Jeśli gościsz na live’ach na moim fanpage’u, pewnie już wiesz, że ostatnio temat praktycznej, codziennej duchowości jako głębokiego kontaktu z Życiem, to jeden z moich ulubionych. Choć idę tą drogą już od pewnego czasu, wciąż zachwyca mnie, jak wspaniale to działa.

Jednocześnie nie jest to nic wydumanego. Kilka prostych zasad.

Jak przyciągnąć szczęście, radość, miłość? O czym pamiętać, jeśli chcemy zaprosić do naszego życia pozytywne zdarzenia, dobrych ludzi, szczęśliwe zbiegi okoliczności?

Świadomy wybór

Każda zmiana zaczyna się od podjęcia decyzji. Choć niektóre rzeczy przychodzą do nas same, to tylko od nas zależy, czy przyjmiemy je i pozwolimy im zaistnieć, czy odprawimy je z kwitkiem. Inne rzeczy nie przychodzą same, tylko to my musimy się do nich pofatygować. To także nasza decyzja.

Podstawą życia pełnego radości i miłości jest po prostu świadoma intencja.

Jeśli postanowisz sobie, że już nigdy nikomu nie zaufasz, to czeka Cię życie w nastroju nieufności (a świat odbijając ten nastrój jak w lustrze, stanie się Tobie wrogi i wobec Ciebie nieufny!).

Jeśli będziesz zasilał uwagą wyłącznie złe wydarzenia i skłaniał się ku energii destrukcji i rozpadu, to będą one w Twoim życiu obecne i aktywne, powodując ciągły niepokój, a nawet zupełnie realne kłopoty.

Jeśli jednak zdecydujesz się, że chcesz iść drogą zaufania, miłości i radości, i będziesz w tej decyzji konsekwentny, to na Twojej drodze znajdą się ludzie i wydarzenia, które poprowadzą Cię właśnie ku temu.

Wszystko zaczyna się od wewnętrznego wyboru – przyciągamy energię podobną do tej, którą sami emanujemy, dlatego nasza intencja jest nawet ważniejsza, niż działanie – jest absolutną podstawą, aby coś mogło się zamanifestować na zewnątrz!

Sama intencja oczywiście jeszcze świata nie zmieni, bo jest tylko ideą, zamówieniem. Można to zamówienie zrealizować poprzez praktykę.

Wdzięczność

O praktyce wdzięczności jest obecnie dość głośno – jesteśmy zachęcani do prowadzenia dzienników wdzięczności, uczymy się doceniać małe rzeczy, aby polubić nasze życie.

Ma to cudowne działanie, i to nie dlatego, że dzięki zajrzeniu do takiego dziennika czytamy, że nasze życie nie jest takie całkiem do dupy.

Wzbudzanie w sobie wdzięczności nie tylko na koniec dnia, ale stale, codziennie, na widok każdego miłego gestu, przyjaznego zbiegu okoliczności, uroczego widoku czy nawet samego faktu, że JESTEM – sprawia, że podążam przez życie w energii wdzięczności i mam ku niej coraz więcej okazji.

Dużo wdzięczności daje jeszcze więcej powodów do wdzięczności. Czasem są jak miłe niespodzianki, znaki pokoju od kosmosu. Czasem zwalają z nóg swoją intensywnością, wręcz potęgą :) Potwierdzone info!

Życzliwość

Energia życzliwości to tworzenie dobrego klimatu tak po prostu, bo można. To uważność i szacunek dla innych, bez względu na to, czy idą drogą podobną do naszej, czy całkiem inną.

To również zgoda na siebie, porzucenie zachowań masochistycznych, zaniechanie prób zadowolenia wszystkich wokół i uratowania świata.

Życzliwość nie polega na tym, żeby błogo i łagodnie uśmiechać się do wszystkich i wpychać im do gardła nasze nauki.

Wtedy to nie jest życzliwość, tylko chęć kontroli i zaniżona samoocena, co da się łatwo sprawdzić, odrzucając taką “życzliwość” – potrafi zmienić się w wiadro hejtu.

Czy sami nie chcielibyśmy otaczać się ludźmi, którzy zamiast wytykać nasze wady, będą wspierać nasze zalety?

Zaufanie

Czy wierzysz, że wszystko, co się dzieje, wydarza się dla Twojego dobra?

Trudno sobie to wyobrazić, kiedy przechodzisz przez bolesny proces, który wydaje się być wymierzony przeciwko Tobie. A jednak.

Niektóre wydarzenia mają nas obudzić, wyrwać z nieświadomości, są ostrzegawczym krzykiem. Inne pokazują nam samych siebie, byśmy wiedzieli, w którym miejscu musimy dać sobie więcej miłości i uwagi. Jeszcze inne usuwają to, co stare i wadliwe, by można było zbudować coś nowego.

Gdy jesteśmy w nastroju nieufności i poczuciu zagrożenia, trudno nam się otworzyć na te lekcje i dostrzec w nich ukrytą mądrość Życia.

Zaufanie pozwala nam puścić stare przekonania, które wciąż pakują nas w te same koleiny; otworzyć się na nowe, choć temu otwieraniu mogą towarzyszyć przeraźliwe zgrzyty i skrzypienie dawno nieoliwionych drzwi :)

To, w jaki sposób Życie zaplata swoje scenariusze, budzi we mnie pokorę i podziw. Z jego pomocą i prowadzeniem stwórzmy nasz najpiękniejszy scenariusz.

Współczucie

Wiem, że inni ludzie potrafią działać nam na nerwy – prowokują konflikty, wymyślają problemy, czasem nawet zwyczajnie nas atakują. Jednak kiedy odpowiadamy im tym samym, wikłamy się w głupią grę, na której końcu zawsze będzie poczucie skrzywdzenia, oddzielenia, niezrozumienia.

Najbardziej denerwuje nas w innych to, że pokazują nam, czego nie lubimy w sobie. Często specjalnie pakujemy się w takie relacje, które pozwolą nam w końcu zauważyć to i uleczyć (jeśli nie utkwimy w roli ofiary).

Jednocześnie wszyscy chcemy przecież tego samego: kochać, być kochanym, bezpiecznym, szczęśliwym. I każdemu z nas czasem nie wychodzi.

Energia współczucia buduje i łączy. Zamiast radzić, uzdrawiać, potrząsać, przebudzać – czasem wystarczy uważnie wysłuchać i dostrzec drugiego człowieka, by troszkę zmienić świat.

Modlitwa

Jeśli (jak ja) nie jesteś religijny, możesz na dźwięk słowa modlitwa odczuwać sprzeciw. Nie nawołuję Cię jednak do żadnej zmiany światopoglądu. Modlitwa, czyli Twój wewnętrzny, duchowy dialog, może dać Ci zaskakujące praktyczne korzyści zupełnie bez ruszania Twoich przekonań.

Każdy z nas naturalnie odczuwa w swoim życiu Siłę Wyższą, tylko przeróżnie ją nazywamy. Jedni Bogiem, inni Źródłem czy Wszechświatem, jeszcze inni Naturą lub po prostu Życiem. Można nawet odwołać się do potęgi Umysłu, choć, kiedy wejdziesz głębiej w temat, przekonasz się, że to nie do końca o Twój umysł tu chodzi :)

Wielką zaletą modlitwy jest możliwość po prostu… pasjonującej wymiany myśli. A mogą pojawić się bardzo ciekawe wglądy.

Jednak w pełni wykorzystamy potencjał tej praktyki dopiero, kiedy dorzucimy do niej świadomą intencję, dostrajając się do tych uczuć, które zapraszamy do swojego życia, dziękując, ciesząc się, otaczając miłością siebie i świat.

Odkryjesz, że Życie słucha i odpowiada :)

Medytacja

Zarówno zwykła uważna obecność, jak i głęboka wewnętrzna praktyka medytacji, oświetlają i demaskują nasze iluzje, nasze podświadome programy, fałszywe wizje rzeczywistości, wszelkie nieporozumienia wynikające z identyfikacji z emocjami czy myślami.

W procesie medytacji Twoja świadomość stopniowo staje się jak żyleta, nauczysz się widzieć rzeczy takimi, jakimi są i zagłębiać się w ten świat pod podszewką materii, w którym wszystko jest… w porządku. I do którego zawsze masz dostęp.

Nawet, jeżeli będą wciąż uruchamiały Ci się stare schematy, to nie będziesz już tak głęboko w nie wpadać, a z czasem nauczysz się tworzyć nowe – wspierające i uwalniające.

A ponieważ pod tymi wszystkimi wymyślnymi dekoracjami kryje się Miłość, to prędzej czy później ją tam dostrzeżesz. Byłoby dziwne, gdyby nie. Ona tam jest, zawsze dostępna :)

Miłość

Z czym kojarzy Ci się miłość? Dla wielu z nas to ciągłe dramaty, walka, desperackie lgnięcie do drugiej osoby lub gorączkowe próby zaczerpnięcia oddechu. Kojarzy się z lękiem, uwikłaniem, nieprzespanymi nocami. No, gdyby coś takiego leżało u podstaw naszego istnienia… nie bez powodu spodziewalibyśmy się wszyscy rychłego końca świata.

Ale ta miłość, którą mam na myśli, jest ciepła, wszechogarniająca, spokojna. Niczego nie potrzebująca ani nie wymagająca. Nieograniczona, bezwarunkowa, bez początku i końca. Po prostu jest. Tak jak my.

To miłość, którą czuję przytulona do drzewa. Ta, którą czujesz, patrząc na piękne efekty czyjejś pracy, głaszcząc psa, grając muzykę, tańcząc o wschodzie słońca. Jest wszędzie tam, gdzie rozkwita Życie.

Miłość, która nie grozi odrzuceniem, która nie budzi w Tobie nerwowego szarpania, tylko rozlewa się w Tobie błogością i przepełnia Cię tak, że nie ma tam już miejsca na nic innego, poza perfekcyjną kosmiczną harmonią.

Ta Miłość uzdrawia. Sprawia, że wszystko, z czym się mierzymy – brak życzliwości, brak zaufania, brak współczucia – blaknie i staje się nieaktualne. Ta Miłość jest WOW!

To jest esencja duchowości. Czasem mylimy duchowość i ezoterykę i wydaje nam się, że żeby zostać uzdrowionymi, potrzebujemy posiąść jakąś szczegółową i bardzo skomplikowaną wiedzę, ciężko pracować nad sobą, pokończyć jakieś wieloletnie szkoły, wyrzec się własnych emocji, ciała, życia w materii. Że tylko nieliczni z nas są w stanie tego dostąpić.

Jednak zamiast iść naokoło, wystarczy podłączyć się prosto do źródła Miłości. Poprosić o nią, otworzyć się na Nią, zwrócić się do Niej, tak, jak czujemy. Podłączać się jak najczęściej.

To jest raj :)

Wyrozumiałość

Wszystko, co wyżej opisałam, ma wspaniałe działanie. Jednak gdyby to było takie proste, że wystarczy wcielić to w życie i cześć, wszystkie problemy rozwiązane, to mielibyśmy od dawien dawna szczęśliwą ludzkość, bo sami przyznacie, że nie jest to aż tak tajemna wiedza; raczej coś, co pod skórą wszyscy intuicyjnie odczuwamy i na pewno kiedyś o tym słyszeliśmy.

Mimo to, wciąż dosięgają nas te same problemy, wciąż zapominamy się i wpadamy w spirale gniewu, krzywdy, wstydu i innych wibracji oddalających nas od Miłości.

Jak niekończąca się zabawa w chowanego z Bogiem.

Osiąganie poziomu mistrzowskiego w czymkolwiek zawsze zajmuje czas. Tak, jak nikt nie wymagałby od siebie, by w tydzień opanować perfekcyjnie obcy język, tak i wymaganie od siebie (czy kogoś), by po jednej próbie być już zawsze kochającym i świadomym, będzie po prostu zbyt wysoko postawioną poprzeczką. A my jesteśmy przecież tylko ludźmi.

Dajmy sobie, zwyczajnie, prawo do błędów.

Odpowiedzialność

Być może wahasz się, że jeśli pozwolisz sobie na wyrozumiałość, to będziesz wybaczać sobie wciąż te same błędy, staniesz się słaby i utkwisz w miejscu? Cóż – poza wyrozumiałością jest jeszcze odpowiedzialność.

Mogę się potknąć, a nawet wywalić się i nabić sobie guza – i nic nie jest ze mną nie w porządku, to po prostu ludzkie; ale biorę za tego guza odpowiedzialność, podnoszę się i idę dalej mądrzejsza, a kolejnym razem zachowam się w tej sytuacji nieco bardziej przytomnie (nawet jeśli nie uda się od razu).

Dzięki temu wyrozumiałość staje się sojusznikiem, który pozwoli mi nie podcinać sobie skrzydeł wiecznym poczuciem winy i przyklejaniem sobie etykietki przegranego, ale nie pozwoli mi osiąść na mieliźnie bylejakości.

Jesteśmy dorośli, korzystajmy z pełni możliwości, jakie to daje, aby rozwinąć swój pełen potencjał. Nasze wewnętrzne dzieci podziękują nam za to! Pomyśl, że to tak, jakbyś zbudował sobie nowy, większy plac zabaw!

Radość i zabawa

Czemu życie to dla nas taka poważna sprawa? Tak poważna, że z obawy przed spieprzeniem wszystkiego nie decydujemy się żyć?

To wszystko, co się tu dzieje, służy przecież wyłącznie naszej przyjemności doświadczania. Naszej kreacji, współtworzenia tego świata takim, jakim chcielibyśmy go widzieć, za pomocą naszej energii, uwagi, myśli, słów i czynów.

Nikt z nas nie wyjdzie z tego żywy, więc skąd ta spina, kiedy możemy cieszyć się przejażdżką i wybrać sobie, którędy nas powiedzie?

A jednocześnie – czy kiedykolwiek ta siła, która nas tu ściągnęła, narodziła się lub umarła? Czy jest tylko nieskończonym pulsem, ciągiem wiecznych TERAZ, tworzących bez końca nowe bańki mydlane i zdmuchujących stare, ot tak?

Choć jestem krucha niczym właśnie taka mydlana banieczka, chcę pięknie lśnić w słońcu kolorami i cieszyć się moim lotem taka, jaka jestem stworzona :)

Dziękuję, że mogę tu być :)

A jakie są Twoje doświadczenia?

Previous 5 pozytywnych życiowych prawd, których nauczył mnie rok prowadzenia firmy
Next 5 lekcji do odrobienia w samotności

No Comment

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *