Joga w domu czy w studio?


Od reklam różnych szkół jogi lub kursów do nauki w domu można dostać kręćka i oczopląsu. Jest taki wybór, że zupełnie nie można się zdecydować, od czego zacząć, i w efekcie nie zaczynamy wcale. Żeby ułatwić wam podjęcie decyzji, stworzyłam małe porównanie praktyki jogi w studio i w domu. Różnią się między sobą dość znacznie i każda z opcji posiada szereg zalet.

Joga w studio:

Dokładne instrukcje
Jeśli nie wiesz, jak coś zrobić, to na pewno prędzej dowiesz się tego na zajęciach, niż w domu. Masz podane jak na tacy, co, kiedy, jak i gdzie, i jeszcze do tego dokładnie technicznie wyjaśnione, dlaczego tak ważne jest, że przednie żebra idą do tylnych, rzepki kolanowe są podniesione, a barki oddalają się od uszu. Kiedy coś robisz nie tak, zostaniesz własnoręcznie poprawiony przez instruktora, a kiedy czegoś nie rozumiesz, zostanie ci to wytłumaczone. Jeśli robisz coś trudnego czy ryzykownego po raz pierwszy, to pewnie jesteś posrany ze strachu, więc bycie wtedy w pobliżu kogoś doświadczonego jest wskazane. Nabierzesz też dzięki temu dobrych nawyków. Powtarzając później daną asanę w domu, czasem wręcz słychać poprawiający cię głos nauczyciela w głowie – zabawne uczucie.

Nauczyciel decyduje za Ciebie
Nie musisz mieć cienia pomysłu na ułożenie sekwencji ani zielonego pojęcia o tym, która pozycja do czego służy. Wszystko jest w rękach nauczyciela. Możesz uważać to za minus, jeśli nie lubisz jakiejś grupy asan, a jest w kółko wałkowana od trzech tygodni, ale masz też pewność, że nauczyciel dba o to, by praktyka była zbilansowana i po tej grupie asan będziecie doskonalić następną, tym razem twoją ulubioną. Nawet praktykując długo masz pewne korzyści, choćby więcej pomocy (póki co nie dorobiłam się w domu na przykład drabinek), więcej wyzwań i inspiracji, żeby nie zamulić się robiąc w domu cały czas to samo.

Energia grupy
W grupie magicznym sposobem jesteś w stanie zrobić więcej, niż sam. Więcej zniesiesz, dłużej wytrzymasz, więcej od siebie wymagasz. Nawet się nie zastanawiasz, czy jesteś w stanie to zrobić, po prostu to robisz razem ze wszystkimi i heja. Albo przynajmniej spróbujesz, skoro wszyscy robią i jakoś im idzie. To nie rywalizacja, to porywająca energia grupy. Trzeba z nią uważać, bo jeśli masz fizycznie słabszy dzień, to możesz się nadwyrężyć. Pamiętaj, że twoje ciało jest na pierwszym miejscu. Ale kiedy chcesz intensywnej, wyczerpującej praktyki i możesz sobie pozwolić na bycie padniętym następnego dnia – to nie ma jak grupa!

Nawiązywanie relacji
Nie zapominajmy, że na sali poza tobą są inni ludzie, z którymi przed i po praktyce można sobie pogadać, wymienić się doświadczeniami, a nawet zaprzyjaźnić – chodząc na tę samą grupę tydzień w tydzień przez dłuższy czas w końcu orientujesz się, że widzisz wokół same znajome twarze. Zdarzają się zajęcia pełne humoru sytuacyjnego i zbiorowych wybuchów śmiechu lub takie, gdzie ćwiczy się całe zajęcia w parach i przez ten czas zdążysz zakumplować się ze swoją parą, choć widzisz ją pierwszy raz w życiu. Z tego, co widzę, im dłużej ktoś praktykuje, tym bardziej jest zintegrowany z pozostałymi uczestnikami grupy, a wszystkie siwe babcie z grupy zaawansowanej się znają i jeżdżą ze sobą na każdy jogowy wyjazd organizowany przez szkołę. To jeszcze przede mną :)

Zdrowy ruch po pracy
Podsumowując, nazwałabym praktykę w studio bardziej aktywnym i energetycznym rozwiązaniem, niż praktyka w domu. Częściej jesteś zmuszony do wyjścia ze strefy komfortu (o czym pisałam tutaj) i wszystko dzieje się bardziej intensywnie, jest bardziej kolorowo i towarzysko. Jest to idealne rozwiązanie dla osób lubiących na przykład pójść gdzieś po pracy lub chcących wyjść z domu, żeby zrobić ze sobą coś pożytecznego. Zajęcia w studio są też lepsze dla absolutnie początkujących, bo pozwolą poznać najważniejsze podstawy i uniknąć ryzyka nauczenia się ich z błędami (co może być później trudno odkręcić).

Joga w domu:

Rozwijasz samodyscyplinę
To jednocześnie największy plus i największy minus. Spróbuj oderwać się od fejsa, gdzie trwa przecież właśnie impreza wszechczasów, albo od allegro, gdzie akurat ktoś wystawił najlepszy towar świata. Przecież musisz jeszcze odpocząć od wypruwania sobie flaków w pracy, cnie? I robi się dwudziesta druga. Ale kiedy w końcu zaprzesz się i nauczysz się mobilizować dzień w dzień, to satysfakcja i poczucie panowania nad własnym życiem wynagrodzą ci ten trud i to poświęcenie, że nie przebimbałeś jeszcze tego kolejnego kwadransa. Chyba nie muszę dodawać, że dzięki temu wyższy poziom ogarnięcia i większa moc sprawcza dają się też zauważyć w pozostałych dziedzinach życia, czy to w pracy, czy w życiu prywatnym.
RADA: Nie musisz od razu mobilizować się do ćwiczenia nie wiadomo ile czasu. Możesz zacząć od pięciu krótkich powitań słońca dziennie, a kiedy się do tego przyzwyczaisz, sam będziesz chciał wydłużyć i urozmaicić praktykę.

Jest taniej
Na zajęcia w porządnej szkole jogi trzeba się wykosztować ok. 100 złotych miesięcznie. Praktyka w domu, kiedy już raz kupisz zestaw pomocy, nie kosztuje kompletnie nic. Pomoże to podreperować budżet lub wygospodarować ekstra fundusze na szczytny cel (np. prezenty świąteczne), a nie musimy przerywać naszej ukochanej i życiodajnej praktyki.

Jest delikatniej…
Spójrzmy prawdzie w oczy – sam nie będziesz wymagać od siebie pozostawania tak długo w jakiejś trudnej asanie wyciskającej z ciebie siódme poty, jak byś mógł na zajęciach, kiedy nauczyciel mówi do grupy: “Jeszcze trzy oddechy! Maksimum!” a grupa głośno sapiąc daje z siebie wszystko. Pewnie, że czasem masz dobry dzień i ochotę, by zafundować sobie wycisk, ale jednak jest to ten przyjemny, domowy rodzaj wycisku, kiedy możesz odpocząć w każdej chwili i żaden dalszy ciąg zajęć ci nie umknie. Zawsze masz chwilę na regenerację.

…ale za to bardziej systematycznie
To w grupie nauczyłam się układać swoje ciało w asanach, ale to w domu, poprzez codzienne ćwiczenia, zyskałam siłę, elastyczność (no, nie przesadzajmy) i pięknie wyrzeźbione mięśnie (tu nie przesadzam! efekty są imponujące). Systematyczność jest kluczowa. Chodzić na zajęcia sześć razy w tygodniu, no raczej spójrzmy prawdzie w oczy, nie da rady. Jogować się w domu choćby i po pół godziny dziennie – można? Można. (Jeśli chcesz mi powiedzieć, że nie masz trzydziestu wolnych minut dziennie, to chyba pora przeorganizować twoje życie, chyba że ci już obrzydło!)

Większa swoboda wyboru asan
To bezcenne. Padasz na pysk i chcesz się zregenerować? Masz doła i potrzebujesz kilku pozycji odwróconych? Coś cię boli, a może wręcz przeciwnie – kipisz energią i chcesz wypróbować nową, ambitną sekwencję dla zaawansowanych? Nic nigdy nie stoi na przeszkodzie, żebyś zrobił właśnie to, czego potrzebujesz w danym momencie. Na co dzień prawdopodobnie szybko wynajdziesz sobie ulubioną sekwencję lub kilka sekwencji, które nauczysz się robić bez zastanowienia, ale zawsze możesz je zmodyfikować wedle uznania lub wymienić na inne, kiedy się znudzą.

Większa elastyczność czasowa
Twoje zajęcia są na przykład w czwartki o 18:00 i jeśli się nie wyrobisz, to masz pecha. Natomiast matę na podłodze w pokoju rozwijasz, kiedy chcesz i na jak długo chcesz. Możesz porozciągać się po długiej podróży, dać ulgę plecom po późnym powrocie z pracy, możesz też rozpocząć dzień od asan jeszcze przed śniadaniem lub zastąpić nimi poranną kawkę. Matę bez problemu składasz w kostkę i zabierasz ze sobą w delegację lub na wakacje. Nigdy nie musisz nigdzie zdążyć. Wygodne i praktyczne.

Wieczorny rytuał
Joga w domu może stać się jednym z najprzyjemniejszych codziennych rytuałów, podobnie niezbędnym, co poranna kąpiel. Jest punktem, w którym zatrzymujesz się, by odetchnąć po trudach dnia lub nabrać sił, a także przyjrzeć się swojemu ciału, swojej kondycji fizycznej i psychicznej. Jest to też upragniona chwila, by pobyć samemu ze sobą, tu i teraz, podczas gdy świat może poczekać. Możesz włączyć sobie do niej ulubioną muzykę – relaksacyjną lub dynamiczną, co wolisz! (Ja ostatnio katuję TO :)) Bywa, że praktyka w domu jest tak wciągająca, że nie chcę jej przerywać, jest to prawdziwa fizyczna i psychiczna przyjemność i odprężenie. A na koniec nie może zabraknąć długiego, medytacyjnego relaksu.

Jeśli chodzi o mnie, moja joga w domu i w studio idealnie się uzupełniają. Tej w domu jest oczywiście więcej, ale z tej w studio również trudno byłoby mi zrezygnować. A co dla Ciebie? Najlepiej wypróbuj jedno i drugie :) I koniecznie podziel się wrażeniami.

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *