Jak zmienić swoje życie, czyli wspomnienia z zaczarowanego lasu


Lubię czasem powspominać, po to w końcu te wspomnienia zbieram. I tak sobie myślę, jakie to było cudne, znaleźć się pod koniec zeszłego lata w Borach Tucholskich w gronie przyjaciół. Koniec lata, weekend, dzika przyroda, bratnie dusze wokół mnie i ten szczęśliwy moment, kiedy wszystko jest tak, jak powinno być. Mam jeszcze kilka zdjęć, których tu nie zamieszczałam, więc teraz, kiedy wszyscy jesteśmy spragnieni ciepła, słońca i zieleni, idealnie się nadadzą.

Zeszły rok był dla mnie dość trudny i zawierał wiele eksplozji i latających w powietrzu odłamków, choć i wiele magii, milionów gwiazd i baniek mydlanych. A te dni w lesie, to był czas, w którym spojrzałam za siebie i nagle zobaczyłam, jaki dystans przebyłam, jak moje życie się zmieniło i – jak bardzo się z tego cieszę. :)

Jak wydostać się z miejsca, w którym jesteś, i iść dalej? Jak zmienić swoje życie?

Zamiast chłodno kalkulować, wymyślać strategie, a później to porzucać, bo tego nie czujesz, i wciąż trafiać do punktu wyjścia, zawsze możesz zrobić to, co ja (a czego nie pochwaliliby twoi rodzice), czyli oddać życiu prowadzenie, odpiąć się i skoczyć :)

Właściwie potrzebujemy zrobić tylko trzy rzeczy, żeby się to udało:

1. Ustawiamy sobie intencję.

Czyli wymyślamy, czego dokładnie chcemy. Zwróć uwagę, że “Chcę przeżyć wielką miłość” nie oznacza dokładnie tego samego, co “Chcę znaleźć życiowego partnera”.
Od intencji zależy właściwie wszystko, co się później wydarzy, więc uważaj, czego sobie życzysz. Musisz być zupełnie szczery ze sobą.

Intencja to kierunek, a nie cel. Wyznaczanie sobie celów jest dobre w pracy intelektualnej, ale są takie życiowe dziedziny, w których cele zupełnie się nie sprawdzają. Są po prostu zbyt precyzyjne. Cele są związane z posługiwaniem się zdrowym rozsądkiem, a tutaj zaraz będziemy wsiadać na łajbę i płynąć w nieznane za głosem serca.

Rozsądku używasz do konkretnych zadań (mam taką nadzieję!), ale jeśli chodzi o intencję, to lepiej sprawdza się szukanie jej w przeczuciach, w zapachu wiatru, we własnej dzikiej naturze, w tym, że przecież w środku WIESZ.

Czego chcesz dla siebie? Czego w głębi serca potrzebujesz? Odpowiedz sobie tak, jak czujesz. I będzie git :)

(Nie wiesz, czego chcesz? Chciej na początek tego, żeby się dowiedzieć. Tak, to właśnie w taki sposób działa.)
jak zmienić swoje życie

2. Pozwalamy, żeby rzeczy się działy, i nie przeszkadzamy.

Życie poprzez ludzi i zdarzenia będzie prowadziło cię w zażyczonym kierunku, ale to nie jest twoje nieuniknione przeznaczenie. Choć życiowy GPS całkiem nieźle daje radę wymyślać nowe trasy, kiedy ignorujesz te proponowane, to ostatecznie zawsze możesz się uprzeć i nigdy tam nie dojechać.

Najgorsza jest niecierpliwość. Kiedy w połowie trasy wysiadasz z samochodu i mówisz “Pierdolę, nie jadę tam!”, to masz rację, rzeczywiście nie jedziesz.
Na drugim miejscu jest brak zaufania, przez który skręcasz gdzieś, gdzie ci podpowiada rozum, żeby niby było lepiej, i kończy się to tak, że o zmroku stoisz na jakimś zadupiu, nie masz benzyny i padł ci akumulator.
Bądź szczery wobec siebie, nie mów, że to wcale nie o to chodzi. To ludzka rzecz zwątpić :)
O tym, jak życie potrafi zaskoczyć, gdy odpuszczamy kontrolę, napisałam więcej tutaj.


 
A teraz najtrudniejsze, uwaga.

3. Kiedy przychodzi, to WYCIĄGAMY RĘKĘ i bierzemy to.

Najtrudniejsze, bo z reguły właśnie wtedy jest najlepszy moment, żeby przyszły na przykład takie myśli:
“Ee, nie wiem, czy ja sobie z tym poradzę i czy się w ogóle do tego nadaję”.
“W sumie to już się przyzwyczaiłem do tego, co było wcześniej, i nawet mi tego szkoda.”
“A co, jak nie wyjdzie i stanie się coś strasznego??”
I moje ulubione “Tak naprawdę nie zasłużyłem, żeby to dostać”.
Czasem nawet wypływa odwieczny koronny argument “Będzie brzydka pogoda, nie jadę”. ;)

To nie jest nic złego, każdy tak ma, to naturalne że się boimy nieznanego (uwierz, że ja najbardziej), ale bój się i rób! Bo bez działania w odpowiedniej chwili nigdy to, co sobie wymarzyliśmy, się nie urzeczywistni.
Niektóre rzeczy się dzieją dzięki innym, ale inne mogą wydarzyć się tylko dzięki TOBIE.
Dostałeś już ten zażyczony bilet na bungee, wjechałeś na tę wieżę, ale nikt za ciebie nie skoczy :)

 
Siedząc na molo w Borach Tucholskich i majtając nogami w wodzie, w towarzystwie cudownych ludzi, w atmosferze radości i swobody, i w szalonym poczuciu, że znalazłam się tutaj, więc to działa, i w zasadzie to stąd mogę dotrzeć już wszędzie, pomyślałam, że tak się cieszę, że wtedy skoczyłam.

Że zdecydowałam się, że CHCĘ stać się tą osobą, którą zawsze chciałam być. Mieć takie życie, jakie dotąd przydarzało się tylko innym, a ja stałam obok i mówiłam sobie, że moje też jest całkiem spoko, takie spokojne i dobrze oświetlone, ale głęboko w środku coś wzywało mnie, żebym odważyła się pójść tą nieznaną, dziką ścieżką. Sama.

Że zagryzając wargi z bólu wzięłam nóż (brr) i odcięłam sobie rękę:) tę linę, która bezpiecznie i przytulnie cumowała moją łódź na spokojnej przystani, i pozwoliłam, żeby porwał mnie prąd, chociaż nie miałam mapy, a za to miałam pełne gacie.

 
Że w tych zawirowaniach zobaczyłam, że nie potrzebuję spokoju na zewnątrz, kiedy mam go wewnątrz, i że wszystkie sztormy kiedyś się kończą, że łatwiej się płynie, kiedy nie zmieniam co chwila kierunku, że łódź nabiera prędkości, kiedy jednak rozwinę żagiel, a samochód zdecydowanie ma lepszego kopa, kiedy zwolnić ręczny hamulec.

Ale też, że czasem jest dobry moment, żeby zarzucić kotwicę i zejść na trochę na ląd. Poznać towarzyszy, którzy zabiorą się z tobą w dalszą drogę. Zjeść i napić się z nimi, patrząc, jak słońce zachodzi i jak wschodzi księżyc. Przegadać przy ognisku całą noc, przeleżeć na trawie cały dzień. Rozejrzeć się dookoła, jakie to wszystko jest zachwycające. Jakie idealne w swojej niedoskonałości :)

jak zmienić swoje życie
Kilka innych (jeszcze piękniejszych ;)) zdjęć z tej wyprawy znajdziesz w tym wpisie.
Właśnie mija rok, odkąd wszystko się zaczęło.
Dziękuję :)

A teraz, no cóż…
Pora na nową intencję :)

A Ty? Czego chcesz dla siebie?

Previous Konwent Wiedzy Alternatywnej - dwa dni z kosmitami
Next Nie jestem twoim guru
  • Nie mogłaś znaleźć lepszego momentu na taki tekst.
    Idealny dla mnie, na teraz, na już :*

    To ja se idę poćwiczyć skoki :D

  • Myślisz, że sama afirmacja wystarczy? ;)

    • Afirmacja to coś zupełnie innego niż intencja – ja nie stosuję afirmacji, one moim zdaniem też są zbyt precyzyjne, za bardzo w głowie… “ma tak być i już”. A poza tym przecież pod koniec jest jak byk napisane, że nie wystarczy ;)

  • A ja chce dla siebie bardzo podobnych rzeczy :) podoba i sie takie podejscie do zycia, tak jest po prostu lzej i wygodniej :))

    • Tak! :) Dążę do prostoty. Już wystarczy, że świat sam z siebie dąży do bałaganu. Więcej lekkości jest potrzebne:)

  • Dziękuję za ten tekst :)
    Dzisiaj właśnie ruszałam z zaciągniętym ręcznym i całą winę zrzucałam na napadany śnieg ;)

  • Nigdy się tego nie nauczę :(

  • Ubiegły rok również minął mi z pytaniem “czego chcę naprawdę”, a nie czego oczekują ode mnie najbliżsi i otoczenie. Chociaż tych ludzi oczywiście nie skreśliłam z mego życia, a jedynie wytrwale przypominam im, że mam prawo realizować swoje marzenia, nawet jeśli te wydają się co najmniej dziwne ☝

  • uwielbiam Twojego bloga. Trafiłam na niego w idealnym momencie swojego życia.
    Dziękuję
    i skaczę :)