolenie?

Czy może to jest właśnie – prawdziwa niewola?

26 Comments

  1. Avatar
    June 11, 2015
    Reply

    Odczytałam ten filmik zupełnie odmiennie niż większość. Dla mnie to chwila zadumy, pochylenia się nad życiem i docenienia tego co mam. Mam 33 lata, jestem matką, ale nie doszukuję się we wszystkim drugiego dnia. Nie podoba mi się ta fala złości i krytyki, ten spot miał przecież trafić do konkretnych osób. Przecież nie zmieni feministek lub przeciwników macierzyństwa…Czy jeśli oglądamy reklamę naturalnych kurczaków, wzbudza to falę oburzenia wszystkich wegetarian? Wydaje mi się, że społeczeństwo się trochę pogubiło, smutne to.

    • Avatar
      June 11, 2015
      Reply

      Zgadzam się. Spot spotem, wiadomo, czasem zamysł jest dobry, lecz wykonanie trochę nienajlepsze. Smuci mnie to, że bardziej czy mniej znane kobiety zamiast skupić się nad treścią, to wylewają swoje opinie na temat formy tego przekazu.
      Najważniejsze przecież jest to, by w pędzie życia zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad tym czego chcemy i kiedy chcemy, bo na karierę czy podróże, przy dobrej organizacji, zawsze można znaleźć czas – na urodzenie dziecka niestety czas mamy ograniczony.

      • Avatar
        June 11, 2015
        Reply

        Czasami mam wrażenie, że narzekanie, biadolenie, szukanie wszędzie problemów i drugiego dnia to Nasza choroba narodowa:(

        • Avatar
          June 11, 2015
          Reply

          Na szczęście – jak to z chorobą – nie każdy na nią choruje ;)

  2. Avatar
    June 11, 2015
    Reply

    Nawet nie chodzi o to, że mówi się kobietom, by rodziły i nic więcej, przynajmniej tak to odebrałam. Sęk w tym, że wielu ludzi w Polsce na dzieci nie stać po prostu. Jakimś cudem za granicą Polki rodzą więcej dzieci niż w Polsce. Dla mnie sprawa jest jasna – niech w kraju będzie normalnie to przyrost naturalny od razu pójdzie w górę. W takiej Anglii już nawet nie chodzi o socjal na dzieci, ale też podejście do nich. O tym można przeczytać u mnie. Poza tym, niektóre kobiety się nie nadają na matki. Ja, przynajmniej tymczasowo ze względu na młody wiek, jestem bardzo porywcza i nie lubię hałasu, które dzieci potrafią narobić i po prostu wiem, że jak narazie byłabym “wyrodną” matką. Najpierw skończę studia i się wyszaleję, to wtedy być może pomyślę o małym bachorku, ale tymczasowo mówię stanowcze nie, a na widok kobiety w ciąży lub z wózkiem odczuwam pewien dyskomfort.

  3. Avatar
    Agata
    June 11, 2015
    Reply

    Cóż… Ja dziecko urodziłam mając lat 24 i tytuł magistra bronilam z wielkim brzuchem. Nie pracuje w korporacji i mam ten olbrzymi komfort dziadków na zawołanie. I myślę tak sobie mając juz prawie 3letnie dziecko że ono mi w niczym nie przeszkadza tylko potrzebuje podszkolic swoje logistyczne skillsy Nie czuje sie niewolnuca czy wiezniem bez alternatywy zyciowej. Średnio dwa razy do roku jeździmy na wakacje. Latamy, jeździmy autem plywamy kajakami. Chodzimy po górach lenimy się nad wodą i odkrywamy świat i jego oczywistość na nowo. Za nic w życiu nie oddala bym mojego macierzyństwa za żadne skarby świata… Nawet jeżeli jest niedziela 5 nad ranem a moja powieka otwierana jest mechanicznie przy radosnym szczebiocie “obudz się! Juz jest dzień! ”

    • Avatar
      June 12, 2015
      Reply

      Takie komentarze jak Twój to aż się chce czytać:)

  4. Avatar
    June 11, 2015
    Reply

    Chciałabym mieć dzieci ale warunki mi na to nie pozwalają a poruszanie tego tematu na każdym kroku jest po prostu przykre. Wielu moich znajomych jest w podobnej sytuacji – mamy po dwadzieścia-pare lat i nas na dzieci nie stać.

    • Avatar
      June 12, 2015
      Reply

      Przykro mi to słyszeć. Mam nadzieję, że w przyszłości uda Ci się spełnić to marzenie. Pieniądze raz są, raz nie ma. Najważniejsze żeby było zdrowie. Tego Ci życzę:)

      • Avatar
        Agata
        June 12, 2015
        Reply

        Prawdę mówiąc ludzie mówiący o kosztach rodzicielstwa nie mają świadomości ile ono kosztuje. Pewnie mleko pieluchy wyprawka itd ale tak naprawdę nie nadszarpuje to mojegi budżetu na tyle żebym jadla tynk ze ściany. Koszty zwiazane z dzieckiem raczej teraz jawia mi się w formie oplat za przedszkole (bo prywatne) zajęcia dodatkowe a w przyszłości chciała bym jakieś małe gniazdko przygotować dla córki. Argumenty finansowe nie przemawiają do mnie jako do posiadaczki dziecka i znajacej problem

        • Avatar
          June 12, 2015
          Reply

          O tak. Ciągle to słyszę – pieniądze to żaden argument. Tylko jak zwykle mówi to osoba której nie najgorzej się wiedzie. Prywatne przedszkole? Uroczo.
          Porywanie się na zakładanie rodziny kiedy już teraz zastanawiasz się czy starczy Ci na rachunki jest mocno idiotyczne.

      • Avatar
        June 12, 2015
        Reply

        Mam nadzieję do końca roku wyjść na prostą. :) Wtedy będzie czas na dzieciaka. :D Niestety to jeszcze nic pewnego, kalkulacje jedynie, więc nie ma się co spieszyć.
        Zdrowie zawsze się przyda zatem i ja go Tobie życzę i Twym przyszłym pociechom. :P

        • Avatar
          Agata
          June 13, 2015
          Reply

          Wiesz przedszkole prywatne bo i dziecko na tyle małe ze do państwowego by sie nie dostało. Ale szczerze mówiąc 350 zł miesięcznie to po prostu rekalkulacja. Nie zamawiamy jedzenia ns wynos. Nie wydaje kasy na pierdoly i nigdy nie wykorzystane zachcianki. Pracujemy we dwoje, mamy kredyt auto na utrzymaniu i czynsz w wynajmowanym mieszkaniu dopóki własnego nie doprowadzimy do stanu uzywalnosci. I nie mamy 1000000 na koncie. Ide na zakupy do biedronki i oglądam każdy produkt dokladnie przed zakupem. Konkluzja jest taka że w natłoku wydatków finansowych pieniądze wydawane na dziecko giną, sa zaledwie ulamkiem kosztów życia.
          Za życzenia zdrowia dziękuję bardzo i życzę tego samego
          Pozdrawiam

  5. Avatar
    June 11, 2015
    Reply

    Ja też chciałabym zostac mamą, ale uważam, że zachęcanie do tego w kampaniach jest bez sensu. I co, jak chce taka podróżowac do Tokio, a nie zostawać mamą to jest gorsza?Bo ja wcale nie uważam tych kobet za gorsze albo “mniej pełne” bo nie zostały matkami. I mogą byc równie szczesliwe jak ja i każdy inny człowiek robiący to, co chce robić, a nie to ,czego oczekuje od niego społeczeństwo.

    • Avatar
      June 12, 2015
      Reply

      No nie są ani gorsze, ani lepsze. Nie wiem po co w ogóle dzielić ludzi na gorszych i lepszych.

    • Avatar
      June 12, 2015
      Reply

      Niektórzy nie pojmują, że każdy ma inne priorytety. Dla mojego teścia szczyt szczęścia to to, że może sobie rowerem pojechać nad Odrę i pocykać foty ptaszkom. Dla mojego ojca jest leserem bo “urlop jest po to, żeby gdzieś sobie dorobić”. Takich jak mój ojciec trzeba mocno olewać. :P

  6. Avatar
    June 12, 2015
    Reply

    Ja bardzo marze o gromadce dzieciaków ale jakoś to odkłądam w czasie bo chcę jeszcze tyle zrobić, tyle miejsc zoabczyć, tyle odwiedzić. Nie boję się, że dziecko mi w tym przeszkodzi bo mogę zabrać je wszędzie gdzie chcę, ale jeszcze jakoś nie jestem gotowa. Co nie zmienia faktu, że czasem się łapię na tym, że myślę jak późno się powoli robi i że najwyższa pora zabrać się do roboty :)

  7. Avatar
    June 12, 2015
    Reply

    Najważniejsze żebyś miała wybór. Chcesz mieć dziecko, super miej. :)
    Tylko nie ma co oceniać innych którzy nie chcą. Bo dzisiaj niby jesteśmy wyzwoleni, a nadal społeczeństwo oczekuje od kobiet rodzenia dzieci niezależnie od tego co jest ich życiowym celem.
    Poza tym ta kobieta ze spotu mogła właśnie adoptować dziecko, bo w czym to adoptowane jest gorsze? Dlaczego promuje się noszenie dziecka w swoim ciele jako coś wyższego nad adopcją? Przecież wszyscy wiemy, że instynkt jest po to żeby przekazać swoje geny, to właśnie przekazanie tych genów zazwyczaj wszystko przysłania. A czy o to powinno chodzić? Nie jesteśmy w większości geniuszami, więc nie ma konieczności za wszelką cenę dążyć do przekazania tych genów, szczególnie w przeludnionym świecie, gdzie tyle dzieci czeka na miłość.
    Wkurzenie na tą kampanie polega właśnie na wymuszaniu macierzyństwa, a jednocześnie jego gloryfikacji.
    Ty lubisz dzieci i obyś ich miała jak najwięcej, ale każdy ma swój rozum i wie kiedy się rozmnażać, takie kampanie nie są potrzebne. :)

    • Avatar
      June 12, 2015
      Reply

      Nie oceniam nikogo. Ani nie odbieram nikomu prawa do wyboru, przecież to absurd:) Nic takiego nie mam na myśli i jest to w ogóle sprzeczne z moim światopoglądem.
      Zresztą moim zdaniem ta kampania nie miała na celu żadnego wymuszania ani zachęcania. Miała na celu wywołanie dyskusji i zrobiła to.

      A tak na marginesie, nie napisałam, że lubię dzieci. Różnie z tym jest szczerze mówiąc:) na szczęście żeby mieć dziecko to lubienie cudzych dzieci nie jest obowiązkowe.

      • Avatar
        June 12, 2015
        Reply

        Sorry, uznałam, że jeśli ktoś pragnie dziecka to lubi dzieci, mój błąd. :)
        Proces powstawania człowieka owszem jest fascynujący niezależnie od poglądów. Na szczęście ten początkowy proces nie musi się już równać poczęciu. :)
        Dla mnie jeśli chodzi o ten proces typowo biologiczny, gdzie człowiek rośnie w ciele innego człowieka nie jest niczym nadzwyczajnym, tylko dziwnym. Niestety to nie jest proces, którego doświadczają tylko ludzie, a wszystkie zwierzęta. Myślę, że u nas ten proces jest uznawany za tak ważny i fascynujący przez kulturę i religię, tak naprawdę to naturalne od milionów lat tak samo jak proces jedzenia czy wydalania. :)

        • Avatar
          June 12, 2015
          Reply

          No właśnie, jest to coś obecnego wszędzie w naturze! Ja tak się ekscytuję właśnie tym faktem. Tym, w jaki sposób natura nieustannie się powiela. I tym, że jest to jednocześnie zupełnie zwyczajne i bardzo niepokojące. Na tym tle nasze ludzkie sprzeczki na tle kulturowym i religijnym wydają się takie małe i daremne. Ale jak już mówiłam, nie wymagam od reszty świata żeby podzielała mój pogląd:)

  8. Avatar
    June 12, 2015
    Reply

    Kobieto, Ty nie czytaj syfów w internecie, bo się będziesz jeszcze nie raz czuła bardzo samotnie ze sobą i swoją normalnością (szeroko i indywidualnie pojętą, jak dla każdego z nas).

    Ja dzieci niestety nie mogę już mieć. W zeszłym roku byłam w Paryżu, po ptokach.

  9. Myślę sobie, że ludzie, którzy stworzyli tą kampanię mieli na prawdę dobre chęci. Ale wyszło im to średnio. Nie będę pisać dlaczego, bo też powieliłabym ogromną ilość opinii na innych blogach, czy portalach. A co do młodocianych komentarzy – takie trzeba wybaczyć. Bo jeszcze nie wiedzą wielu rzeczy o świecie (nie twierdzę, że ja wiem wszystko). Po prostu przescrollować i zapomnieć.
    Wiesz, przyznam Ci się do czegoś. Gdy miałam jakieś 16 lat byłam bardzo głęboko praktykującą katoliczką. Bardzo głośna zaczęła się wtedy robić dyskusja o in vitro. I ja wierzyłam, że to jest złe. Oglądałam z rodzicami jakąs debatę telewizyjną na ten temat. A trzeba dodać, że moi rodzice o dzieci starali się bardzo długo. Byli wtedy młodzi, ale natura im nie sprzyjała. W czasie programu wypaliłam jak z karabinu: “Jak się w młodości nałykały hormonów, żeby dzieci nie mieć to niech się teraz nie dziwią, że ich mieć nie mogą!”. Dopiero kilka lat później zrozumiałam co poczuła moja mama, gdy spokojnym głosem odpowiedziała: “Nie każdy się nałykał, a niektórzy z nich dzieci mieć nie mogą. Gdyby dwadzieścia lat temu można było zrobić in vitro to ja bym je zrobiła”. Dzisiaj pewnie też bym zrobiła (w razie potrzeby), choć dalej jestem katoliczką praktykującą, ale nie aż taką zapaloną. Bo dzisiaj wiem, że pragnienie dziecka może być ogromne. Że miłość do oddania czeka taka wielka. Nie wyobrażam sobie nawet połowy bólu, który czuje kobieta po stracie dziecka lub kolejnym roku starania zajścia w ciążę.
    I tak jak ja dziesięć lat temu, tak @disqus_JFt7LqqLuX:disqus i tysiące innych dziewczyn na tym świecie (bez względu na wiek) też tego nie zrozumieją. Może przez kilka lat, a może nigdy, nie wiem. Nie ma w tym nic złego. Po prostu niektórzy nie odczuwają tego instynktu.
    Pozdrawiam serdecznie.

  10. Avatar
    June 15, 2015
    Reply

    Po urodzeniu dziecka w moim przypadku umysł skręcił na… korzystanie z życia. Wybieranie priorytetów, do których nie należy idealność w papierkach ani lśniąca podłoga, ani pomalowane paznokcie. Przestałam odkładać to, czego pragnę, na później. Przyjemności, wyjazdy – chce się i jeszcze bardziej się da, bo jakoś tak mamy tendencję do zaniedbywania i wykorzystywania siebie (pracowanie itd. “na przyszłość, a jak już wszystko zrobię to zacznę żyć”), ale jak jest obok nas niesamodzielny, drugi człowiek, to głupio nam serwować mu szare życie.
    Życie jest soczystsze u mnie :)

  11. Avatar
    June 16, 2015
    Reply

    Świetny tekst.

  12. Avatar
    July 3, 2015
    Reply

    Srał je pies. Obudzą się z ręką w nocniku i napiszą za 20 lat na swoim blogu, jaka to natura niesprawiedliwa bo 40 latka nie może zajść w ciążę.

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *