Jestem głupia i dobrze mi z tym!


Bogactwo, sukces, atrakcyjność fizyczna… jakie są najważniejsze wartości w dzisiejszym świecie? Jedną z tych najbardziej podstawowych jest mądrość. Należy być mądrym.

Większość naszego społeczeństwa uważa się za mądrzejszych od innych i przykłada do tego wielką wagę. Jeśli ktoś Ci powie “Ty leniu” albo “Ty grubasie” – no co, pojechał Ci, ale mówi się trudno. Jeżeli jednak usłyszysz “Ty idioto” albo “Ale ty jesteś głupi” – to jak siarczysty policzek! Toż to zamach na Twoje ego, podważenie Twojej fundamentalnej wartości! Chyba wiadomo, że głupi to są inni, a nie Ty, nie??

Właściwie to wcale nie takie pewne. Dlatego chcesz się o tej swojej mądrości wciąż przekonywać, sprawdzać, czy to wciąż aktualne. Chcesz, no nie? Ja trochę tak. Lubię mieć rację, lubię przeglądać się w pełnych podziwu spojrzeniach innych ludzi. Każdy lubi. Taki dowcipny, taki bystry, mistrz ciętej riposty, najfajniejszy gość na świecie. A jeżeli przyłapiesz się na tym, że popełniłeś błąd, powiedziałeś jakąś bzdurę – to odczuwasz dogłębny wstyd, bo przecież kto jak kto, ale Ty? Jeszcze ktoś mógłby zwątpić w Twą inteligencję… a wtedy byłbyś skończony. Wydałoby się to, czego się w skrytości ducha obawiasz: że rzeczywiście nie jesteś tak mądry, za jakiego się uważasz.

Z tym, że jak w ogóle zdefiniować mądrość? Jak ją zmierzyć? Czy jeśli ktoś skończył trzy fakultety i projektuje statki kosmiczne, ale jedynym stworzeniem z którym prywatnie rozmawia jest jego kot Wacuś, to jest mądrzejszy od typa, który nic nie skończył, ale za to ma świetnie prosperującą firmę, żonę, trójkę dzieci i białe skarpetki, które nosi do sandałów? A jeżeli oni oboje są nieszczęśliwi i nienawidzą swoich żyć, a ich sąsiad, prosty człowiek o imieniu Czesiek (kocham nadawać moim postaciom imiona), który ma tylko gumiaki i widły do przerzucania gnoju, codziennie jest wdzięczny życiu za to, że istnieje i do bólu szczęśliwy w swojej prostocie, to kto właściwie ma lepiej?

Dlaczego tak się utarło, że musisz być mądry, żeby być coś wart? Czy ten przymus bycia mądrym to przypadkiem nie jest tylko dodatkowym balastem, który każdy sobie wrzuca na plecy i wędruje z nim przez życie? Przyznanie się do własnej głupoty to prawdziwy kamień z serca. Ja na przykład jestem głupia i polecam!

Dlaczego warto być głupim?

  • Nie musisz już cały czas się wykazywać, imponować i błyszczeć elokwencją. Możesz w końcu zdjąć z twarzy mądrą minę, zamknąć gębę na kłódkę i spokojnie sobie siedzieć bez zbędnej napinki.
  • Rozmowa z nowo poznanymi ludźmi idzie dużo lżej, gdy nie musisz udowadniać przy tym, jaki jesteś bystry i nietuzinkowy, a możesz od razu pokazać swoje prawdziwe oblicze.
  • Odpada cały ciężar nieustannego porównywania Twojego poziomu mądrości do innych. A CO, JEŚLI KTOŚ OKAŻE SIĘ MĄDRZEJSZY ODE MNIE?? No właśnie nic – i to jest najlepsze.
  • Możesz spokojnie robić te wszystkie rzeczy, które nie przystoją bardzo mądrym ludziom. Możesz zrobić z siebie idiotę na parkiecie lub na mikrofonie podczas karaoke, możesz uśmiechać się do ludzi na ulicy i nawet do nich zagadywać bez obaw, że nie wypadniesz wystarczająco dobrze.
  • Nikt nie ma prawa robić ci wyrzutów, że nie miałeś w czymś racji. Jesteś w końcu głupi, więc czego on się właściwie spodziewał?
  • Nie musisz też palić się ze wstydu, gdy zrobisz coś głupiego. Masz prawo.
  • I jak to w życiu bywa – gdy zupełnie odpuścisz bycie mądrym, to takie życie może stać się o wiele ciekawsze i de facto mądrzejsze, niż było wcześniej.

Bo kiedy pozwolisz sobie na to, że nie zawsze jesteś w formie, na to, że miewasz zaćmienia umysłu i od czasu do czasu zachowujesz się w sposób iście kretyński, że nie wiesz wszystkiego i nie masz we wszystkim racji, a mimo to nadal jesteś zupełnie fajny i to jest OK, i jeżeli dopuścisz do siebie myśl, że być może wcale nie jesteś mądrzejszy od innych i to też jest OK…

…to wcale od tego bardziej nie zgłupiejesz ani nie sprawi to, że zaczniesz obficie wydzielać ślinę i bełkotać, zamiast konstruować normalne wypowiedzi. Jedyne co się stanie, to że odpuścisz sobie ten niekończący się konkurs, ten wieczny test na inteligencję, w którym cały czas oceniasz i jesteś oceniany, w którym nigdy nie będziesz wystarczająco dobry, bo zawsze znajdzie się ktoś lepszy od Ciebie i zgniecie Cię jednym wprawnym, pełnym wdzięku ruchem stylowego trzewika.

Odrobina dystansu do siebie samego jeszcze nikogo nie zabiła.

Na koniec polecam tak na wszelki wypadek zrobić sobie test, czy naprawdę jesteś głupi. Test opracowałam najnowszymi psychologicznymi metodami bazując na powiedzeniu mojej mamy, że “głupi to koszulę w zębach nosi”.

Pytanie 1. Czy nosisz koszulę w zębach?
Odp. A : TAK
Odp. B : NIE

Więcej odpowiedzi A: Jesteś naprawdę głupi.
Więcej odpowiedzi B: Nie jesteś naprawdę głupi. Tylko okresowo. Czyli tak jak ja :D

Teraz, kiedy wiesz już wszystko, możesz swobodnie podbijać wszechświat :)

Previous Yoga Rave - pierwszy raz w Polsce!
Next Miesięcznik #6: Ten zwariowany czerwiec
  • Mądrość nie wyklucza się z większością elementów z tej listy. Według mnie nawet, jak zauważyłaś, mądrość powinna iść w parze z pokorą, pycha jest cechą głupców.

    Dla mnie modelowym przykładem człowieka mądrego jest książkowy Sherlock Holmes. Posiada niesamowitą wiedzę w pewnych dziedzinach i odznacza się niesamowitą ignorancją w innych (niewiedza, że Ziemia krąży wokół Słońca). Nie przejmuje się tym, ponieważ taką ścieżkę wybrał: uczy się tylko tych rzeczy, które uznaje za potencjalnie przydatne w pracy detektywa. Nie wywyższa się, mimo, że prawdopodobnie nikt na świecie nie dorównuje mu umiejętnościami dedukcji (wiem, że dedukcja jest tutaj określeniem kontrowersyjnym, ale tak się przyjęło i niech tak zostanie). Gdy opowiada o swoich metodach rozumowania, nie mówi o nich: „spójrz, jaki jestem wspaniały”, tylko „spójrz jakie to proste”. Popełnia błędy i potrafi się do nich przyznać, chociaż oczywiście jest świadom swojej intelektualnej wyższości.

    Ogólnie dobry wpis:)

    • Do Twoich refleksji dodam, że częstym błędem jest nie odróżnienie mądrości od inteligencji, a to dwie różne rzeczy. Bo mądrość jest wrodzona, a inteligencja wyuczona. Człowiek bardzo inteligentny, spec od obliczeń kosmicznych może być równocześnie bardzo nieporadny życiowo, głupi taki. Za to prosty, niewyksztalcony człowiek może posiadać ogromną życiową mądrość.

      • A ja to widzę tak, że właśnie mądrość przychodzi z wiekiem i z doświadczeniem (często nie doceniamy starych ludzi i ich ogromnej mądrości), za to inteligencja jest wrodzona, jak talent, można ją rozwijać lub nie. A wyuczona może być wiedza:) I tu jest kolejna rzecz którą bym dodała do tych refleksji: nie tylko mądrość i inteligencja, ale też wiedza są wrzucane do jednego worka i mylone ze sobą.

        • Niestety się nie zgodzę, zbyt wiele w życiu spotkałam mądrych dzieci i głupich starców. Nie wiek i nie doświadczenie jest tego miarą, a przynajmniej nie w przypadku każdego ludzia.

  • Dorzucę jeszcze jedno powiedzonko autorstwa ojca mojej przyjaciółki z dzieciństwa. Lubił on prawic, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: głupich i tych, co słodzą kawę. Po wygloszeniu tych słów zazwyczaj wsypywal sobie dwie łyżeczki cukru do kawy właśnie.
    Jak dla mnie nikt nigdy nie powiedział niczego bardziej oddającego prawdę o człowieczeństwie. Bo tak naprawdę, wewnątrz wszyscy jesteśmy tragicznie tacy sami.

  • Faktycznie, masz rację, chyba większość z nas czuje na sobie presję bycia “inteligentnym.” A to przecież nigdzie nie jest zapisane, że mądry, inteligentny człowiek ma być sztywniakiem, ma zawsze nienagannie się wypowiadać i zachowywać. Pomyłki, nieznajomość jakiegoś tematu – to ludzka rzecz, nie ma ludzi, którzy wszystko wiedzą i nie ma sensu skupiać się na tym, żeby udowodnić światu, że jest inaczej. Warto mieć dystans do siebie. A mądry i głupi to pojęcia względne :)

    • “Mądry i głupi to pojęcia względne” otóż to:)

  • Chciałabym czasem być głupia, nawet staram się z tym pogodzić, ale mam wrażenie, że nasze społeczeństwo strasznie to utrudnia. Palniesz coś głupiego, ktoś Cię poprawi, zdasz sobie z tego sprawę, powiesz “no tak, faktycznie, o ja głupia” i są ludzie, którzy będą się z tego śmiać jeszcze przez kilka godzin, a nawet tacy, którzy Ci to wypomną za dwa lata. Nie rozumiem tego. Tak ciężko dziś przyznać się do błędu, bo istnieje ryzyko, że będziesz niemalże szykanowany. Ja tam wiem, że jestem trochę głupia, chociażby dlatego, że zupełnie nie mam głowy do liczb. Dla mnie tysiąc czy sto tysięcy to żadna różnica. Zawsze powtarzam moim rozmówcą, że mnie się o kwoty nie pyta, bo powiem, że nad morze z Lublina jest dwa razy dłuższa (lub krótsza) droga niż w rzeczywistości, mimo iż tą trasę pokonuję przynajmniej raz do roku…;)

    • No niestety też to zauważyłam. Spróbuj się przyznać do błędu, a wszyscy wokół zaczną się tym ekscytować, rozdmuchiwać, no pękać ze śmiechu po prostu, chyba ze szczęścia, że to nie im akurat się przydarzyło. Tak, jakby sami nigdy tak nie mieli. Strasznie to… głupie.

  • rewelacyjnie napisane :) a test wyszedł mi pozytywnie ;) Fajne, optymistyczne masz podejście do sprawy. Jak damy sobie możliwość bycia głupimi, to zrzucimy na pewno część swojej maski i będzie radośniej :)

    Przypomniał mi się fragment biografii Petera Gabriela, w której opisane było, że młody Peter jak robił urodzinową imprezę, to w wejściu robił długi tunel, przez który trzeba było przejść, żeby się dostać – i tym samym na samym początku imprezy rozładowywał atmosferę i od razu wszyscy byli naturalniejsi.

    • Hahahah :D Taką imprezową atrakcję można nazwać “Tunel Petera” :) Genialny pomysł. Zwłaszcza na tych bardziej oficjalnych imprezach :D – Ciociu Twoja Kolej (Zwróć Uwagę Cioci,Że Mówię z Wielkiej Litery, Żebyś Odczuła Mój Szacunek ) :) :)

  • ja tam wolę milion razy zapytać o coś… inny czuje się mądrzejszy, bo może mi coś wyjaśnić, a ja się ciągle czegoś uczę… a zawsze mogę zapytać czy wie co to frywolitka albo decoupage – nie wie. :D

  • Dobry wpis. Jest szansa, że dotrze do umysłów tych jeszcze nie obudzonych. Grunt, żeby nie potraktowali go zbyt dosłownie.

  • Głupi człowiek nie ma świadomości, że jest głupi. Dlatego tez jest szczęśliwy. A jak jest szczęśliwy tzn, że jest mądrym człowiekiem, czyli tak naprawdę nie jest głupi;)
    To moja teoria bezwzględności:)

  • Świetnie ujęłaś bardzo poważne zagadnienie :) Zagadnienie maskowania się i uciekania od siebie. Tyle napisałaś, że trudno mi coś dodać. Podczas czytania przypomniał mi się tylko jeden z moich ulubionych cytatów. Podczas jednej z rozmów, przyjaciel zbił mnie z pantałyku pytaniem, które rozświetla moje myślenie w wielu sytuacjach. Zapyta czy chcę mieć rację, czy chcę być wolny? W wielu wypadkach nie mam żadnych wątpliwości. W końcu, jak to napisałaś, – mam prawo nie wiedzieć nic :) Dziękuję Ci za ten wpis i pozdrawiam!

  • Za głupi, za mądry, za gruby i tak dalej. Najlepiej dopasować się do reszty. A co ze szczęściem? Taka tam luźna dygresja, chociaż trochę powiązana z tematem. Ja w przyszłości będę pedagogiem specjalnym. Największy błąd jaki mogę popełnić, to stwarzać pozory, że wiem wszystko. Bo prawda jest taka, że nie skrzywdzę siebie, ale dziecko – osobą z którą będę pracował, która przecież mi zaufała. Dlatego właśnie największym sukcesem człowieka jest przyznanie się do tego, że: “Ja tego nie wiem”.

  • Uwielbiam jeden film, Ty także musisz go znać – Forrest Gump.

    Forrest zwykł mawiać – poznasz głupiego po czynach jego.
    ;)