Jak wrócić do zdrowego odżywiania i tym razem w nim wytrwać? Przyznam Wam się, że jakiś czas temu sama zadawałam sobie to pytanie, gdy po raz kolejny dopadła mnie chęć wciągnięcia wielkiej pizzy. Choć przez długi czas jadłam wyłącznie zdrowe rzeczy i sądziłam, że etap jedzenia przetworzonych produktów czy białego cukru już na zawsze pożegnałam, to jednak… Moment rozproszonej uwagi, spadku formy i uwielbienie dla pączków powraca jak bumerang – znasz to?

Lubimy sobie odpuścić, to ludzkie. Ale że w pakiecie z takim jedzeniem przychodzi gorsze samopoczucie, gorsza cera, nie mówiąc o podejrzanie ciasnych ciuchach – to jednak nadchodzi taki moment, że mówisz: dobra, było miło, ale już dzięki. Tylko jak teraz zrobić, żeby to już nie kusiło?

Musisz wiedzieć o kilku rzeczach. Po pierwsze DA SIĘ, to od razu mówię, więc luz :)

Po drugie, sama dobrze wiesz jak, a ja Ci tylko przypomnę w siedmiu prostych punktach.

I po trzecie – bardzo pomoże Ci medytacja i uważność, dzięki którym wzmocnisz siłę woli, wsłuchasz się w swoje ciało i zauważysz, że odżywianie ciała, umysłu i duszy jest ze sobą połączone.

Jak wrócić do zdrowego odżywiania? 7 kroków

1. zaczynać pomału

Dużych zmian nie robi się na hurra, bo wtedy masz poczucie straty po tym, co było wcześniej, i wystarczy jeden słabszy dzień, żeby do tego wrócić. Zacznij od czegoś małego, żeby sobie przypomnieć, jakie to było przyjemne. Zrób sobie zdrowy deser, twój ulubiony – jagielnik, czy coś z pieczonymi owocami.

Poszukaj sposobu, żeby kojarzyło ci się to z nagrodą, nie z wyrzeczeniem. Nie wpychaj sobie tego na siłę, bo marna to wtedy nagroda. Przypomnij sobie, co najbardziej ci smakowało i sobie to podaruj, albo umów się kiedyś z koleżankami na wspólne gotowanie – wiesz, o co chodzi. Tak, żeby móc zaliczyć to do kategorii małych radości i delektowania się życiem :) I sprawiaj sobie te małe radości coraz częściej…

2. otoczyć się sprzymierzeńcami

Nawet najmocniejsze postanowienie nie wypali, gdy wokół wszyscy będa je podkopywać, wpychając w siebie dania ociekające cukrem i tłuszczem i pytając, dlaczego ty musisz tak dziwacznie jeść i kiedy ci to w końcu przejdzie. Dlatego:

  • najbliższych poproś o to, żeby cię wsparli, a może sami będą chcieli również popróbować czegoś nowego? Kiedy więcej osób zaczyna się lepiej odżywiać, to jest bardzo motywujące, bo pilnujemy siebie nawzajem,
  • unikaj pokus, spotkań towarzyskich, na których będzie na ciebie czekać wiadro coli i chipsów,
  • do pracy wiadomo – możesz brać pudełka (zrobione przez siebie lub gotowe, o czym za chwilę),
  • a najlepszą opcją jest otoczenie się takimi ludźmi, którzy jedzą mądrze i prowadzą zrównoważony styl życia. Fajna jest na przykład grupa na fejsie “Odżywiam się zdrowo”. Wszelkie blogi o zdrowym stylu życia, w tym mój – znasz już słoneczny fanpage? No i wszelkiego rodzaju siłownie i szkoły jogi, gdzie ludzie z reguły wiedzą, co jedzą. Nie musisz nawet z nimi jakoś bardzo się zaprzyjaźniać, samo bycie w ich towarzystwie, patrzenie na to że tak można – to działa.

(Dobrym pomysłem jest zacząć ograniczać mięso lub przejść na wegetarianizm, nawet z przyczyn wyłącznie zdrowotnych. Pomijając tę fantastyczną lekkość na żołądku nawet kiedy zjesz sporo, to wtedy po prostu łatwiej jest oprzeć się pokusie na przykład na mieście, bo jednak w knajpach wege z reguły łatwiej znaleźć zdrowe jedzenie.)

3. zadbać o to, by Twoje jedzenie było pyszne

Pączki są pyszne. Pizza jest pyszna. Dziwisz się, że nie masz ochoty zamieniać tego na jakiś smętny przywiędły listek sałaty? Na szczęście żyjemy w epoce internetu i już dawno wiadomo, że zdrowo to nie musi być ascetycznie i możesz być w kuchni tak kreatywny i ekstrawagancki, jak tylko ci się podoba. Ważne jest raczej coś innego – to, żebyś nie stawiał na spontan, bo jak zgłodniejesz i nie będzie ci się chciało cudować, to znów zjesz byle co. Musisz z góry ustalić, co będziesz jadł i najlepiej zaopatrzyć się w zapasy.

Kiedy ostatnio byłeś na swoich ulubionych blogach kulinarnych? Zawsze kiedy tam wchodzę, owocuje to całym menu na kolejny tydzień. Z tego powstaje długa lista zakupów, do których dokupuję w trakcie tygodnia już tylko te produkty, które nie mogą długo leżeć. Możesz też zrobić sobie prezent na nowy dobry początek i zakupić którąś z książek o zdrowym gotowaniu, którą będziesz sobie oglądać i się nią delektować i inspirować.

A jeśli nie lubisz gotować, nie chce ci się w to bawić albo nie masz w tym momencie na to czasu, z pomocą przychodzi catering dietetyczny, na przykład catering wegetariański EatZone, w którym dostajesz codziennie pięć zbilansowanych wege posiłków i możesz sobie do tego wybrać, ile mają mieć kalorii, w zależności, czy chcesz do tego schudnąć, czy właśnie potrzebujesz dużo energii. Odpadnie Ci całe myślenie, co z czym, a do tego zyskasz garść inspiracji na zdrowe menu na każdy dzień. Również jeśli chciałbyś bezboleśnie przekonać się, jak fajnie wpływa na zdrowie dieta wegetariańska, to jest to dodatkowe ułatwienie.

4. zadbać o harmonię ciała i umysłu

Czy to przypadek, że pogorszenie mojej diety zbiegło się w czasie z kryzysem w praktyce jogi i medytacji? Wiadomo, że w zdrowym ciele zdrowy duch, a to, jak czujemy się psychicznie, ma wiele wspólnego z tym, jak czujemy się fizycznie. W silnym ciele powstaje silna wola, która z kolei pomaga wytrwać w zmianie nawyków. Przytomny, zrównoważony umysł jest mniej podatny na różne pokusy i słabostki. Pomaga utrzymać formę i wpływa na coraz zdrowsze ciało… i koło się zamyka.

Z tego wynika, że praktykując coś wzmacniającego ciało i umysł, z czasem będzie Ci coraz łatwiej zapanować nad sobą i da Ci to jeszcze więcej mocy i zdrowia – i dokładnie takie jest moje doświadczenie. Wkładaj w coś energię i serce, a będziesz miał tego coraz więcej i będziesz patrzeć, jak to kwitnie!

Jest wiele sposobów na pracę z ciałem i umysłem, ja jak zawsze polecam harmonizującą wszystkie życiowe sfery jogę, a do tego medytację, która pozwala wsłuchać się w samego siebie, w to, co czujemy, zdobyć dystans i balans. Jest ćwiczeniem tych wszystkich jakości, które później przydają Ci się w różnych dziedzinach życia: wytrwałości, systematyczności, zrozumienia, delikatności, niekrzywdzenia siebie – również poprzez takie czy inne odżywianie.

jak wrócić do zdrowego odżywiania

5. znaleźć w sobie dyscyplinę

Może i najtrudniej jest zacząć, ale wytrwać jest równie trudno – coś o tym chyba wiesz. Czasem najzwyczajniej w świecie trzeba samego siebie kopnąć w tyłek. Znajdź w sobie tego surowego wewnętrznego dorosłego, który potrafi na siebie huknąć i przywołać siebie do porządku. Ja wiem, że trzeba kochać siebie, ale czasem ta miłość musi być twarda :) Bądź dla siebie na tyle dobra, żeby wiedzieć lepiej od własnego umysłu, który będzie ciągnął Cię w stare nawyki, mówił: oj no chodź, jeszcze ten jeden raz. Nie! Jak kilka razy ci się uda oprzeć, nabierzesz mocy.

Podobnej dyscypliny i nieustępliwości wobec samego siebie potrzeba, by regularnie zasiadać do medytacji. Nawet, jeśli dopiero uczysz się medytacji z jakąś apką na telefon albo z Youtube, to jednak musisz się wykazać systematycznością i uporem, by się do tego codziennie zabrać. Dlatego jeśli regularnie medytujesz, to masz już wyrobioną tę samodyscyplinę i masz łatwiej.

6. pozwolić sobie na niedoskonałość

Oboje wiemy, że szanse na to, że już NIGDY nie zjesz żadnego syfu, są marne, więc po prostu tego nie zakładaj. Liczy się to, co robisz codziennie, a nie to, co zjesz na weselu kuzynki albo wtedy, kiedy miałaś gorszy dzień i no dobra, ta czekolada liczyła się jako sałatka. Ważne jest też, żebyś po takiej chwili słabości się nie poddawała, że już koniecznie wszystko albo nic. Smakowało Ci, pozwoliłaś sobie, trudno, świat się nie zawalił, a teraz wracasz na trasę i jedziesz dalej.

Tutaj też pomoże Ci medytacja, bo z nią jest tak samo – myśli przyszły, odciągnęły Cię nieco, ale zamiast się o to obwiniać i z wielkim fochem przerywać medytację, delikatnie pozwalasz przepłynąć myślom i wracasz do swojego błogostanu. Spokojnie :) Jesteśmy po prostu ludźmi. Z czasem będzie coraz lepiej.

7. wybierać uważnie każdego dnia

Twoje życie nie zależy od jakiejś jednej, radykalnej decyzji, a od sumy poszczególnych małych wyborów, których dokonujemy codziennie, dzień po dniu. Dlatego niech to nie będzie “Twoje nowe życie bez śmieciożarcia”. Niech to będzie Twój nowy JEDEN dzisiejszy dzień z dobrym jedzeniem, z odżywieniem ciała i duszy, zadbaniem o siebie. A później następny. Z czasem zauważysz, jak Twoje ciało zaczyna reagować na nowy styl odżywiania. Jak czujesz się lżej na ciele i duszy i jak pojawia się w tobie więcej zadowolenia z życia. Im uważniej obserwujesz to wszystko, tym szybciej to zobaczysz. Bo to tak właśnie działa :)

Medytacja jest w ćwiczeniu uważności po prostu bezkonkurencyjna. Regularnie ściągając swoją uwagę do tu i teraz, wyrabiasz sobie taki nawyk, dzięki któremu widzisz co wokół ciebie się dzieje i jesteś w tym obecny. Rzadziej zdarzają ci się momenty zapomnienia, kiedy na przykład zjesz więcej, niż zauważyłeś, albo szybko coś pożerasz, zanim zdążysz się powstrzymać. Zresztą… podczas jedzenia też można medytować :)

Powiedzcie – jak u Was jest z tym zdrowym odżywianiem?

Bo ja, prawdę powiedziawszy, miałam jakiś czas temu nieco gorszy moment. Zakręty życiowe nie sprzyjają dyscyplinie :)
Natomiast teraz właśnie zabieram się za kalafiorowe smakowitości na obiad, a z piekarnika dobiega już zapach śliwkowego ciasta owsianego. I planuję, trochę dla zmotywowania samej siebie, a trochę Was – zamieszczać tutaj częściej wpisy również w temacie kulinarnym. Dajcie znać, co o tym sądzicie.

Namaste ;)

Wpis powstał przy współpracy z firmą EatZone.

Previous Pod magicznym mostem #1: Jak opowiedzieć historię swojego życia w 10 minut
Next Moje tu i teraz - jesień 2017

8 Comments

  1. September 19, 2017
    Reply

    2 I 4 To największy problem, ja chcę na dietę mąż wyskakuje z pizzą, zapiekankami i innymi takimi i ciągły stres jaki mi teraz towarzyszy powoduje, że ulegam a 30kg nadwagi zbyt zdrowe nie jest..

  2. Katka | projekt-wnetrze.pl
    September 19, 2017
    Reply

    Temat dla mnie bardzo na czasie – po wielu latach jedzenia byle czego teraz patrzę na to co jem.. I bardzo blisko mi do diety surowej. Zmianę żywienia polecam każdemu – szybko poczujecie się lepiej :)

  3. September 19, 2017
    Reply

    U mnie jest raz lepiej, raz gorzej, ale generalnie sprawdza się to, co mówisz – najłatwiej się skusić na coś niezdrowego, kiedy nie mamy zaplanowanych dobrych posiłków. Wtedy każdy mały głód to okazja do kolejnego grzeszku. :) Podoba mi się Twoja rada z tym, aby traktować to jako jeden dzień ze zdrowym odżywianiem zamiast szumnego ogłaszania nowego życia – może dlatego, że sama mam z tym problem? :)

  4. September 20, 2017
    Reply

    Muszę przyznać, że jeszcze ani razu nie zdarzyło mi się jeść pizzy na śniadanie, ale mam na swoim koncie kilka kulinarnych grzechów. Niemniej jednak chyba nie odżywiam się aż tak źle, bo staram się uważać na to, co jem i kiedy jem. Wydaje mi się, że punkt drugi z twojego wpisu byłby dla mnie najgorszym do wykonania. Na studiach wszyscy z grupy nie zbyt chcą się odżywiać zdrowo i jedyne co w ich głowie to mak. Więc albo idę z nimi, albo jem samemu :P

  5. September 20, 2017
    Reply

    U mnie działa przygotowanie: nie biorę do pracy gotówki (bo Biedra blisko), biorę tylko jedzenie w pudełku, jakąś sałatkę, albo zupę krem, którą robiłam dzień wcześniej. W szafce mam paczkę płatków owsianych i nasion chia. Jeśli nic nie zdążyłam przygotować do pudełka, po prostu jem owsiankę z chia. Do tego jakiś owoc. Nie mam gotówki – nie kusi automat, ani wyskoczenie na zakupy. Nie kupię nic niezdrowego – jem zdrowo. Nie daję sobie po prostu zbyt wielu możliwości kombinowania, choć czasem potrafię też odpuścić i nie martwię się tym jakoś szczególnie. Jeśli to jest tylko 10% do 90% zdrowego odżywiania, wszystko w porządku, można, a nawet trzeba :-)

  6. September 20, 2017
    Reply

    Biorę sobie te rady do serca! <3

  7. September 26, 2017
    Reply

    Wszystkie rady bardzo trafne. Moim zdaniem najtrudniej wytrwać. Bo zmiany powinny być na stałe

  8. October 12, 2017
    Reply

    Oj, wiele razy miałam z tym problem. Dobrym sposobem jest właśnie ogłoszenie wszem i wobec, że przechodzi się na “jasną stronę mocy”. Kiedy już wszyscy będą o tym wiedzieli, jakoś tak głupio będzie się wycofać ze zdrowych nawyków :)

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *