Jak produkować mniej śmieci?


Ostatnio mój znajomy wrzucił na fejsa pewien bardzo pomysłowy i trafiony filmik (może z wyjątkiem zakończenia – myślę, że do wykończenia samych siebie niepotrzebna nam będzie pomoc z zewnątrz):
Kliknij by zobaczyć jak sami się wykańczamy

Kiedy zaczynamy zastanawiać się nad jakością swojego życia, to prędzej czy później dochodzimy do wniosku, że w tym konsumpcyjnym pędzie jesteśmy zbyt inwazyjni, za dużo zostawiamy po sobie śladów. Od części z tego nie ma ucieczki, ale to nie znaczy, że pozostało nam już tylko ugrzęznąć w syfie. Oto garść porad, jak poczuć się lepiej z tego powodu, że generujemy mniej odpadów i żyjemy dzięki temu w większej zgodzie z naturą, a więc bliżej samych siebie.

1. Pij wodę z kranu
Zakładam, że pijesz dużo wody. Szybki rachunek: człowiek by być dobrze nawodnionym, powinien pić tak z półtora litra wody dziennie. To daje jedną pustą plastikową butelkę dziennie. Nawet, jeśli zimą tyle nie wypijemy, to daje trzysta plastikowych butelek rocznie. Trzy tysiące butelek w ciągu dziesięciu lat. I to tylko ty w pojedynkę! Tymczasem woda z kranu wedle najnowszych newsów nadaje się do picia. Możemy ją przegotować lub przepuścić przez filtr. Współczesne filtry ponoć nie destylują nam wody do czystego H2O, wciąż ma cenne minerały, zatrzymują za to cały kamień i różne szkodliwości przybywające do nas z brudnych rur. A ta woda z plastiku też nie jest wcale taka wspaniała i nieskazitelna. To często zwykła kranówa, tylko że w plastiku, więc po co przepłacać?

2. Kupuj produkty wielorazowego użytku
Pierwszym z nich powinna być porządna duża płócienna torba na zakupy. Albo dwie. Plus jakiś pojemny plecak. Z takim ekwipunkiem można zrobić zakupy na dwa tygodnie i nie wziąć ani jednej plastikowej torby ze sklepu. (Ze sklepu z ciuchami też nie musisz brać ich torby, nawet, jeśli będzie to oznaczać brak lansu i paradowania obładowana papierowymi torbami z modnymi logo niczym mieszkanka Londynu na shoppingu.) Odpuść sobie wszystkie jednorazówki albo bierz takie, których możesz użyć więcej niż raz, a jeśli zostanie ci po czymś jakiś słoiczek czy torebka, nie wyrzucaj ich, ale pomyśl, jak go wykorzystać ponownie, na przykład do przechowywania sypkich produktów albo przetworów własnej roboty.

3. Kupuj wszystko na wagę
Po co kupować 400g kaszy jaglanej w plastikowej torebce za 5 zł, skoro na stoisku na bazarze czy w osiedlowym sklepie masz za tę cenę prawie kilogram na wagę? A nawet jeśli coś będzie parę groszy droższe – to będzie też lepszej jakości. Szczególnie przyprawy. No i wspieramy lokalny biznes. Bierz więc swoje pojemniczki i napełniaj je wciąż od nowa. Na Barlickim w Łodzi jest takie bogate stanowisko ze wszelkimi sypkimi składnikami, że słowo daję, nie widziałam takiego wyboru w żadnym markecie. Czuję się tam jak dziecko w sklepie z zabawkami. Chyba nie muszę dodawać, że kupowanie na przykład czterech jabłek zafoliowanych w plastikowej rynience jest kupowaniem rynienki, podczas gdy w osiedlowym warzywniaczku też są jabłka i to smaczniejsze.

4. Rób własne odpowiedniki czego się da
Upiecz własne ciastka zamiast kupować. Albo ususz owoce. Zrób swoją pastę do smarowania kanapek. Wszystkie gotowe dania obiadowe w słoiczkach i sosy w proszku oczywiście odpadają i to nie tylko dlatego, że zostają po nich śmieci. Rób swoje dżemy z owoców, swoje przetwory z warzyw, albo jedz je po prostu na surowo. Zamiast kupować soki, wkładaj owoce do blendera.
Są rzeczy, których odpowiedników nie zrobisz – batoniki, płatki śniadaniowe i inne wysokoprzetworzone produkty. Tego wszystkiego nie potrzebujesz. I tak nie mają w sobie nic wartościowego, nieważne co mówią w reklamie.
Trudno jest też zrobić samemu kosmetyki i środki czystości. W internecie są i na to sposoby. Chętnie bym napisała: rób swoje kosmetyki, ale wiem, że to już wymaga wprawy i dużej determinacji. Na pewno warto spróbować. Na przykład żółtko jaja plus jogurt naturalny plus odrobina oleju (kokosowego, lnianego…jaki mamy) świetnie może zastąpić maskę do włosów. I już jedno opakowanie mniej.

5. Nie pozwól, żeby coś się marnowało
Na Zachodzie marnuje się 1/3 jedzenia. Pomijam głodujące dzieci w Afryce, ale dlaczego tyle dobrego ma trafiać na wysypisko? Rób dokładne listy składników na konkretne dania w ciągu tygodnia, a to, co zostało, zagospodarowuj w kolejnych posiłkach, zamrażaj na później. Jeśli wyszło za dużo, podziel się tym ze znajomymi i rodziną, albo po prostu jedz to przez kilka dni, aż nie zjesz, zamiast pozwalać, by skisło w lodówce. Naprawdę można zrobić tak, żeby nic nie wyrzucać. Podejdź do tego jak do łamigłówki. Zostało ci białko jajka po carbonarze, odciśnięte wiórki orzechów po wyciskaniu mleka roślinnego i skórka z cytryny po wyciskaniu soku cytrynowego do porannego smoothie? Zmieszaj to, dodaj cukru czy ksylitolu i upiecz ciasteczka.
Szanuj rzeczy, które kupiłeś i oddawaj je zamiast wyrzucać do śmieci; nawet kładzenie ich koło śmietnika, żeby wzięli je bezdomni, to lepszy wybór niż wrzucanie do kosza w foliowym worku. A jeśli masz coś kupić, założyć dwa razy i nie mieć co z tym zrobić, to może najlepiej po prostu nie kupować?

6. I najważniejsze na koniec:
Nie musisz tych wszystkich zmian wprowadzać naraz. Rewolucje często źle się kończą. Pogubisz się w tym wszystkim, nagle będziesz mieć wrażenie, że strasznie dużo z tym zachodu i że nic ci nie wolno. Lepiej pomału dążyć do celu, wtedy zmiana nawyków będzie bezbolesna. Dziś możesz kupić filtr do wody i dowiedzieć się, gdzie u ciebie jest fajny sklep z kaszami i przyprawami na wagę, bo to żaden wysiłek, a własnoręcznie wykonany płyn do mycia naczyń… hmm… może w przyszłym roku?:)

Pewnie nigdy nie nadejdzie taki dzień, że całkowicie przestaniesz produkować śmieci, ale możesz na tyle ograniczyć ich ilość, by zobaczyć różnicę. Gdyby każdy tak zrobił, może nie wyrastałyby na peryferiach miast kolejne górki śmieciowe, z których jest może fajny widok na panoramę miasta, ale ich obecność jest jednak jakaś niepokojąca.

Nie masz wpływu na cały świat, ani nawet na swoich znajomych, którzy powiedzą: “Walić to, jestem królem wszechświata” albo “I tak zginiemy przysypani śmieciami, więc jeszcze nasram na środek i przyklepię”.
Ale masz wpływ na własne życie i własne otoczenie, i to ogromny, więc nie korzystać z niego byłoby największym marnotrawstwem.

Sama jestem daleka od bycia eko-freakiem, ale no trochę mogę dać od siebie.

A może macie jakieś pomysły, co jeszcze można zrobić?

Peace!

5 Comments

  1. Avatar
    agata
    December 2, 2014
    Reply

    U mnie słoiki sie nie marnuja…. w końcu musze w czymś przewozić obiadki od mamusi :-P

  2. Avatar
    December 3, 2014
    Reply

    Szklane pojemniki staram się wykorzystać ponownie, a jak wiem że nie wyjdzie to mam okazje czegoś nie kupić. Wodę kupuje tak do picia, ale ta z krany na prawdę u mnie jest inna niż butelkowana i czuć różnicę. Czasami po prostu ciężko mieć zawsze przefiltrowaną i przegotowaną wodę, picie prosto z kranu u nas to nie za dobry pomysł.

    • Avatar
      December 3, 2014
      Reply

      Prosto z kranu też nie piję, i w sumie to są okazje że bez butelki ani rusz, choćby poza domem, no, ale jak chociaż te parę butelek mniej uda się zużyć to dobre i to:)

  3. Avatar
    December 3, 2014
    Reply

    Jak już się zapomni lnianej torby do sklepu to foliówki można wykorzystać potem jako worki na śmieci. Do wody polecam poza tradycyjnymi filtrami butelki bobble. Kule piorące są super eko i dają radę, wiem bo właśnie je testuję, aczkolwiek mi przeszkadza brak zapachu prania, więc chyba powrócę do chociaż płynu do płukania. Dla dzieci wielorazowe pieluchy to coś co zachwala kilka moich koleżanek i zważywszy na szkodliwość Pampersów w szczególności u chłopców to też warto rozważyć przy bobasie :)

    • Avatar
      December 4, 2014
      Reply

      Na pieluchy przyjdzie czas, ale te kule do prania to muszę jak najszybciej wypróbować!

Leave a reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *