Jak zorganizować podróż do Indii przez internet?


raghavvidya

Jak zorganizować podróż do Indii?

Jeżeli chodzi o wyjazd do Azji lub w jakieś inne dalekie krainy, są trzy opcje:

  • Biuro podróży, które zrobi wszystko za ciebie. Drobnym minusem jest, że taki wyjazd nie ma wiele wspólnego z prawdziwą twarzą kraju, do którego jedziesz (choć nie każdemu musi to przeszkadzać). Do tego jest pieruńsko drogi. W przypadku Indii to praktycznie 100% przebitki.
  • Wyjazd zorganizowany z plecakami, czyli ktoś robi za ciebie, ale coś fajnego, podróżniczego, co może być naprawdę spoko opcją dla ludzi, którzy nie chcą jechać sami. Na przykład mój znajomy organizuje takie grupowe podróże do Azji. Słyszałam też o warsztatach wyjazdowych dla kobiet, podróżach fotograficznych… Jest w czym wybierać.
  • Wyjazd na własną rękę, czyli coś, na co my się porwaliśmy. Pomysł padł niespodziewanie – skoro już tak raz na jakiś czas udajemy się w jakąś podróż, to właściwie dlaczego nie jechać gdzieś dalej, niż zwykle? Tylko jak to zorganizować?

Bilet

Każdy, kto podróżuje samolotami po Europie, zdążył sie już przyzwyczaić do polowań na tanie loty i bookowania biletów na trzy miesiące do przodu. Jeśli chodzi o Azję, ceny są bardziej stabilne i choć też może być drożej lub taniej, to nie było potrzeby kupowania biletu z nie wiadomo jakim wyprzedzeniem. Na miesiąc przed wylotem dało się znaleźć taką samą cenę jak i na lot za pół roku, czyli około 1700-1800 złotych w obie strony. Są na pewno okazje, kiedy można polecieć taniej, ale odkąd poszukiwaliśmy tego biletu, czyli od jakiegoś listopada zeszłego roku, nie widziałam ani jednego przypadku, żeby cena zeszła niżej. Może taniej jest przy kombinowaniu na własną rękę, typu lot za złotówkę do Charleroi, stamtąd awionetką do Moskwy, a dalej rowerem ze skrzydłami do Abu Dabi i w końcu po trzech dniach podróży lądujesz w Indiach?

Nasza podróż miała jedną przesiadkę i trwała około 11 godzin. Kupowaliśmy przez tanie-loty.pl, które są o tyle spoko, że do kupna tego biletu nie trzeba mieć karty płatniczej, można zrobić zwykły przelew z konta. Terminów wylotów z biletami w tej cenie też było tam więcej, niż na skyscanner i pokrewnych serwisach.

Nocleg

Nocleg w Indiach najlepiej podobno znaleźć na miejscu, bo jest największy wybór i można utargować najlepszą cenę. Dlatego zabukowaliśmy tylko nocleg na pierwsze dwa dni pobytu w Bombaju, a dalej już będziemy szukać na spontanie, co napawa przerażeniem moich rodziców. Nocleg w Bombaju znaleźliśmy przez nasze ukochane Airbnb. (Rejestrując się poprzez mój link otrzymasz 82 zł na pierwszą podróż)

Jeśli szukacie noclegu w Indiach, to pamiętajcie, jakie tam są ceny. Nam się wydaje, że 100 zł za pokój to cena ok, ale jak na nich to już jest wściekle drogo i powinno mieć bardzo dobry standard. Nasz nocleg w indyjskim mieszkaniu u dwóch hinduskich chłopaków kosztował ok 70 zł za dobę dla dwóch osób. Standard jest hmm.. jak w indyjskim mieszkaniu :D Niektóre rzeczy trudno wycenić ;)

Jeśli chodzi o noclegi na miejscu, celujemy w tanie hostele, bambusowe chatki i inne niezobowiązujące miejscówki. Internet powiada, że jest tego od groma, można się przejść i sobie wybrać.

Wiza

Podróżnicy przyjeżdżający do Indii w celach turystycznych i planujący tam pozostać do 30 dni nie muszą już fatygować się do Warszawy po wizę. Mogą teraz składać wnioski bezpośrednio na indyjskiej stronie rządowej. Przyjemność ta kosztuje 48 USD, wymagany jest też skan zdjęcia paszportowego i paszportu. Po przyjęciu naszego wniosku otrzymujemy na maila promesę wizową, z którą należy zgłosić się już po przylocie do Indii do placówki na lotnisku. Tam dopiero dostaniemy “prawdziwą” wizę. Welcome to India!

Wniosek wizowy jest dosyć obszerny i trzeba w nim zaznaczyć dużo różnych dupereli typu nasza planowana trasa podróży lub hotel w Indiach, gdzie zamierzamy się zatrzymać (to jest obowiązkowe, dlatego warto wizę składać na końcu, po tym jak już mamy zaplanowane wszystko inne). Wypełnianie tego było dla nas miejscami prawdziwa łamigłówką – do uzupełnienia pytań o wykształcenie i zawód potrzeba było nie lada przenikliwości, bo odpowiedzi do wyboru bardzo znacząco różniły się od tego, co przeważnie mamy w Polsce :) Trzeba było też zaznaczać różne opcje typu: czy mam babcię w Pakistanie? To mnie rozbawiło, bo zaczęłam się zastanawiać, co moja babcia miałaby robić w Pakistanie, choć niewątpliwie są na świecie osoby, których babcie tam mieszkają. Wniosek można na każdym etapie zapisać i powrócić do niego później.

Powiem wam, że bałam się załatwiania tej wizy chyba najbardziej ze wszystkiego. Naczytałam się w internecie, że płatności nie przechodzą, że są błędy na stronie, wniosek jest blokowany, trzeba go składać ponownie itd. Ludzie pisali, że próbowali z różnych przeglądarek, z różnych kart płatniczych i mieli trudności. Nam płatność przeszła za pierwszym razem na zawalonym pootwieranymi kartami Firefoxie, na marnym hotelowym łączu internetowym. Złożyliśmy wniosek w piątek wieczorem, promesy otrzymaliśmy w niedzielę rano. No big deal, really.

Większym juź wyzwaniem było już odstanie ponad godziny w kolejce po wizę na lotnisku o piątej rano, po nocy spędzonej w samolocie. Ale i to przeżyłam!

Karta płatnicza

Jak sobie radzić z płatnościami w Indiach? My po małym rekonsenansie zdecydowaliśmy się wziąć trochę gotówki (rupii nie da się kupić w Polsce, najlepiej brać dolary) i kartę walutową. Nie znam się kompletnie na bankowości i czytając fora tematyczne czułam, jak moja głowa rośnie i powoli wypełnia sobą cały pokój, powodując nieznośny ból istnienia. W końcu zdecydowaliśmy się na kartę dolarową w Alior banku ze względu na ich atrakcyjny kantor walutowy, gdzie możemy sobie łatwo i bezgotówkowo wymieniać hajs. Karta jest za free pod warunkiem wykonania nią transakcji bezgotówkowej w ciągu 6 miesięcy. Można zamówić ją i konto do niej bez wychodzenia z domu.

Karta walutowa opłaca się bardziej, niż zwykła bankomatowa do konta w złotówkach, bo nie przewalutowuje nam kasy podwójnie lub potrójnie i po losowych złodziejskich kursach, ale liczę się z tym, że może wyjść ciut drożej, niż tachanie ze sobą wszędzie sterty gotówki. Każda z wypłat w bankomacie (poza pierwszą w miesiącu) to 9 zł w plecy. Lecz czy chciałabym targać ze sobą każdego dnia całe moje fundusze na miesięczną wyprawę w postaci poutykanych wszędzie w bagażach zwitków banknotów? No nie jestem przekonana.

Szczepienia

Jakie szczepienia są zalecane w Indiach? Obowiązkowe nie są żadne, ale jeżeli ktoś tylko nie dostaje drgawek na sam dźwięk słow szczepionka, to jest kilka szczepień, które jest rozsądnie zrobić, żeby później nie przywieźć czegoś dziwnego tylko dlatego, że się raz ugryzło owoc opłukany w wodzie z kranu. Te same szczepienia są zalecane przy podróżach do różnych części Azji, a jedna dawka starcza na wiele lat, więc można to potraktować jako inwestycję.

Choć sama nie jestem fanką szczepień, to jakoś głupio było mi zupełnie olać temat i w końcu wybraliśmy się do Centrum Medycyny Podróży, które w Łodzi mieści się w szpitalu Biegańskiego, choć są też na pewno różne inne punkty, gdzie można podobne szczepienia wykonać. Po konsultacji z miłą panią doktor zdecydowaliśmy się zaszczepić na WZW A (na B było już za mało czasu do wylotu), dur brzuszny, błonnicę, tężec i polio.

Mnie bolały tylko poniesione wydatki, bo dawka każdej szczepionki to około 150 zeta, natomiast Wojna w kilka godzin po szczepieniu słabo się poczuł, dostał stanu podgorączkowego i kilka następnych dni przeleżał w łóżku. Przypadek? Nie dowiemy się.

Ubezpieczenie

Tutaj krótka piłka – warto ogarnąć ten temat, żeby w razie czego móc tam pójść do lekarza. Oczywiście wykupienie ubezpieczenia podróżnego jest możliwe bez wychodzenia z domu. Nam znajomy podróżnik polecił ubezpieczenie w Warcie. Tanio, wygodnie, po chwili polisa ląduje na mailu. Nie znam się na ubezpieczeniach jeszcze bardziej niż na bankowości, w dodatku jestem wobec nich podobnie nieufna, ale sprawa została załatwiona tak szybko, że nawet nie zdążyło mi wzrosnąć ciśnienie.

Trasa

Co zobaczyć w Indiach? Przede wszystkim na pewno nie wszystko, bo są za wielkie. My zdecydowaliśmy się na południowe Indie – głównie Bombaj i Goa. Zawsze chciałam zobaczyć Goa, odkąd dowiedziałam się o istnieniu tego miejsca. Będziemy zwiedzać plantacje przypraw, obserwować ptaki, jeździć motorynką po całym wybrzeżu, bratać się z hippisami i szukać transowych imprez w lesie. W 25 dniach naszej podróży można by pewnie upchać więcej miejsc, ale chcę nadać jej nieco bardziej wychillowany rytm, by mieć czas wniknąć w sedno sprawy i porządnie doświadczyć tego egzotycznego świata, zamiast codziennie biegać i odhaczać odwiedzone atrakcje.

Z pomocą przyszedł mi między innymi: blog Rajscy w Azji i forum globtroter.pl. Blogi podróżnicze to ogólnie bardzo przydatna rzecz, kiedy planujesz wyprawę do Indii. Pamiętaj też zajrzeć na Tripadvisor, który jest nieoceniony, jeżeli chodzi o szukanie opinii na temat atrakcji, restauracji, noclegów i ogólnie planowania pobytów. Jest tam też dobre forum. No i obowiązkowa baza każdego podróżnika, Lonely Planet. Na podstawie tych stron sporządziliśmy wstępną listę interesujących nas miejsc i luźny plan podróży, który na pewno będzie ulegał spontanicznym zmianom.

Zaopatrzyliśmy się też w przewodnik Lonely Planet, który będzie nam dzielnie służył offline’owo w sytuacji kryzysowej, kiedy ostatecznie znajdziemy się na skraju ludzkiej cywilizacji i nie będziemy mieli dostępu do internetu.

Planując trasę po Indiach warto przejrzeć też kalendarz w poszukiwaniu świąt i wydarzeń okolicznościowych. W trakcie naszego pobytu będzie Wielkanoc, która w Indiach nie jest jednak hucznie obchodzona. Będzie też słynne Holi, na które napalam się dużo bardziej :)

Porady podróżnicze

Indie to obcy kraj, w którym wszystko dzieje się według alternatywnych zasad (wie to każdy, kto choćby słyszał, jak wygląda ich ruch drogowy), więc musiałabym chyba upaść na głowę, żeby jechać tam bez jakiegokolwiek przygotowania, bez wiedzy, co mnie może tam spotkać. Tak mogą jechać sobie w drogę osoby, które wykupują turnus w biurze podróży i nie zamierzają wychodzić z hotelu, chyba że do autokaru na wycieczkę fakultatywną. Są to z reguły te same osoby, które później ubolewają, jak to dziko i niecywilizowanie jest na drugim końcu świata, bo jakiś Hindus ślinił się na ich widok, gdy próbowały opalać się w stringach. Przecież na tym właśnie polega drugi koniec świata, że nie jest tam tak jak u nas w domu, tylko inaczej, i to między innymi najbardziej mnie jara w tej podróży.

Wyszukiwanie porad, wskazówek co zabrać do Indii, na co zwracać uwagę, czego nie robić itd. było jednym z przyjemniejszych etapów przygotowań. Fora podróżnicze są naprawdę pełne wyczerpujących informacji na każdy temat dotyczący podróży do dowolnego kraju na świecie. Są też pełne ludzi, którzy wielokrotnie tam byli, wszystko dokładnie widzieli i mogą potwierdzić, że nie ma się czego bać, że nie jest strasznie i że warto to wszystko zobaczyć, choć niekoniecznie każdy się w Indiach musi zakochać. Z wielką pomocą przyszli nam też znajomi oraz znajomi znajomych, którzy byli już w Azji. Jakoś tak to działa, że bardziej skłonni jesteśmy wziąć sobie do serca poradę usłyszaną z ust człowieka stojącego przed nami, niż anonimową wypowiedź w internecie.

Najważniejsza rada, którą dostałam: just go with the flow. I tak wszystkiego nie da się przewidzieć i zaplanować.

I do tej rady właśnie postanowiłam się zastosować. A jak mi to wychodzi – o tym już za kilka dni. W międzyczasie zapraszam na słoneczny fanpage, gdzie zamieszczam relacje na bieżąco.

A Ty co byś wolał: wycieczkę z biura podróży i święty spokój, czy taki organizowany na własną rękę wyjazd z plecakiem, kiedy nie wiesz, co przyniesie każda następna minuta? ;)

13 Comments

  1. Avatar
    March 22, 2016
    Reply

    Rozpływam się w zazdrości. Jeszcze nie upłynął rok od kiedy wróciłam z Chin, a już jestem pewniejsza niż pewna, że życie w zachodnim kraju nie jest dla mnie. Do Azji! Ach, do Azji mnie ciągnie! Póki co życie mówi mi nie i każe zaciskać pasa wszystkiego sobie odmawiając, ale to się musi kiedyś odwrócić, nie?

    • Avatar
      March 23, 2016
      Reply

      Zgadzam się, Azja to całkiem inna bajka, i jedna wizyta tylko zaostrza apetyt na kolejne :) Gdzie dokładnie byłaś w Chinach?

      • Avatar
        March 24, 2016
        Reply

        Pekin, Szanghai, Chengdu, Macao, Kangding, Bamei, Tienjing i Leshan <|:^)

        • Avatar
          March 24, 2016
          Reply

          Imponujące :) Uwielbiam architekturę Szanghaju i mam nadzieję że kiedyś zobaczę historyczny plac Tiananmen w Pekinie

  2. Avatar
    March 23, 2016
    Reply

    Zdecydowanie opcja podróży samodzielnej, zaplanowanej i zorganizowanej od początku do końca przeze mnie, w miejsca, które chciałabym zwiedzić najbardziej, a nie które narzuca przewodnik. :)
    Niestety już wiem, że w tym roku nie mogę sobie pozwolić na żadne wakacje… Chlip chlip… :(
    Ale może w przyszłe ferie uda mi się z piesełami pojechać w góry…? :)
    Wyjazd ze zwierzakami to o wiele większe przedsięwzięcie niż samemu, czy z innym ludziem, poza tym to byłby ich pierwszy taki daleki wypad, ale mam nadzieję, że podołam. :)

    Życzę bezpiecznej podróży! I tego aby Wasza wycieczka była dokładnie taka, jaką sobie wymarzyliście. :)
    Mam nadzieję, że zostanie ona upamiętniona tabunem fantastycznych zdjęć, z którymi zechcesz się podzielić z nami tutaj, na blogu. :)

    Serdeczne pozdrowienia z Gdańskich Stogów. ;)

  3. Avatar
    Rajscy
    March 23, 2016
    Reply

    Super wpis i cenne porady;-) Nic tylko postępować zgodnie z twoim opisem i ruszać w drogę. Cieszę się, że przydały ci się zapiski z naszego bloga. Przy okazji czytania też się czegoś dowiedziałam na temat ułatwień wizowych ;-)
    Życzę wspaniałej podróży, atrakcji nie muszę życzyć bo pewno ich macie w nadmiarze.
    Pozdrawiamy z upalnej Tajlandii
    Rajscy

  4. Avatar
    March 23, 2016
    Reply

    Super porady, na pewno się przydadzą. Od siebie dodam że BARDZO WAŻNE JEST UBEZPIECZENIE zwłaszcza dla backpackerów którzy jadą do krajów typu Indie, Wietnam czy Tajlandia. Wiele się może tam zdarzyć o kto oglądał Top Gear to wie jaki jest tam ruch uliczny i głupie złamanie bądź zwichniecie może opłatami szpitalnymi przerosnąć koszta wycieczki.

    • Avatar
      April 10, 2016
      Reply

      Pewnie, a tak jak napisałam, załatwienie takiego ubezpieczenia przez net to kilka chwil. Swoją drogą ruch uliczny tu jest na szalonym freestyle’u, ale w sumie kilka dni biegaliśmy po skrzyżowaniach między krowami i autobusami w Bombaju, kolejne kilka dni jeździliśmy na skuterze pomiędzy świniami i tuktukami na drogach Goa, i to nie jest takie straszne jak wygląda, choć fakt, że trzeba być bardzo, ale to bardzo ostrożnym i uważnym. Oni też mają swoje zasady na drogach, tylko że inne niż u nas :)

  5. Avatar
    March 24, 2016
    Reply

    jakoś Indie nie są moim wymarzonym krajem do zwiedzania :) ale uwagi zacne :)

  6. Avatar
    April 8, 2016
    Reply

    Moje marzenie! Jestem strasznie ciekawa jak Twoje wrażenia po podróży, czy gdybyś mogła, to zdecydowałabym się jeszcze raz, czy jednak spotkały Cię jakieś niebezpieczne sytuacje ze względu na europejskie pochodzenie. Zawsze chciałam jechać na własną rękę, bo z biurem podróży nie zobaczę prawdziwych Indii, a marny hotel zrobiony pod turystów i to za ogromne pieniądze. A przecież w Indiach nie tak drogo.. poza kosztem biletu lotniczego, więc wszystko jest osiągalne. Tylko jak mówię, że pojadę sama, to wszyscy kręcą głową z niedowierzaniem jakie to niebezpieczne.

    • Avatar
      April 10, 2016
      Reply

      Pewnie, że bym się zdecydowała, to najbardziej kosmiczny wyjazd w moim życiu jak dotąd :D Tyle, że ja nie podróżuję sama, a w męskim towarzystwie. Europejczycy przyciągają uwagę, ale wszyscy są dla nas mili, a gdy robią się zbyt mili, to zawsze mogę schować się za chłopem i udawać, że mnie nie ma, ale samotnie podróżująca kobieta musi mieć stalowe jaja, żeby jechać do Indii. Nie tyle może być niebezpiecznie, co raczej nieprzyjemnie. Planuję tekst na pokrewny temat :)

      • Avatar
        April 10, 2016
        Reply

        Pisząc “sama” miałam na myśli na własną rękę właśnie, bez biura. Gdybym nie bała się jechać w pojedynkę, już dawno bym tam była ;) A tak muszę poczekać na kogoś kto da się namówić na wyjazd, a raczej okoliczności muszą być sprzyjające, bo namówiona osoba już jest, ale teraz na dłuższy wyjazd nie ma możliwości, może za rok się uda :) W każdym razie ja chyba jestem jakaś dziwna, bo nigdy się nie bałam :D Z wielką chęcią poczytam o Indiach, więc będę oczekiwała na teksty o tym kraju :)

  7. Avatar
    November 23, 2016
    Reply

    Dzięki piękne za te wspaniałe porady!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *