Joga niejedno ma imię. Poznaj różne rodzaje jogi


Foto tytułowe: Mitchell Joyce

Dziś pragnę rozprawić się z mitem, jakoby joga równała się osławionemu mantrowaniu w lotosie i niczemu więcej, i przedstawić rodzaje jogi, z którymi miałam jak dotąd okazję się zetknąć. Ponieważ oferta szkół jogi wciąż rośnie, podobnie jak zainteresowanie tą formą ruchu, warto wiedzieć, co jest czym, by wybierając zajęcia dla siebie, nie nadziać się na coś zgoła odmiennego od własnych oczekiwań.

Jakie są rodzaje jogi?

Hatha Yoga / Yoga Iyengara

Jeżeli słyszysz od kogoś znajomego, że “chodzi na jogę”, to na 90% ma na myśli właśnie hatha yogę. To najpowszechniejszy na Zachodzie gatunek, zawierający wszystko to, co ludziom się z jogą kojarzy. Powolne tempo zajęć, głęboki oddech, precyzyjne ustawianie w nieskończoność każdego mięśnia, długotrwałe pozostawanie w pozycjach. Dodatkowo w jodze Iyengara dozwolone (i wskazane) jest używanie pomocy, czyli pasków, klocków, koców i wszystkiego, czym można się podeprzeć lub podłożyć sobie to pod tyłek, korygując poziom trudności asany w przypadku, gdy nie potrafimy zrobić jej pełnej wersji. Dzięki temu joga Iyengara jest dla każdego, niezależnie od wieku i stanu zdrowia. Nie trzeba być rozciągniętym ani szczególnie sprawnym fizycznie. Na zajęcia przychodzą ludzie w każdym wieku, od nastolatków po siwych seniorów. Każdy ćwiczy tak, jak potrafi.

Nie oznacza to jednak, że joga Iyengara jest prosta i lekka, bo to już zależy od konkretnej sekwencji (oraz szkoły, którą wybierzemy). Wśród asan znajdziemy zarówno te delikatne i relaksowe, które można robić dla uspokojenia, poprawy samopoczucia lub na przykład dla wzmocnienia kręgosłupa, jak i naprawdę energetyczne, karkołomne i wymagające pozycje, budzące przerażenie od samego patrzenia i będące wyzwaniem nawet dla starych wyjadaczy.

Moje doświadczenie: Będą już chyba cztery lata, jak zaczęłam chodzić na jogę Iyengara. Od jakiegoś roku zajęcia w grupie uzupełniam tymi w domu. Po dobrym poznaniu podstaw, jest to dość proste do ogarnięcia. To właśnie ta joga pomogła mi odzyskać stabilność psychiczną po katastrofie, przywróciła wiarę w siebie, a później dała mi siłę, bym pchnęła swoje życie w kierunku, którego pragnę. Gdyby nie ta joga, to być może nie byłoby mojego bloga :)

rodzaje jogi
Foto: Tony Felgueiras (takich asan jeszcze nie potrafię :D)

Ashtanga Vinyasa Yoga

Kojarzysz Powitanie Słońca? Każdy oddech to płynne przejście do kolejnej pozycji. Na podstawowej ashtandze każde zajęcia rozpoczynają się właśnie Powitaniem Słońca i dalej też są do siebie podobne, bo do zrobienia jest seria z góry określonych asan w stałej kolejności. Dzięki temu wchodzisz w pewien rytm i nie ma zastanawiania się, co teraz będzie, a jednocześnie wysiłek jest zbyt intensywny, by zamyślać się na temat wyjazdu na działkę do wujka Staszka. Ashtanga joga to reset umysłu przy jednoczesnym ostrym wycisku dla ciała. Piorunem poprawia kondycję, rozciąga i wzmacnia. Ma też działanie oczyszczające. Z minusów – łatwo się nadwyrężyć, więc trzeba wyjątkowo uważać, by nie dowalić do pieca za bardzo. Lepiej się oszczędzać, niż wylądować u ortopedy.

Moje doświadczenie: Moje pierwsze zajęcia ashtangi były tak wyczerpujące, że cudem doszłam do domu i później przez jakiś czas zupełnie nie mogłam się ruszać. Zakwasy pojawiły się dopiero po dwóch dniach i przywitałam je z radością, bo powróciła umiejętność poruszania się. Będę to chyba wnukom opowiadać jako anegdotę. Później zaczęłam chodzić na grupę początkującą do innej szkoły i tam było już bardziej znośnie. Czasem wpadam na zajęcia, gdy mam ochotę na bardzo dynamiczną praktykę. A Powitanie Słońca robię codziennie – stąd wziął się tytuł mojego bloga.

Power Yoga / Yoga Flow

Są to kolejne odmiany dynamicznej jogi, w których nie ma już ustalonej z góry sekwencji, a więc nigdy nie wiadomo, co nas na zajęciach spotka. Na pewno pot będzie płynął ciurkiem po plecach, a ćwiczenia będą odbywały się w rytmie oddechu, ale jeśli nauczyciel jest kumaty, to poziom trudności będzie dopasowany do poziomu ćwiczących, czyli do Twojego. Dynamiczna joga to bardzo fizyczna praktyka, mająca wiele wspólnego z fitnessem, dzięki czemu jest przystępna dla ludzi Zachodu. Jednocześnie daje korzyści związane ze wzmocnieniem ciała i oczyszczeniem umysłu tak samo jak każda inna joga. Czym różni się yoga flow od power yogi? Jest bardziej płynna i miękka, przypomina jakby taniec, co wcale nie znaczy, że jest lżejsza.

Moje doświadczenie: Fajne, ciekawe i urozmaicone zajęcia dla aktywnych. Nie bywam aż tak często, ale jak już pójdę, to mam dużą frajdę. Ożywiają i dotleniają, sprawiają, że krew szybciej krąży w żyłach. Uwielbiam delikatną, nie za mocną yogę flow i od czasu do czasu czuję, że muszę trafić na takie zajęcia.

Acro Joga

Wyobraź sobie zajęcia jogi, rozgrywające się w powietrzu. Akrobatyczne i widowiskowo wyglądające pozycje, wykonywane w parach i trójkach. To zdecydowane przekroczenie granic komfortu od pierwszych zajęć. Ćwiczenie zaufania do siebie i do partnera. Przełamywanie oporu związanego z dużą bliskością fizyczną z innymi ludźmi. Nie bez powodu ta joga nazywa się też jogą dla par. To nowość, zdobywająca u nas coraz większą popularność.

Moje doświadczenie: Nie dowiedziałam się jeszcze, jak to jest sobie polatać w powietrzu. Chyba się trochę boję. Podobno jest świetny fun podczas tej praktyki. Sądząc po tym jak wygląda, nie wątpię!

rodzaje jogi
Foto: HyperXP.com

Joga Nidra

Przychodzisz na zajęcia, kładziesz się wygodnie na podłodze i leżysz. I tyle, bo na tym to właśnie polega. Twoim największym wyzwaniem jest nie poruszyć nawet małym palcem u dłoni przez godzinę, tudzież nie zasnąć. Dzięki wskazówkom nauczyciela znajdziesz się w stanie błogiego transu między jawą a snem. Jest to bardzo regenerująca praktyka, ponoć mająca dla organizmu efekty równie zbawienne, co smaczne przespanie całej nocy. Jest też mocno uspokajająca i dobrze robiąca na nerwy, a dzięki wizualizacjom, które tworzymy sobie w trakcie, może też być ciekawą metodą na wgląd we własne wnętrze… lub zachętą do spełniania marzeń. Nie potrzeba zupełnie żadnego doświadczenia. Wybierz się na zajęcia, jeśli potrzebujesz się zrelaksować, zastopować ciągły bieg myśli i zrobić sobie przerwę.

Moje doświadczenie: Byłam na tym kilka razy. Większość czasu walczyłam ze snem, słuchając pochrapywania dochodzącego z różnych części sali. Po jednej sesji powlokłam się do domu w żółwim tempie, po innej byłam nieoczekiwanie naładowana energią, odświeżona i w doskonałym humorze. Ciekawe doświadczenie. Podejrzewam, że kluczem do efektów jest jak zawsze systematyczność.

Joga Kundalini

To najdziwniejsza i najbardziej mistyczna praktyka spośród tu opisanych. Są asany, ale inne niż na hatha yodze. Jest też mantrowanie, śpiewanie hymnów, medytacja, poszerzanie świadomości i szeroko pojęta praca z energią. O ile w poprzednich gatunkach jogi można nie zwracać uwagi na wszelkie jej duchowe elementy, są one tylko dla chętnych, o tyle tutaj właściwie na duchowości opiera się cała praktyka. A to wszystko po to, by obudzić energię Kundalini, czyli życiową energię istniejącą w każdym z nas, przeważnie niewykorzystaną i uśpioną w dolnym odcinku kręgosłupa. Masz ciągoty do duchowości, interesuje cię niefizyczny aspekt rzeczywistości? To biegnij tam w podskokach. Tylko się nie zdziw, bo będziesz naprawdę robić kuriozalne rzeczy.

Moje doświadczenie: Byłam tylko raz, ale wciąż do tego wracam myślami. Byłam oszołomiona zajebistością tej praktyki, mimo jej ewidentnej cudaczności, bo jak inaczej nazwać wywijanie palcami młynka przy jednoczesnym oddychaniu przez rurkę zrobioną z języka i tak przez dwadzieścia minut bez przerwy? No właśnie. Myślałam, że dostanę pierdolca, ale stan umysłu, w którym się znalazłam, był… niecodzienny. Dające do myślenia.

Chcesz jeszcze?

Mimo, że trochę tego jest, to nadal nie są wszystkie rodzaje jogi. Mam wrażenie, że słowo “joga” stało się tak modne, że można by na upartego każdy rodzaj aktywności ruchowej przerobić na jakąśtam jogę.

Umyślnie pominęłam np. radża jogę, bo spotkałam się z nią tylko w teorii i nie miałam okazji dowiedzieć się, o co w niej chodzi. Jest też na przykład bikram yoga, praktykowana w gorącej atmosferze, w warunkach istnej sauny. W Łodzi się z nią nie spotkałam. Jeżeli ćwiczysz jakąś jogę, której tu nie opisałam, napisz w komentarzu parę słów o niej :)

A Wy? Którą jogę wybralibyście dla siebie?

11 Comments

  1. Avatar
    September 1, 2015
    Reply

    Chodziłam na hata, ale szybko mi się odwidziało. Potem była asztanga i w asztandze się zakochałam. Mam silne postanowienie powrotu na zajęcia, razem z powrotem do Krakowa. Bo sama to jeszcze nie dałabym rady ćwiczyć, bo nie kryję, początkująca jestem, a przy półtorarocznej przerwie od tej formy ruchu to już całkiem ze mnie baby.
    Kundalini brzmi świetnie, tylko nie znam miejsca w Krakowie gdzie by się tym zajmowali. Ale znając życie po prostu źle szukałam i jest.

  2. Avatar
    September 1, 2015
    Reply

    Wiedziałam, że tego jest dużo, ale przerasta mnie ta ilość. Przyznam, że ja tylko podpatruję i czytam, nie mam możliwości nigdzie iść, a w domu tak nie do końca jestem pewna. Gdzieś mam obawę, że wyrobie w sobie złe nawyki i może zrobię sobie tym krzywdę. Ale jeszcze wszystko przede mną. :)

  3. Avatar
    September 2, 2015
    Reply

    O rany! To ja się przyznam, ze nie widziałam, że jest tyle różnych rodzajów jogi! Tak jak piszesz na początku kojarzyła mi się to głównie z nudą :D Choć po tym co piszesz to może spodobałoby mi się na Ashtandze (? jak to się odmienia?) lub Power jodze :)

    • Avatar
      September 2, 2015
      Reply

      A to się cieszę, że udało mi się Ciebie zaciekawić tematem:)

  4. Avatar
    September 2, 2015
    Reply

    Mnie najbardziej ciekawi kundalini, chociaż słyszałam już od różnych ezoterycznych hardkorów, że eksperymentowanie z tą energią może się skończyć nieciekawie. Na razie czuję się za słabym zawodnikiem na takie praktyki :)
    Ale o tym, że dziwne mantry i mudry dają efekt, przekonałam się min. kiedy po uciskaniu i masażu odpowiednich punktów na dłoniach i stopach (+coś jeszcze równie dziwacznego) udało mi się niemal od razu po zaśnięciu osiągnąć świadomy sen, taki na granicy z OOBE (do teraz nie wiem, czym to dokładnie było).

    Byłaś jeszcze kiedyś później na jodze śmiechu?

    • Avatar
      September 2, 2015
      Reply

      Ja słyszałam dokładnie to samo o kundalini i prawdopodobnie faktycznie lepiej wiedzieć, co się robi. A z drugiej strony jeśli ktoś chce się zająć tym tematem, to przecież jasne jest, że nie jest od początku wszechwiedzącym guru i musi kiedyś postawić swoje pierwsze kroki pod okiem jakiegoś nauczyciela. Podejrzewam, że chodzi o to, żeby powstrzymać przed autodestrukcją tłumy ezoheadów obecnych na różnych forach i facebookowych grupach z ezoteryką w nazwie, bo to, co ci ludzie wypisują sprawia że łapię się za głowę. Ktoś rozmawia z aniołami, ktoś inny z duchami, a jeszcze inny leczy na odległość, a chętnych na to uleczanie i bezkrytycznie to łykających są setki po prostu. Perfekcyjne pole dla nadużyć i dla eksperymentów z katastrofalnymi skutkami, o których później jakiś ksiądz napisze książkę i po wsze czasy zbanują jogę w państwach katolickich. Lepiej się pilnować:)

      A joga śmiechu, no nie, nie byłam i zapomniałam o niej wspomnieć!

  5. Avatar
    September 2, 2015
    Reply

    Za sprawą Twojego bloga nawet ostatnio chodzi mi joga po głowie, ale nie wiedziałam, że jest tyle odmian! Podoba mi się ta w powietrzu, ale mogłabym ćwiczyć tylko z moim mężem, bo nie lubię takiego kontaktu cielesnego z obcymi ludźmi. Kiedyś już pisałam u Ciebie, że zupełnie nieświadomie często wykonuję dla odprężenia jedną z asan, jaką jest świeca ;)

  6. Avatar
    September 2, 2015
    Reply

    Nie znam się na jodze, przyznaję się bez bicia :D Myślałam o tym, żeby zacząć sobie “jogować”, ale jakoś nigdy nie miałam dostatecznej motywacji…

  7. Avatar
    September 3, 2015
    Reply

    Super tekst! Bardzo zaintrygowała mnie ostatnia z opisanych przez Ciebie metod – to dopiero musi być jazda!

  8. Avatar
    Żaneta
    September 9, 2015
    Reply

    Bardzo ciekawy wpis ,dziękuje za niego :-) Ja ćwiczę Yoge for runners flow, uwielbiam wręcz :-))

  9. Avatar
    ela
    November 27, 2015
    Reply

    Ja z czystym sercem polecam Acroyogę. Jest to świetna zabawa, a przy tym przekraczanie własnych mozliwości i strefy komfortu. Zdecydowanie buduje zaufanie i silną więź między partnerami. Po kilku miesiącach praktyki będziecie w stanie wykonać pozycje akrobatyczne, o których wam się nie śniło. Zaskoczycie samych siebie, a to wszystko przez WSPÓLNĄ praktykę i WSPÓLNĄ radość z sukcesów. Dlatego też acroyoga jest idealna dla par, chociaż w grupie acrojoginów i tak nigdy nie poczujesz się samotny i zawsze znajdzie się ktoś do wspólnego polatania! :)
    Inną odmianą “latającej” jogi jest aerial yoga, na której robi się serię asan przy użyciu chusty. Dla mnie taka forma była jeszcze bardziej wymagająca dla ciała. Nie brakuje również pozycji baaaardzo rozciągających oraz pozycji odwróconych, które działają oczyszczająco i poprawiają krążenie krwi. A końcowy relaks w chuście, która z przyrządu do ćwiczeń, nagle staje się “kokonem”, w którym czujesz się bezpiecznie wisząc sobie w powietrzu, jest niesamowity! :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *