Kocham swoją miesiączkę. Jak polubić te dni?


Jakie są twoje pierwsze skojarzenia ze słowem “okres” albo “menstruacja”? Niech zgadnę. Ból, niewygoda, a może nawet wstyd i udręka?

Miesiączki nie pasują do naszego świata, w którym zawsze ma być aktywnie i dynamicznie. W którym jak nie nadążasz za wszystkimi, to jesteś słaba i nieporadna. W którym zawsze musisz chcieć. A odpoczynek jest często zbędnym luksusem, na który sobie nie pozwalamy.

Miesiączki są też wciąż uznawane za coś brudnego. Tabu. Już samo to, skąd pochodzą, potrafi wzbudzić obrzydzenie – no bo przecież nasze waginy powinny kojarzyć się czyściutko, gładziutko i zachęcająco. A jeszcze do tego ta krew nie jest taka klarowna, jak z żyły, ma w sobie skrzepy, strzępki ciała. Tak bardzo jest to zwierzęce i nie przystoi cywilizowanym, eleganckim kobietom.

Poza tym przecież miesiączki BOLĄ, towarzyszy im PMS i są ogólnie tylko utrapieniem, więc jak można je lubić?

Przez całe lata też tak uważałam, męczyłam się, wstydziłam się. Młode dziewczyny często nie mają z kim nawet o tym pogadać. Starsze akceptują to jako zło konieczne i też o tym nie gadają. Mężczyźni traktują temat z pobłażliwością i sprowadzają go do lekko upierdliwego zaburzenia psychicznego ich kobiet, które trzeba jakoś przetrwać, najlepiej z ironicznym uśmieszkiem.

Nasze społeczeństwo chciałoby udawać, że miesiączki nie istnieją. I któregoś dnia to do mnie dotarło. Dlaczego moja miesiączka miałaby nie istnieć? Zajmuje mi 1/4 każdego miesiąca. Ona istnieje! Dlaczego to ukrywać?

Przede wszystkim skąd ten pomysł, że z kobiecym ciałem jest coś nie tak z powodu miesiączki? Jak to jest, że ciało kobiety w ciąży jest uważane za czyste i święte, a ciało kobiety podczas menstruacji jest brudne? Czy to nie zalatuje jakąś grubą manipulacją? Kto to wymyślił i kiedy?

Bardzo wiele się zmienia, kiedy sobie uświadomisz, że

twoje ciało jest tak samo czyste i święte w trakcie miesiączki, jak i bez niej.

Dolna połowa ciała jest równie piękna i ważna jak górna. Twoja intymność nie jest brzydka, wstydliwa ani godna potępienia. Jesteś piękna wszędzie, nie tylko na twarzy. W niektórych miejscach jesteś jak piękny kwiat. Trudno się to czyta? Ile lat żyłaś w przekonaniu, że jest w tobie coś brzydkiego? Nie ma. Każdy fragment twojego ciała jest godny miłości i to nie tylko twojego partnera, ale twojej.

W trakcie miesiączki jesteś bardzo cielesna i to może budzić dyskomfort, bo jesteśmy nauczone, że ciało to mało ważna część nas, że liczy się umysł, górnolotne idee, wyższa duchowość. Biologiczne, zwierzęce ciało kojarzy się prymitywnie, ale nawet będąc bardzo duchową i intelektualną istotą nie osiągniesz swojej pełni, jeśli nie zobaczysz tego, że

twój zwierzęcy aspekt to część ciebie.

Jeśli go nawet wyprzesz, on nie zniknie. Z tych podziemi będzie i tak tobą kierował i wpływał na twoje wybory. Tymczasem ciało ma swoją wielką mądrość, z której możesz korzystać. Ono wie pierwsze, jak się czujesz i co jest dla ciebie dobre.

Ciało nie jest tylko dla dekoracji, nie jest zrobione z samej gładkości i nieskazitelności. Jest zrobione z mięsa. Po co udawać, że jest zrobione z fotoszopa? Jest z mięsa i krwi. Dlaczego coś miałoby być z tym nie tak?

Podczas miesiączki nie masz siły biec w takim tempie, jak przez resztę miesiąca. Twoje ciało chce zwolnić. To budzi frustrację, bo masz przecież na ten tydzień zaplanowane dwa fitnessy, trekking ze spływem kajakowym i wejście na Rysy przed śniadaniem, a tymczasem nie masz siły wstać z łóżka. Dlaczego właściwie nie chcesz zwolnić? Przecież

niski poziom energii to nic złego.

Czytałaś mój tekst o fazach cyklu menstruacyjnego? Kobiece ciało żyje w cyklach, poziom energii spada i podnosi się, i znów, udawanie że tak nie jest, nie zmieni tego i utrudni nam tylko życie. W połowie cyklu jesteś żywa i dynamiczna, poziomem aktywności przebijesz niejednego chłopa. Ale tak nie może być cały czas, bo się zajedziemy. A czy my jesteśmy końmi pociągowymi? Każe nam ktoś? Dlaczego odmawiamy sobie odpoczynku? Wiesz,

nic się nie stanie, jak odwołasz wszystkie swoje plany.

Nic się też nie stanie, jak poprosisz swojego faceta o pomoc. On też potrafi wstawić pranie. A może nawet robi pycha jajecznicę na śniadanie. ;)

Rzeczy, które musisz zrobić, bo musisz, bo wiemy, że takie są, możesz zrobić po prostu wolniej. Naprawdę musisz codziennie udowadniać sobie w pracy, że jesteś taka najlepsza? Odpuść na chwilę. Nadrobisz, jak będziesz mieć siłę. Wszystko, co w twoim kalendarzyku nie ma adnotacji “bardzo pilne”, może zlecieć na przyszły tydzień. Potraktuj to nie jako przejaw słabości, a inwestycję w swoją siłę i równowagę. Zobaczysz, jakie wszystko zrobi się harmonijne, jeśli pójdziesz za tym.

Dzięki odpoczywaniu podczas miesiączki ZNIKA PMS, nawet ten najcięższy, pisałam już o tym! Dzięki temu, że pozwalasz sobie na odpoczynek w okres, masz więcej siły w czasie, gdy możesz naprawdę z niej korzystać!

Świat się nie zawali nawet w tak ekstremalnym przypadku, jeśli się z niego wycofasz na te trzy dni i sobie poleżysz. Czy w ogóle przeszła ci przez myśl taka bezczelna rozpusta? Pomyśl – leżeć i nic nie robić! Czytać sobie książkę, oglądać filmy i być taką rozpieszczoną gnidą, że aż… widzisz, znów to robisz. Dlaczego oceniasz bezczynność jako coś nagannego? Zobacz, jak szybko potrafisz czasem biec. Czy nie pora, żeby się to wyrównało? Czy nie zasługujesz na najzwyklejszą nagrodę?

Boli cię brzuch? Również i na to są sposoby,

delikatna joga i rozluźnianie brzucha wprawi cię w cudowny nastrój.

Joga daje najlepsze efekty, jeśli praktykujesz ją przez cały miesiąc, a nie tylko przez te kilka dni. Na czas miesiączki są specjalne bardzo delikatne sekwencje, polegające głównie na leżeniu. Żadnego stania na głowie.

Jeśli masz bardzo bolesne miesiączki, zrób badania pod kątem endometriozy, zrób prywatnie USG (bo na NFZ mogą cię przekonywać, że nie potrzebujesz). To ważne. Wiele kobiet ma z tym problem i o tym nie wie. Miesiączki nie powinny boleć tak, że nic nie pomaga i że wyjesz. To nie jest OK.

Aczkolwiek joga pomaga również na bolesne miesiączki.

Oczywiście wcale nie musisz leżeć, ani w jogowych asanach, ani na łóżku w piżamie. Możesz robić, co tylko uznasz za stosowne, bo kto ci zabroni? Jesteś Boginią, która ma teraz swój najbardziej kobiecy czas. Masz dostęp do swojej żeńskiej esencji. Jeszcze nie słyszałam, żeby Bogini musiała słuchać kogoś, kto będzie jej mówił, co ma robić. A co może? Na przykład spotkać się z innymi Boginiami, bo

spotkania w kobiecym gronie są uzdrawiające.

Na wypady na miasto w gronie kumpli, którzy będą emanować swoją męską energią, z tą całą ich ognistością, przyjdzie czas później. Nikt nie mówi, że musisz lecieć w ekstremalne delikatności i spotykać się z ubranymi w pastelowe barwy eterycznymi nimfami, jeśli sama taka nie jesteś. Mogą to być równie dobrze wiedźmy w glanach.

Ale bez kitu – nie ma jak spotkania w babskim towarzystwie, kiedy jesteś tak bardzo “w żeńskim”, jak podczas miesiączki. Są pokrzepiające, budzą poczucie wspólnoty. Przypomną ci, że nie jesteś sama; że na świecie jest wiele takich, jak ty.

Jeśli nie masz ochoty się z nikim widzieć, bo i tak może być, to fajnie też jest znaleźć

kilka chwil na kreatywne wyrażanie siebie.

Ogromną radość może sprawić ci granie, śpiewanie, tworzenie czegokolwiek. Może ci się wydawać, że nie masz siły na takie głupoty, ale zacznij, zobaczysz, co z tego wyjdzie. Jak nic, to trudno.

A może odkryjesz, że to nie są żadne głupoty, tylko świetna zabawa, w trakcie której zbliżasz się do samej siebie, poznajesz, kim jesteś, co w twojej głowie siedzi i co ci w duszy gra.

Kiedy ostatnio się bawiłaś? Nie na imprezie, tylko tak, jak dziecko – twórczo i z fantazją. Teraz masz w sobie dużą wrażliwość, która pomoże ci przebić się przez to przekonanie, że zabawa to coś infantylnego, co nie przystoi dorosłym ludziom (to jest dopiero głupota) i o dziwo, właśnie w te spokojne energetycznie dni odkryć w sobie pasję.

Dzięki temu, że jesteś blisko siebie, jesteś też

bardzo blisko swojej intuicji.

A intuicja to twoja ogromna siła. Jeśli zaczniesz z niej korzystać, ale nie tylko kiedy raz do roku “najdzie cię przeczucie”, a na co dzień, zobaczysz, jak dzieją się prawdziwe cuda.

Wsłuchaj się w siebie. Zdziwisz się, kiedy usłyszysz, co masz sama sobie do powiedzenia.

Możesz pójść na długi spacer i pogadać sama ze sobą albo wziąć notes i pisać. Możesz też po prostu być i słuchać. Możesz zadawać intuicji pytania, a w ciągu dnia odpowiedzi same do ciebie przyjdą. Możesz intuicję o coś poprosić i zobaczysz, jak sama popycha cię do zrobienia rzeczy odpowiednich, by to się spełniło. (Oczywiście, żeby to działało, musisz za tą intuicją czynnie podążać. Samo się nie zrobi).

Intuicja poza mentalnymi “przebłyskami” często mówi do nas również przez sygnały płynące z ciała, dlatego dni, kiedy jesteś blisko ze swoim ciałem, sprzyjają nastawieniu się na odbiór.

Prawdopodobnie wśród różnych wglądów na temat własnego życia, zobaczysz, że jest coś w twoim życiu, z czym pora się pożegnać – zawsze tak jest. Jedne rzeczy przychodzą, inne muszą odejść. Ale tu kolejna dobra wiadomość, miesiączka to

dobry czas na oczyszczanie.

Podejdź do siebie holistycznie, jesteś przecież jedną całością, a nie sumą składników. Twoje ciało oczyszcza się samoistnie, ale umysł, serce i dusza też mogą na tym skorzystać.

To dobry moment na kryzysy emocjonalne, na uświadamianie sobie różnych spraw, bezlitosne stawanie twarzą w twarz z prawdą. To czas, kiedy to, co ma z ciebie wyjść – mówię o emocjach – może i powinno wyjść.

Nie bój się swoich emocji :) Skoro taka histeryczna panikara jak ja może chodzić po kuli ziemskiej i żyje, i nikt nie ma jej zamiaru strącić za to do otchłani piekielnych ani spalić na stosie, to i ty masz do tego święte prawo. Szczególnie w tak intuicyjnym, magicznym czasie, kiedy możesz uwolnić z siebie różne zadawnione bóle, oczyścić stare rany, a czasem po prostu gruntownie wyjaśnić to, co zostało do wyjaśnienia, nawet jeśli przez chwilę ma być nieprzyjemnie.

A jeśli akurat masz miesiączki w pełnię lub nów – a wiele kobiet właśnie wtedy je ma – to jak zgrasz się z tą energią pełni, będzie już totalna moc.

Poza tym jest to idealny moment na wszelkiego rodzaju duchowe praktyki,

dobry czas na medytację.

Wiem, że to całe określenie “jedności ze wszechświatem” jest mocno wyświechtane i kojarzy się z oderwaniem od rzeczywistości, ale są takie chwile, że nie ma w tym ani ździebka przesady. I że można wtedy być bardzo, bardzo blisko rzeczywistości. Ale jeśli tego dnia nie masz akurat przypadkiem ochoty jednoczyć się ze wszechświatem, to nawet proste, mindfulnessowe odzyskanie harmonijnej jasności i przytomności umysłu przychodzi wtedy łatwo i jest przyjemne. Po prostu fajnie się to robi.

Poza praktykami duchowymi są jeszcze praktyki magiczne i

dobry czas na… czary.

W każdej z nas jest element dzikości i nieokiełznania, w każdej babie siedzi trochę czarownicy latającej na miotle :) Nawet, jeśli nie masz ochoty kłaść tarota ani odczyniać magicznych rytuałów (co zresztą wcale nie byłoby pozbawione sensu), to pobaw się trochę tą tematyką. Może pójdziesz do lasu zaczerpnąć trochę energii z ziemi, w ciepły dzień założysz długą spódnicę i poczujesz miękką trawę pod bosymi stopami? Może zamówisz u wszechświata jakąś specjalną intencję, zażyczysz sobie spełnienia jakiegoś życzenia?

Pozwól, żeby prowadziła cię wyobraźnia i twoje ciało, rób tak co miesiąc i zobaczysz, jak twoje życie się zmienia. I mówię to na serio. A to wszystko dlatego, że nareszcie dopuszczasz do głosu samą siebie. Słyszysz swój własny głos spod tych wszystkich narzuconych przez zewnętrzny świat szablonów i konwenansów. Twój głos jest teraz mocny i mówi do ciebie. Po prostu słuchaj!

A jeśli już naprawdę wszystko zawiedzie i naprawdę nie jesteś w stanie nic zrobić, to pamiętaj, że na koniec dnia

zasługujesz na to wino i czekoladę :)


To jak? Spojrzysz trochę łaskawszym okiem na te dni?

Previous 23 uszczęśliwiające rzeczy, które musisz zrobić dla siebie tej wiosny
Next Autentyczne ciepło, czyli jak być hygge bez skarpet
  • Z punktu widzenia faceta, jeśli nie potrafimy was kochać podczas waszej Kali, to nie zasługujemy na wasze pozostałe Shakti ;)

    • Też do mnie przemawiają te mądre słowa:)) (i żeby nie było, tak samo jest w drugą stronę!)

      • My mamy podobno tylko jedno obliczę :) Męska instrukcja składała by się chyba tylko z okładki i gwarancji ;)

  • Noooo…. wydaje mi się, że w dużej mierze to wina Was samych, że miesiączka to temat Tabu. Nie ma się co oszukiwać – wielokrotnie same albo wykorzystujecie objawy tejże, ale je wymyślacie ;)

    Ja osobiście nie mam z tym żadnego problemu, ale to, jak to wygląda pośrednio odpowiadacie Wy same ;)

    • Tzn przede wszystkim to ja występuję w liczbie pojedynczej :) Ja nic nie wymyślam ani nie wykorzystuję, a za innych nie odpowiadam. Natomiast zgodzę się, że kobiety często sabotują same siebie. I właśnie po to piszę takie teksty, żeby można było przestać to robić i odzyskać równowagę, której jestem zwolenniczką:)

      • Rzeczywiście masz rację, przepraszam za liczbę mnogą :P

        Ale faktem jest, że to dość częsta sytuacja, że kobiety wykorzystują różne mity wokół swojej osoby, a potem mają pretensje… że my, faceci, w nie wierzymy ;)

  • Moja dziewczyna ostatnio miała miesiączkę. Pierwszy raz była tak mocno odczuwalna przez nią. W nocy aż 2 razy zwracała. Mówiła, że nigdy nie miała takich dolegliwości.

    • Współczuję Kamil, mam nadzieję, że przy następnej wizycie u gina wyjaśni się dlaczego mogło tak być, szczególnie jeśli będzie się to powtarzać.

  • Nie miałabym nic przeciwko mojej miesiączce, gdybym nie musiała podczas niej pracować :). Dla mnie to jest taki okres oczyszczenia i wyciszenia się. Lubie jak przypada w weekend, bo leżę sobie wtedy pod kocem, czytam, chodzę na spacery.

  • Życie w zgodzie z własną fizycznością, wsłuchiwanie się w to, co “mówi” do nas nasz organizm może naprawdę zdziałać cuda :) Bardzo spodobał mi się fragment mówiący o tym, że jesteśmy z mięsa a nie z fotoszopa. Pamiętam jak jeszcze w szkole podstawowej dziewczynki chowały podpaski głęboko do torebki tak, żeby nikt ich nie zobaczył,a kiedy podpaska przypadkiem wychyliła się z kieszonki, mówiły, że to cioci. I niestety to przekonanie, że menstruacja jest czymś wstydliwym niektórym zostaje również w dorosłym życiu. Fajnie, że o tym piszesz w ludzki, mięsny i ciekawy sposób!

  • Na szczescie ja nie mam żadnych doligliwości zwiazanych z okresem, praktycznie nie czuję że ją mam i za to ją lubię ;)

  • Sznouty

    Idealne “Tabu breakers” podoba mi się ogromnie twój post będę częściej wpadać pozdrawiam ??

  • Alicji pisanie

    Ja na szczęście jak mam miesiączkę, to objawy mam raz na pół roku. Używam tamponów, także one sprawiają, że czasem nawet zapominam, że mam miesiączkę. Cieszę się, bo w tej kwestii nie mam na co narzekać :)

  • Aga Winkowska

    Bardzo ważny tekst. Kobiety powinny wiedzieć,że miesiączka to normalna,naturalna sprawa. A mężczyźni jak najbardziej się z tym zgadzać. Kiedyś też była to dla mnie udreka,ale odkąd trafiłam na swoja drugą połówkę to uwielbiam ten czas, haha. Kto by nie lubił śniadań do łóżka i chipsów xxl w chwilach załamania z rąk ukochanego.

  • Ojej, no nie przyszłoby mi do głowy, żeby miesiączkę polubić ;) Chyba tylko za to, że jest objawem tego, że kobieta jest kobietą, jest zdrowa (choć nie zawsze) i może posiadać dzieci (choć nie zawsze ;) ), Teraz jestem w ciąży i to ostatnia rzecz, której mi brakuje ;)

    • Aha i żeby nie było, nie sądzę, że jestem wtedy brudna, tylko mam tak silne bóle, że mdleję, a do toalety muszę się czołgać. Gdyby nie to, byłoby ok ;)

  • Ja nigdy nie narzekam na te dni. I tak nie ma od nich odwrotu. Zrobiłaś to co należało. Poszukałaś plusów tej sytuacji.